Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Brooklyn - rozczarowanie, bo po recenzjach spodziewałem się jednego z najlepszych filmów w oscarowej stawce, a okazał się znaleźć niemalże na końcu mojego rankingu. Słaba jest sama historia, świetne wykonane: gdyby nie Ronan i jej fascynująca rola, to byłby zupełnie przeciętny film. Spodziewałem się czegoś bogatszego fabularnie niż takiej opowieści:
więc nominacja za scenariusz to dla mnie błędny wybór, bo Brooklyn to zupełnie niewyróżniająca się opowieść, film jest dobry tylko dzięki reżyserii i obsadzie - nie tylko Ronan, ale Gleeson i ogólnie cały drugi plan zasługuje na wyróżnienie. Jeśli mogę zrobić takie rozróżnienie, to wszelkie emocje wypływają z samego aktorstwa, a nie, przedstawionych niezbyt przekonująco, sytuacji, co uważam za wadę.
Przyjemnie, ale bez zachwytu 6+/10

Odpowiedz
Crouching Tiger, Hidden Dragon - filmowe yin i yang, połączenie energicznego, niesamowicie dynamicznego kina (sceny walk w tym filmie uważam za absolutnie genialne) z w gruncie rzeczy smutną historią, momentami bardzo poetycką, nigdzie się nie spieszącą. Do tego fantastyczne aktorstwo (z naciskiem na Yeoh i Ziyi) i przepiękna strona wizualna - minimalistyczna, ale też pełna rozmachu i starannie skomponowanych kadrów. Widziałem go wczoraj trzeci raz i jak do tej pory podobał mi się najbardziej. Wspaniały film.

Crouching Tiger, Hidden Dragon: Sword of Destiny - nie dość że zagrany po angielsku (błąd!!!!), to ma bardzo amerykański scenariusz. Jest tu całkiem fajny wątek, ale gdzieś jakby z boku i zostaje wyjaśniony zbyt późno by zrobić takie wrażenie, jakie powinien. Z klasy i poetyki oryginału nie ma tu nic, ale obejrzeć można, ot takie przyjemne patrzydło z niezłymi scenami walk. Brakuje jednak temu filmowi powietrza i "filmowości" właśnie; zdjęcia same w sobie nie są złe, ale nawet ujęcia kręcone w plenerze potrafią mieć dziwnie duszny, telewizyjny feel.

Odpowiedz
(27-02-2016, 11:09)simek napisał(a): Przyjemnie, ale bez zachwytu 6+/10

czyli znając sinusoidę Carol-Revenant, powinno mi się spodobać? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cholera wie - od kilku lat czytam Twoje opinie o filmach i za cholere nie potrafiłby przewidzieć czy coś Ci się spodoba, bo nie ogarniam czemu coś lubisz albo nie :)

Odpowiedz
Wbrew pozorom nie powstaje zbyt dużo otwarcie lewackich filmów, a te które powstają, są nieoglądalne ze względu na absurdalność praktycznie każdego elementu fabuły (zobacz "Elizjum"). Natomiast pedalskich nie oglądam w ogóle, bo dwóch miziających się facetów to absolutnie ostatnia rzecz na świecie, na którą mam ochotę patrzeć. Niestety, często nie ma innego wyjścia, bo pedały wyskakują w najmniej oczekiwanych momentach (patrz czarny gangster w "The Wire") :)

Odpowiedz
Poza tym jak dowiedzieliśmy się z tematu o The Revenant, Mental chodzi do kina z rodzicami, a przecież nie będzie przy nich oglądać 'momentów' ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(27-02-2016, 17:33)simek napisał(a): za cholere nie potrafiłby przewidzieć czy coś Ci się spodoba

Ja też nie :) :*
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Shakespeare in Love
Przyjemny seans, zwłaszcza w drugiej połowie (można się pośmiać i potrafi trzymać w napięciu), ale film zapamiętam głównie za nierozpoznawalnego Clarka... tzn. Thomasa Kenta (idiotyczne, ale fajne odwołanie do Supermana), oraz za to, że odebrał głównego Oscara o niebo lepszemu Szeregowcowi Ryanowi. W sumie, za scenografię też.

