Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(17-03-2017, 12:05)Pelivaron napisał(a): Zdecydowanie bardziej wkurvviam się na świecenie telefonami po oczach
Na Kongu koleś w rzędzie przede mną cyknął fotkę tytułu, już myślałem że od razu wrzuci na fejsa ale nie, schował telefon do kieszeni :D
17-03-2017, 12:18
Stały bywalec
Liczba postów: 18,548
Liczba wątków: 148
(17-03-2017, 12:11)Negatywny napisał(a): Ostatnio obok mnie usiadł koleś z największym możliwym kubłem popkornu, oho, myślę sobie, zaczyna się. Anie razu nie słyszałem, żeby chrupnął. Można? :)
Ja jak kilka lat temu byłem na Aniołach i Demonach to był ziomeczek, na oko z 1,60m i lekki mięsień piwny widoczny. W Heliosie reklamy trwają 20 minut, zanim rozpoczął się film średni popcorn wciągnął i poszedł po kolejny. Tym razem błędu nie popełnił i wziął XXL :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-03-2017, 12:37
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Może nie kino, ale zachowanie związane z seansem, a więc podciągnę:
Przed świętami byłem w Krakowie na koncercie Harry'ego Pottera. Znaczy się film leci w całości (w tym wypadku Harry Potter i Kamień Filozoficzny), a orkiestra gra muzykę na żywo. Super przeżycie i uwielbiam takie koncerty, ale to się dzieje podczas nich nagminnie, to to, że ludzie opuszczają salę wraz z pojawieniem się pierwszych napisów końcowych. Już pomijam fakt, że sam jestem trochę inny i zawsze zostaję do końca napisów, ale to jest koncert, a ludzie wychodzą zanim jeszcze orkiestra skończy grać, co jest strasznie niekulturalne wobec muzyków.
OK, naciągane, ale strasznie mnie to denerwuje i prawdopodobnie i podczas tegorocznego festiwalu muzyki filmowej będzie to samo.
Chociaż jak kiedyś pisałem ja w Polsce to i z kin byłem wyganiany, gdyż zostawałem na napisach końcowych, a obsługa kina chciała już sprzątać.
24-04-2017, 16:31
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Już wchodząc na "Szatan kazał tańczyć" zauważyłem babkę z 9-, może 11-letnim gnojkiem. Zdążył zaliczyć dialog o robieniu loda, cycki, cipkę, fiuta i scenę seksu zanim opuścił salę. Co ciekawe mama (?) została ale po kilkunastu minutach sama wyszła. Ludzie :)
07-05-2017, 00:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2017, 00:51 przez Mierzwiak.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
Kij z dzieciakiem, co TY tam w ogóle robiłeś? :) (bo nawet karta unlimited to w tym wypadku żadne usprawiedliwienie :P)
07-05-2017, 01:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2017, 01:21 przez Gieferg.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,057
Liczba wątków: 43
(07-05-2017, 00:51)Mierzwiak napisał(a): Już wchodząc na "Szatan kazał tańczyć" zauważyłem babkę z 9-, może 11-letnim gnojkiem. Zdążył zaliczyć dialog o robieniu loda, cycki, cipkę, fiuta i scenę seksu zanim opuścił salę. Co ciekawe mama (?) została ale po kilkunastu minutach sama wyszła. Ludzie :)
Dzieciak poszedł spuścić napięcie po dialogu o robieniu loda, cipie, fiucie i scenie seksu a mama (?) widocznie potrzebowała czegoś więcej... :D
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
07-05-2017, 01:38
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,380
Liczba wątków: 30
Tak czytam sobie ten wątek i nie mogę sobie przypomnieć żadnych równie wkurwiających sytuacji w kinie jak waszych - nie wiem czy to szczęście, chodzenie na mniej zatłoczone seanse, czy po prostu nie zwracam na to uwagi. Ciężko powiedzieć.
Chyba jedynym godnym zapamiętania pozafilmowym wspomnieniem z sali kinowej była na "Coś za mną chodzi". Film akurat się kończy, leci muzyczka, wchodzą napisy. Za mną podnosi się koleś, sarkastycznie rzuca do swojej kobiety: "No. A za mną chodzi piwo."
Parsknąłem głośniej niż chciałem(i głośniej niż ten tekst zasługiwał), bo koleś odwrócił się na mnie zdziwiony.
07-05-2017, 03:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2017, 03:54 przez Phlogiston2.)
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Tak sobie teraz pomyślałem, że ja sam byłem dawno temu delikwentem z rodzaju tych o których pisze się w tym wątku.
Jak miałem 6-7 lat, Ojciec zabrał mnie do kina na Dzień Niepodległości. Miałem wtedy problemy z czytaniem napisów w filmach, więc Ojciec trzymał mnie na kolanach i szeptał mi do ucha każdą kwestię. Robił to cicho, ale na bank ludzie siedzący obok musieli słyszeć.
Jakbym był na ich miejscu, to pewnie pomyślał bym "KTO KURVA GÓWNIARZY NA FILMY Z NAPISAMI ZABIERA?1!?!?! ZAKAZAĆ DZIECI W OGÓLE, KURVA"
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
07-05-2017, 05:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2017, 05:16 przez Proteus.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,935
Liczba wątków: 15
Raz kiedyś widzowie siedzący obok rozbawili mnie podczas seansu jakiegoś slashera, kiedy bohaterka wbiegła do kuchni, żeby wziąć nóż, a ktoś obok mnie rzucił "A może weźmie łyżkę?!"
Po tym nie byłem wstanie oglądać tego z powagą ;)
07-05-2017, 14:36
Stały bywalec
Liczba postów: 12,544
Liczba wątków: 29
To slashery ogląda się z powagą ;)?
W sumie jak tak gadamy o dzieciach, to dwie zabawne rzeczy mi się przypomniały z pracy w kinie.
1) Czekam ze śmietnikiem i miotłą na końcówce jakiegoś familijnego filmu na wypuszczenie sali. W pewnym momencie babka idzie z dzieckiem do kibla. I ta się mnie pyta... czy mogą iść do toalety. W pierwszym momencie mnie zatkało, ale powiedziałem grzecznie, że mogą. Choć w takiej sytuacji aż korci mnie, by powiedzieć żartem "Nie. Trza siedzieć cały seans i jak wychodzi się to w ciągu 15 sekund eksplodujecie." :).
2) W kinie jest tak, że jak mija 15 minut od wypuszczenia seansu, a nie ma nikogo, to przez walkie-talkie zawiadamia się operatora, by zdjął seans. No i było raz, że już zawiadomiłem operatora o zdjęcie "Trolli". Okazuje się, że w ostatnim momencie jakaś parka z bardzo małym dzieckiem wzięła bilety na "Trolle". Te same co zdjęliśmy. No OK, z powrotem operator wrzuca "Trolle". Mija początek... Parka rezygnuje z seansu, bo dzieciak za bardzo się bał. Eeeh... Ludzie, ludzie :)...
07-05-2017, 15:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2017, 20:03 przez OGPUEE.)
.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
Dobrze wiedzieć o tej polityce 15 minut bez nikogo na sali, bo ja to się kilka razy niepokoiłem czy mi puszczą film jeśli jestem jedynym chętnym.
07-05-2017, 18:42
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(07-05-2017, 15:09)OGPUEE napisał(a): Eeeh... Ludzie, ludzie :)...
W tym przypadku... trolle XD
07-05-2017, 19:05
Stały bywalec
Liczba postów: 12,544
Liczba wątków: 29
(07-05-2017, 18:42)simek napisał(a): Dobrze wiedzieć o tej polityce 15 minut bez nikogo na sali, bo ja to się kilka razy niepokoiłem czy mi puszczą film jeśli jestem jedynym chętnym.
Teraz jak są cyfrowe projektory i brak obawy, że przepali się taśma to można wpuszczać jedynego klienta.
A i tak na tych 15 minutach lecą reklamy i wiele osób jest tego świadoma i cyt. Homera Simpsona nie będzie tracić kwadransu na rzeczy, które obejrzy za darmo w TV :) (a jak jeszcze ciągnie się kolejka...).
Także pracownik kina jak dostaje wejściówkę to olewa kompletnie blok reklamowy, bo tyle się go nawidział, że zna go na pamięć (tu kolejna odpowiedź pracownika kina - przed danym seansem zawsze jest ta sama zawartość zwiastunów i reklam (chyba, że w międzyczasie jest premiera jakiegoś filmu, to jego zwiastun wypada z obiegu)).
07-05-2017, 20:02
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Ilekroć chodzę do kina to myślę sobie, że powinienem wybierać albo seanse o egzotycznych godzinach, albo chodzić na film kilka tygodni po jego premierze, żeby uniknąć ludzi dookoła. Wczoraj: po prawej stronie para, która żarła bite 2h. Chipsy, nachosy, orzeszki, żelki, wszystko zapijane pepsi i oczywiście szeleszczące. Do tego rozmawiali w międzyczasie. Po lewej facet, który miał paczkę chipsów bez dna i szeleścił nią 3/4 filmu, zwłaszcza w scenach dialogów. Im ciszej, tym lepiej. Szlag trafia, a jakimś trafem ZAWSZE pojawi się ktoś taki, najczęściej w bezpośredniej odległości. Ugh!
11-05-2017, 14:09
Krzyżowiec
Liczba postów: 7,255
Liczba wątków: 19
No to ja się chyba urodziłem pod szczęśliwą gwiazdą, bo mi się taka sytuacja nie zdarzyła ani razu. Miałem kilka momentów, że podczas reklam ludki ostro pracowali nad paczką chipsów, ale kiedy zaczynał się seans to potrafili się zachować.
No, raz miałem panienkę, która mi świeciła halogenem z niższego rzędu, bo chyba jej się film znudził.
Polski już nie ma.
11-05-2017, 14:22
Red Crow
Liczba postów: 12,692
Liczba wątków: 50
Cytat:No to ja się chyba urodziłem pod szczęśliwą gwiazdą, bo mi się taka sytuacja nie zdarzyła ani razu.
Do wtorku też tak myślałem, ale niestety - na seansie GotG2 obok mnie i dzewczyny siedziała parka, która nie tylko czekała do rozpoczecia filmu z otwarciem paki chipsów i butelki napoju, ale też chrupała jak na moje standardy o wiele, kurwa, za glośno. Na szczeście tempo mieli błyskawiczne, więc musiałem to znosić jedynie przez 10-15 minut.
11-05-2017, 14:37
Stały bywalec
Liczba postów: 18,548
Liczba wątków: 148
(11-05-2017, 14:09)Bogdan napisał(a): Ilekroć chodzę do kina to myślę sobie, że powinienem wybierać albo seanse o egzotycznych godzinach, albo chodzić na film kilka tygodni po jego premierze, żeby uniknąć ludzi dookoła. Wczoraj: po prawej stronie para, która żarła bite 2h. Chipsy, nachosy, orzeszki, żelki, wszystko zapijane pepsi i oczywiście szeleszczące. Do tego rozmawiali w międzyczasie. Po lewej facet, który miał paczkę chipsów bez dna i szeleścił nią 3/4 filmu, zwłaszcza w scenach dialogów. Im ciszej, tym lepiej. Szlag trafia, a jakimś trafem ZAWSZE pojawi się ktoś taki, najczęściej w bezpośredniej odległości. Ugh!
Znajomi chcą jutro iść paczką na Obcego. Oczywiście w godzinach wieczornych. Grzecznie podziękowałem i powiedziałem, że nie mam zamiaru siedzieć otoczony bandą przychlastów pochłaniających wielkie ilości naczosów, popcornu i chipsów. Idę sobie na spokoju, o godzinie 12.30 :) Sala praktycznie pusta (na razie tylko dwa miejsca zarezerwowane oprócz mojego), spokój, cisza. Nic tylko oglądać.
Tym bardziej, że mamy do czynienia z filmem o Obcym, gdzie najdrobniejszy szelest może okazać się kluczowy :P
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
11-05-2017, 15:04
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Jak byłem na "Assassin's Creed" w styczniu, na sali raczej niewiele osób, więc pomyślałem, że zleci bezboleśnie, ale jak na złość usiadła obok mnie (pomimo tego, że wolnych miejsc pełno) jakaś dzieciarnia, która biadoliła przez wszystkie reklamy i trailery. Jak film się zaczął, a gadanina nie ustała, to coś we mnie pękło, huknąłem żeby stuli pyski. Spojrzeli jak na wariata, ale nastała cisza do końca filmu. O tyle dziwne, bo mnie tak na dobrą sprawę, ciężko wyprowadzić z równowagi. Ale raczej zbierało się to od kilku seansów. Teraz już strategicznie wybieram poranne godziny w środku tygodnia, o ile jest to dla mnie możliwe. A w przypadku kiedy film jest grany w kilku salach, to poświęcam największe, na rzecz tych w których jest mniej miejsc zarezerwowanych. Na "Alien: Covenant" też miałem się wybrać za tydzień, jak się przerzedzi, ale niespodziewanie piątek wyskoczył wolny, więc przejdę się o 12. Chyba o tej godzinie, tłumów nie będzie.
11-05-2017, 17:16
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Parka (a jakże!) na Get Out - cały film przytuleni, ona cały film na telefonie, raz na jakiś czas krótka rozmowa wcale nie po cichu.
Co mnie bardziej przeraża, to że coraz częściej widzę jak ma filmach na telefonie, czytaj: na fejsie / messengerze siedzi nie młodzież, ale ludzie tak około 50-tki?
Żenada, naprawdę. Nie móc wytrzymać 90-120 minut bez sprawdzania jakie obrazki wrzucili znajomi?
11-05-2017, 22:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2017, 22:41 przez Mierzwiak.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Przypomniałeś mi - z dziewczyną w kinie studyjnym na Patersonie, za nami siada czwórka dobrze wyglądających emerytów. Jeden mężczyzna, trzy kobiety. Facet który siedział bezpośrednio za mną w scenach gdzie pojawia się na ekranie twórczość bohatera Drivera normalnym głosem sobie to czytał, a czasem dodawał jakieś słowa. Co najlepsze, dalsze komentarze także pozostały w języku angielskim, bo na widok grubej murzynki dziadzio podsumował "big momma" a w kulminacyjnym momencie sceny z bronią w barze wyrwało mu się "fake gun"! Falę goryczy przelało wyrzucone z radością "ooo no to się wyjaśniło nam hehe" jednej z pań, gdy faktycznie wyjaśniło nam się dlaczego skrzynka Patersona zawsze jest przekrzywiona. Takich komentarzy jeszcze było kilka. W końcu się wkurwiłem, odwróciłem i jeszcze jakimś cudem grzecznie poprosiłem (ugh) towarzystwo o uciszenie się.
Spojrzeli na mnie, jakbym ich zwyzywał i opluł. Z oburzeniem i obrzydzeniem. Ludzie po 70tce. Kulturalni i ładnie ubrani. W kinie studyjnym na Jarmuschu. Do końca filmu jeszcze sobie coś tam bełkotali.
Masakra : )
11-05-2017, 23:01
|