Zachowanie ludzi w kinach
Cytat:Żenada, naprawdę. Nie móc wytrzymać 90-120 minut bez sprawdzania jakie obrazki wrzucili znajomi?
W takich przypadkach to prosi się o wyrwanie z łapy telefona. 

(11-05-2017, 17:16)Grievous napisał(a): Jak byłem na "Assassin's Creed" w styczniu, na sali raczej niewiele osób, więc pomyślałem, że zleci bezboleśnie, ale jak na złość usiadła obok mnie (pomimo tego, że wolnych miejsc pełno) jakaś dzieciarnia, która biadoliła przez wszystkie reklamy i trailery. Jak film się zaczął, a gadanina nie ustała, to coś we mnie pękło, huknąłem żeby stuli pyski. Spojrzeli jak na wariata, ale nastała cisza do końca filmu. 

Rozumiem cię. Podobnie na "Kubo i dwóch strunach" Dwa rzędy wyżej usadowiła się gówniażera, wczesna podstawówka. Widać, że u części z nich (dokładnie płci męskiej) skutki bezstresowego wychowania zdały egzamin, bo bachory były głośne, nadpobudliwe w złym znaczeniu tego słowa, szeleściły żarciem i głośno komentowały w głupi sposób sceny, w tym te poważne i przeszkadzały w seansie, a pewnie matki za nich się wstydziły i próbowały ich uspokoić (nawet dziewczynka od nich powiedziała, że nie są sami w kinie). W końcu nie wytrzymałem, odwróciłem się i wydarłem się, żeby się zamknęli. Częściowo się uspokoili.

Gdyby nie strach, że matki mogłyby pognać do kierownika, a ja miałbym nieprzyjemności, to chyba bym podszedł na górę oraz w dosadny i zapewne wulgarny sposób kazał zamknąć ryje.

Odpowiedz
Tacy ekscentryczni emeryci bardzo pasują do twórczości Jarmuscha :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
A byliście kiedyś sami ucieszeni w kinie? Ja tak... znaczy tak jakby :)

Na "The Revenant" wybrałem się z bratem. Jako że wpuszczali wcześniej, to od razu wbiliśmy do sali. Była pusta, do początku seansu jakieś 15 minut, nawet żadnych reklam nie wyświetlano, więc sobie gadaliśmy o pierdołach. Po chwili rząd przed nami usiadł gościu, obrócił się sfrustrowany i powiedział "Ej, ale na filmie to tak gadać nie będziecie?". Spojrzeliśmy jak na wariata (hehe), po czym wróciliśmy do rozmowy, a ten nałożył słuchawki i zajął się telefonem. Reklamy zaczęły lecieć, więc rozmowę przerwaliśmy i w zasadzie spoko seans do końca filmu. O tyle zabawne, że facet który się do nas przyczepił, dalej miał w uszach słuchawki, co jakiś czas lukał w ten telefon, po czym w połowie filmu wyszedł z sali i nigdy nie wrócił.

Beka :)

PS Może by coś zrobić z tą ankietą? :P

Odpowiedz
O ile głośne żarcie czy inne zachowania charakterystyczne dla buractwa zachowującego się jakby na sali nie było innych ludzi są dla mnie "zrozumiałe", tak nie rozumiem jak można płacić za to, by sobie posiedzieć na fejsie, czacie czy pisać smsy. No ale OK, załóżmy że 100% takich ludzi dobrze zna angielski i ma podzielną uwagę.

Spóźniania się na film jednak nie rozumiem, zwłaszcza że spokojnie można sobie do godziny seansu dodać te 20-25 minut reklam. Oczywiście bierze się to stąd, że zazwyczaj tego typu osoby przyszły do kina, nie na film, i po prostu wchodzą na to, co akurat leci.

Nie wiem czy o tym pisałem, chyba nie, ale na Pięknej i Bestii miałem gostka, który spóźniony dołączył do znajomych. Film leciał już, tak na oko, grubo ponad 20 minut, może i już z pół godziny.

Serio kurva? :)

Odpowiedz
Ja kiedyś musiałem czekać na koleżankę ze 20 minut, a że to było jeszcze w Kinie Pod Baranami, a do tego Wołyń, to trochę żeśmy zamieszania zrobili i chociaż nikt nic nie mówił to słychać było ciężkie westchnięcia i kręcenie głową (znaczy kręcenie to akurat było widać, nie słychać).
Polski już nie ma.

Odpowiedz
(11-05-2017, 23:27)Kluski napisał(a): (...) słychać było ciężkie westchnięcia i kręcenie głową (znaczy kręcenie to akurat było widać, nie słychać).

Jeżeli byli na sali emeryci...
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(11-05-2017, 23:25)Mierzwiak napisał(a): Spóźniania się na film jednak nie rozumiem, zwłaszcza że spokojnie można sobie do godziny seansu dodać te 20-25 minut reklam. Oczywiście bierze się to stąd, że zazwyczaj tego typu osoby przyszły do kina, nie na film, i po prostu wchodzą na to, co akurat leci.

A masz rodzeństwo/siostry, czy inne osoby, którym często zajmuje sporo czasu wyszykowanie się. Albo masz znajomych, którzy spędzają pół dnia zastanawiając się czy wziąć popcorn, czy nachosy? ;)
Przy czym z szykowaniem jestem w stanie zrozumieć i szanować. Gdyż parę razy w Polsce mi się zdarzyło siedzieć z osobami, które albo się nie umyły, albo nie używały dezodorantu. Nie polecam.

Parę razy zdarzyło mi się też mieć zakochane pary, które cały czas się w kinie całowały, dosłownie siebie pochłaniając z zamkniętymi oczyma. Znaczy się "good for him", ale jednak patrząc jak drogie są bilety to trochę pieniędzy wydanych nie szkoda? No chyba, że to co ich czeka po seansie, ma być bardziej wartościowe?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Lawrence napisał(a):A masz rodzeństwo/siostry, czy inne osoby, którym często zajmuje sporo czasu wyszykowanie się.
którym często zajmuje sporo czasu wyszykowanie się.
wyszykowanie się


Nooooooooooooooooooooooo!

Też kiedyś nie rozumiałem, jak się można gdziekolwiek spóźnić, wolałem być gdzie trzeba 20 minut za wcześnie niż minutę za późno. 
A potem się ożeniłem.

Na szczęście na film jeszcze się spóźnić nie zdarzyło. Co najwyżej na pierwsze zwiastuny.

Odpowiedz
Trzymam za niego kciuki.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(11-05-2017, 23:25)Mierzwiak napisał(a): Spóźniania się na film jednak nie rozumiem, zwłaszcza że spokojnie można sobie do godziny seansu dodać te 20-25 minut reklam.
Sam sobie odpowiadasz... Mi się zdarza czasem spóźnić parę minut bo zawsze wchodzę do sali na film, nie na reklamy. Tylko te patałachy w kinach nie potrafią nigdy określić ile będzie tych reklam (co, swoją drogą, powinno być jawną informacją, wymaganą jakimś prawem międzynarodowym:P). Optymalnie jest oczywiście wejść w momencie, gdy kończą się reklamy i zaczynają zwiastuny ale niestety bywa, że spodziewasz się 25 minut, a z jakiegoś powodu dają akurat 15 i jest pszypał. W takich przypadkach zazwyczaj nie siadam(y) nawet na swoim miejscu tylko na pierwszym wolnym z brzegu:P

Odpowiedz
(19-05-2017, 03:40)und3r napisał(a): Tylko te patałachy w kinach nie potrafią nigdy określić ile będzie tych reklam (co, swoją drogą, powinno być jawną informacją, wymaganą jakimś prawem międzynarodowym:P).
Spokojnie, patałachy odrywające bilety powiedzą ci ile czasu trwają reklamy, a jak przed filmem leci krótki metraż, to mówi (przynajmniej ja tak robiłem) "przed filmem jest jeszcze krótkometrażówka".  

 W kinie, w którym pracowałem to jest zwykle 20 minut wszystkich reklam, zwiastunów i reszty gówień. Tylko w dwóch przypadkach było standardowe 15 minut, a potem od razu film - "Sing" oraz jakiś animowany badziew od Kina Świat.

Odpowiedz
Raz mi się zdarzyło, że wszedłem na salę punktualnie, a tu ciach, od razu film (Batman Begins w katowickim Heliosie). Było to ładnych parę tygodni po premierze, do dzisiaj się zastanawiam z czego to wynikało.

Odpowiedz
Wynika to z tego, że na dany seans przychodzi jakaś wycieczka specjalnych gości, dla której opuszcza się reklamy (co jest ustalone wcześniej). 

Np. kilka razy do mego kina przychodziły wycieczki z ośrodków dla niepełnosprawnych intelektualnie i z tego powodu omijaliśmy blok reklamowy i od razu puszczaliśmy film.  

Odpowiedz
Chciałbym by kina przestały mieszać reklamy z trailerami, nie ma to jak rakotwórcza reklama mbanku tuż po trailerze jakiegoś filmu który cię jara.

---

Jeszcze jedno co mnie niesamowicie drażni: ludzie zakładający z góry że wolne miejsce obok nich już takie zostanie. Nie, nie zostanie, więc wypad z tymi kurtkami, plecakami, parasolkami, torbami i czym tam jeszcze, to moje miejsce. Dziękuję.

O matołach którzy nie umieją poprawnie odczytać numerów rzędu i miejsca ze swojego biletu nie wspominam, w tym roku już jakieś trzy razy wypraszaliśmy ludzi którzy zajęli nasze miejsca, oczywiście uprzednio okazując wielkie zdziwienie. Tak? Ano faktycznie! W zasadzie na większości seansów widać takie osoby, wyganiane zawsze idą na swoje miejsca o jeden rząd dalej / bliżej. Hhhh.

Odpowiedz
Z tymi pomyłkami z numeracją miejsc jest jakaś plaga. U mnie co seans są gorące dyskusje rząd bliżej /dalej.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cytat:O matołach którzy nie umieją poprawnie odczytać numerów rzędu i miejsca ze swojego biletu nie wspominam

Raz mi się zdarzyło, jakiś kark nie potrafiący liczyć do 10 i towrzysząca mu Barbie-wannabe przyszli i zaczęli się pluć, że zajęliśmy ich miejsca. Kiedy nie reagowali na wskazanie im właściwych miejsc przenieśliśmy się na ich miejsca o rząd bliżej ekranu.

Odpowiedz
Jakim to trzeba być ch*jkiem aby w trakcie seansu wyjść drzwiami awaryjnymi i zostawić je otwarte. Przecież te drzwi są umieszczane specjalnie w widocznych z całej sali miejscach, ze względów bezpieczeństwa, więc światło z korytarza cholernie rozprasza + rzutuje na ekran. Tak ciężko użyć głównego wejścia?

Bezmózgi :/

Odpowiedz
(05-06-2017, 16:57)Grievous napisał(a): Jakim to trzeba być ch*jkiem aby w trakcie seansu wyjść drzwiami awaryjnymi i zostawić je otwarte. Przecież te drzwi są umieszczane specjalnie w widocznych z całej sali miejscach, ze względów bezpieczeństwa, więc światło z korytarza cholernie rozprasza + rzutuje na ekran. Tak ciężko użyć głównego wejścia?

Bezmózgi :/

Często bywa tak, że ludzie po prostu mylą wejścia i sądzą, że to inna droga (jak w starszych kinach).

Ile razy było, że świeci się lampka nad drzwiami i baliśmy się, że coś sie stało, a tu po prostu człowiek (zwykle starszy) zwyczajnie niechcący pomylił wyjścia.

Raz pamiętam, że leciał jeden z ostatnich seansów "Wołynia", jeden dziadzio wyszedł na klopa, ale wyszedł nie tymi drzwiami co trzeba (szedł korytarzem, gdzie znosi się śmieci oraz kartony do wyrzucenia) i znalazł pomiędzy podwójnymi kratami (pasaż handlowy, w którym mieści się kino, był już zamknięty, a kino w porach zamykania jest też zamyka inne wejścia oprócz tego głównego) i biedaczyna nie miał jak się wydostać.

Spokojnie, wypuściliśmy dziadka.

     

Odpowiedz
Przecież nad tymi drzwiami świeci się oczojebne "WYJŚCIE AWARYJNE". I tu już nawet nie chodzi o to że ktoś użył tego wyjścia, tylko o niezamknięcie drzwi za sobą.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 7,046 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości