Hajp a żywotność filmu
#81
Powtórzyłeś dokładnie to, co napisałem - wszystko w kinie już było.

Popatrz na to logicznie - wyczerpano limit oryginalność, świeżych fabuł i pomysłów, wyczerpano limit oczarowywania widza rzeczami, jakich jeszcze nie widział.

Odpowiedz
#82
(18-12-2015, 15:12)Mierzwiak napisał(a): Szczerze wątpię czy kogokolwiek (czytaj: przeciętnego Kowalskiego) obchodzą takie tytuły jak Cobra, 12 małp, Strange Days czy Mortal Kombat.

ale "12 małp" to ty szanuj!


(18-12-2015, 15:34)Mierzwiak napisał(a): Popatrz na to logicznie - wyczerpano limit oryginalność, świeżych fabuł i pomysłów, wyczerpano limit oczarowywania widza rzeczami, jakich jeszcze nie widział.

ekhm..
a Charles H. Duell, szef biura patentowego USA w 1899 roku ogłosił że wszystko, co było do wynalezienia, zostało już wynalezione
tak że o.

Odpowiedz
#83
(18-12-2015, 16:44)f.lamer napisał(a): ale "12 małp" to ty szanuj!
Przereklamowany, nudny film, w którym nie ma nic ciekawego poza rolą Pitta :)


(18-12-2015, 16:44)f.lamer napisał(a): ekhm..
a Charles H. Duell, szef biura patentowego USA w 1899 roku ogłosił że wszystko, co było do wynalezienia, zostało już wynalezione
Porównujesz kino (czy raczej scenopisarstwo, bo to jednak wobec niego wytaczamy największe zarzuty jeśli chodzi o brak oryginalności, słabe postaci itp) do wynalazczości, łączącej w sobie tak ogromne, ciągle rozwijające się dziedziny jak fizykę, chemię, technikę i technologię? Dobry żart.

Odpowiedz
#84
(17-12-2015, 16:40)military napisał(a): P.S. A cały internet cytuje tylko cytaty z filmów co najmniej nastoletnich, bo one "zdążyły się utrwalić w pamięci". Nie, to nie tak, że już nie pisze się błyskotliwych one-linerów typu "we're gonna need a bigger boat", "yippi-ki-yay, madafaka" czy "if it bleeds, we can kill it". Takich epicznych momentów dialogowych jest w filmach dziś od zajebania - po prostu ich nie utrwalamy. Za 30 lat każdy bedzie sypał cytatami z Iron Mana 3.
Mnie jest przykro, że nikt nie zwrocil uwagi na to, jak błyskotliwie odpowiedzialem na Twoje czepialstwo braku pamiętnych cytowalnych cytatów popularnym cytatem z "Avengers". :( A ów cytat jest juz memem. (Zresztą podobnie jak np. "We have a Hulk" z tego samego filmu.)

Odpowiedz
#85
(18-12-2015, 15:24)military napisał(a): W latach 90. miałeś np. "mniejsze hity", czyli Con Air, Air Force One, Liberator, Na fali, Pamięć absolutna. Nie ten sam status, co Terminator, ale wszystkie żyły w świadomości ludzi parę dobrych lat - bo mimo że może nie są odkrywcze, to jednak są to nowe, niezrealizowane wcześniej scenariusze, z nowymi bohaterami, miejscami itp.

(...)

Nic dziwnego, że o tym się nie mówi dłużej. Przecież to wszystko jak odcinki serialu. Oglądasz i po paru tygodniach akcja tak idzie do przodu, że nie pamiętasz nic szczególnego z tego odcinka sprzed miesiąca. Te filmy przestały się wyróżniać - po prostu są i dlatego zlewają się w jedną masę w ramach swoich serii. Nie kojarzę odcinka 11 drugiego sezonu X-files i nie kojarzę już, o co konkretnie chodziło w F&F 5 i 6. W jednym chyba był sejf.
No to widzisz, dochodzimy do sedna. Nie chodzi Ci o brak ikonicznych postaci, godnych zapamiętania tytułów, itp. tylko o to, że dominują franczyzy, kontynuacje i adaptacje. To jest to, o czym pisałem w temacie o Maksie Landisie w kontekście jego i Cargilla słów, a Lolrens z jakimś tam typem toczyli beke, że gówno prawda i jest super, nie wolno narzekać. :) Bo problem, o którym piszesz w drugim akapicie dokladnie tak samo wystepuje w przypadku Rockiego, Lethal Weapon, czy, nie wiem, Rambo - serii, gdzie masz dużo odcinków. Oczywiscie, jezeli mowa o przecietnym Kowalskim - jemu to sie wszystko będzie zlewało w całość. (Wyjatkiem wydaja mi sie Terminator 1 i 2 oraz trzy częsci Die Hard, bo są na tyle charakterystycznie rozne, ze łatwo je oddzielić). I to nic dziwnego.

Ja się z Toba zgodze, co do tego, że nie ma tylu mniejszych filmów z wysokim budżetem, ale ja już się o tym wypisałem we wspomnianym temacie odnosząc się do wypowiedzi Landisa. M.in. to efekt zmian w kinematografii, wiekszego hajsu, obaw studiów holiłudzkich i zwiększająca się również rola seriali, ale o tym pisalem juz i tu. To warty uwagi problem, ale trudno zrobic z nim coś więcej poza samemu tworzeniem oryginalnych marek.

Odpowiedz
#86
No nie do końca. Mówię oczywiście na podstawie własnych doświadczeń, ale we wczesnych latach 90. KAŻDY, ale to KAŻDY wiedział, że w Rockym 1 Rocky bije się z czarnym, w drugim jest rewanż, w trzecim jest BA Barracus, w czwartym Rusek, a piątego nikt nie oglądał.:) A teraz nawet mnie poszczególne filmy MCU zlewają się w szarą masę.

Odpowiedz
#87
Bo kiedyś w TV te same filmy leciały na zapętleniu, a wypożyczalnie nie opiewały w jakieś wielce szerokie katalogi. Teraz masz neta, oglądasz, co chcesz, kiedy chcesz, a na dodatek wychodzi więcej filmów.

Odpowiedz
#88
No tak, wiem, pisałem o tym parę razy w tym wątku. Ale czy to naprawdę główny powód, dla którego nie powstaje już tak wiele pamiętnych filmów? Tzn. czy nie pamiętamy ich, bo jest dużo, czy może dlatego, że nie są stworzone, by je pamiętać - bo jest ich tak dużo, że trzeba kręcić je szybciej i efektywniej niż kiedyś?

Oglądałem Ant-Mana i w końcówce sobie myślałem, że zabawkowy pociąg powiększający się i wypadający przez dach budynku - w nocy, w otoczeniu radiowozów i gliniarzy, na małym osiedlu - wygląda jak coś z lat 80. i gdyby wtedy powstało, pewnie byłaby to jedna z tych "ikonicznych" scen. Ale dziś nie będzie. Nie dlatego, że wygląda źle, ale ze względu na konstrukcje filmu, która sprawia, że to nie robi wrażenia. Dziś już filmy nie mają podbudowy pod punkt kulminacyjny. Ten pociąg byłby zajebisty, gdyby nie fakt, że parę minut wcześniej był identyczny patent - z czołgiem spadającym z jeszcze większego budynku. Ale to też nie będzie zapamiętane, bo ta akurat scena wyglądała chujowo i była rozrzedzona okalającą ją akcją: masa efektów, na końcu wielki wybuch. Czołg w tym zginął. A pociąg nie robi wrażenia, bo powtarza sekwencję z człogiem.

I tutaj znajduję kolejny powód nijakości filmów: są po prostu za duże, zbyt rozbuchane. Najbardziej efektowne akcje nie dzieją się w finale, ale dużo wcześniej, i nie mają aż tak dużego znaczenia dla fabuły. Akcja nie nabiera tempa - ona zaczyna się gigantycznym tempem, gdzies tam następuje szczytowanie, potem jest tylko nieco wolniej. Nie ma stopniowania napięcia. Jest szybko, szybko, szybciej, szybko, koniec. Albo wybuchowo, wybuchowo, jeszcze bardziej wybuchowo, wybuchowo, koniec. A to nie ma nic wspólnego z tym, ile jest filmów ani jakie są. Można by kręcić inaczej - ale jak już się wpadło w spiralę przesadyzmu, to trudno odpuścić przez strach, że rozczaruje się widzów.

Odpowiedz
#89
Dokładnie to samo widać w nowych Star Warsach.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#90
(21-12-2015, 09:28)military napisał(a): No nie do końca. Mówię oczywiście na podstawie własnych doświadczeń, ale we wczesnych latach 90. KAŻDY, ale to KAŻDY wiedział, że w Rockym 1 Rocky bije się z czarnym, w drugim jest rewanż, w trzecim jest BA Barracus, w czwartym Rusek, a piątego nikt nie oglądał.:) A teraz nawet mnie poszczególne filmy MCU zlewają się w szarą masę.
Urocza uwaga, ale Twoja teza tylko slabnie, kiedy probujesz ja argumentowac w taki sposob. :) Zapominasz zawsze dodać: "KAŻDY kogo obchodził Rocky", a nie ten Twoj mityczny "przeciętny Kowalski", o którego wizje kina tutaj tak walczysz. Nie wiem też co ma znaczyc, ze "NAWET TOBIE" poszczegolne filmy MCU sie zlewaja, skoro nie generalnie nie przepadasz za tymi filmami i nawet zwiastun Ant-Mana trzeba bylo Ci tlumaczyc dwa razy. :P

Odpowiedz
#91
Widzisz, ziom, może to różnica wieku, może u nas na dzielni było inaczej, ale dosłownie wszyscy znali Rocky'ego i wiedzieli, z kim się bił. Mówię oczywiście w oparciu o własne doświadczenia - co podkreślałem już nie wiem ile razy - ale nie bazuję na swoim odczuciu, tylko na tym, jak postrzegam reakcje ludzi. Czyli czyje? Rodziny, kumpli, sąsiadów, ludzi których znam z netu, czy tych anonimowych mas wrzucających śmieszne obrazki.

Odpowiedz
#92
Ja bym chciał, żeby każdy wypowiadał się w swoim imieniu :) Tak jak nie interesuje mnie czy czyjaś ciotka zna imię postaci X z filmu Y, tak mam gdzieś ile procent ludzi pokochało The Force Awakens, bo niczego to nie zmienia w moim postrzeganiu tego filmu i jest argumentem bardzo niskich lotów. Jakaś dziwna moda zapanowała na podpierania się mitycznym czyimś zdaniem, ale po co? Co mi to mówi? Skąd mam wiedzieć, że to prawda?

military natomiast jest bardzo specyficznym widzem i tak jak pisałem, opisywane tu zjawiska są wyłącznie twoimi problemami :) Jeśli filmy MCU zlewają ci się w jedną masę, to znaczy że po prostu masz je gdzieś, ot cały sekret. Mnie się nic nie zlewa i mogę jednym tchem wymienić nawet przeciwników z każdego z nich, włącznie z takim gniotem jak The Incredible Hulk :]

Odpowiedz
#93
(21-12-2015, 15:57)military napisał(a): Widzisz, ziom, może to różnica wieku, może u nas na dzielni było inaczej, ale dosłownie wszyscy znali Rocky'ego i wiedzieli, z kim się bił. Mówię oczywiście w oparciu o własne doświadczenia - co podkreślałem już nie wiem ile razy - ale nie bazuję na swoim odczuciu, tylko na tym, jak postrzegam reakcje ludzi. Czyli czyje? Rodziny, kumpli, sąsiadów, ludzi których znam z netu, czy tych anonimowych mas wrzucających śmieszne obrazki.
Czyli mowisz, ze Twoja żona też wspomina jak jej wszystkie kolezanki z klasy wymienialy cała serię Rockiego jednym tchem i raz-dwa przypominaly sobie sceny z pojedynczych filmow?


Cytat:tych anonimowych mas wrzucających śmieszne obrazki.
Dobrze, że "szary Kowalski" to nie jest anonimowa masa. Wiec zapytaj rodzine, kumpli i sąsiadow jaki maja problem z filmami. Bo "szary Kowalski" chodzi na te filmy, moze oni nie są "szarym Kowalskim". :)

Moja mama wie kim jest Batman, X-Men, Spider-Man, etc., ale jak wczoraj jej wspominałem o Rockym to nie wiedziala kim jest Apollo Creed, ani w ktorej czesci z nim walczyl. ZAORANE ;)

Cytat:Tylko na tym, jak postrzegam reakcje ludzi.
To kurfa przestań "postrzegać" i zrób konkretne badania. :) Bo ja postrzegam, ze sadzisz emocjonalne kawalki i poslugujesz sie jakims dowodem anegdotycznym, bo Twoj kolega powiedzial "Ej, ale ja nie wiem w ktorym Batmanie pojawił się Hulk." :)

Odpowiedz
#94
Tak, jest taka forma dziennikarska na tym oparta - nazywa się felieton, służy do przedstawiania poglądu autora na jakieś zjawisko i znajdziesz ją gdzieniegdzie.

Odpowiedz
#95
(21-12-2015, 12:39)military napisał(a): Akcja nie nabiera tempa - ona zaczyna się gigantycznym tempem, gdzies tam następuje szczytowanie, potem jest tylko nieco wolniej. Nie ma stopniowania napięcia. Jest szybko, szybko, szybciej, szybko, koniec. Albo wybuchowo, wybuchowo, jeszcze bardziej wybuchowo, wybuchowo, koniec.

Tak przecież jest. Ludzie mają przytępione zmysły od masy bodźców, które ich otaczają, więc coraz ciężej się przebić, więc wszystko podaje się mocniej, co jeszcze bardziej przytępia zmysły itd.

W muzyce jest to samo - Loudness Wars. Nie ma juz kontrastów cicho - głośno, Wszystko jest głośno, przez co przewrotnie nie ma uderzenia, impetu. Takie czasy.

Odpowiedz
#96
Nie wiem dlaczego, po przeczytaniu tytułu tematu, od razu mam na myśli "Avatara" :)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#97
Ja też nie.

Bo wiesz, od jego premiery minęło 6 lat, a ty wciąż nie potrafisz przestać o nim pisać. Jeśli tak bardzo chcesz pokazać, jak masz go w nosie, a jego żywotność jest dla ciebie zerowa, to musisz po prostu odpuścić, bo osiągasz dokładnie odwrotny efekt :)

Odpowiedz
#98
(18-12-2015, 15:34)Mierzwiak napisał(a): Powtórzyłeś dokładnie to, co napisałem - wszystko w kinie już było.

Popatrz na to logicznie - wyczerpano limit oryginalność, świeżych fabuł i pomysłów, wyczerpano limit oczarowywania widza rzeczami, jakich jeszcze nie widział.

Przepraszam za odkopanie tematu, ale właśnie przeglądałem całość. Mierzwiak, mógłbyś rozwinąć powyższą myśl? 

Potrafisz odróżnić Piąty Element od Armageddonu? Oba filmy powstałe w podobnym czasie, w obu gra Bruce Willis i jego zadaniem jest uratowanie świata. Co to znaczy, że wszystko w kinie było? Dane schematy fabularne można sprzedawać na tysiąc sposób, będąc dalej "oryginalnym" w swojej nieoryginalności. Nigdy nie ulegną wyczerpaniu, do końca świata mogą bawić tak samo.


Zgadzam się częściowo z autorem tematu. Pamiętam sceny z Avengers 2 i nawet motywy muzyczne - np. "theme" z Iron Man (2008) był chyba dość rozpoznawalny? Ale za Chiny Ludowe, nie pamiętam większości scen ze współczesnych blockbusterów. Z TF3 pamiętam sceny z trailera, pierwszą scenę z króliczkiem "Victoria's Secret" i złapanie Witwicky'ego w locie przez Bumblebee. Byłem w kinie, oglądałem łącznie z trzy razy. TF1 oglądałem z dwa razy, raz w kinie i raz w domu. Pamiętam o wiele więcej i przede wszystkim kojarzę większość dialogów. Oba filmy miały sceny w samochodzie. Shia coś tam gadał do Rosie, ale nie pamiętam żadnej "linijki" z tej sceny. Z TF1 była (umówmy się?) podobna scena i pamiętam dość dobrze ten dialog między Mikaelą i Samem. To kwestia raczej tego, że po 1 - Transformers (2007) był bez wątpienia większym wydarzeniem dla większości widzów w kinie. Na ten problem cierpi większość sequeli. Sceny z The Mummy (1999) są o wiele bardziej ikoniczne niż sceny z powstałego dwa lata później sequelu. A po 2 - TF1 miał zapadające w pamięć, ładniejsze plenery. Był ucztą dla oka, czego nie można powiedzieć o zlewających się w jedno TF3 i TF4. Montaż scen akcji był spokojniejszy, więc człowiek mógł się bardziej delektować widokami. Przez co, sam film został przeze mnie zapamiętany o wiele lepiej niż pierdyliard wybuchów w finałowych scenach każdej z następnych części. 

Czy nie powstają przyzwoite, solidne blockbustery? Błąd. Ale fakt faktem, brak takich filmów jak Casino Royale lub FotR. Filmów, które potrafiły zarobić. Ale przy tym pamiętałem 2-3h, scena po scenie. Nie ma sceny, której bym nie pamiętał z tych filmów. I wiem po znajomych, że nie jestem w tym odosobniony. Mój kolega oglądał wszystkie filmy z MCU. Odróżnia te filmy, ale na żadnym nie osiągnął poziomu takiej fascynacji. 

Ciekawy jest natomiast powtarzający się argument, że ktoś jest "sentymentalny" lub zdziadziały i wyrósł z kina. Każdą krytykę TF2 (Revenge of the Fallen) można zgasić stwierdzeniem, że tak się po prostu dziś kręci filmy akcji i dziadki nie nadążają za kinem. ESB i RotJ miały mieszane recenzje i choć RotJ jest moją ulubioną częścią OT, zgadzam się prawie ze wszystkimi krytycznymi uwagami względem tego filmu. Tak samo z ESB - czy ten film jest biedny, ma za mało lokacji? Pewnie, że tak. Czy jest oparty zbyt mocno na wiadomej scenie? Oczywiście. Ale nikt nigdy nie nazwał tego filmu złym, bo co najwyżej wykonanie mogło pozostawiać pewien niedosyt. Nikt nigdy nie napisał, że oto Kershner stworzył gówno. Tym się różni krytyka, od zwyczajnej głupoty. 

Cytat:Ostatni tru kultowy film jaki przychodzi mi do głowy to Matrix (chociaż zastanawiam się jak zostałby zapamiętany, gdyby nie sequele podbijające popularność oryginału) i LOTR - każdy wujek i ciocia kojarzą Neo i Golluma, nie liczę Star Warsów, bo to marka zbudowana lata temu. Później nawet taki Avatar niby był wielkim wydarzeniem, każdy widział, ale po szale około premierowym jakoś nie czuję, żeby stał się częścią popkultury, ciekawe co w temacie uczynią sequele.

A PotC? Kto nie zna Jacka Sparrowa? 

Odpowiedz
#99
(20-08-2017, 23:51)Orbiteusz napisał(a): Montaż scen akcji był spokojniejszy, więc człowiek mógł się bardziej delektować widokami. Przez co, sam film został przeze mnie zapamiętany o wiele lepiej niż pierdyliard wybuchów w finałowych scenach każdej z następnych części. 

No bez jaj, nie żebym chciał tu bronić honoru Bayowych "Transformerów", co to to nie, ale akurat w jedynce podczas scen akcji kamera lata jak głupia, ujęcia są pod dziwnymi kątami, i jakbym tego nie widział ładnych parę razy, to bym nie ogarniał, kto kogo leje w danej chwili, a nawet gdzie kończy się jeden robot, a zaczyna drugi. Wiele można zarzucić sequelom, ale czytelność scen akcji się akurat, względem pierwszej części, poprawiła. W takiej trójce czy czwórce kamera już tak nie dziczeje i łatwiej podążać za akcją (pewna doza slow motion też pewnie pomaga lepiej śledzić, kto akurat kogo naparza i w jaki sposób).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Pytanie Szukam filmu takiego jak... Gal Anonim 166 24,466 08-04-2026, 00:07
Ostatni post: Paszczak
  Budżet filmu - skąd te cyferki? Martinipl 14 9,695 08-05-2017, 22:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Proces powstawania filmu arturs123 4 3,052 14-10-2012, 21:26
Ostatni post: The Vujek
  Moda na upakowanie wielu kultowych aktorów do jednego filmu Mental 11 5,270 17-05-2012, 20:10
Ostatni post: mariusz
  Dobre praktyki - dystrybucja niekomercyjnego filmu pełnometrażowego Candyman 2 2,848 28-06-2011, 17:43
Ostatni post: Mental
  Podrasowanie kolorów filmu. Mental 12 4,144 24-06-2009, 16:55
Ostatni post: Mental
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,419 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości