Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
INTO THE WOODS
Pomysł wyjściowy jest całkiem fajny. Zmieszano ze sobą kilka klasycznych baśni, przedstawiono to w formie musicalu, na plan zdjęciowy zwieziono ciężarówkami gwiazdy ekranu, a całym tym bajzlem sterował Rob Marshall. Marschall to gość, który zaczął od mocnego uderzenia bardzo dobrym "Chicago", a później rozmieniał się na drobne filmami "tylko" dobrymi i rozczarowującymi przeciętniakami. "Tajemnice lasu" niestety nie podniosą znacząco jego średniej...
Zaczyna się nawet obiecująco. Co tam zaczyna, przez 3/4 filmu przelatujemy bezboleśnie, bez zgrzytania zębami i zerkania na zegarek, za to z zainteresowaniem obserwując zabawę klasycznymi opowieściami dla dzieci, kiwając z aprobatą dla warstwy technicznej, wsłuchując się w dość skomplikowane - pod względem budowy - teksty piosenek (przy niektórych utworach aktorzy musieli się trochę napocić), tupiąc do rytmu stopą i pozwalając się porwać lekkiemu klimatowi filmu.
Pod koniec zabawa z klasyką wskakuje jednak na nowy poziom, po "...i żyli długo i szczęśliwie" dopisano nowy rozdział "...dopóki nie dopadła ich smutna rzeczywistość". Robi się o wiele bardziej ponuro, klimat siada, humor gdzieś się ulatnia, podobnie jak i zainteresowanie widza. Rozpoczyna się przerażająca nuda. I to taka konkretna nuda. Nuda z gatunku tych skłaniających do filozoficznych pytań typu: "co by tu dzisiaj zrobić na obiad?". Jest źle i to już do samego końca. Przykre.
5/10
08-02-2015, 17:30
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Sygnał- o kurczę jeden z lepszych S-Fów jakie widziałem ostatnio. Mocno intrygujący początek oraz tajemnicze labolatorium którym kieruje Fishburne w kombinezonie. Tajemnica, której rozwiązania się nie spodziewałem więc i końcówka daje niezłego kopa i sprawia, ze film winduje z oceną 9/10. Oczko niżej za za zbyt eksponowane w niektórych scenach slo-mo. Ogółem polecam z racji dość świeżego tematu będącego trzonem fabuły i solidnymi efektami specjalnymi.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
08-02-2015, 21:16
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Serio? Jak dla mnie ot, kolejny durny twister z końcówką z (_!_) (dodatkowo podpieprzoną z Dark City), plus tragiczne IMO aktorstwo - o ile Grubeusza ze względu na specyfikę jego postaci można zrozumieć, tak młody nic na swoje usprawiedliwienie nie ma. Mło się oglądało bo mindfuckowy klimat jest całkiem sugestywny, ale nic poza tym... Jakieś 6/10 bym dał i tyle.
Why are you firing wallnuts at me?
08-02-2015, 21:35
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Serio. Ale czego durny twister z końcówką?
Mnie strasznie zaintrygowała ta cała otoczka i rozwiązanie, te całe eksperymenty(swoją drogą bardzo ciekawa koncepcja tych eksperymentów) robione prze wiadomo kogo. A co do aktorstwa to młody nie irytował, być może nie porywał też swoją rolą ale dało się go polubić.
Kurcze nie pamiętam już Dat City, tam był podobny motyw z końcówką, bo tutaj kurewsko przypadła mi do gustu zwłaszcza, że to nie jest happy end.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
08-02-2015, 22:04
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,209
Liczba wątków: 29
Pingwiny z Madagaskaru (2014)
Zmarnowany potencjał i czuć, że robione na siłę. Kilka fajnych momentów i żartów a większość czasu to tzw. akcja (czyli zapychacz fabuły) podobnie jak w "Ice Age 4" czy "Madagaskarze 3".
Ale od wspomnianego Madagaskaru jest to jednak lepsze.
Daję 6/10 a ocena Madagaskaru chyba idzie o punkt wyżej do 8/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-02-2015, 22:48
.
Liczba postów: 27,528
Liczba wątków: 60
Theory of Everything nie ma własnego tematu? Może i dobrze, bo film nijaki, nie warty uwagi. Nominacje zupełnie nieuzasadnione, sam nie dałbym ani jednej, nawet dla Redmayne'a, który po prostu przekonująco wykrzywia twarz - to wszystko co mogę powiedzieć o jego Hawkingu. To bardziej wina scenariusza niż Redmayne'a, ale serio, nie pamiętam innego filmu biograficznego z którego dowiedziałbym się o bohaterze tak mało, nawet szczególnie nie widać, żeby ta nauka go fascynowała, liczyłem np. że jakoś wytłumaczą czemu na początku tak ciężko mu wybrać temat pracy doktorskiej, ja nie mam pojęcia, czy on miał w dupie uniwersyteckie procedury, bo czuł się taki mądry i zajebisty, czy serio go nic nie interesowało i nie wiedział co wybrać, czy cokolwiek innego.
Nie będę się więcej rozpisywał, bo o wadach można elaboraty pisać, w każdym razie wymagania miałem nieduże, wiedziałem, że będzie to banalna biografia, ale chciałem, żeby mi przybliżyli dwie sprawy: dorobek naukowy i warsztat pracy Hawkinga oraz to, że skoro lekarze dawali mu ~2 lata życia, choroba się rozwijała w zakładanym tempie, to czemu gość dalej żyje i ciągle może klikać palcem? Co do pierwszego to dostajemy powtórzone 3 czy 4 razy zdanie, że czarne dziury, że wybuch, że osobliwość czasoprzestrzenna - tyle. O tym czemu choroba nie postępuje nie ma ani słowa.
4/10, wkurzę się jeśli to coś dostanie chociaż jedną statuetkę. O ile jeszcze rozumiem nominację za rolę męską, tak wyróżnienie Felicity Jones, która się ładnie uśmiecha oraz muzyki, woła o pomstę do nieba.
09-02-2015, 13:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 13:27 przez simek.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No bo to nie jest film o dorobku Hawkinga, czy jego chorobie, a jego relacji z żoną. To nie jest wybitne kino, ale to dobry film, lepszy z tej słabszej częśc nominowanych za najlepszy film. Nie wiem jakie elaboraty mozna pisac o wadach, mnie by sie na pewno nie chcialo, bo sa raczej marginalne. To dobry film do obejrzenia raz bez żenady.
09-02-2015, 17:07
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
Nie jest dobry, ani zły, po prostu nijaki. Przezroczysta reżyseria, scenariusz napisany od linijki, bezpłciowe postaci. Ale aktorsko dobry no i ogląda się faktycznie bez uczucia żenady. 5/10 w sam raz.
09-02-2015, 17:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 17:30 przez nawrocki.)
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
To jest zły film. Niby opowiada o relacji Hawkinga z żoną, ale ucieka od każdej możliwej kontrowersji, każdego spięcia, każdej sceny, która mogłaby nie przypaść do gustu prawdziwym bohaterom. Ten film wygląda tak, jakby scenarzysta i reżyser pracując na projektem cały czas myśleli tylko o tym, ile mogą pokazać, żeby się Hawking z żoną nie obrazili podczas premiery. To chyba najbardziej zachowawczy biopic świata.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
09-02-2015, 18:16
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No tak, bo to taki "disnejowski" romans do ogladania z mamą, zeby sie usmiechnac, ze sie cieplutko na serduszku robi. To nie jest zly film.
09-02-2015, 18:38
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Nie jest zły, takie 7/10. Tak jak pisze Crov, w sam raz do zobaczenia z rodzicami :D
09-02-2015, 18:51
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Przykro mi chłopaki, ale "Ranczo" też jest dobre do oglądania z rodzicami, co nie czyni zeń dobrego serialu :D
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
10-02-2015, 01:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-02-2015, 01:09 przez Motoduf.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,427
Liczba wątków: 29
Into the Woods - musicalowy miks znanych bajek nie taki przewidywalny jak myślałem w trakcie seansu. Parę rzeczy mnie zaskoczyło np. piekarz nigdy nie spotyka Roszpunki, swej siostry.
- Muzyka jest miodzio
- Wizualnie to samo
- Elementy komediowe udane (szczególnie Czerwony Kapturek zmieniająca się w badassa)
- Johnny Depp jako pedowolf wyjęty z innej bajki, ale rozwalający w pozytywnym sensie
- A lepsza jest Tracey Ullman jako mama Jacka z tym jej akcentem
- Aktorstwo jest świetne
- Mimo relatywnie lekkiego klimatu sporo tu mrocznych rzeczy (np. Kopciuszek z wersji braci Grimm, życzenie babci śmierci)
Aż sprawię sobie soundtrack.
13-02-2015, 19:46
Captain Skullet
Liczba postów: 20,261
Liczba wątków: 128
Skyscraper
ło, Jezusie, jakie to było złe. Choć jak na niskobudżetową produkcję jest trochę niezłych ujęć z helikoptera i konkretnych wybuchów tak poza tym... No cóż, chyba głównym celem był Tits placement Anny Nicole Smith, szczególnie jedna z trzech scen, w której jej wymiona grają główną rolę jest wstawiona do filmu w sposób, który musi skutkować siarczystym facepalmem - otóż bohaterka, będąc w opanowanym przez terrorystów wieżowców przypomina sobie jak to ją facet uczył strzelać, a zaraz po tym mamy scenę seksu we flashbacku o_O. No nic, ogólnie gówno, ale w sumie można się było spodziewać.
Najlepszy cytat:
Villain: "You fucking whore!"
Smith: "You wanna fuck me?
Villain: "Fuck you!"
Smith: "Fuck this!"
<BANG!>
1/10
Cable Guy Widziałem to na HBO w latach 90-tych, nie zachwyciło mnie wtedy szczególnie i od tamtej pory do tego nie wracałem, ale ostatnio ktoś mi polecał film, prezentując scenę z karaoke i ostatecznie skusiłem się na zakup blu, a wczoraj sobie zafundowałem seansik powtórkowy. No i cóż mogę rzec - jest naprawdę dobrze, byłem wręcz zaskoczony tym o ile lepiej mi się to oglądało teraz niż za nastoletnich czasów. Carrey wymiata tu po całości, aż mnie naszło na bliższe zapoznanie się z tymi jego filmami, których dotąd nie widziałem oraz przypomnienie sobie tych, które ostatnio oglądałem dawno, dawno temu.
8/10
13-02-2015, 20:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-02-2015, 07:31 przez Gieferg.)
Twoja stara
Liczba postów: 1,102
Liczba wątków: 0
Relatos salvajes
O rety, jak to się świetnie oglądało. Momentami przegięty, celowo przerysowany, jednak jest w tym taki potężny ładunek emocjonalny, film tak wciąga, wydaje się tak życiowy, że po prostu nie da się nie oglądać z wypiekami na twarzy.
Sześć epizodów, najlepszy fabularnie o dwóch typkach na drodze, najlepszy bohater to walczący z systemem Pan Bombka, no i na deser ognista i niesamowicie seksowna wściekła panna młoda.
Kibicuję temu filmowi w walce o Oskara, jeżeli przegra z "Idą", to trzeba będzie wysłać Pana Bombkę do Holi by zrobił porządeczek.
9/10
15-02-2015, 13:38
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Speed - ostatni raz oglądałem chyba na VHS-ie.:) Wtedy nie spodobał mi się specjalnie, ale teraz po prostu odfrunąłem. REWELACJA, jeden z najlepszych filmów akcji evar. Początek trochę taki średniawy, ale kiedy akcja przenosi się do autobusu, zaczyna się czysty geniusz - który trwa już do końca. Pięknie wyreżyserowana rzecz, choćby użycie slo-mo w scenie uderzenia wózka pompuje adrenalinę. Jak to możliwe, że de Bont zaczął potem kręcić szroty? Przecież ten facet zapowiadał się na następcę McTiernana! 10/10
15-02-2015, 20:09
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,135
Liczba wątków: 67
East of Eden - Zdecydowanie najlepsza i przy tym najbardziej świeża (nawet dziś) rola Deana. W ogóle emocjonalnie ten film gniecie, jest po prostu perfektyjnie poprowadzony i ma super chemię. Jedynie finał z lekka się dłuży, no i całość bywa chwilami mocno teatralna, ale idzie na to przymknąć oko.
9 / 10
Rebel Without a Cause - Tutaj już niestety mocno się wszystko zestarzało - od zachowania ówczesnych nastolatków (pojedynek na noże to jakieś kuriozum pod względem napięcia i rozwoju wydarzeń), po zwyczajnie idiotyczny finał. Plus całość jeszcze bardziej teatralna, niż Eden, a i gra Deana mocno nierówna, w niektórych scenach sprawia wręcz wrażenie nie tyle przesadzonej, co jakiegoś niedorozwoju u postaci. No i emocjonalnie kiepsko - po wypadku przykładowo wszyscy praktycznie wzruszają ramionami, nie ma tu siły. Niemniej jest kilka znakomitych momentów (wyścig), a sam prolog na posterunku zasługuje na duże uznanie - "You're tearing me apart!" to mistrzostwo świata.
7 / 10
Giant - kolejny popis Deana, tym razem bardziej poważny, stonowany wręcz niekiedy. Szkoda, że tak go mało, a jego wątek w pewnym momencie znika i choć powraca, to w sumie nie ma wielkiego wpływu na główną oś. W ogóle zresztą jak na blisko 4 godzinny fresk zaskakująco mało jest tu rozbudowanych poszczególnych wątków - przykładowa wyższość mężczyzn nad kobietami sprowadzona zostaje do jednej sceny i zamknięta ot tak. Jedynie wątek rasowy pociągnięto do samego końca z efektownym finałem. Aktorsko jest bardzo dobrze, acz do niektórych postaci, w tym do Hudsona, trudno się przekonać. Nie ta klasa jednak, co Przeminęlo z wiatrem.
8 / 10
Air Force One - dziwnie się jednak ogląda ten film po 9/11. Jest po prostu tak niesamowicie naiwny i durny, że aż boli. Niemniej pierwsza połowa to wciąż rasowy akcyjniak, który bardzo dobrze się ogląda. No i Forda trudno nie lubić. Druga połowa i końcówka już słabuje, a od rzucanych co chwila wybuchów radości, można dostać bólu dziąseł, ale całościowo daje radę jednak. Moja ocena spada do 6 / 10, choć to wciąż swego rodzaju klasyk - guilty pleasure a la Commando.
15-02-2015, 20:33
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
Wszystkie trzy filmy Deana widziałem jakieś półtora roku temu i najbardziej w pamięci z nich zostało mi to, jak przeciętnym (w najlepszym wypadku) aktorem był Dean. Koleś mógłby żyć sto lat i nie dorósł by do pięt takim tuzom jak Brando, Newman, Clift czy Douglas. East of Eden to jego zdecydowanie najlepsza rola i bardzo dobry film, który wciąż z przyjemnością można zobaczyć 60 lat później. W przeciwieństwie do chyba najbardziej kultowego z trójki Rebel Without a Cause, który imo zestarzał się niemal do granicy oglądalności.
15-02-2015, 22:12
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,135
Liczba wątków: 67
(15-02-2015, 22:12)Perfik napisał(a): jak przeciętnym (w najlepszym wypadku) aktorem był Dean. Koleś mógłby żyć sto lat i nie dorósł by do pięt takim tuzom jak Brando, Newman, Clift czy Douglas.
To zależy, jakie role by dobierał. W Olbrzymie pokazał się wszak od nieco innej strony. Inna sprawa, że w tych trzech filmach bywa zbyt podobny w ekspresji i stylu gry, ale też i przecież zagrał je właściwie jeden po drugim, w odstępie miesięcy.
Cytat:imo zestarzał się niemal do granicy oglądalności.
To prawda, na wiele scen z trudem dziś idzie patrzeć - a film kultowy raczej dzięki samemu Deanowi. Podobnie, jak Brando nadał rys Dzikiemu - dziś raczej podobnie ramotkowemu filmowi.
15-02-2015, 22:41
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
A Time to Kill - pamiętałem ten film jak przez mgłę z czasów VHS gównie zapadła mi w pamięci scena w której Samuel robi użytek z M-16 w Sądzie. Powtórka się opłaciła, bo film nadal trzyma fason , owszem posiada kilka baboli takich jak Kiefer Sutherland, który powinien być zdjęty przez policje przynajmniej dwa razy, ale reszta z Mafju , Samuel , Spacey dają radę. Do tego dochodzą doskonałe zdjęcia i klimacik. Co się stało z Schumacherem kiedyś kręcił takie dobre filmy... 8/10
15-02-2015, 23:39
|