Kilka razy oglądałem i za każdym ta sama reakcja - to mógł być dobry film. Ale nie był ;)
09-05-2017, 13:53
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Plus fatalnie zmontowane to jest momentami.
Kilka razy oglądałem i za każdym ta sama reakcja - to mógł być dobry film. Ale nie był ;) 09-05-2017, 13:53
Ej no, akurat oglądałem to nie dalej jak w sobotę! Mam nagrane z TV na VHS-ie jak setki innych filmów ponagrywanych w zamierzchłych czasach :D
No jest to rozczarowujące. Wątek zniszczonej planety i niedobitków ludzkości rozsianych po wszechświecie, miał w sobie znacznie większy potencjał niż to, co ostatecznie z niego wyciągnięto. Widać tu też pewne lenistwo w kreacji postaci i świata. Nasz główny bohater, Cale, to tak z ryja po prostu Dymitr z "Anastazji", tyle że tym razem w wersji blond i z głosem Matta Damona (Matt Damon w kosmosie na długo przed "Interstellar" i "Marsjaninem"!), a z kolei kosmici to w większości zantropomorfizowane zwierzaki (ten sam patent zastosowano niedużo później w "Planecie skarbów", ale w "Planecie skarbów" to nie przeszkadza, bo film jest super i tyle). Scena wśród lodowych pierścieni rzeczywiście wybija się mocno na plus, ale nie powiedziałbym, że jest jedyną dobrą. Podoba mi się też na przykład cała sekwencja, gdy Cale przejmuje stery i lata sobie wśród chmur z tymi stworzeniami (nawet "pseudorockowy kawałek" mi tam pasuje). Pościg wśród wodorowych drzew też niczego sobie, choć miejscami dziwnie tam szwankuje płynność animacji. Dla mnie film jest taki o, po prostu OK. Zawsze ogląda mi się go bezboleśnie, tylko gdzieś tam jest ta świadomość, że potencjał był o wiele większy. 09-05-2017, 16:22 Cytat:(nawet "pseudorockowy kawałek" mi tam pasuje).To jedyny kawałek z całego filmu, który mam na playliście i czasem sobie słucham podczas jazdy samochodem :) W ogóle kiedyś mocno się jarałem tym filmem i pewnie jako jedyny pamiętam, że bodaj Levi's wypuścił całą kolekcję ubrań inspirowaną filmem. Sam popylałem wtedy w kurtce kapitana Korso 09-05-2017, 16:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2017, 16:30 przez Corn.) (09-05-2017, 16:22)al_jarid napisał(a): Nasz główny bohater, Cale, to tak z ryja po prostu Dymitr z "Anastazji", tyle że tym razem w wersji blond i z głosem Matta Damona W końcu ten sam reżyser, Don Bluth. Mystery of the Wax Museum - Uśmiech powodują słowo "sex" i odniesienia do narkomanii, jako, że powstał przed kodeksem Haysa. Ale wracając do filmu - mniej fajny niż "Doctor X". Przede wszystkim tajemnica zawodzi - czasami jest zbyt dużo tropów i fabuły. Fabuła także próbuje łapać zbyt wiele srok za ogon i nie potrafi się zdecydować kto ma być głównym bohaterem - czy tępa reporterka prowadząca śledztwo ws. zaginionych ciał, czy nadęty właściciel woskowy czy babka grana przez Fay Wray. Oczywiście tak jak "Doctor X" w całości nakręcony w dwutaśmowym technikolorze i głównie on w połączeniu ze świetnymi zdjęciami ratuje w sumie niezbyt udany film. House of Wax (1953) - drugi raz obejrzany (pierwszy to jakieś 10 lat temu) i ocena pozytywna utrzymana. W dodatku to jeden z tych remake'ów przebijający oryginał i poprawia w nim wszystko co nie frykało - m.in. wywala wątek irytującej reporterki. Film mimo, że dłuższy, ma prostszą i lepiej napisaną fabułę, nie nudzi. Zaskakujące jest, jak w tym w filmie bohaterzy są najzwyczajniej mądrzy i logiczni. No i przede wszystkim bryluje Vincent Price tworząc groźnego, ale budzącego sympatię właściciela muzeum, geniusza, który miał jeden parszywy dzień. No i film robi dobrą robotę, kiedy widzowi żal jest palących się zimnych, bezdusznych figur woskowych. 09-05-2017, 17:45
Deepwater Horizon - kozak film! Spokojny początek, kilka scenek z życia głównego bohatera, a później stopniowe budowanie napięcia poprzez detale i małe sceny, do momentu, aż wszystko pierdzielnie. A jak już pierdzielnie to jest srogo. Czuć klimat zagrożenia mocno, zresztą cała sekwencja tego co się dzieje po wybuchu jest kapitalna (odrzucenie Jimmiego pod prysznicem - WOW!). Pod względem technicznym solidna robota, może w 2-3 momentach słabsze CGI rzuciło mi się w oczy, aktorsko też bardzo dobrze. Wahlberg i Russell tworzą naprawdę świetne postacie, Malkovich też. Znienawidziłem go od samego początku :) do pełnej satysfakcji brakło mi tylko tego, żeby Pan Jimmy przywalił bohaterowi granemu przez Malkovicha w pysk.
8/10 i jutro biorę się za Dzień Patriotów. 13-05-2017, 23:24
Willow - film generalnie jest udany, choć z kina fantasy lat 80. bardziej spodobały mi się "Legenda" Scotta i "Zaklęta w sokoła". Pierwsza połowa trochę przynudza i ma dużo postojów, lepiej już z drugą połową. Spodobało mi się jak realistycznie sportretowano Madmartigana, tj. zarośnięty kolo z popsutym uzębieniem :). Rozwaliło mnie, że widoczny na pierwszy rzut oka nastoletni Willow już ma dzieci, ale może krasnoludki inaczej się starzeją ;).
Jazon i Argonauci (1963) - film ma zajebistą oprawę FX, kukiełki Harryhausena to klasa sama w sobie, ale płynność Hydry oraz dynamika szkieletów (ich ruchy momentami są tak płynne jakby robili je go-motion) powodują opad szczęki i słusznie uważa się ten film za najlepszy w karierze Harryhausena. Ale reszta efektów też jest dobra i wtedy musiały robić wrażenie. Z kolei gorzej z aktorstwem i scenariuszem. Aktorzy niekiedy brzmią karykaturalnie, a aktor grający Jazona niestety jest kiepski. Fajny okazał się za to duet Herkules i Hylas. I to zakończenie filmu, w sumie kompletnie urwane, jakby twórcy uznali, że zrobią sequel (który nie powstał), co raczej nie pomaga. Ogólnie film mi sie spodobał i nie ma wstydu, ale z kina fantasy autorstwa Raya Harryhausena polecam bardziej trylogię Sindbada. 14-05-2017, 19:57
Na moje to Herkules jest w tym filmie totalnym idiotą i jakby sam nie postanowił zostać na tej wyspie, to na miejscu Jazona sam bym go kazał wywalić za burtę :)
Poklatkowe potwory istotnie świetne, o niebo lepsze niż w "Zmierzchu tytanów" z lat 80-tych (!). Chociaż ja też większą sympatią darzę filmy o Sindbadzie, zwłaszcza "Oko tygrysa" (pewnie kwestia sentymentu z dzieciństwa, chociaż może po prostu naprawdę jest najlepszy). A "Willow" jak dla mnie lepszy zarówno od "Legendy" (która ma genialny klimat, ale nudnawą fabułę) jak i "Zaklętej w sokoła". Za to z fantasy z lat 80-tych od "Willowa" bardziej lubię "Krull" - ten film to mi się chyba nigdy nie znudzi. I klimat ma też fajniejszy. "Willow" ma za dużo humoru, który często jest mocno średniawy (zwłaszcza skrzaty w tym przodują). 14-05-2017, 21:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2017, 21:15 przez al_jarid.)
Snowden - Stone powinien dostać po łbie z kilku powodów:
- jego film wygląda co najwyżej jak taśmowa produkcja telewizyjna, tak też jest wyreżyserowany - to chyba najnudniejsza biofrafia jaką widziałem - jak na taki temat film jest skrajnie nieciekawy, nie potrafi wyjść poza tanie frazesy o utracie prywatności - gdyby mój aktor jako pomysł na zagranie Snowdena zaproponował imitację głosu Ashtona Kutchera, wyleciałby z projektu, a nie został i dobijał go swoją grą Paździerz. 15-05-2017, 00:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-05-2017, 00:47 przez Mierzwiak.)
The Circle
Emma "Marszczę Czoło i Wysuwam Żuchwę" Watson zostaje zatrudniona w korporacji The Circle, wzorowanej na google i facebooku. Już scena opisu jej pracy daje do zrozumienia jak idiotyczny i pobieżny będzie to film - otóż grana orzez Emmę Mae zajmuje się obsługą klienta, za którą to obsługę dostaje od nich punkty. Na czym to polega? Na wysyłaniu im czatem pytań, np. "Czy okazałam się pomocna?, "Czy mogę zrobić coś jeszcze?" itp, ale co konkretnie robi? Nie wiadomo, bo nic więcej nie powiedziano jej pierwszego dnia, więc dziewczę dużo stuka w klawiaturę i łapie te punkty :) Jeśli to satyra na to jak bardzo ludzie dobrowolnie poświęcają prywatność na rzecz ekshibicjonizmu w sieci, to mocno chybiona, bo nie proponuje żadnych ciekawych spostrzeżeń, raczej irytuje głupotą i naiwnością bohaterów. Kiedy już w finale ma miejsce twist w którym wydaje się że oto Mae przejrzała na oczy, okazuje się że widz został zrobiony w balona i jest ona w rzeczywistości jeszcze głupsza! Niesamowicie durny film, często niezamierzenie zabawny (sceny "polowania" na poszukiwaną przestępczynie i kumpla Mae), czasami sprawiający wrażenie jakby sam nie wiedział czym i o czym chce być. 2/10 PS. To ostatni film Billa Paxtona, choć on sam wypadł OK. 21-05-2017, 00:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2017, 00:15 przez Mierzwiak.) Cytat:Snowden - Stone powinien dostać po łbie z kilku powodów: Jest rzeczą niesłychaną, co się stało ze Stone'em wraz z wejściem w XXI wiek. WSZYSTKIE jego filmy po roku 1999 to albo toporne, szablonowe produkcyjniaki, albo jakaś lewacka propaganda w najgorszym wydaniu. Nie potrafię na tę chwilę wskazać drugiego tak spektakularnego przykładu zapaści intelektualnej i artystycznej u żadnego innego reżysera. 21-05-2017, 00:26 Cytat:Savages mi się podobało No, najlepszy z gównianych filmów, które nakręcił po roku 1999. 21-05-2017, 00:44
Mierzwiak, jest temat o Arlington Road, nawet mój :) Przeniósłbym Ci, ale nie mam dostępu do komputera.
21-05-2017, 19:39 Cytat:Brian De Palma też nie zrobił niczego sensownego od czasu Snake Eyes Dla mnie De Palma nie zrobił niczego sensownego od "Człowieka z blizną", ale niektórzy twierdzą, że "Carlito's Way" z 1993 jest dobry. Nie pamiętam tego drugiego, więc się nie wypowiadam. Uprzedzając bulwers: "Nietykalni" to przestylizowany teatrzyk, kompletna lipa, 0/10. 21-05-2017, 19:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2017, 19:54 przez Mental.)
Wyjmij kij z tyłka i spójrz na Nietykalnych jak na renesans pulpowych opowieści za dolara ;) To wciąż świetna rozrywka i chyba ostatni klasycznie gangsterski film
21-05-2017, 21:31
W takim, że są tommy guny, płaszcze, kapelusze i jest prohibicja. Wrogowie Publiczni to znowu zabawa cyfrówką. Chodzi mi o nakręcony po Bożemu klasycznie pulpowy film, a nie jakieś fiu bździu jak Gangster Squad
21-05-2017, 22:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2017, 22:06 przez Corn.) (21-05-2017, 19:54)Mental napisał(a):Carlito's Way zapamiętalem jak dobre, ale to glownie za sprawą Penna. Więc poza Carlito's Way nic wartościowego nie ma. :PCytat:Brian De Palma też nie zrobił niczego sensownego od czasu Snake Eyes (Scarface to IMO padaka. :D) 21-05-2017, 22:16 (21-05-2017, 19:54)Mental napisał(a): Dla mnie De Palma nie zrobił niczego sensownego od "Człowieka z blizną", ale niektórzy twierdzą, że "Carlito's Way" z 1993 jest dobry. Nie pamiętam tego drugiego, więc się nie wypowiadam. Uprzedzając bulwers: "Nietykalni" to przestylizowany teatrzyk, kompletna lipa, 0/10. Mission: Impossible? :( 21-05-2017, 22:25 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,982 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,790 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,200 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,347 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,741 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,157 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |