War Machine (reż. David Michôd, 2017)
#1
[Obrazek: tfNzIeY.jpg]

War Machine, czyli nowy film Netfliksa, którego największą gwiazdą jest sam Brad Pitt!!



Groteskowa opowieść wojenna na miarę naszych czasów. Scenarzysta i reżyser David Michôd opowiada elektryzującą historię awansu i dymisji generała U.S. Army, przeplatając fakty z prześmiewczą fikcją i zachęcając widzów, by zadali sobie ważne pytanie: gdzie dzisiaj przebiega granica pomiędzy rzeczywistością a parodią rzeczywistości? To kronika wypadków urodzonego lidera, który pewnym, marszowym krokiem zmierzał ku coraz gęstszym oparom absurdu. Głównym bohaterem opowieści jest charyzmatyczny czterogwiazdkowy generał (w tej roli Brad Pitt), którego błyskotliwy awans na dowódcę sił NATO w Afganistanie przerodził się w nagłą dymisję po nieco zbyt szczerym wywiadzie prasowym.

Ten nowy film oryginalny Netflix powstał na kanwie książki "The Operators: The Wild & Terrifying Inside Story of America’s War in Afghanistan" autorstwa nieżyjącego już dziennikarza Michaela Hastingsa. W filmie Machina wojenna Pittowi towarzyszą wielokrotnie nagradzani aktorzy, a wśród nich: Tilda Swinton, sir Ben Kingsley, Anthony Michael Hall, Topher Grace, Will Poulter, Lakeith Stanfield, Emory Cohen, John Magaro, RJ Cyler, Alan Ruck, Scoot McNairy i Meg Tilly.

Producentami filmu są Dede Gardner i Jeremy Kleiner z wytwórni Plan B oraz Brad Pitt. Producentem wykonawczym jest James Skotchdopole. Premiera filmu jest zaplanowana na 26 maja 2017 r. — tylko w serwisie Netflix.

Nowy klip:



Pitt rozwala system :D :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#2
To może być pierwsza naprawdę dobra rola Pitta od lat 90. XX wieku.

Odpowiedz
#3
I pierwszy film Michoda, który mnie nie rozczaruje. Obsada wygląda super.

Odpowiedz
#4
(19-05-2017, 11:14)Mental napisał(a): To może być pierwsza naprawdę dobra rola Pitta od lat 90. XX wieku.

Dobrze, że zaznaczyłeś, że "XX wieku", bo już myślałem, że XIV. ;P

Odpowiedz
#5
(19-05-2017, 12:40)Phil napisał(a):
(19-05-2017, 11:14)Mental napisał(a): To może być pierwsza naprawdę dobra rola Pitta od lat 90. XX wieku.

Bękarty?

Mi właśnie na myśl od razu przychodzą Bękarty wojny, jak widzę Pitta w zwiastunach z War Machine :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#6
(19-05-2017, 11:14)Mental napisał(a): To może być pierwsza naprawdę dobra rola Pitta od lat 90. XX wieku.

I Ty podobno uważasz się za fana "Adwokata"?

Westray: Well, I'm perfectly willing to believe you had nothing to do with this but I'm not the party you have to convince.

Counselor: Convince of what, for Christ sake?

Westray: That this is some sort of coincidence. Because they don't really believe in coincidences. They've heard of them. They've just never seen one.

Na filmie jestem w kinie w dniu premiery rzecz jasna.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#7
eee... w dniu premiery to chyba w domu przed TV ;P
tak że o.

Odpowiedz
#8
To tego nie będzie w kinach? Z taką napakowaną obsadą i budżetem?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#9
Będzie, ale pewnie tylko w Stanach i to z ograniczoną dystrybucją. W Polsce raczej nie ma co liczyć. Zresztą, nie po to Netflix wyłożył kasę, żeby dzielić się zyskami z kiniarzami. :)

Odpowiedz
#10
Cytat:Bękarty?

Fajna rola, śmiechowa i w ogóle beka, ale nie ma startu do jego najlepszych dramatycznych ról z "12 małp", "Fight Clubu", "Siedem" czy (zwłaszcza) "Kalifornii".

Odpowiedz
#11
(19-05-2017, 13:07)nawrocki napisał(a): Będzie, ale pewnie tylko w Stanach i to z ograniczoną dystrybucją. W Polsce raczej nie ma co liczyć. Zresztą, nie po to Netflix wyłożył kasę, żeby dzielić się zyskami z kiniarzami. :)

Kurde, to słabo :(
Myślałem, że w kinach też to jakoś upchną. Po to zatrudniali Wolskiego, żeby to oglądać na jakichś marnych ekranikach?
To świnie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#12
(19-05-2017, 13:09)Dr Strangelove napisał(a): Po to zatrudniali Wolskiego, żeby to oglądać na jakichś marnych ekranikach?
Eee... yyy... jak masz "marny ekranik" to mów za siebie, ja wolę swój TV od ekranu kinowego :)

Odpowiedz
#13
(19-05-2017, 11:14)Mental napisał(a): To może być pierwsza naprawdę dobra rola Pitta od lat 90. XX wieku.
Miał w XXI wieku 3 bardzo dobre, ale nie wybitne, role: Bękarty, Drzewo Życia i trochę mniejszą w Adwokacie. 
Ja tam czekam aż w końcu zatęskni za Oscarem i zacznie grywać w ponurych dramatach o Holocauście ;)

Trailer wygląda obiecująco, ale może już wystarczy tych mniej lub bardziej śmieszkowych filmów o US Army w Afganistanie/Iraku/Kuwejcie czy gdzie ich tam jeszcze zawiało? W ostatnich latach trochę tego było: The Men Who Stare at Goats, Charlie Wilson's War, War Dogs.

Odpowiedz
#14
Obejrzane wczoraj.

To ewidentna satyra na wojnę w Afganistanie rozprawiająca się z obłudą decydentów amerykańskich. Nie oszczędzono też mediów, które jak zwykle bezbłędnie odgrywają swoją rolę w całym cyrku. Szkoda tylko, że jako całość film jest dziwacznie nieporadny. Raz jest bowiem czarną komedią, gdzie Pitt błaznuje z idiotycznym wyrazem twarzy, a za chwilę robi się z tego poważny film wojenny. W efekcie gdy tylko nastroiłem się na niezłą bekę to musiałem przełączyć tryb na paradokument z konfliktu. A gdy już wszedłem w klimat działań wojennych to znów pojawiał się Pitt by mi przypomnieć, że zasiadłem przed TV żeby się pośmiać. Seans był więc niczym stosunek przerywany - niby przyjemność jest.

No i Pitt. Ależ mam mieszane uczucia! Występ jak na pikniku rodzinnym, gdzie przychodzi pan przebrany za generała i wydurnia się na potęgę by dzieci miały ubaw. Uprawia więc jogging biegając jak niedorozwinięty orangutan, ma permanentną minę sit-comowego przygłupa, a gdy siada by pogadać z ważnymi osobistościami przybiera pozę pt. "patrzcie jaki jestem zabawny".  Tę przesadzoną postawę klauna ratują kwestie jakie wypowiada z racji tego, że w tych scenach War Machine jest w trybie satyry. I tu mam dodatkową zagwozdkę. Z jednej strony to dobrze, że reszta aktorów nie poszła w tym samym kierunku co Pitt, a z drugiej intryguje mnie myśl, że gdyby wszyscy odwalili taką padakę to przynajmniej wyszłaby totalna jazda bez trzymanki i może wtedy całość nie byłaby tak nierówna. Mam więc problem z ostatecznym stwierdzeniem, czy to eks Angeliny przeszarżował, czy reszta ekipy nie zrozumiała, że robimy sobie tutaj jaja bez pardonu.

A jaja mimo wszystko są, bo War Machine bez mydła obnaża głupotę konfliktu, a bardziej nawet udawanie establiszmentu i mediów, że w tym wszystkim chodzi o coś innego. Świetna jest scena, gdy żołnierz mówi do generała, że nie bardzo rozumie co ma robić - niby wyzwala kraj i zaprowadza demokrację, ale tubylcy tego nie chcą i go nie lubią, a jak do niego strzelają to by otrzymać odznaczenie musi powstrzymać się od odpowiedzi ogniem. Takich smaczków jest znacznie więcej, ale też nie jest to pierwsze filmidło nabijające się z takich rzeczy. Szokować odmiennym spojrzeniem na szerzenie demokracji z pewnością nie będzie.

Machina Wojenna w typowo Netfliksowy sposób pozostawia po sobie niedosyt. Po raz kolejny wszystko jest, a jednak czegoś brakuje. Jakiegoś szlifu, pociągnięcia fachowym pędzlem. Nie wiem...
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#15
Satyra z tego żadna, chyba że kogoś interesują niezbyt odkrywcze oczywistości.

Po co to w ogóle powstało i co poeta miał na myśli? Nie wiem, ale końcówka z pewnym cameo mnie rozbawiła.

Są też inni którzy czegoś nie wiedzą:
- Ben Kingsley nie wie że już nie kręci Iron Mana 3
- Brad Pitt nie wie że nie występuje w komedyjce u Soderbergha czy kogo tam jeszcze. Absolutnie żenujący występ godny tuzina Złotych Malin.

Odpowiedz
#16
Franciszek Smuda poznaje piłkarza po tym jak wchodzi po schodach, więc ja ośmielę się napisać, że osoba w cameo byłaby lepsza, bardziej przekonująca w głównej roli niż Pitt. Cameo pochodzi z dokrętek, więc pierwsza wersja nie miała nawet swojej najlepszej, choć przecież i tak nie jakiejś powalającej sceny.

Nie rozumiem roli Pitta. Tuż po seansie było to "nie do końca mnie przekonało, nie wiem co chciał przekazać", teraz sądzę, że jest po prostu koszmarna. Michod jest chyba zakochany w Bękartach i dosłownie przetransferował sobie wariację na temat Aldo do swojego filmu. Różnica pomiędzy Pittem, a resztą obsady miała chyba służyć satyrycznemu kontrastowi, ale to po prostu nie działa, Brad wygląda jak wyjęty z jakiejś kreskówki. Był z nim kiedyś taki film Bakshiego w którym mógł przenosić się pomiędzy animowanym i naszym wymiarem, War Machine wygląda miejscami jak jego kontynuacja.

Szkoda mi Anthony'ego Michaela Halla, mam do niego ogromną słabość z czasów Hughesa i Martwej strefy na podstawie Kinga którą oglądałem jako nastolatek. Tutaj po części jego własne, skromne środki wyrazu oparte na plakatowym marszczeniu brwi, a po części sam Pitt podkopują jego rolę. Jak na faceta któremu właśnie grozi 8 lat więzienia za znokautowanie sąsiada bardzo mało przekonująco udaje napady gniewu :) Jest jeszcze znudzona, albo zniesmaczona Meg Tilly w roli żony Pitta która po Hallu dzieli z nim najwięcej scen i która chyba tylko marzyła aby ewakuować się z pola bitwy. Chyba najlepiej przy tym pittowskim błaznowaniu odnajdują się Scoot McNairy (jestem przekonany, że ten facet jeszcze w kinie zaskoczy) i standardowy Topher Grace, ale mają oni dosłownie kilka scen.

Satyra? Zebranie kilku, już dawno przewijających się myśli na temat Szeryfa Świata, nic ciekawego tak jak już napisano wyżej. Ocena takie raczej 5/10, tuż po seansie dałem 6, ale w sumie nie wiem za co. Special TV Event w którym Pitt się wygłupia, za 20 lat będzie zapomniany i odkopywany przez kinomanów z ogromnym zdziwieniem.

Odpowiedz
#17
No szkoda, bo zapowiadało się całkiem nieźle.
Co to za cameo, bo oglądanie i tak odpuszczam.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#18
Cameo


Odpowiedz
#19
Mnie się dobrze oglądało, chociaż oczywiście nie jest to warte specjalnego zapamiętania.

Film jest ewidentną satyrą, ale w tej roli sobie radzi średnio. Taki gatunek musi jednak zaskakiwać, być błyskotliwy. "War Machine" powtarza znane chyba wszystkim ludziom na świecie oczywistości. Ciut lepiej wypada jako galeria postaci z silnym liderem. I tutaj o dziwo kupiłem Pitta. Koniec końców siedzi mi ta rola. Zobaczyłem po prostu ekscentrycznego, trochę pogubionego i lekko dziwnego człowieka, a nie hollywoodzką gwiazdę, która robi z siebie błazna. Przy tym co się zapowiadało, biorę to za plus.

6/10 i nic tutaj nie umiem dodać za bardzo
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The End of Oak Street (2026), reż. David Robert Mitchell slepy51 26 763 02-06-2026, 14:19
Ostatni post: al_jarid
  Baywatch (2017) reż. Seth Gordon Gieferg 116 28,963 25-05-2026, 21:50
Ostatni post: shamar
  Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (Reż. David Dobkin) 2020 (Netflix) Lawrence 15 3,845 10-05-2026, 19:44
Ostatni post: Bucho
  Wind River (2017) nawrocki 92 22,566 30-03-2026, 02:20
Ostatni post: michax
  The Shape of Water (2017) reż. Guillermo del Toro Kuba 73 16,597 22-02-2026, 19:15
Ostatni post: Debryk
  Amsterdam (2022) reż. David O. Russell Spoilerowo 50 6,628 16-02-2026, 10:58
Ostatni post: simek
  Madden (2026) reż. David O. Russell Spoilerowo 9 1,440 26-12-2025, 13:00
Ostatni post: Spoilerowo
  Mulholand Drive (2001) reż. David Lynch Scheckley 4 672 30-11-2025, 16:11
Ostatni post: Mefisto
  Salute of the Jugger - David Webb Peoples - 1989 slepy51 17 4,304 02-10-2025, 00:43
Ostatni post: shamar
  Darkest Hour (2017) reż. Joe Wright Kuba 27 6,552 09-08-2025, 16:35
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości