23-09-2007, 23:19
|
The Matrix (1999-2022)
|
|
Matrix może być martwy jak coś bardzo martwego ale w dziedzinie strzelanin jak dla mnie wygrywa bo są tam fajne efekty, latające kule i obroty kamery, które służą tylko i wyłącznie ładnemu wyglądaniu. Ponieważ strzelaniny nie muszą angażować emocjonalnie (no nie zawsze, Heat itd.) ale mają głównie ładnie wyglądać. A te Matrixowe bardzo ładnie wyglądają.
Ale co z tego że taka strzelanina ładnie wygląda, skoro mam w dupie kto zginie, kto się strzela, czym się strzela i po co się strzela?
Właśnie dlatego nie potrafię zachwycać się nawet najlepszymi technicznie scenami w takich filmach jak Transformers. 23-09-2007, 23:21
No dobrze, to może tak:
T2 jest fajniejszy, bo [tutaj sobie wstaw dlaczego], ale Matrix ze względu na to że został nakręcony nieco później, i przez innych ludzi posiada dynamiczniejsze i efektowniejsze strzelaniny, bo kafelki ze ścian lecą, bo kulę widać itd. Matrixowe strzeladła są lepsze technicznie, gdyby ktoś mi wyciął strzelanie stąd i stąd, a ja bym obu filmów nie znal, i spytał 'Co lepsze?' bez wahania odpowiedziałbym 'Te co takie kafle latają i te pany w czarnym tratatata!'. 23-09-2007, 23:29 Mierzwiak napisał(a):Dla mnie pod każdym względem Matrix wygrywa z T2.Chyba na odwrot :shock:
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 23-09-2007, 23:30 Hitch napisał(a):Chyba na odwrot :shock:"prze" zamieniło się na "wy" i powstało paskudne fopa. Już naprawione. 23-09-2007, 23:34 Hitch napisał(a):Na poczatku lat '90 dostalismy Terminatora 2. Na poczatku '00 Matrixa...ktos widzi roznice? tak, Matrix powstał w 99 :P w ogóle nie wiem o co znowu kłótnia - wszystkie te 3 filmy są imho fajne
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-09-2007, 01:34
Ale się porobiło. :) Facet kazał pokazać sobie lepsze walki niż w Matrixie - no to pokazałem, bez dyskutowania o ogólnym poziomie obu filmów. Sorry, ale do Matrixa Kinu Riwers ćwiczył dwa miesiące. Do Drunken Mastera Jackie przygotowywał się całe życie - i to widać. Tam nie ma żadnych efektów specjalnych, żadnych linek ani bullet time'u - i wygląda to bardziej efektownie i zdumiewająco niż jakieśtam pierdy falujące powietrze w zwolnionym tempie. A że nie ma komputerowych smisów i innych takich? Film efektów nie wymagał. Proste. Chciałeś porównać walki - no i masz.
A jak chcesz coś lepiej nakręconego, to masz część drugą, bardziej współczesną: Która też robi pod względem walk jakieś gazyliard razy większe wrażenie niż Matrix. :) 24-09-2007, 06:40
Te roznice w przygotowaniu najbardziej widac w Reloaded. W scenie w ktorej Kijanu bije sie z Collinem Cou (tym w bialym), tworcy w zaden sposob nie ukryli zmeczenia na twarzy Riwsa. Zmeczenia i tego spiecia zeby ruszac sie jak najszybciej kiedy przeciwnik bez zadnego wysilku jest znacznie szybszy.
Z aktorstwem jakie pokalazal Constantine, spokojnie mozna bylo zatrudnic kogos wprawionego w sztukach walki...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 24-09-2007, 06:45
W moim odczuciu wasze argumenty, że to film/zajawka dla IRCowców, są nie do przebicia, bo po prostu nie wiem co odpisać. Brzmi to: "Skoro podoba Ci się Matrix to jesteś pewnie głupi jakiś" Co to jest onet jakiś czy co? Brak mi słów. Co mogę na takie coś odpowiedzieć?
Tego, że Chan to przemistrz i jego walki są relistyczniejsze (chociaż dla mnie to czasami jest s-f, kiedy pomyślę, że sam miałbym coś takiego zrobić) i ich widowiskowość to tylko i wyłącznie zasługa jego niesamowitych umiejętności, nie musicie mi mówić. Chan biega po ścianach, wskakuje między szceble drabin, walczy wszsytkim co ma itd itd- zawsze przecieram oczy jak to oglądam. Co podoba mi się w Matrixie? Najazdy kamery na bohaterów podczas walk, zbliżenia i ogólnie ciekawa choreografia. Wpływ linek oczywiście widać, ale wpisuję to w konwencję- w końcu oni łamią zasady fizyki w Matrixie. W świecie realym nikt nie walczył wręcz w tym filmie. Oglądając ten film mam wrażenie, że np. Neo przełamuje kolejne bariery walcząc ze Smithem, najpierw blokując jego ciosy, później atakując, aż w końcu podporządkowuje sobie Matrix. Ten film nie wymagał, żeby walki były takim niesamowitym baletem w stylu Chana. To miało być kung-fu dla ubogich- kung-fu efekciarskie, hollywodzkie, wzbudzające emocje, choć niekoniecznie realistyczne czy ultraszybkie. Ich celem nie było konkurowanie z Chanem. Nie wiem czy tego nie widzicie? Dziwi mnie to, że nagle na tym forum nie lubią Matrixa. Wszycy uznają to jednogłośnie za szambo jakiego świat nie widział. Kiedy ten film trafił do kin wszędzie słyszałem ochy i achy na jego temat, sam zobaczyłem go dopiero na VHS i dołączyłem się do tych zachwytów. Musimy sobie powidzieć szczerze, że wcześniej nie było takiego filmu- nieważne czy uważamy go tylko za płytkie widowisko pełne migających kolorków. Ludzi oczarowała wizja Wachowskich. Jednak dziś, kiedy co drugi film jest wizualną kalką Matrixa, kiedy przełomowść efektu bullet-time zniknęła gdzieś pośród kolejnych nieudolnych, wepchanych na siłę kopii (bo przecież każdy musi być cool i chce pokazać pędzące kule, chociaż wiadomo, że co zdolniejszy amator może to zrobić na swoim komputerze w domu), trendy jest mówić: "Matrix to gówno. Mnie nigdy nie bawił ten prostacki filmik. Tylko zapryszczeni nastolatkowie zachwycają się tymi pomyjami. FX w tym filmie to tylko i wyłącznie efekciarstwo niepotrzebne kinu". Kurde ludzie, czego wy wymagacie? Czepianie się tego filmu przypomina mi dyskusję o tym, czy Marty McFly mógł zrobić to czy tamto podczas swoich podróży i czy scenarzyści się gdzieś nie pomylili. Dla mnie Matrix jest i pozostanie klasykiem gatunku, który zajmuje swoje miejsce obok innych dzieł s-f, bo Matrix miał wielki wpływ na późniejsze kino s-f, tak jak Terminator (1 i 2), Alien(s), Star Wars (też jest trendy mówić, że to szlam, a większość z nas nie mogła odkleić nosów od ekranów, kiedy była jeszcze dziećmi i nie podchodziła tak analitycznie do kina rozrywkowego) itd. A odnośnie GITS: nie lubię filmów przegadanych, a GITS ewidentnie taki jest. Oglądnąłem GITS 1 i 2, rozumiem je, zawarto w nich ciekawe przemyślenia, sceny akcji były efektowne (chociaż więcej emocji budziły we mnie te z GITS: Innocence), ale wciąż są ślamazarne, BladeRunneropodobne. Narracja w filmie nie może mnie usypiać i kilka fajnych scen nie uratuje u mnie całego obrazu. Jeśli GITS byłby książką, to przeczytałbym ją i pewnie uznałbym za dobrą, bo na pamierze takie coś wygląda inaczej i inaczej się to odbiera. Zbyt duże natężenie filozofii na ekranie telewizora wywołuje u mnie okresowe rozwarcie szczęki i w efekcie doprowadza do stanu nieprzytomności. 24-09-2007, 19:04 military napisał(a):Sorry, ale do Matrixa Kinu Riwers ćwiczył dwa miesiące. Do Drunken Mastera Jackie przygotowywał się całe życie - i to widać. sorry, ale akurat nie sądzę, żeby mały Jackie nagle w wieku 7 czy iluś tam lat nagle powiedział do taty, że chce ćwiczyć sztuki walki, bo za kilkanaście lat zaoferują mu rolę w Drunken Master :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-09-2007, 19:28
Akurat tata powiedzial do malego Jackiego:
Ty mały gnoju, jestesmy biedni wiec zostaniesz mega gwiazda przemyslu filmowego. Zapisze cie do chinskiej opery gdzie naucza cie walczyc, spiewac, tanczyc, strzelac, grac i stepowac.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 24-09-2007, 19:34
To taka przenośnia - Chan uczył się sztuk walki od właśnie 5 czy iluśtam lat (w sensie że on miał tyle kiedy zaczął). I to widać w filmie - jak on się rusza itp.
24-09-2007, 19:34
wiem, że przenośnia, ale przyznasz, że brzmi właśnie tak :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-09-2007, 19:56
Matrix...tylko jedynka, ewentualnie dwójka. I najbardziej za sceny walki. (bo za co jeszcze?) Kiedy pierwszy raz zobaczyłem strzelaninę w holu podczas ratowania Morfeusza, to zbierałem przez pół godziny szczękę z podłogi...MIÓD CUD I ŁORZESZKI. Te kafelki, ta muzyka, te łuski, podwójne MP5K..GENIALNE. Tylko za krótkie to. :twisted: No i scenka fajnie skopiowana w Maxie Payne 1. Wymiata także pierwsza walka Neo ze Smithem, ale już trochę mniej. W pseudo filozoficzne paplaniny nie ma się co zagłębiać, bo widać, że to nie o to w tych filmach chodzi. Ot, jedynkę , a właściwie strzelaninę mogę oglądać godzinami. I jeszcze minutę. Dwójkę warto zobaczyć tylko dla pościgu na autostradzie, która jest prawie* równie dobra co shootdown w holu. I tyle. A o trójce wolę zapomnieć, jest nudna, walka Neo vs Smith baardzo rozczarowująca i ogólnie przebajerowana. Trzecia część nie ma niczego godnego uwagi. No i Trinity była ładna tylko w jedynce. :P
Matrix - 9,5/10 Matrix Reloaded - 7/10 Matrix Revolutions - 5/10 *A jak wiemy, prawie robi wielką różnicę :wink: 25-09-2007, 20:35 Huntersky napisał(a):Dwójkę warto zobaczyć tylko dla pościgu na autostradzie, Podczas tej fascynującej sceny usnąłem w kinie, a to nie lada wyczyn. Jak widać podoba nam się coś innego. ;) 25-09-2007, 23:54 Guzeppe napisał(a):oglądnąłem GITS i co? i gówno, miernota Zgadzam się w zupełności. Obejrzałem to japońskie cholerstwo i zniechęciłem się do anime. Gówno przez wielkie G. A pierwszy Matrix dla mnie jest i będzie klasyką SF i wolę go oglądać niz takiego Blade Runnera, który owszem jest fajny, klimatyczny itd. ale przy okazji jest też dobrym środkiem nasennym (zresztą podobnie jak wspomniany GITS), i wolę zdecydowanie walki w Matrixie niż idiotyczne popisy J.Chana, jak te które mozna zobaczyć pod linkami w tym temacie. (Ale sequele Matrixa to już oczywiscie zupełnie inna sprawa) A najbardziej moim zdaniem nie na miejscu wpakowaniem bullet time'u do filmu było wpakowanie go do Piratów z Karaibów (Skrzynai Umarlaka). Żałosne to było. Cytat:Star Wars (też jest trendy mówić, że to szlam, a większość z nas nie mogła odkleić nosów od ekranów, kiedy była jeszcze dziećmi i nie podchodziła tak analitycznie do kina rozrywkowego) itd. Ja odwrotnie, w dzieciństwie widziałem te filmy tylko po razie i nei zachwycałem się nimi, zaczęły mi się podobać (ale umiarkowanie) dopiero jakiś rok temu. 26-09-2007, 00:46 Gieferg napisał(a):A najbardziej moim zdaniem nie na miejscu wpakowaniem bullet time'u do filmu było wpakowanie go do Piratów z Karaibów (Skrzynai Umarlaka). Żałosne to było. :shock: shit! a w którym momencie to było?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-09-2007, 01:55
Kiedy Jack strzela pod koniec w walce z krakenem mamy zbliżenie na kulkę i bullet time 8)
26-09-2007, 01:59
cholera faktycznie - ten film jest w takim razie jeszcze gorszy niż myślałem :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-09-2007, 02:01 Gieferg napisał(a):...i wolę zdecydowanie walki w Matrixie niż idiotyczne popisy J.Chana, jak te które mozna zobaczyć pod linkami w tym temacie.Idiotyczne to bylo zatrudnienie anorektyka o sile ekspresji pnia i probowania go uczyc kung fu. Keanu jest sztywny, nienaturalny i po prostu nie umie sie bic. Wszystkie jego ruchy w Matrixie czy w innych Reaktywacjach sa dokladnie wymierzone, żadnej drapieżności, stylu ani techniki. Jackie Chan w wieku 50-paru lat rusza sie lepiej niz Keanu mogl kiedykolwiek, tak wiec troche szacunku.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 26-09-2007, 06:42 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Mission: Impossible (1996-2022) | military | 1,139 | 163,636 |
19-02-2026, 12:29 Ostatni post: Krismeister |
|
| Trylogia The Mummy (1999-2008) | Danus | 149 | 36,396 |
10-02-2026, 22:20 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |









