Tron: Legacy
Ja akurat widziałem to już wcześniej 2 razy i kupiłem głównie dla "hologramowej" okładki :)

Zgodzę się, że "trochę zmarnowany" potencjał ale z drugiej strony nie oczekiwałem niczego więcej.
Przed premierą TRN2A obejrzałem (po wielu latach) oryginał i nie miałem wysokich oczekiwań.
W sumie to taki rimejk, z lepszymi efektami. Ale... Ładne to wizualnie i ma dobrą muzykę.

Z innych - nim nie zobaczyłem na "dużym ekranie" cyfrowego Clu to też wydawał mi się bardzo dobrze zaanimowany. Dopiero z większą ilością szczegółów dostrzega się sztuczność.


welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Oryginalny film powtórzony w jakości HD i... trzyma się lepiej, niż sądziłem. Historia jest prosta, ale odpowiednio zbalansowana, nieźle zagrana (Bridges fajnie się bawił na planie i to widać) i w miarę atrakcyjna. Z kolei wizualnie, choć nie ma startu do sequela, to jednak jest od niego niepomiernie ciekawszy. Legacy jest przepiękne, ale jednak mocno jednolite, podczas gdy oryginalny Tron nie raz i nie dwa wręcz poraża, nawet dziś, niektórymi wizualizacjami. Owszem, kilka efektów się koszmarnie postarzało (jak wygląd głównego komputera, jak z plasteliny), ale bardzo dużo, czy nawet większość rzeczy wciąż potrafi zrobić wrażenie pomysłowością, jak i wykonaniem (bez użycia komputera wszak!). Coś przepięknego, nawet jeśli miejscami trąci myszką. Dobre kino.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Bez komputera powiadasz?
Cytat:Tron was one of the first movies to make extensive use of any form of computer animation, and is celebrated as a milestone in the industry though only fifteen to twenty minutes of such animation were used,[7] mostly scenes that show digital "terrain" or patterns or include vehicles such as light-cycles, tanks and ships. Because the technology to combine computer animation and live action did not exist at the time, these sequences were interspersed with the filmed characters. The computer used had only 2MB of memory, with a disc that had no more than 330MB of storage. This put a limit on detail of background; and at a certain distance, they had a procedure of mixing in black to fade things out, a process called "depth cueing". The movie's Computer Effects Supervisor Richard Taylor told them "When in doubt, black it out!", which became their motto.[8]




Jesli już oglądać ten film to tylko i wyłącznie dla unikalnych efektów specjalnych (sequel nie ma nawet tego), cała reszta zasysa jak odkurzacz przemysłowy.

Odpowiedz
Uderz w stół, a Gieferg się odezwie.

Ja tam sobie Legacy włączam czasem nawet kilka razy w tygodniu by popatrzeć na kilka ulubionych momentów :)

Odpowiedz
(15-01-2014, 19:04)Gieferg napisał(a): Bez komputera powiadasz?

W sensie, że bez CGI, tak jak dziś - sporo efektów było poza tym robione hmm, "ręcznie", jak choćby stroje i tak dalej, także bugger off z jakimiś cytatami z sieci :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Obejrzałem właśnie (czwarty czy piąty raz w sumie) na jedynce i ten film wydaje się za każdym razem lepszy, a wystawiłem 9/10 po pierwszym seansie w IMAX. Super kompozycje scen, bardzo dobre dawkowanie akcji i dążenie do kulminacji (krytykowanej za niby zbyt małe pierdolnięcie - dla mnie właśnie takie jakie być powinno w kontekście emocjonalnym), a to wszystko świetnie spięte fabularnie. Kosinski ma mega talent. A zakończenie, jak już pisałem tu wcześniej - idealne. Lepszego być nie mogło. Gdyby się dało to bym już teraz zamówił bilety na sequel w pre-orderze, takie zaufanie zdobył u mnie Kosiński. A, no i Olivia jest w tym filmie BOSKA!

Odpowiedz
Sorry Batory ale finał zostaje ZABITY przez KRETYŃSKI motyw "wyciągnięcia Quory".
Tak wiem, motyw "odwrócony" jest równie durny ale jednak mniej.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Po pierwsze nie ma w tym absolutnie nic kretyńskiego, bo niby dlaczego? A po drugie, na motywie możliwości "dwustronnej komunikacji" opiera się CAŁY film, więc nie wiem jak coś co jest integralną częścią świata przedstawionego miałoby nagle "popsuć końcówkę". Zauważyłem, że część osób zdaje się mieć problemy ze zrozumieniem tej bardzo prostej przecież fabuły (zresztą Flynn senior ją tłumaczy w rozmowach z synem).

Odpowiedz
Nie mogę kupić że ktoś jest przefiltrowany i zamieniony w postać cyfrową (i odwrotnie) ale tym bardziej, że ciąg cyferek jest zamieniony w człowieka z krwi i kości.

Nie pamiętam, co mówił z synem. Skupiałem się na jego odrzucającej facjacie.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Gdybyś oglądał uważnie to zauważyłbyś, że w scenie naprawiania Quorry Flynn grzebie w jej DNA, więc to też ludzie, tylko że cyfrowi (jakkolwiek durnie to nie brzmi). Flynn w świecie wirtualnym też ma cyfrową formę, więc co za różnica, czy z powrotem przejdzie prawdziwy człowiek, czy ktoś kto od podstaw powstał w wersji zerojedynkowej? Na to samo wychodzi.

Odpowiedz
Przede wszystkim to cały plan Clu opierał się na przeniesieniu do real world armii programów, więc jak komuś dopiero przeniesienie Quorry włączyło w głowie "bullshit detector" to niechybnie oznacza, że w ogóle nie zakumał fabuły nawet w jej najbardziej ogólnym zarysie. A opinia kogoś takiego jest zupełnie nieistotna:P W ogóle to nie wiem o co tu chodzi - w bardzo wielu recencjach pojawia się zarzut przekombinowania fabuły, a przecież ona jest typowo disneyowsko banalna. A i tak ludzie nie ogarniają podstawowych kwestii - tłumaczę to tym, że treść przesłoniły im zajebiste wizualia, a dialogów nie słuchali bo muzyka jest zbyt dobra i to na niej się skupiali:P

Odpowiedz
Cytat: Kosinski ma mega talent.

Dobrze wiedzieć. Czekam aż to udowodni. No chyba, że chodzi o talent do usypiania widza, tego mu odmówić nie można, szlifuje ową zdolność w każdym kolejnym filmie, wkrótce zapewne osiągnie w tym poziom mistrzowski.

Odpowiedz
(21-03-2015, 20:30)Mierzwiak napisał(a): Gdybyś oglądał uważnie to zauważyłbyś...

Ale ja to oglądałem kilka lat temu - skąd mam pamiętać o wszsytkim.


(21-03-2015, 21:20)und3r napisał(a): ... w ogóle nie zakumał fabuły nawet w jej najbardziej ogólnym zarysie.

Jesteśmy na FW? Powtóz ten genialny argument jeszcze w czterech kolejnych postach.



welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(21-03-2015, 22:54)shamar napisał(a): Ale ja to oglądałem kilka lat temu - skąd mam pamiętać o wszsytkim.
To... po co się odzywasz? :)

Gieferg, wracaj do Żółwi Ninja, co? Dobre filmy zostaw innym.

Odpowiedz
Cytat:Gieferg, wracaj do Żółwi Ninja

Anytime :)

Odpowiedz
(21-03-2015, 22:59)Mierzwiak napisał(a): To... po co się odzywasz? :)

(21-03-2015, 20:30)Mierzwiak napisał(a): ... w scenie naprawiania Quorry Flynn grzebie w jej DNA, więc to też ludzie, tylko że cyfrowi (jakkolwiek durnie to nie brzmi).

Sam (!) widzisz, że było to debilne w starym Tronie a tu jest... równie debilne. A wystarczyłoby wyjaśnić to samym transferem świadomosci. Ale po co - brniemy w idiotyzmy.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
No ale transfer świadomości zapewniałby jedynie jednostronną komunikację (byłby to rodzaj matrixowej symulacji), a cały film opiera się na idei komunikacji dwustronnej. To jest premise całej historii, tak jak np. to, że da się sklonować dinozaury z krwi zatopionego w żywicy komara. Można tego nie kupować, jak kto woli, ale bez sensu jest wybiórcze czepianie się wyjścia Quorry jako czegoś co "zepsuło końcówkę". Widz jest informowany o fakcie, że nie ma do czynienia z "prostym" transferem świadomości a'la Matrix, chociażby w ten sposób, że junior nie zastał w siedzibie za automatem swojego starego w stanie wegetatywnym, podłączonego do kompa, tylko nie było go tam wcale. Znaczy się: przeniesienie jest również fizyczne, a'la teleportacja w Star Treku. Tylko zamiast odbudowywać człowieka na innej planecie, sprzęt Flynna odbudowywał go w "digital frontier" (co jest nawet poniekąd bardziej wiarygodne, a jakoś Star Treka się o teleportację nikt nie czepia).

@Mierzwiak
Co do "jakkolwiek durnie to nie brzmi" to się nie zapędzaj, bo to akurat brzmi bardzo sensownie. O ile momentalne zeskanowanie człowieka do poziomu cząsteczkowego wydaje się niemożliwe nawet teoretycznie (nie wiem na jakiej podstawie to by miało działać), to ruch w drugą stronę już jak najbardziej. Skoro już od ładnych paru lat budujemy takie mechanizmy jak ten http://imgur.com/gallery/SizHYW5 to nie trudno sobie wyobrazić dalszego rozwoju np. drukarek 3d - za dwa pokolenia jednym z tematów debaty politycznej będzie prawo regulujące jakie organizmy można, a jakich nie można sobie "projektować w edytorze dna" i przenosić z programu-kreatora do real world. Tak jak ostatnio debatują w Stanach jak zblokować drukowanie broni palnej. Jak dla mnie ci "cyfrowi ludzie" z Trona to jedna z bardziej realistycznych rzeczy w tym filmie:P Bo skoro Flynn stworzył w swoim świecie "sprzyjające warunki", jak sam mówi, to przyśpieszona cyfrowo o x rzędów wielkości ewolucja jest naturalną koleją rzeczy (a że Flynn programował "na swój wzór i podobieństwo", a Clu poprawiał "dążąc do perfekcji", to nic dziwnego, że Quorra jest jaka jest:). Przy okazji - widać dbałość o detale w scenie, kiedy Flynn "naprawia" Quorrę - jej helisa DNA jest potrójna, nie podwójna jak u ludzi (czyli mieści się więcej danych, np. tych odpowiedzialnych za regenerację - dlatego Flynn podniecał się w rozmowie z synem, że zlikwiduje choroby, itp.).

Odpowiedz
(22-03-2015, 01:29)shamar napisał(a): Sam (!) widzisz, że było to debilne w starym Tronie a tu jest... równie debilne.
Napisałem durnie w odniesieniu do naszego świata, bo to raz że niemożliwe, a dwa bo to bardzo uproszczony pomysł, ale niby dlaczego miałby taki nie być? To film. Fikcja, sci-fi, a ty rozdrabniasz się chooy wie nad czym, mało tego, negujesz punkt wyjścia (!!!) filmu sprzed 33 lat i masz pretensje, że kontynuacja ośmieliła się go wykorzystać ponownie (dziwne, co?) i wnieść do fabuły dający ciekawe możliwości rozwinięcia go w trzeciej części motyw z przejściem do nas postaci całkowicie cyfrowej.

TRON nie jest wcale głupszy od Matrixa czy Terminatora.


Odpowiedz
Olivia potwierdza swój udział w sequelu. Niiice.

Odpowiedz
Wał z nią. Żeby wrócił CGI Jeff Bridges ale pewnie nie wróci... Bo przecie zginął. No to będzie CGI Bruce Boxleitner.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości