IT FOLLOWS
#41
Po pierwsze, zostało dowiedzione chyba bezsprzecznie, że TO nie przyjmuje odpowiedniego kamuflażu pomimo, że w filmie jest dobitnie powiedziane, że powinno. Fajnie, że już tego nie kwestionujemy ;)
 
Została druga sprawa, czyli to podążanie. I tak, faktycznie nie jest powiedziane jak dokładnie TO będzie podążać, i jakie reguły tym podążaniem kierują, ale to nie znaczy, że scenarzysta z reżyserem poprzez magię "editingu" mogą sobie to podążanie traktować dowolnie. A ewidentnie sobie traktują. Bohaterka potrafi uciec  za winkiel i nagle potwór jest zgubiony. Można wrócić do domu pójść spać albo i żyć sobie spokojnie nawet kilka dni, bo to coś najwyraźniej właśnie zabłądziło na sąsiednim trawniku, albo może ma jakieś inne ważne demoniczne sprawy do załatwienia właśnie w tym momencie. Ja rozumiem, że komuś może to nie przeszkadzać, czy że ktoś tej niekonsekwencji pod magią "editingu" nawet nie wyczuł, albo ma naturalne przeświadczenie, że tak jak w 99% horrorów ten zły potwór może robić i tak absolutnie wszystko bo to dla tego typu kina normalka. Albo, że ta "swoboda" kreuje super klimat niepewności i zagrożenia. Dla mnie osobiście scena w której bohaterka rozbija się samochodem tak na oko 200 metrów od potwora i traci przytomność to powinien być koniec filmu. Tymczasem TO akurat w tym momencie sobie znika. Potem bohaterka nieprzytomna trafia do szpitala i w sumie pierun wie ile tam tak naprawdę spędza czasu, ale oczywiście TO w tym momencie ma wolne. Takich sytuacji w filmie jest mnóstwo i ja osobiście tego nie kupuję. Dla mnie powinna być jasna sytuacja. TO podąża najkrótszą trasą ze stałą prędkością 5 km/h. Koniec kropka. Albo dowolne inne zasady, nawet nie określone w filmie, ale wyraźnie widoczne i możliwe do określenia przez widza. A nie TO podąża albo nie podąża, czasem wyskakuje zza winkla, a czasem woli atakować z odległości kilometra po prostej drodze mimo, że dookoła mnóstwo zakamarków, czasem się zniechęca na pierwszych trudnościach, a czasem brnie jak lodołamacz. Czasem ma dłuższy urlop a czasem pracowite popołudnie. Jak dla mnie do dupy z taką robotą. Tak jak mówi mental, ewidentnie widać, że światem rządzi widzimisię scenarzysty i reżysera, a nie wewnętrzna logika -  i dla mnie to jest znacząca wada.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#42
Negatywny ma racje i kropka. Reżyser pokpił sprawę i film przez to leży.

edit

O, i jeszcze Crov napisał, że akcja dzieje się w Detroit. Pewnie gdzieś na przedmieściach niedotkniętych czarną śmiercią ;)

Odpowiedz
#43
Film lezy, bo patrzysz nan jak na horror, a nie film o dojrzewaniu nastolatkow :)

Dla mnie to film o milosci, wzruszyl mnie bardzo, uronilem kilka lez po seansie.

Delikatny Radek, lat 14 (ok)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#44
Filmy o dojrzewaniu nastolatków pliz - mój ulubiony gatunek :)

Odpowiedz
#45
(11-06-2015, 16:48)'Bucho' napisał(a): Film lezy, bo patrzysz nan jak na horror, a nie film o dojrzewaniu nastolatkow :)

Dla mnie to film o milosci, wzruszyl mnie bardzo, uronilem kilka lez po seansie.

Delikatny Radek, lat 14 (ok)
 
Tzn, o tej miłości, która każe dziewczynie oddać się chłopcu po tym jak już wygrzmociła pół miasta i wyczerpała wszystkie inne możliwości? ;)

Czy o tej miłości, która każe nastoletniemu stulejarzowi z niebieskimi jajami zaliczyć panienkę choćby miał to życiem przypłacić ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#46
Dokladnie o tej milosci mowie. O milosci chlopka roztropka do lasi, ktora predzej przespi sie z kolejnym "przystojniakiem", a nie z takim kolesiem dawno wcisnietym w "friend zone". Ona nie przespala sie z polowa miasta, tylko z dwoma kolesiami, o kolesiach na lodzi nie wiemy, tak samo jak nie wiemy, czy mlody pojechal potem na dziwki.

Mlody sie w niej kochal i byl w stanie sie poswiecic, a ze w wieku nastoletnim mylisz pozadanie z miloscia to jedno, ale on w niej byl mocno zabujany, niebieskie jaja to sprawa drugorzedna - podoba mi sie bardzo ten watek. Byl z niego maslak? Byl, ale to nie ma nic do rzeczy. Mowie, ja nie patrze na ten film przez pryzmat zjawy, bo mnie horrory nie kreca, ale uczucia i emocje sa tutaj bardzo prawdziwe. Zreszta dla mnie postac zjawy, to lopatologiczna metafora i tyle. Wy widzicie horror, ktory ma tam jakies bledy logiczne/przyczynowo-skutkowe, a ja widze coming of age story w szafrazu horroru.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#47
Ja pasuję, chcecie logiki i celowości od metaforycznego stwora - to nie film dla was. To nie jest zombie, który musi pożreć kolejną ofiarę i idzie do niej najkrótszą drogą póki jej nie dopadnie, tylko coś powodującego, że cały czas się boisz, żyjesz w niepewności, spoglądasz przez ramię, bo a nuż się znowu pojawi.

Odpowiedz
#48
Negatywny, masz ode mnie 100 lajków :)

(11-06-2015, 17:53)simek napisał(a): Ja pasuję, chcecie logiki i celowości od metaforycznego stwora
Jakiego znowu metaforycznego? To coś ciągnie bohaterkę za włosy, można to uderzyć leżakiem i być przez to uderzonym, rzuca przedmiotami i można na to narzucić ręcznik. Gdzie tu metafora? No GDZIE?

Gdyby nie fakt, że główna bohaterka to widzi, a z nią my, można by pomyśleć, że to remake Hollow Mana opowiedziany z perspektywy jego ofiar.

Odpowiedz
#49
Jak mnie plusują to system nie działa, ale jak będą minusować to wszystko będzie śmigać, jak żyć? ;)

Swoją drogą ktoś pamięta ten klasyk? Widzę tu wyraźną inspirację :)



For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#50
(11-06-2015, 16:38)Negatywny napisał(a): Po pierwsze, zostało dowiedzione chyba bezsprzecznie, że TO nie przyjmuje odpowiedniego kamuflażu pomimo, że w filmie jest dobitnie powiedziane, że powinno.
NIGDZIE w filmie nie jest DOBITNIE powiedziane, że POWINNO. Są tylko empiryczne badania, czyli doswiadczenia jakiegoś jednego typa.

(11-06-2015, 17:53)simek napisał(a): Ja pasuję, chcecie logiki i celowości od metaforycznego stwora - to nie film dla was.
Ale wlasnie o to chodzi, ze potwor nie jest metaforyczny. Jest w pelni logiczny i realistyczny, tylko... nie znamy jego zasad. To tak, jakby się czepiac, że ludziom rusza się klatka piersowa z jakiegoś powodu nie wiedząc, że oddychają. Dla mnie wlasnie fascynujace jest to, ze nie wiadomo czym kieruje sie do konca potwór. Dlaczego zabija? Dlaczego podąża? Dlaczego zabija w taki sposob? Czym jest? Czy można go utopić? Udusić? Zastrzelić? Film nie ustanawia zasad jakimi kieruje się potwór - robią to bohaterowie. Co wcale nie znaczy, ze ich spostrzezenia sa w pelni trafne. Nie ma odpowiedzi. Ale to nie umniejsza grozie czy zagrożeniu - wręcz przeciwnie. To ją potęguje, bo nie wiadomo czego się spodziewać.

Odpowiedz
#51
Mierzw, przeciez zmore, ktora "podaza" mozna (zwlaszcza, ze film nie tyle klimatem, co emocjami - a na pewno nie akcja/morderstwami - stoi),  jako metafore, wtedy wszystkie te mordercze wydarzenia maja znaczenie drugorzedne. Tak wlasnie traktuje ten film, i pisalem juz o tym sporo w pierwszym poscie -  podazajacy potwor jako symbol "X". Dla mnie ten film to artystyczne pierdu-pierdu ubrane w szaty horroru. Ty widzisz to inaczej, spoko. Mnie zdecydowanie bardziej niz czlapiacy duch i kto/jak zginie, interesowali bohaterowie i stosunki (pun not intended) emocje miedzy nimi - zwlaszcza trio Maika-Przystojniak-Wacek Placek. Nawet ostatnia scena, nie jest dla mnie niejednoznaczna/typowym w horrorach ostatnim ujeciem jednak zyjacego potwora, ale symbolicznym pokazaniem (lopatologicznym, lub nie), ze nieuniknione zawsze jest te dwa-trzy kroki za nami, ale chodzi o to, zeby nie byc samemu, dlatego dlonie sie zaciskaja i tego typu pierdy.

Gdybym mial oceniac ten film jak horror, to dalbym mu moze 4/10, bo za bardzo nie ma tu czego oceniac, chyba, ze pomysl i urocza Maike.

 

 
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#52
(11-06-2015, 19:45)Bucho napisał(a): Mnie zdecydowanie bardziej niz czlapiacy duch i kto/jak zginie, interesowali bohaterowie i stosunki (pun not intended) emocje miedzy nimi - zwlaszcza trio Maika-Przystojniak-Wacek Placek.
No OK, i te emocje były jak najbardziej w porządku, ale robiąc coming of age story albo teenage love triangle drama nie potrzebujesz do tego człapiących zjaw i klimatu grozy sięgającego zenitu w takich momentach, jak baba człapiąca szkolnym korytarzem lub wielki koleś wchodzący nagle do pokoju. No, chyba że zależy ci na zrobieniu czegoś diablo pretensjonalnego.

Inna sprawa, że naprawdę nie rozumiem upierania się przy tym metaforycznym odbieraniu tego filmu - przecież przez to, że inni ludzie doświadczają MATERIALNYCH dowodów na istnienie tego, co widzi tylko główna bohaterka, odbiera możliwość nawet najbardziej banalnej interpretacji jaką jest choroba weneryczna lub psychiczna.

Odpowiedz
#53
Spoko, ale rezyser po prostu zabawil sie konwencja i sobie (tak mniemam) wybral potworka, ktory czlapie.  Mozemy miec zal do artysty, ze tak wybral - mnie wielce nie przeszkadza, bo mowie, horrory mnie nie bawia i w ogole nie patrzylem na ten film jak na horror tj. cos lazi i zabija, ale ja bylem zaangazowany w to co sie dzieje pomiedzy bohaterami. Spojrz na Drive, gdyby nie sensacyjne motywy, to romans bylby tak mdlawy i pretensjonalny, ze glowa mala, zwlaszcza gdyby zabral sie za ten scenariusz mniej utalentowany rezyser.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#54
Tylko że sednem Drive jest właśnie motyw sensacyjny, bo to kim jest i czym zajmuje się Kierowca determinuje wszystkie wydarzenia i to, że facet się zaangażował w ten związek, a nie uciekł z krzykiem.

Tak samo jest z IT FOLLOWS. Pierwsza, mega intrygująca i niepokojąca scena tego filmu daje widzowi jasny przekaz z czym ma do czynienia. To nie nastoletni romans, w którym w połowie filmu pojawia się motyw grozy, tylko film grozy z wątkami obyczajowymi.

Inna sprawa, i wiem że to nie ma znaczenia, bo krytycy to krytycy, ale zasiadałem do tego filmu znając hasła pokroju plakatowego "ONE OF THE MOST STRIKING AMERICAN HORROR FILMS IN YEARS" i kolejne sceny to potwierdzały. Aż do feralnego epizodu na plaży.

Odpowiedz
#55
Mierzwiak, ale no kurcze, ja tylko przedstawiam mozliwa interpretacje. Zreszta co z tego, ze potwor zabija na ekranie, to nie znaczy przeciez, ze musze brac te sceny doslownie, to nie jest przeciez realistyczny film osadzony w twardych, zyciowych realiach. Ok, powiesz, ze mozna tak interpretowac kazdy film (tylko po co?), ale nie o to tutaj chodzi. Umiejscowienie akcji, ogolny klimat na pograniczu jawy i snu (ojciec nie zyje, matka praktycznie sie nie pojawia), sam nie wiem, jest w tym filmie cos, co zwyczajnie nie pozwala mi go wcisnac na polke horroru o zabijajacej zmorze. Moze to naidinterpretacja, moze film jest przez to przekombinowany i banalny, ale mnie kupil. Mowie: uczucia i emocje.

 
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#56
Bucho, ale ja (i nie tylko) cały czas o tym piszemy: przez to jak dosłowne są sceny na plaży i w finale na basenie nie potrafię traktować tego filmu inaczej. W tych scenach nie ma nic z atmosfery o której piszesz. Są przeciwieństwem charakterystycznej dla pierwszego aktu filmu subtelności w budowaniu klimatu i kreowaniu napięcia. Są toporne. Banalne. Gdyby film do końca balansował na granicy niepewności tego, co widz obserwuje, czy jej się to tylko wydaje, czy może nie, wtedy przyznałbym ci i 110% racji, bo do sceny na plaży sam byłem mega zaangażowany, w czym pomagała świetna rola Maiki. Ale nie mogę. Pisanie "ale przecież nie muszę brać tych scen dosłownie" jest zupełnie bezsensu. W takim razie to samo możesz powiedzieć o KAŻDYM filmie, wobec którego ktoś ma jakieś zarzuty i odbić piłeczkę słowem metafora, a przecież nie o to chodzi.

Jeszcze drobna uwaga na temat sceny na plaży - w momencie gdy koleżka uderza "ducha" leżakiem w miejscu uderzeń pojawiają się chwilowe, jakby to określić, "przesilenia pola siłowego"? UGH!

Odpowiedz
#57
"Strikinig", ale pytanie w jakim kontekscie pada takie okreslenie: ze inny? straszny? (nie sadze) oryginalny? dzialajacy na wyobraznie? Co do Drive, to spoko, zgoda, ale kto wie jakby wygladal Drive gdyby rezyserowal koles od It Follows. Mysle, ze w przypadku tego drugiego, zwyczajnie zabraklo pomyslu i talentu (dlatego plaza - choc lewitujace wlosy mi sie podobaly - i naprawde slaba scena na basenie), a ambicji bylo co nie miara. Co nie zmienia faktu, ze film mi sie bardzo podobal. 



 
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#58
Mierzw, bierzesz film doslownie i spoko, rozumiem. Jasne, ze kazdy film moglbym tak tlumaczyc...ale no wlasnie, po raz pierwszy w zyciu (tak mysle) tak robie, wiec imo cos jest na rzeczy. Wydaje mi sie, ze to wlasnie poeta mial na mysli, ale zabraklo mu pomyslu i talentu, zeby to przekazac tj. walnac parabole i wymieszac to bezblednie z konwencja horroru w stylu 80s. 

Mowie, rezyser-arysta przez duze A, naczytal sie w Liceum "Dzumy" Alberta Camus (lub czegos w tym stylu) i tez chcial byc fajny. 

 
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#59
Więc tak, po pierwsze, to raczej wszyscy mamy na myśli bardziej alegorię lub symbol, niż metaforę. Postacie podążające za każdym "zarażonym" to może być alegoria konsekwencji z uprawiania seksu (na przykład w formie choroby wenerycznej o której już była tutaj mowa) albo ogólnie zdarzeń z przeszłości, które jakoś się za nami ciągną przez całe życie i straszą, nie dają spokoju. To, że te zjawy mają rzeczywistą formę i są realne, cielesne również dla postronnych osób wcale nie przekreśla interpretacji alegorycznej, nie wiem czemu miałoby przekreślać - przecież alegoryczne postaci istnieją w wykreowanym świecie naprawdę, a tylko dla zewnętrznego widza, któremu jest opowiadana historia, to są one alegorią. Wy byście chyba chcieli, żeby w pewnym momencie ta laska sobie uświadomiła, że przecież te stwory nie są prawdziwe, to tylko alegoria, a ja się głupia ich bałam. Ona są prawdziwe, a dla widza są również symbolem czegoś innego niż są naprawdę.
Co do tego, że każdy film można bronić, że to alegoria - teoretycznie można, ale warunkiem jest, żeby to alegoryczne odczytanie miało sens i trzymało się kupy, tutaj jak najbardziej się trzyma i jest spójne z emocjonalną wymową całej reszty filmu.
Jasne, że nie jest to film idealny, bo chociażby taka scena na basenie jest raz, że dosyć zbędna, dwa, że średnio wyreżyserowana (ale pięknie sfotografowana), ale mi na tyle podoba się koncept (nie sam punkt wyjściowy filmu, tylko cały koncept) tych alegorycznych zjaw, że oceniam wysoko.

Odpowiedz
#60
Ja się całkowicie zgadzam z tym, że alegoryczna postać może być całkowicie fizyczną postacią, antropomorficzną personifikacją or shit like that, z tym zupełnie nie mam problemu. Ale ta alegoria (?) choroby wenerycznej czy innych konsekwencji utraty niewinności to przecież horrorowy szlagier, tylko tutaj na sterydach i kreatyną zamiast krwi. I to jest poprostu z jednej strony dość ordynarne, a z drugiej fajne, bo tak prosto z mostu jeszcze nie było. Ale niestety to jest jak dla mnie płytkie, bo żeby to miało ręce i nogi to potrzebaby było jakiejś głębszej diagnozy, przyczyn, skutków, jakieś wnikliwsze opisanie co się zmienia w zyciu człowieka kiedy przekroczy ten próg etc. Tymczasem w filmie pojawia się wredna zjawa która męczy dupę, ale z tego nic nie wynika, żadna refleksja u bohaterów, ani nawet jakieś sposób postrzegania problemu przez reżysera.
Od biedy można by np. skupić się na tym wątku miłosnym i bohaterce która kombinuje z fajnymi chłopakami i kończy się dla niej to źle, i dopiero ta męczydupa z friendzone daje jej jakieś ukojenie - to może taki jest morał filmu, suczki bierzcie tych zakochanych frajerów, wprawdzie suchoklatesy ale będą waszymi wiernymi podnóżkami? Taka jakaś emanacja kompleksów scenarzysty albo odreagowanie, że go chilliderki nie chciały więc wyobrażał sobie jak prześladują je demony, albo chłopcy z drużyny futbolowej sprzedają im syfilis? ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości