16-01-2015, 13:44
|
Blackhat (2015)
|
|
Tak, to jest to. Chaciński świetnie podsumował swój seans. A widział film tylko raz. Szacun ode mnie.
Z innej paki: linkowany wyżej dwumetrowy haker - Stephen Watt - był konsultantem na planie "Blackhat". Sweet. 16-01-2015, 15:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2015, 15:08 przez Mental.)
Pokazywał Hemsworthowi jak robić barki i triceps podczas włamywania się do komputerów Pentagonu.
16-01-2015, 16:58 Cytat:Przykład niedawny - Drive.O, świetny przykład. Uwielbiam ten film, ale jest on właśnie przychylny krytykowi, bo cała ta stylizacja w nim ostentacyjnie wrzeszczy - SZTUKA, kurwa! O takim filmie z miejsca wiadomo, co i jak. Z MV nie jest tak łatwo, Mann Cię przez cały seans nie trzyma za rączkę jak Refn. Co do Melville'a i reszty - inne, bardziej cywilizowane czasy. Za Melville'a jeszcze nie byliśmy tacy zblazowani i leniwi. Dziś usłyszelibyśmy, że takie W Kręgu Zła to nudne i o niczym, ot paru kolesi robi napad a potem się szczelajom, gdzie tu błyskotliwe dialogi, gdzie artystyczne ujęcia, gdzie komentarz społeczno-filozoficzny? No bo jak to kino sensacyjne, to czemu tak mało się dzieje? A o otwierającym nawiązaniu do buddyzmu, że to mydlenie oczu i tani chwyt. Cytat:Chaciński świetnie podsumował swój seans.Co prawdopodobnie wynika z tego, że podjął się tytanicznego wysiłku zastanowienia się nad tym, co zobaczył. Zwróćmy uwagę, że jego głównym oponentem w dyskusji jest ten zjeb Dobry. 16-01-2015, 17:01 Cytat:Pokazywał Hemsworthowi jak robić barki i triceps podczas włamywania się do komputerów Pentagonu.pewnie pisał na klawiaturze z odważnikami na nadgarstkach będąc zawieszony do góry nogami na drabince. 16-01-2015, 17:16 (15-01-2015, 19:10)Bucho napisał(a): Przy okazji, kocham Heat, ale gdy patrze na tworczosc MM, to jego filmy jakos nie specjalnie mnie grzeja Ale ty durny jestes, a Manahunter? The Insider, ktorego masz w Top 20? Radku, Radku...
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-01-2015, 17:31 (15-01-2015, 19:10)Bucho napisał(a): Przy okazji, kocham Heat, ale gdy patrze na tworczosc MM, to jego filmy jakos nie specjalnie mnie grzeja Ale ty durny jestes, a Manahunter? The Insider, ktorego masz w Top 20? Radku, Radku...
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-01-2015, 17:31
Taaaaaki film! Jaki? Cholera, w sumie sam nie wiem.
Na pewno nie taki, jak się wydawało. Po pierwsze, nie ma mowy o żadnym Bondowskim villainie - cały monolog z trailera jest właśnie tylko w trailerze. Plan Blackhata jest jednocześnie diaboliczny i banalny - i to do mnie trafia, choć po prawdzie zawiera w sobie pewien błąd logiczny, zalatujący lenistwem scenarzystów, bo bez tego nie byłoby całej fabuły. Po drugie, nie ma mowy o jakimkolwiek przestylizowaniu. Wprost przeciwnie, choć ładnych obrazków nie brakuje, pojawiają się jakby mimochodem, nie ma w tym wiele wizualnej celebracji i napawania się. Trochę szkoda, ale ten film jak rzadko który u Manna nastawiony jest na opowiadanie historii. To dobrze, czy źle? Sam nie wiem, bo intryga jest w kilku miejscach naciągnięta, poza tym to ewidentnie nie jest film skupiony na bohaterach, tylko na infochaosie cyfrowego świata, w którym ludzie i prawdy giną w powodzi informacji, czego ucieleśnieniem jest tytułowy haker, diaboliczny władca marionetek, w rzeczywistości będący zachłannym, spasionym fiutkiem z kozikiem. W zestawieniu z nim Hathaway, przy całym tym swoim hakerstwie, jawi się jako zaskakująco analogowy, oldschoolowy bohater. Skądinąd Hemsworth wypadł bardzo spoko (choć to nie rola pozwalająca na jakieś fajerwerki), a sama postać jest o dziwo przekonująca. Nie wiem jak ocenić film głównie ze względu na cokolwiek mętną, chwiejną pierwszą połowę. Od znanej z plakatu sceny z betonowymi blokami jest już dużo lepiej, a takie momenty jak atak Kassara, nocny lot do Malezji czy sam finał to już czysta filmowa poezja. Cały film 8/10. Nie, 6+/10. 7/10? Na tym etapie sam nie wiem. ALE! Druga połowa 9/10. I czuję, że całość zyska przy kolejnych razach. Ale jednak z Mefisto byliśmy na różnych filmach. 16-01-2015, 21:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2015, 22:04 przez Paszczak.) ![]() To będzie trudny film do pokochania po pierwszym seansie. Ba, uważam, że fani Manna znowu będą kręcić nosem jak przy MV, a z kolejnymi próbami zaczną doceniać Mannowską próbę interpretacji współczesnego cyberchaosu. Po latach posuchy atakuje z wielu armat jednocześnie i stara się jak może zrobić coś ze świeżą tematyką, ale z licznymi odwołaniami do swoich poprzednich dzieł, nawet wizualnie. Jest nawet łóżkowa scena skropiona błękitem jak w Manhunterze, czy wreszcie tradycyjne strzelaniny z kilkoma fajerwerkami. To co mi się podobało to ciągła niepewność, z jakim zagrożeniem bohaterowie mają do czynienia. Czy jest to jakaś zorganizowana grupa hakerów, a może wybryk jednego cyberbossa lub terrorysty z Al-Kaidy? Mann rozwiązuje worek z zagadkami dopiero w ostatnich 2 kwadransach, które to prezentują się znakomicie. Co jeszcze - to chyba najbardziej "wystawny" obraz Manna, rzucający widzem między różnymi miejscami, czuć rozmach, a otwierający historię włam do chińskiej elektrowni nie wymaga żadnych słów - majstersztyk. Film jednak leży w głowie jak mocna wóda na wątrobie - mam rozkminę, bo jeśli miałbym stwierdzić co lepsze po pierwszym seansie - MV czy Blackhat - stawiam z pełną powagą na tego drugiego. To kino bardziej rozrywkowe, rozległe, przyswajalne i efektowne, ale z drugiej strony MV po 2 latach strzelił mi w ryja tak, że dałem 10/10.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
16-01-2015, 22:50
Jest dobrze. Kompletnie nie rozumiem tak słabego odbioru filmu, bo to prostolinijna historia, nie siląca się na nic wielkiego, konkretna, bez udziwniania, ale też bez ciężaru kilku poprzednich fabuł Manna - niby szkoda, ale jeśli porzucić oczekiwania o nastroju podobnym jak w MV, to ogląda się znakomicie. Realizacja oczywiście na najwyższym poziomie: zdjęcia, montaż - cudo, ale muzyka mnie nie urzekła, po prostu była ok. Strzelaniny - super. Ta między kontenerami to chyba moja druga ulubiona u Mann (po tej z Heat, oczywiście), urzekł mnie motyw, gdy Co mi się nie podobało? Trochę za łatwo Thorowi szło, w ogóle nie czułem dla niego żadnego zagrożenia(ani dosłownego, ani takiego, że nie złapią odpowiedzialnego za zamach), bo ani razu nie został bez tropu, zawsze było wiadomo co dalej, a on, jako genialny informatyk z każdym zabezpieczeniem radził sobie bez najmniejszego problemu, wyszkolenie jak u komandosa też nie utrudniało sprawy. Główny zły bez rewelacji - jest niezły w te klocki, ma szatański plan i kilkunastu ludzi z bronią, którzy go bronią - to w sumie wszystko o nim.
Daję solidną ósemkę. Aha - ujęcie wewnątrz kabli jak najbardziej w filmie się pojawia. Mało tego, to jest cała scena wewnątrz komputera/kabli. Pewnie wzbudzi kontrowersje, ale ja w sumie jestem na tak. 16-01-2015, 23:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2015, 23:08 przez simek.)
Ba, sceny takie są aż dwie. Ale wypadają pięknie, szczególnie ta pierwsza, podczas ataku na elektrownię. W ogóle otwarcie filmu to majstersztyk.
Snappik pojechał z grubej rury, ale coś w tym jednak jest. Obrazy z filmu siedzą w głowie i teksty jak tego śmiesznego pana z wideorecenzji że na drugi dzień o filmie się zapomni to zwyczajna bzdura. - Nie obchodzą mnie zera, nie obchodzą jedynki, nie obchodzi mnie kod. Coś to dla ciebie znaczy? - Jestem graczem. Od przyziemnych spraw mam ludzi. 16-01-2015, 23:16 Cytat:Obrazy z filmu siedzą w głowieMnie tam jakoś szczególnie nie pochłoną, ale jestem pewien, że to bardzo dobry, w porywach znakomity film, który z chęcią jak najszybciej powtórzę. 16-01-2015, 23:21
No i dręczy mnie, skąd aż tak mizerna reakcja krytyki. Film jest w gruncie rzeczy przystępny, intryga, mimo kilku poślizgów w logice, wcale nie bzdurna (a tak twierdzi co druga recenzja)... Nie wiem.
Aha, jednak Blackhat kojarzy się jak dla mnie nie tyle z MV, co raczej ze Spartanem. Z domieszką International. 16-01-2015, 23:27
Ja dodam jeszcze, że w sumie przez większość filmu wydawało mi się jakoby Mann w ogóle nie używał cyfry, a przynajmniej nie w takiej ilości jak w PE czy MV. Obraz chłonęło mi się "zwyczajnie" przy czym nie musiałem jakoś przestawiać się na mannowską stylistykę. Jako tak gładko weszło
![]() Z dialogów fajnie wypadła konfrontacja Thora z urzędasem w więzieniu. Thor robi wrzutę garniturowi, a ten "Przepraszam?", na co Thor - "za co mnie przepraszasz?" ![]() Co do strzelanin to ta "wiadoma" z ucieczką do metra wygrywa internety. Holt McCallany walący precyzyjne, mierzone shoty to był miód. BTW. czemu ten aktor został usunięty z creditsów? Nie ma go nawet na IMDB.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
16-01-2015, 23:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2015, 23:32 przez Snappik.)
Hakerzy wymazali jego udział.
O tak, ta scena to zdecydowanie najlepszy moment filmu. Nie wiem, jak można nazwać nudnym film, który potrafi tak kopnąć w ryja. 16-01-2015, 23:32
Dobre zarzuty ma ktoś z imdb:
Cytat:this movie should have been a 10-12 part TV series, not a movie. It tried to fit too much onto a movie screen. College roommates back together again, criminal-turned-hero sequences, romantic connections when the world is on the line, car chases and big machine guns, money-hungry stock market fixers, FBI woman on a mission to prove herself ... all solid foundations for a great crime thriller. But trying to show all of it in 2 hours -- yikes! I assume the fact that the characters always stumbled on the answer so quickly was simply because the story didn't have enough time to develop. If this was spread out over twelve 1-hour series that could develop the characters and potential hiccups in finding a world-class hacker, we would have had an interesting new TV show to watch. But this, to me, is a wasteful foundation of what could be a great story.Z tym, żeby robić z tego 12 odcinkowy serial to przesada, ale też miałem wrażenie, że wszystko leci za szybko, bo jest sporo punktów fabularnych do odhaczenia, a czasu mało. W wyobraźni widzę wersję reżyserską, dłuższą o dobrych kilkanaście minut, która wynosi film o oczko wyżej w mojej ocenie. 17-01-2015, 00:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2015, 00:24 przez simek.)
Zdecydowanie najbardziej rozrywkowy film Manna od bardzo dawna. Scenariusz mógłby posłużyć za podstawę do jakiegoś "Mission:Impossible", ale stylistyka i realizm scen akcji typowo mannowski. Szybkie kino, świetnie zrealizowane, ale bez ciekawego bohatera. Hemsworth jest dobry, ale jego postać nijak się ma do Franka ze "Złodzieja", Vincenta Hanny, Neila McCauleya czy Jeffreya Wiganda.
Mann ma to do siebie, że bohaterowie jego najlepszych filmów byli bohaterami egzystencjalnymi. Bez patosu, wielkich słów, a nawet świadomości tego, że tacy są. W "Hakerze" nie ma kogoś takiego. Co więcej, to główny zły wydaje się ciekawszą postacią, ze swoją spaczoną filozofią, ale nieźle oddającą ducha naszych czasów (wspomniany wcześniej dialog o byciu graczem). Ocenę wystawię przy okazji recenzji na stronie, muszę się nad nią jeszcze zastanowić. 17-01-2015, 01:54 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


![[Obrazek: blackhat-movie-image-chris-hemsworth-slice.jpg]](http://cdn.collider.com/wp-content/uploads/blackhat-movie-image-chris-hemsworth-slice.jpg)
Spoiler




