Spotlight (2015) reż. Tom McCarthy
#21
(08-02-2016, 09:43)Mierzwiak napisał(a): Wiem, w trailerze to jest średnie, ale wierz mi, w filmie wypada znakomicie, chociaż nie wiem czy nominowałbym Marka do Oscara. Rachel na pewno nie, bo zagrała na swoim typowym poziomie czyli dobrze i nic poza tym.

Dokładnie. Totalnie nie wiem skąd nominacja dla Rachel i zachwyty nad jej rolą. Była... no była, taka jak zawsze i w zasadzie to tyle.

Mark był bardzo okej, jego nominacja akurat mnie cieszy, choć chyba najsłabszy ze stawki.

Odpowiedz
#22
Mierzwiak napisał(a):film jest emocjonalnie dość lekki

Widzę, że też to wyczułeś. Film jest "dość lekki", bo bohaterom nic, ale to nic nie zagraża (no chyba że za zagrożenie uznać nieczynne ksero albo zwłokę spowodowaną długim przewodem myślowym Garabediana). Gdyby nie 9/11, to by rozwiązali sprawę jeszcze przed zakończeniem roku. W zasadzie to cała puenta filmu sprowadza się do tego, że BG dał dupy po całości - z powodu lenistwa/ignorancji/tumiwisizmu jego dziennikarzy afera nie została rozdmuchana w 1993 roku.

Odpowiedz
#23
Bardzo dobry film, jestem zadowolony z seansu, nawet jest trochę lepiej niż myślałem, bo ja dosyć mocno kibicowalem bohaterom, którzy po prostu odwalali kawał dobrej, dziennikarskiej roboty, ale rzeczywiście kłód pod nogi to im KK nie rzucał, można nawet odnieść wrażenie, że Kościół w ogóle nie walczył, bo uważał, że wszystko jest dostatecznie zabezpieczone i równo zamiecione pod dywan, a tutaj zdziwko, bo jednak nie. Przykre jest w tej historii nawet nie sam okres śledztwa, tylko to, że przez tyle lat się nic nie działo i Kościół wykorzystywał swoją pozycję do tego, żeby zatuszować coś, co w jakiejkolwiek innej organizacji byłoby niemożliwe.
Aktorsko oczywiście wybija się Ruffalo - nawet nie pogniewalbym się, jakby dostał Oscara, bo to świetna rola, od początku widać jaki jest chętny do tego śledztwa i jaki jest zdeterminowany, reszta - ok, ale bez szału.
Ode mnie -7/10, ale oprócz Ruffalo to za nic nie dałbym Oscara.

Odpowiedz
#24
Cytat:nawet nie pogniewalbym się, jakby dostał Oscara, bo to świetna rola

Ponieważ obecnie Oscary rozdaje się już wszystkim i za byle gówniane osiągnięcie, to tak, świetna rola :) Serio? Co w niej takiego świetnego? Gdyby nie ten pojedynczy wybuch frustracji w jednej scenie, to bym gościa nawet nie zauważył. Znacznie lepiej wyszło mu granie gliny w "Zakładniku" Manna.

i tak mi się przypomniało: "Rzeka tajemnic" Clinta - też Boston i też ksiądz pedofil w prologu. Przypadek?

Odpowiedz
#25
Fakt, że nie jest to rola wybitna, ale raz - kto był lepszy? Hardy w Revenancie? Spoko, nie widziałem. Dwa - Ruffalo jest zajebisty w może mniej efekciarskim, ale moim zdaniem wcale nie łatwiejszym aktorstwie, subtelnym, opartym na drobnych gestach. W Foxcatcherze był najlepszy z całej stawki, szkoda, że ostatnio gra tak dużo w marvelowych crapach. Tutaj fajnie narasta w nim wkurwienie i determinacja, przyciąga charyzmą no i po prostu widzę postać, z zestawem gestów, sposobem mówienia, a nie aktora. I ten wybuch jest tylko najbardziej oczywistym, ale wcale nie najlepszym elementem.


Odpowiedz
#26
Wiadomo, że do naprawdę genialnych ról to mu daleko, ale wiecie, Oscara co roku komuś trzeba przyznać, a z całej stawki jest dla mnie najlepszy (nie widziałem Stallone'a). I nie, wcale scena jego wybuchu nie podbija oceny - jest ok, ale on podobał mi się przez cały film, czułem, że dla niego to jest ważne (albo po prostu lubi swoją robotę i cieszy go węszenie) i ma energię do rozwiązania tej sprawy, poza tym nie widziałem w nim normalnego Ruffalo tylko Mike'a Rezendesa, w przeciwieństwie do całej reszty obsady, gdzie Rachel McAdams jest Rachel McAdams po prostu prowadzącą śledztwo, a Micheal Keaton jest Michelem Keatonem dowodzącym zespołem dziennikarzy śledczych.

Odpowiedz
#27
Ruffalo zbudowało tę rolę detalami - fryzura, postawa, sposób mówienia, ogólna ekspresja - tak się buduje przecież postaci. To nie jest ten sam "Rafalo", który gra w Avengersach czy w "The Kids Are Allright". Oscara bym mu nie dał (ten się należy Stallone'owi), ale na nominkę zasłużył. Co innego MacAdams... która była sobą...
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#28
Ej, w Kids Are All Right zagrał, jasne, bardziej efekciarsko, ale nadal zajebiście. Taka rola. Najważniejsze, że widziałem postać, nie aktora. Mnie tam właśnie ostatecznie przekonał, że jest więcej niż solidnym drugoplanowcem.

A MacAdams szkoda, bo w chujowym Detektywie pokazała, że potrafi zagrać pomimo słabego scenariusza a tu w tak bardzo opartym na aktorstwie filmie nie dostała nic do zagrania.


Odpowiedz
#29
@PropJoe

Cytat:kto był lepszy? Hardy w Revenancie?

Oczywiście, że Hardy. Hardy powinien dostać Oscara za drugi plan, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. A jak nie on, to ewentualnie Sly symbolicznie na pożegnanie.

Cytat: I ten wybuch jest tylko najbardziej oczywistym, ale wcale nie najlepszym elementem.

A czy ja napisałem, że to było najlepsze? To po prostu moment, kiedy go dostrzegłem, bo dotychczas doskonale wpisywał się w klimat filmu, czyli jeden wielki ziew. Czekałem na scenę niczym ze "Spectre", gdzie w katakumbach jednego z kościołów przy stole siedzi kardynał i 87 pedofilów i knują, jak tu wykoleić dziennikarskie śledztwo. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Zamiast tego oglądałem grupkę pismaków kserujących teczki i wertujących archiwa. No i od czasu do czasu rzucających groteskowe teksty, że ONI kontrolują WSZYSTKO :) Rozumiem, że jakoś to napięcie sztucznie trzeba było budować, ale Jizes Pedo-Christ, to było słabe w uj.

Odpowiedz
#30
Mental, ja rozumiem Twoje rozczarowanie i beke z domniemanej wszechwładności KK, ale jak sam obejrzałem film to uznaję, że trochę przesadzasz. Nikt w filmie nie mówi, że Kościół rządzi światem, ale brzydkie wykorzystywanie wpływów księży rzeczywiście istniało i to na kilku etapach: od samego początku, czyli braku oporu wśród dzieci (to nie były typowe gwałty z użyciem siły, tylko wykorzystanie pozycji księdza, aby dziecko zrobiło co oni chcą), poprzez przekonanie rodziców, że nic się nie stało i nie trzeba iść do sądu, bo kilka tysięcy $ wszystko załatwi, aż po usunięcie z archiwum jawnych dokumentów (to wtedy pada zdania z ust prawnika, że "oni kontrolują wszystko"), no bo jednak trzeba mieć dojścia u władzy, żeby sobie usuwać z archiwum sądowego niewygodne papierki. Przesadzasz :)

Aha i dla mnie Hardy to mniej więcej ten sam poziom co Ruffalo, przyjmę z zadowoleniem zwycięstwo każdego z nich.

Odpowiedz
#31
Dla mnie ten film sztucznie i groteskowo buduje napięcie i tyle. Cała sprawa powinna zostać nagłośniona w 1993 roku, kiedy do redakcji BG napłynęły dowody od prawnika - tego samego typa, którego chcieli zgnoić, bo rzekomo nie współpracuje, a jak się okazało pod koniec, to oni sami dali dupy.

Odpowiedz
#32
Mental, ale film to jedno (mogę się zgodzić, że trochę zbyt lajtowy, chociaż dla mnie to paradoksalnie i wada i zaleta) a rola Rufallo to co innego. To znaczy ja rozumiem, że dla Ciebie on trzyma poziom filmu w negatywnym sensie. Dla mnie stworzył na pewno nie wybitną, ale solidną, subtelną rolę, w typie, jaki coraz bardziej doceniam - bez efekciarstwa, darcia ryja, nadekspresji. Po prostu człowiek a nie postać filmowa. I w tym jest świetny. Dlatego w Foxcatcherze wolę jego niż przegiętego Carella czy nawet Tatuma.

A ten wybuch był chyba tutaj przywoływany jako highlight tej roli, którym moim zdaniem nie jest. Dlatego do tego się odniosłem.


Odpowiedz
#33
Cytat:mogę się zgodzić, że trochę zbyt lajtowy, chociaż dla mnie to paradoksalnie i wada i zaleta

Zaleta w tym sensie, że przynajmniej nie dorabiali sensacji do nudziarskiego i spokojnego śledztwa. Bo przecież mogli dokręcić scenę, jak kardynał wynajmuje płatnych zabójców w kominiarach, którzy wchodzą do redakcji i eliminują niewygodnych dziennikarzy :)

Odpowiedz
#34
No.

Mi to się podobało to, że darowali sobie nawet dużo mniej sensacyjne zagrywki, jakieś kamienie przez okno i inne pogróżki, ale McCarthy jest za słabym reżyserem, żeby samym stylem zbudować napięcie w tak spokojnej historii, wycisnąć z tego więcej. Sporo racji w tym, że wyszło momentami niemal groteskowo. Udawanie, że jest jakieś mega napięcie i konflikt w konfrontacji Keatona z tym prawnikiem od listy wyszło słabo.


Odpowiedz
#35
Pytanie, czy w ogóle ktokolwiek rzucał kamieniami. Nie znam szczegółów, ale coś mi się zdaje, że to śledztwo było faktycznie tak mega nudne, że największą bolączką było nieczynne ksero po 16 w gmachu sądu.

Odpowiedz
#36
No fakt, może historia jest tak niefilmowa, że wymaga geniusza, żeby zrobić z tego coś naprawdę dobrego. Chociaż wątpię.





Odpowiedz
#37
Cytat:Dla mnie ten film sztucznie i groteskowo buduje napięcie i tyle. Cała sprawa powinna zostać nagłośniona w 1993 roku, kiedy do redakcji BG napłynęły dowody od prawnika
I co z tego, że powinna? Masz pretensje do rzeczywistości, że tak było? W 93 ktoś to zlekceważył, tak jak lekceważy się milion innych spraw codziennie na całym świecie - no big deal. To ledwie dodatkowy smaczek do historii, że mieli wszystko jak na tacy wcześniej, ale film jest o śledztwie z 2001, czy kiedy tam akcja się dzieje i pokazuje to śledztwo dobrze. Nie rozumiem Cię, tak samo jak nie rozumiałem tego kolesia z organizacji ocalałych wydzierającego się i fochającego, że nie zajęli się nim dziesięć lat temu - no nie zajęli się, gazeta to nie sąd, żeby się zajmowała obowiązkowo wszystkim z czym się do niej przyjdzie, ciesz się koleś, że się zajęli pedofilską sprawą do końca tym razem, bo gdyby nie ten nieśmiały szef, to sprawa czekałaby może kolejne lata na zainteresowanie.

Cytat:Udawanie, że jest jakieś mega napięcie i konflikt w konfrontacji Keatona z tym prawnikiem od listy wyszło słabo
To nie było słabe. Może to kwestia mojego podejścia, ale przecież sceny, gdy Keaton próbował ciągnąć tego swojego kolegę za język aż krzyczały do niego "dziennikarzu, jesteś na dobrym tropie, gość się wije jak piskorz, więc ma coś na sumieniu, kop dalej", nie widziałem tam próby budowania wielkiego konfliktu, tylko kolejny element układanki, która ładnie składa się w całość afery.

Odpowiedz
#38
Może masz rację. Ja od początku nie mogę się zdecydować czy ten spokój jest bardziej atutem czy wadą, chociaż ogólnie film oceniam pozytywnie. Zabrakło lepszej reżyserii, tu raczej nie mam wątpliwości, czego dotyka ziom w tym video powyżej.


Odpowiedz
#39
Cytat:I co z tego, że powinna? Masz pretensje do rzeczywistości, że tak było?

No mam. Mam pretensje, że nie przeprosili tego adwokat, który podesłał im listę pedofilów w 1993. Powinna być scena przeprosin :)

I niech mi ktoś wyjaśni jedną rzecz: ten ksiądz, który powiedział dziennikarce, że został zgwałcony - pociągnęli to dalej czy coś przegapiłem?

Odpowiedz
#40
Ksiądz opowiadał, że został zgwałcony? Przez kogo? W którym momencie to było?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bone Tomahawk (2015) reż. S. Craig Zahler Crash 46 15,423 05-04-2026, 01:24
Ostatni post: slepy51
  In the Heart of the Sea (2015) reż. Ron Howard Megaloceros_____ 37 13,534 13-12-2024, 04:52
Ostatni post: Rozgdz
  Green Room (2015), rez. Jeremy Saulnier Pelivaron 30 11,004 02-10-2024, 08:50
Ostatni post: Melvin27
  The Gift (2015) reż. Joel Edgerton Crash 14 4,019 22-12-2022, 22:00
Ostatni post: Norton
  Seventh Son (Stracharz) (2015) Lawrence 20 5,535 02-11-2022, 01:42
Ostatni post: Rozgdz
  The Big Short (2015) reż. Adam McKay Szaman 22 8,644 27-03-2022, 11:05
Ostatni post: Bucho
  Ex Machina (2015) reż. Alex Garland nawrocki 98 33,088 10-02-2022, 22:59
Ostatni post: Rozgdz
  Suburra (2015) reż. Stefano Sollima vast 34 12,321 18-04-2021, 18:15
Ostatni post: Doppelganger
  Room (2015) reż. Lenny Abrahamson Capt. Nascimento 53 13,906 19-10-2020, 08:40
Ostatni post: Debryk
  The Imitation Game (2015) reż. Morten Tyldum Capt. Nascimento 46 10,967 27-07-2020, 08:06
Ostatni post: Snappik



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości