11-06-2016, 00:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2016, 00:30 przez MOLQ.)
|
Zachowanie ludzi w kinach
|
Cytat:. To sobie myślę, że tak nie może być i zwracam delikatnie uwagę, Jak delikatnie zwracasz uwagę to "delikatnie" działa. "Zamkniecie się wreszcie?" działa zdecydowanie lepiej, z dodanym "kurva" powinno być jeszcze lepiej, ale jak dotąd nie próbowałem :D 11-06-2016, 12:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2016, 12:41 przez Gieferg.) (10-06-2016, 00:42)Lawrence napisał(a): To sobie myślę, że tak nie może być i zwracam delikatnie uwagę, że film się zaczął i czy mogłaby nie rozmawiać. Na co ona: "Przecież nic się nie dzieje i nikt w filmie na razie nie gada". OK potem rzeczywiście kiedy zaczęły się dialogi to nie mówiła, ale normalnie sceny bez dialogów i dalej nawija. I też za bardzo nikt inny nie zwracał uwagi.Dobrze, ze to nie byl film niemy, bo by caly film gadała, bo przecież nikt nie gada, nic sie nie dzieje. 14-06-2016, 18:09
Nie będę oryginalny - niezwykle irytujące jest mlaskanie i szeroko pojęta głośna konsumpcja. Ale tak myślę, że najbardziej wkurzające są ekipy młodych chłopaków, którzy są takimi "kozakami", że śmieją się każdej sceny na horrorach i komentują... Po prostu trzymajcie mnie. Na szczęście to nie zdarza się często, ale jak już to psuje cały odbiór filmu i przyjemność z oglądania.
22-08-2016, 18:19 (17-12-2014, 08:47)Hitch napisał(a): Podzielam zdanie przedmówców. NIENAWIDZĘ bydła żrącego podczas seansu. Ich sprawa, że leją na film, za oglądanie którego płacą. Ale ja nie leję i płacę także za ścieżkę dźwiękową. Nie siorbanie, ćlamanie, szeleszczenie, chrupanie czy pierdzenie tępych wieśniaków wokoło. "Chodzenie do kina to bezpośredni kontakt z hołotą żrącą popcorn" Tomasz Beksiński
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
27-08-2016, 21:02
Ostatnio zacząłem pracować w kinie. I doznałem dosyć (nie)ciekawej obserwacji.
Otóż jak wpuszczałem ludzi na seans "Wołynia", to lwia część osób przyszła z popcornem. Z popcornem. Na film o rzezi wołyńskiej, której daleko do zjazdu "My Little Pony". I to jeszcze film reżysera, który słynie z dość ciężkiego i dosadnego przekazu. Seans się skończył, wypuszczam ludzi z seansu. I jak się domyśliłem, ludzie wyrzucali do śmieci popcorn - niezjedzony do końca, niekiedy nawet nie rozpoczęty. Wokół szepty "ten film to masakra! Myślałam, iż będzie mniej drastyczny!" I żeby to był jednostkowy przypadek. Niestety nie. Wypuszczam inny seans "Wołynia" i znowu. Do kosza lądują niedojedzone, niekiedy pełne opakowania z popcornem. Narodzie kochany, co z wami? 13-10-2016, 11:54
Wczoraj na Wołyniu miałem obok dwóch kolesi z popcornem i colą i czyms jeszcze w szeleszczącym opakowaniu, którzy w dodatku komentowali na głos co bardziej dramatyczne akcje nie szczędząc bluzgów.
W połowie filmu przesiadłem się parę rzędów dalej. I żeby nie było - ja nie z tych, co mają problem, że sobie ludzie na film wchodzą z popcornem. Ale w tym konkretnym przypadku jakoś mi to zgrzyta. 13-10-2016, 12:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2016, 12:23 przez Gieferg.) Cytat:Otóż jak wpuszczałem ludzi na seans "Wołynia", to lwia część osób przyszła z popcornem. Nie za bardzo ogarniam w czym problem. Znaczy się, dla mnie robienie sobie bufetu w kinie, to zjebany koncept, sam nie żrę i denerwuje mnie jak inni żrą, ale mnie to wkurwia niezależnie od tego czy to "Wołyń" czy "Transformers". Ale w domu, drastyczność filmu, jakoś specjalnie nie przeszkadza mi by coś tam sobie podjadać. Ostatnio obejrzałem "Pasję" i jakoś nie miałem problemu żeby sobie chipsami zagryzać ;) 13-10-2016, 13:01
Sam nie jadam w kinie. Zwłaszcza jak film jest interesujący i mnie wciąga to nawet nie mam czasu jeść. A więc wiele razy się zdarzało, że jak byłem ze znajomymi, którzy nakupowali mnóstwo jedzenia to potem też tego mnóstwo zostawało.
Przy czym sam nie mam problemu jak ktoś je w kinie, dopóki za głośno nie mlaska. I w sumie też nie wiem co złego, że ludzie przynieśli sobie popcorn na "Wołyń"? To mimo wszystko kino, OK może to byłaby w rozrachunku zła decyzja, gdyż nie zjedli, ale skoro w sklepiku im go sprzedano i wpuszczono ich na sale to znaczy, że wszystko w porządku. Znaczy się ludzie nie mieliby wchodzić z popcornem i ze względu na tematykę filmu, przychodzić w strojach żałobnych i umartwiać ciało podczas seansu? ;) 13-10-2016, 13:08 (13-10-2016, 12:22)Gieferg napisał(a): Wczoraj na Wołyniu miałem obok dwóch kolesi z popcornem i colą i czyms jeszcze w szeleszczącym opakowaniu, którzy w dodatku komentowali na głos co bardziej dramatyczne akcje nie szczędząc bluzgów. Dobre :) No mi też to nie przeszkadza w sumie bardzo, ale na pewne filmy bym sobie jednak popcorn darował. Ze względów estetycznych, że tak powiem. Ja ostatnio jak byłem na "Dziewczynie z pociągu" miałem za sobą jednego "żarłacza". Popcorn to pół biedy, ale typ wybrał naczosy. A to chrzęści jak cholera. Do tego w pewnym momencie się zakrztusił i zaczął rzęzić dość nieprzyjemnie. Chyba z 5 minut mu zajęło zanim się odratował, no i niestety nie nauczyło go to niczego, bo zaczął chrzęścić dalej. Tym razem już skutecznie, do końca naczosów.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
13-10-2016, 14:50
Ot, takie tam, nic co należy potępić, wszak ludzkie ciało płata figle w najróżniejszych momentach więc podaję wyłącznie dlatego, że mnie to rozbawiło.
"Wołyń", cicha scena dialogowa gdzieś w okolicy drugiej połowy filmu. Siedzący rząd przede mną facio (może po 60-tce) wydaje z siebie czknięcie na całą salę :D 14-10-2016, 17:14
Och, przedwczorajszy seans "Wołynia"...
Rząd pod nami (ze mną były siostra i matka) była trójka buraków 30-40 l. Grubas + dwie pindy (w tym jedna blond). Oczywiście gadanie, chichoty, komentarze, nawet film się zaczął. To szybko zrobiłem "Cii" nad ich łbami. Przez moment się uspokoili. Ale nie na długo. Bo tam co chwila szeptali jakieś komentarze miedzy sobą, grubas przegląda cosik na smartfonie. Jak film się skończył, to siora zwróciła grzecznie uwagę wieśniakom, iż komórki powinno się wyłączać i powinno się jednak zachować. Oczywiście oburzenie z ich strony, zaczęli negować, iż to ludziska pod nimi i co my się czepiamy. Jeszcze moja mama się oburzała zachowaniem blondi niewłaściwym do powagi filmu. Po wyjściu z kina mijamy trójeczkę sterczącą przy swym aucie. I jedna z bab rzuciła jakiś tekst do mamy. Mama wkurwiona zaczęła dalej się z nimi wykłócać. Jako, iż ich popcorn i cole były postawione na masce do samochodu, a sam byłem wkurzony rozwojem sprawy, to bezczelnie zabrałem ten popcorn, jednak baby - śmichy-chichy. To zmieniłem taktykę, odwróciłem się i z całym impetem cisnąłem tym popcorna w grubasa, który wsiadał do samochodu. Jak się wkurwił i zaczął mnie zwyzywać od wujów, takich i owakich z miasta :D. A ja z rodziną odchodzę do domu, będąc usatysfakcjonowany, iż dostało im za buractwo w kinie, a jeszcze bardziej, iż grubas został upokorzony przed swoimi pindami i nie miał okazji się odegrać. I to przez chuchrowatego piździelca w okularach vel mnie :). 11-11-2016, 03:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2016, 03:08 przez OGPUEE.)
Teraz już zawsze będziesz na forum kojarzony jako koleś który, gdy się wkurwi, wysypuje na ludzi popcorn.
11-11-2016, 05:55
Lepsze to niż wizerunek jakiegoś ciapciaka.
Po prawdzie to było w sumie z mojej strony debilne zachowanie - ale nie z powodu zniżania do poziomu i reszty tego pacyfistycznego pierdolenia. Gdyby nie to, iż kolo wsiadał do auta i jego tusza nie pozwalała mu swobodnie przejść przez drzwi, to na pewno rzucił się do mnie z łapami, a ja chuchro i nie miałem przy sobie do obrony (kozik został w domu). Taka samobójcza misja :). 11-11-2016, 11:54
Stwierdzam że spokojne, ciche produkcje nie będące głośnymi blockbusterami to nie są filmy nadające się do oglądania w kinie, nie z innymi ludźmi wśród których zawsze, ale to zawsze musi się znaleźć chodzące gówno z których najgorsze są oczywiście parki, bo parka to taka specyficzna komórka społeczna, która bardzo często paradoksalnie ma dwa razy mniej mózgu niż wskazywałaby matematyka.
Milczenie Scorsese. 2,5 godziny chrupania popcornu, włącznie z jego wyjściem w połowie filmu po drugi kubeł dla lubej <3 16-03-2017, 23:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-03-2017, 23:09 przez Mierzwiak.)
Ja na Milczeniu byłem w kinie studyjnym i w sumie byłoby spoko, gdyby nie fakt, że za mną siedziało starsze małżeństwo. I sytuacja jest taka - krótkie reklamy (uwielbiam to w kinach studyjnych, przynajmniej u mnie - 2-3 reklamy związane z regionem, ze 2 zwiastuny i film), wchodzą napisy początkowe - "Silence".. a z tyłu zaczyna dobiegać chrapanie :D Dziadek sobie zasnąl, żonka go kilka razy w trakcie seansu budziła bo jebany tak chrapał, że masakra :D Ale szczerze powiedziawszy nie przeszkadzalo mi to jakoś mega. Zdecydowanie bardziej wkurvviam się na świecenie telefonami po oczach, puste lalki pierdolące w trakcie seansu jaki to film jest słaby.
PS Powoli zaczynam się przyzwyczajać do popcornu. Gorzej jak ktoś ma swoje żarcie i szeleści papierkami :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-03-2017, 12:05 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Jakość kopii filmowych w polskich kinach. | Danus | 26 | 7,046 |
18-09-2010, 18:10 Ostatni post: military |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |





