CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,352
Liczba wątków: 29
Teraz macie wymówkę, że nie ryczeliście na finale bo ch...wa piosenka w tle leciała i psuła wam nastrój :)
Chyba właśnie zauważyłem, że użyli dwa razy, jednego i tego samego ujęcia w finale. Cóż, cięcie kosztów ;)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-04-2015, 12:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2015, 12:32 przez shamar.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Cytat:czy raczej okropne są te jęki i piski wydawane przez jakiegoś anonimowego eunucha w refrenie.
To akurat ta lepsza część.
07-04-2015, 14:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2015, 14:06 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(07-04-2015, 10:12)Arahan napisał(a): Ale na poważnie, wg. Cinema Blend do serii ma powrócić ta Pani:
No w końcu, po scenie po napisach w Fast Five liczyłem na nią już w szóstce, ale lepiej późno niż wcale.
Tylko niech uważają, bo niedługo lista powracających postaci im się skończy. Kto tam dogorywa na końcu, Bow Wow? :)
07-04-2015, 19:55
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,352
Liczba wątków: 29
Myślę, że już dosyć dawno nie było Paula CGI :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-04-2015, 23:32
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
1/3 przychodów to efekt ciekawości gawiedzi, jak wklejono komputerową głowę.
08-04-2015, 14:15
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,352
Liczba wątków: 29
Eee tam. Tak czy srak wiele osób by poszło. Raczej chęć zobaczenia "ostatniego filmu". Myślę, że przeciętny widz nawet nie wie, jak ukończyli film. Chociaż... w notce zapowiadającej rzeczywiście nie pominęli tego faktu.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-04-2015, 18:00
Nowy
Liczba postów: 224
Liczba wątków: 0
(08-04-2015, 14:15)Mental napisał(a): 1/3 przychodów to efekt ciekawości gawiedzi, jak wklejono komputerową głowę.
I ja wklejam się w 33% tej gawiedzi, bo od komputerowej wersji Jeff'a Bridges'a w Tron Dziedzisctwo nie widziałem w kinie podobnego zabiegu.
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''
08-04-2015, 19:30
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A ten szkocki krasnolud w Hobbicie? Hoffman w Igrzyskach śmierci 10? Hepburn w tej reklamie czegoś?:)
09-04-2015, 12:54
Nowy
Liczba postów: 224
Liczba wątków: 0
Dzięki za podpowiedzi ... niestety nie widziałem tych filmów jeszcze, więc skupie się na obecnej możliwości podziwiania Paula CGI w kinie.
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''
09-04-2015, 13:49
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,352
Liczba wątków: 29
Skąd w "Fast Five" wziął się drugi sejf? (znaczy wiem skąd ale chodzi technicznie o podmiankę)
Serio nie ogarniam tej sceny, do tej pory.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
09-04-2015, 14:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2015, 14:40 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
(09-04-2015, 12:54)military napisał(a): Hoffman w Igrzyskach śmierci 10?
Akurat w tych filmach nie ma żadnego CGI Hoffmana. Sceny których nie zdążył nakręcić, zostały tak zmodyfikowane, by mogły zastąpić go inne postacie.
Przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja.
09-04-2015, 16:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2015, 16:10 przez Grievous.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Co jest, nikt nie poszedł?
Ode mnie MEH :)
Jeśli scena w której Diesel w powietrzu ratuje Letty w FF6 przyprawiła kogoś o ból głowy, to seans FF7 skończy się dla niego OIOMie. Siódemka przekracza granicę przegiętych, fajnych w oglądaniu akcji i serwuje po prostu kretynizmy, z The Rockiem który ma rentgen w oczach i wie kiedy spaść karetką na wylatujący z tunelu dron na czele. Apropo, to finał jest tak przeciągnięty i męczący, że w pewnym momencie złapałem się na tym, że nawet nie wiem co się dzieje i po co. Pościgi! Bijatyka na klucze! Hakowanie! Rakiety! Dron! Eksplozje! Helikopter! Walące się budynki! Przeskakiwanie z samochodu do samochodu!
Dodajcie do tego najgorsze w całej serii fabułę, scenariusz i silenie się na coolostwo (otwierająca film scena jest tak zła, że brak słów) i macie obraz tego filmu.
Daję 5 za akcję w górach i pojedyncze momenty oraz za to, że - poza wspomnianym finałem który trwa trzy godziny i którym można by obdzielić ze cztery filmy - dobrze się ogląda. Ale i tak meh.
10-04-2015, 22:01
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
A dla mnie bardzo dobrze, choc slabiej niz 5 i 6. A scena otwierajaca film jest znakomita. :)
10-04-2015, 22:25
7/10 i dla mnie last ride. Czuć zmęczenie serią, ogląda się to dobrze, ale już nie tak dobrze jak wcześniej. Jutro recka, więc nie będę się rozpisywał, ale pożegnanie Paula piękne. Autentycznie się wzruszylem.
10-04-2015, 22:27
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Fajne. Głupie, ale fajne. Fabuła jest kretyńska nawet jak na standardy tej serii, ale skłamałbym pisząc że mi to szczególnie przeszkadza. Nie jest to tak dobre jak dwie poprzednie części, ale dalej fajnie się to ogląda. Zdecydowanie za mało The Rocka, na szczęście sceny w których się pojawia to czyste złoto, zwłaszcza jego akcja w finale. Jak zwykle dano dupy w departamencie piosenek, a wątki obyczajowe są niczym z serialu który przeskoczył rekina jakieś 5 sezonów wcześniej, ale to, w jaki sposób akcja w tym filmie się eskaluje, nie przestaje zaskakiwać. A jako iż właśnie tego oczekuję po tej serii, to z mojej strony kciuk w górę i czekam na ósemkę.
PS Zamienić laskę hakerkę na Michaela Emersona i mamy zajebisty crossover :)
10-04-2015, 22:32
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Bawiłem się jak dziecko przez dwie godziny. Podoba mi się strona, w którą podąża ta seria - minimum fabuły, maksimum rozpierdolu, kozactwa, sucharów, pięknych lokacji i drwin z logiki. Trochę jak Bond z epoki Moore'a, tylko że we współczesnej oprawie.
8/10 i na pewno pójdę na to jeszcze raz.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
11-04-2015, 00:18
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Byłem. Widziałem. Dobrze się bawiłem, ale zdecydowanie nie tak zajebiście jak na poprzednikach.
Po zwiastunach byłem lekko rozczarowany, bo film Wana wyglądał jak kolejna część Justina Lina, a liczyłem na większy powiew świeżości. Teraz żałuje, że to nie kalka Lina. Wan starał się zrobić film w jego stylu, ale mu nie wyszło. Nowy reżyser nie ma takiego wyczucia w przedstawianiu postaci, poświęcaniu im odpowiedniego czasu ekranowego, równoważeniu ilości akcji i humoru. Najlepiej to można zobrazować porównując finały FF6 i FF7. Akcja z Antonovem została zrealizowana tip-top, wszystko idealnie wyważone, dopięte na ostatni guzik (a występuje w niej od groma postaci i każda odgrywa ważną rolę). W tej części postacie latają rozproszone po całym L.A., gubią się, a potem magicznie znajduj. Latają helikoptery i drony. Dzieje się tak dużo, że ciężko za tym wszystkim nadążyć (przez kilka minut tak skupiono się na The Rocku, Letty, Brianie, że zapomniałem o trwającym pojedynku Stathama z Dieselem).
Najgorszym grzechem Furious 7 jest przesyt i niezdecydowanie! Czwórka, piątka i szóstka powoli wprowadzały nowe postacie, opowiadały o konkretnej misji i toczyły się w większości w jednym miejscu (FF4 - L.A. i granica z Meksykiem, FF5 - Rio, FF6 - Londyn i Hiszpania). W siódemce bohaterowie skaczą z lokacji do lokacji, przemieszczając się po całym świecie, jest ich zdecydowanie za dużo, no i wciąż nie wiem o czym właściwie jest ten film? Z początku o zemście Shawa, ale odkąd pojawia się Pan Nikt (wszechmogący, przesadnie sympatyczny i pomocny Kurt Russel) zmienia się w film o zdobywaniu Oka Boga. Wolałbym aby całość skupiała się na zemście wielkiego brata, a nie na jakichś pierdołach, bo Statham, który z początku wydawał się zajebistym przeciwnikiem, od pewnego momentu staje się postacią dalszego planu, która wyskakuje postrzelać w każdym miejscu świata (skąd on wie gdzie zawsze jest Torreto?!) i znika.
Nie dostrzegłem w tej części niczego bardziej absurdalnego niż skok Doma po Letty z FF6. Zdecydowanie najbliżej temu była przesiadka hakerki z fury do fury w ruchu, ale jestem już przyzwyczajony. Skok przez budynki w Abu Zabi zajebisty.
Co jeszcze? Zdecydowanie za mało The Rocka! Najlepszą akcją jest jego walka z Shawem! Najgorszą przyjście po Showa w Abu Zabi - jest ciemno, gówno widać i nie wiem po cholerę na miejsce akcji przynieśli te Oko Boga. Żeby wrogowie mogli je przejąć? Najgorsza bzdura scenariuszowa w filmie.
Czołówka z Shawem fajowa. Nawiązania do Tokio Drift też (piosenka!) ale Lucas Black mocno się postarzał. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach nie powróci.
CGI Paul wyszedł bardzo dobrze. W kilku scenach ewidentnie widać, że coś jest nie tak (odkładanie Jacka do samochodu przed wybuchem, tuż po upadku fury z budynku w Abu Zabi), ale nie na tyle aby odwrócić uwagę od reszty. Jest sporo scen, przy których nie byłem pewien czy to komputerowo zastąpiony Paul, a także jedna scena, w której wiem, że był pożyczony/zmodyfikowany ze sceny z FF5, ale gdyby nie shamar nigdy bym tego nie poznał (rozmowa Doma z Brianem w samolocie, po tym jak Dom przykrywa kurtką śpiącą Letty)! Na seansie byłem z kolegą, który nie interesował się filmem i choć słyszał o podmiankach i CGI to nie miał pojęcia gdzie był prawdziwy, a gdzie nie. Dla laików efekt będzie totalnie niezauważalny.
Zakończenie całkiem wzruszające i idealnie kończące wątek Briana. Nie sądzę aby dało się w tym temacie wymyślić coś lepszego.
Po powtórce całej serii bezdyskusyjnie moją ulubioną częścią jest Fast Five - mocne 8/10. Furious 6 niewiele w tyle. Za ładne zamknięcie wątku Paula, sporą ilość akcji i humoru (Roman rozwala, choć czasami jest go aż nadto) chciałbym ocenić Furious 7 jak najwyżej, ale sam nie wiem. Choć dobrze się ogląda, to sporo rzeczy poszło nie tak. Na pewno kiedyś kupie na blu (raczej nie w dniu premiery, poczekam aż stanieje) i zweryfikuje, na razie tylko 5/10
11-04-2015, 00:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2015, 21:56 przez Juby.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jezu, obejrzałem podlinkowany przez shamara klip "Fast 5 w 18 minut". To jest naprawdę otwarcie nowej ery debilizmu.
11-04-2015, 02:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(11-04-2015, 00:52)Juby napisał(a): wciąż nie wiem o czym właściwie jest ten film? Z początku o zemście Shawa, ale odkąd pojawia się Pan Nikt (wszechmogący, przesadnie sympatyczny i pomocny Kurt Russel) zmienia się w film o zdobywaniu Oka Boga.
To już nie jest film, tylko gra komputerowa, co zresztą potęguje przypominająca niestety FF4 ilość CGI, na czele ze skokiem komputerowego samochodu między komputerowymi wieżowcami na tle komputerowej panoramy Dubaju. Oglądając ten film następnym razem policzcie, ile razy bohaterowie giną, ale to nic, bo jadą na włączonym god mode, i tak bez żadnych konsekwencji można spadać samochodami z urwisk, radośnie jechać samochodem trafianym przez rakiety czy być przygniecionym przez tony betonu i wyjść z tego bez jednego zadrapania. Mało tego! Okazuje się że postać, która na bank w poprzednim filmie zginęła, w tym żyje, więc po ósemce i dalej spodziewam się już wszystkiego, np. powrotu półmechanicznej Gisele.
Wątek Oka Boga to jakaś zrzynka z Mrocznego Rycerza przefiltrowana przez niezrealizowany scenariusz trzeciej części Aniołków Charliego. Bohaterowie muszą wejść w posiadanie programu, dzięki któremu znajdą postać, która cały czas sama ich znajduje! The Onion nie kłamało, scenarzystą naprawdę jest 5-latek.
Cytat:Najgorsza bzdura scenariuszowa w filmie.
Dla mnie najgorszą bzdurą jest uzasadnienie całej akcji w Dubaju - bo kumpel sprzedał dysk twardy hakerki jakiemuś księciowi. Czemu? Czemu książę miałby kupować dysk twardy z drugiej ręki? Może zainteresowała go kolekcja porno jaka na nim była? Full HD ripy najnowszych filmów? Nie dowiemy się - kosztująca miliony dolarów, długaśna sekwencja ma miejsce dlatego, że - cytat - "sprzedałem dysk księciu".
Cytat:Nawiązania do Tokio Drift też (piosenka!) ale Lucas Black mocno się postarzał. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach nie powróci.
Black ma specyficzną urodę, w TD miał 24 lata, a wyglądał na grubo ponad trzydzieści. Tutaj między jednym cięciem montażowym a drugim dobił do ponad czterdziestki.
No i tym razem połączenie z Tokio Drift średnio się udało. Jasne, Shaw zabijający Hana był naciągnięty jak gatki Hulka, ale można było przymknąć oko. Tutaj Dom ścigany przez Shawa miałby powiedzieć do Seana I've got nothin' but time? Jasne.
PS. Roman musi zginąć. Jest jak irytujący sąsiad bohaterów sitcomów, który zawsze wpada nieproszony, a po jednym odcinku każdy jego suchy dialog da się przewidzieć co do sekundy. Ugh.
11-04-2015, 11:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-04-2015, 11:38 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,339
Liczba wątków: 77
Solidna porcja rozrywki przytłumiona przez kretyński scenariusz i doskonałe, ostatnie 5 minut. Na sali zapadła dosłownie cisza, czuć było wśród fanów FF megadeprechę. To nie jest najlepszy odcinek serii, ale też nie najgorszy. Zabrakło chyba odpowiedniego balansu i stonowania akcji. Mierzwiak ma rację - bohaterowie jadą cały czas na god mode. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby wszystkie wypadki były zrealizowane w granicach rozsądku. Ale tu? Pierwsze samochodowe starcie Diesela ze Stathamem (przed wtargnięciem Russela) to masakra.
+ Akcja w górach
+ dobrze zrealizowany wątek Briana i zajebisty tribute pod koniec
+ Diesel jak zwykle daje radę
+ niezła Rodriguez
+ nowa fryzura Elsy Pataky
- Statham to żaden dobry villain, zostaje zepchnięty na drugi plan
- cudowne zmartwychwstanie pewnej postaci
- niewykorzystany potencjał zemsty
- Tyrese Gibson
6/10
Seria już nie będzie taka sama bez niego:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-04-2015, 13:30
|