21 Grams
Do wczoraj nie przepadałem za Iñárritu. Zarówno Birdman jak i Zjawa były okej, ale dla mnie to film zrobione ewidentnie z myślą pod nagrody, które głównie zachwycają realizacją (długie ujęcia, zdjęcia, efekty specjalne, itd.). Tym bardziej byłem zdziwiony gdy wczoraj obejrzałem 21 gramów, które jest prostym, świetnym filmem pozbawionym efekciarstwa. Poruszająca historia, realizm, trafiony zabieg z rwaną chronologią, ogromna ilość emocji i wielkie aktorstwo całej obsady. Warto dotrwać do samego końca, żeby dowiedzieć się co oznacza tytułowe "21 gramów". Krótko mówiąc, zdecydowanie najlepszy film Iñárritu jaki widziałem. A widziałem te trzy. ;)

Odpowiedz
Performer - z okazji przybycia Oskara Dawickiego do ASu, puszczali ten film, gdzie on występuje. Och... polski fillm artystyczny... Ni to dokument, ni to fabularny. Raczej dla pracowników i studentów szkół artystycznych. Ale plus jest taki, iż Dawicki opowiadał nam jak ciężko pracuje się z polskimi filmowcami (reżyserzy siedzą 500 metrów od planu na wygodnych fotelach i wydają komendy nie wiadomo do kogo kierowane. Hm... czyżby George Lucas odnalazłby się w Polsce :)?). 


Lost Soul: The Doomed Journey of Richard Stanleys Island of Dr Moreau - czemu nie dali nakręcić temu Stanleyowi? Przynajmniej dałoby się to oglądać. Ale za to jest zgrabny dokument o katastrofie ciekawszej niż efekt finalny. A co tam się działo! Domek na drzewie, chaos nie do ogarnięcia, Frankenheimer uważający Brando za geniusza, by po filmie stwierdzić jak się mylił, Brando i Kilmer nie znosili się wzajemnie (Brando mimo kaprysów był ukazany jako ten dobry). Najlepsza z anegdot to ta, jak Brando i Kilmer nie wychodzili z przyczep i ekipa czekała jak głupia i w celu zabicia czasu ustawili tor samochodzikowy :D. 

Odpowiedz
Creepy (2016) - japoński thriller o detektywie, który po przeżyciu ciężkiego ataku, przenosi się do innej miejscowości, gdzie zaczyna pracować jako profesor na uczelni. Jednocześnie przeprowadza się do nowego domu, gdzie sąsiaduje z dość podejrzanym "creepy" typem. Jednocześnie starenie wyjaśnione śledztwa zaczynają w związku z nowym sąsiadem nabierać zupełnie innego wymiaru.
Solidny i dobrze zagrany thriller.
7/10

A Quiet Passion (2016) - film kostiumowy z Cynthią Nixon i życiu pisarki Emily Dickinson. Bardzo klasyczny, wręcz teatralny i kameralny film. Ale dobrze zagrany i idealny do oglądania w towarzystwie płci pięknej.
7/10

Homo Sapiens (2016) - film o opuszczonych miejscach, ze statyczną kamerą i bez muzyki, tylko samym dźwiękiem wiatru. Ładne kadry, ale wymagające i trochę męczące kino.
(bez oceny)

Alois (2016) - szwajcarski film o wyalienowanym i niezdolnym do kontaktów z ludźmi detektywie, który zajmuje się głównie podglądaniem ludzi. Dość depresyjne, miejscami zbyt artystyczne, ale ciekawe kino.
(bez oceny)

Lobster (2015) - o rety co za film! Świat w którym ludzie muszą żyć w parach, a jak tego nie chcą to zostają zamienieni w zwierzęta. Colin Farrell i Rachel Weisz, w jednym z dziwniejszych i jednak przygnębiających filmów jakie ostatnio widziałem. Sam nie wiem co o nim sądzić? Z jednej strony podziwiam twórców za coś tak oryginalnego, z drugiej nie chcę już do tego filmu wracać.
(bez oceny)

The Sacrament (2014) - żerujący na tragedii, masowym samobójstwie sekty w Jonestown film nakręcony jakże przeze mnie nie lubianej metodzie found footage. Niby inne nazwy i wszystko, ale mamy dokładnie podaną kopię wydarzeń w Jonestown, tylko w wersji horroru klasy B.
Strata czasu i materiału na poważny i przejmujący film
2/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(27-02-2016, 17:37)Phil napisał(a): A kogoś innego potrafisz? :) Bo ja tylko jestem w stanie stwierdzić, że 90% filmów nie spodoba się Mentalowi, bo są "pedalskie" albo "lewackie".
Za PropJoe mógłbym (i pewnie vice-versa) w zastępstwie wystawiać opinie o filmach i pewnie nikt nie zauważyłby różnicy :) Poza tym mogę się domyślać, że, przykładowo, Mentalowi, czy Mierzwiakowi się coś spodoba, albo nie, na drugim biegunie są Mefisto i military, którzy oceny chyba losują i potem do upadłego bronią tego co wypadło ;D 

Odpowiedz
ja tam używam magic 8ball do tego :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(28-02-2016, 18:31)simek napisał(a): Za PropJoe mógłbym (i pewnie vice-versa) w zastępstwie wystawiać opinie o filmach i pewnie nikt nie zauważyłby różnicy :)
;) Coś w tym jest, bo chyba nie chodzi tylko o uwielbienie dla Andersona. Chociaż przy niektórych ostatnio popularnych filmach chyba się trochę różnimy. No i ja nie jestem tak bezkrytyczny dla Wolf of Wall Street. Aaaa i nie wiem, czy nie pomyliłem, ale dobrze widziałem, że podobał Ci się nowy Allen?!


Cytat:Poza tym mogę się domyślać, że, przykładowo, Mentalowi,
Niby w miarę łatwa sprawa, ale też potrafi zaskoczyć. Dobrze kojarzę, że lubi In Treatment od HBO?


Cytat:(...)na drugim biegunie są Mefisto i military, którzy oceny chyba losują i potem do upadłego bronią tego co wypadło ;D
So true. :D Przy czym military jest niby bardziej przewidywalny (nie ma szans, żeby polubił europejskiego snuja, nie?) i generalnie mam wrażenie, że jego gust jest idealnym przeciwieństwem mojego, ale czasami uczepi się jakiegoś szczegółu w tak zaskakujący sposób, że trudno jest uwierzyć, że mówimy o tym samym filmie.

Dobra, ale żeby nie było totalnego offtopa, napiszę o tym Allenie.

Irrational Man - od kilku filmów Allena przeklinam go tutaj a jednak masochistycznie zdarza mi się odpalić kolejny. Tym razem przekonała mnie obecność Phoenixa na liście płac i chyba opinia simka w tym temacie, z którym to niby mamy taki zgodny gust. Akurat. Najgorsze jest to, że ogólnie pomysł na film jest spoko, ale wszystko zabijają infantylne dialogi, postaci, silenie się na błyskotliwość. Ja naprawdę nie wiem, czy w ostatnich filmach Allen nie uprawia autoparodii. Pierwsze kilka minut wyglądało fajnie - taka lekka "sklejka" z jazzową muzyczką, ale kiedy Allen zastosował ten zabieg drugi, trzeci, piąty, dziesiąty raz, w tym chyba w kulminacji myślałem, że się zrzygam. 2/10. Punkt za ogólny pomysł na historię a drugi za Phoenixa, którego jednak przez większość seansu żal było oglądać. Chociaż miał ze 2-3 fajne sceny, przyznaję i tutaj to również zasługa Allena.


Odpowiedz
Det sjunde inseglet [The Seventh Seal] - mój pierwszy Bergman. Specyficzne, na pewno nie dla każdego, no i ma te irytujące cechy charakterystyczne dla filmów z tamtych lat (dziwny montaż / przejścia między scenami i przesadzoną, niepasującą muzykę mającą podnieść D! R! A! M! A! T! Y! Z! M! scen), ale broni się świetnym klimatem, pomysłem na fabułę, postacią Śmierci i świetnym zakończeniem.

Un Français [French Blood] - francuski huligan narodowiec-naziol nawraca się na właściwą drogę. Bezbolesny seans, ale to tylko proimigracyjna agitka - może nie zauważyłbym tego, gdyby przemiana głównego bohatera została pokazana w jakiś ciekawy sposób, ale facet zmienia się bo tak i już.

Odpowiedz
Cytat:dobrze widziałem, że podobał Ci się nowy Allen?!
Owszem, podobał bardzo, jednak przy zastrzeżeniu, że dostrzegam mnóstwo wad, ale akurat to jest ten przypadek, kiedy nie robią mi różnicy - seans był niezwykle przyjemny, więc oceniam wysoko.

Odpowiedz
The English Patient
Bracia mi go polecili, a że chciałem sobie nadrobić ostatniego zwycięzce Oscarowej gali lat 90-tych to w końcu sięgnąłem po niego na półkę z DVD. Krótko mówiąc - najgorszy Oscarowy zwycięzca jakiego oglądałem! Technicznie przeciętny, aktorsko tylko dobry, a reszta? 2 i pół godziny o tym jak poparzony facet leży i przypomina sobie totalnie mi obojętną historię zanim miał wypadek wskutek którego został poparzony. Dramat, który nie porusza. Okazjonalne żarty, które nie śmieszą. Bardziej wymuszony dramatyzm, jak w scenie kiedy tytułowy bohater wybucha płaczem niosąc swoją ranną kochankę do jaskini, a muzyka daje czadu na całego. W sumie to po seansie nie wiem o kim ten film miał opowiadać. O pacjencie? O pielęgniarce? O Defoe bez kciuków? Zresztą nieważne, bo tylko wątek Binoche daje radę i to on zawiera najlepszą scenę z tego przeciętnego dramatu (rozbrajanie bomby).

Odpowiedz
Yip Man - spore zaskoczenie, bo spodziewałem się zwykłej kopaniny, a dostałem całkiem poważne kino historyczne, z fantastycznym bohaterem. Dobrze się to ogląda, walki są emocjonujące i zarazem proste, bez skakania po ścianach i innych kombinacji. Jedynie końcówka posysa nadmiernym patosem i napuszonym patriotyzmem. Ale poza tym klasa.

osiem na dziesięć
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Yojimbo - sorry Kurosawa, ale Leone zrobił lepszy od ciebie film. Krótszy, bardziej intensywny, muzyka lepsza (soundtrack Masaru Sato OK, ale momentami przypomina melodyjkę z gry na Pegasusa) oraz poprawiający niektóre elementy. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że mi się nie podobało. Dobra historia, klimatyczne zdjęcia i pasjonująca postać ronina.  

Sanjuro - nasz ulubiony bucowaty ronin znowu w akcji. Po trochu zawodzi realizacja, mam na myśli markowane cięcia mieczem (kłócące się z megakrwistą końcówką). Ale fabuła trzyma w napięciu, jest przepięknie sfilmowany,w dodatku pasuje w kontekście japońskiej estetyki (wycinek z jednego obrazu może służyć jako samodzielne dzieło) i znowu zajebiste aktorstwo. BTW Dziwnie się ogląda sztandarowych aktorów z Godzilli z doklejonymi łysinami i kitkami. 

Odpowiedz
The Lobster - Znałem kiedyś człowieka, który za grosz nie ogarniał emocji. Był całkowicie pozbawiony śladów empatii. Zawsze wypowiadał się zdaniami zamkniętymi w tonie informującym. W kontaktach był zdystansowany i chłodny. Tak chłodny, że gdybym zasilił jego krwią swoją lodówkę, to chodziła by na luzie przez kilka lat.
I gdyby ten człowiek w swoim stylu bycia był jeszcze utalentowanym twórcą... pisarzem, reżyserem czy kimś takim to mogę się założyć o wszelkie pieniądze, że stworzyłby właśnie taki film. Może nawet ten film. Bo w nim wszyscy są chłodni i zdystansowani. Tak bardzo, że po jakimś czasie robi się to męczące.
I tak jak moja przyjaźń z owym człowiekiem na początku była trochę interesująca, bo nigdy nie było wiadomo jak zareaguje, tak po jakimś czasie stała się irytująca, aż w końcu miałem dosyć. I tak jak z owym kolegą nie chcę się przyjaźnić, tak do tego filmu nie chcę już więcej wracać. Nie polecam. Męczący seans.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Też obejrzałem Homara i mogę się zgodzić z tym, że seans był trochę męczący, ale dla mnie raczej przez nieprecyzyjność fabularną niż dziwnych bohaterów, których losy śledziłem z zaciekawieniem. Poza tym podoba mi się taki nietuzinkowy koncept, wizja świata, były również śliczne zdjęcia - to mnie film jak najbardziej na plus, chociaż całość za bardzo odpływa w niezrozumiałe rejony, więc żadne arcydzieło, ale solidny, artystyczny film, ode mnie 7/10

Jest w filmie takie ujęcie, że pomyślałem, że Farrel powinien zagrać w ewentualnej aktorskiej wersji Simpsonów - oczywiście Neda Flandersa :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,247 243,647 12-05-2026, 00:28
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,945 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,268 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,453 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,756 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,435 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 723,773 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,332 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 327 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości