Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Dzień Bastylii - szkoda niewykorzystanego potencjału. W sumie fajny pomysł wyjściowy, ale im dalej tym gorzej, aż do finału, który jest jakimś nieporozumieniem (obcy agent zabija kilkudziesięciu policjantów I NIKT z tym nic nie robi :/). Boli też kiepska realizacja, chyba jeszcze nigdy nie widziałem w filmie, żeby było widać, że ciosy są markowane. Generalnie szkoda Idrisa na takie przeciętniaki.

5/10

Odpowiedz



Ciekawe dopełnienie Francuskiego Łącznika z Hackmanem, który bardziej inspirował się tamtymi wydarzeniami i przedstawiał Nowojorską perspektywę śledztwa. Tutaj mamy od podszewki przedstawienie Marsylskiej narkotykowej Mafii, która w tamtych latach rządziła w tym biznesie. Ciekawe przedstawienie poczynań francuskiej policji i nieugiętego prokuratora który gotów jest poświęcić życie aby dorwać słynnego Francuskiego Łącznika. Jeśli ktoś lubi Narcos  to wchłonie to jak wodę, z resztą obadajcie zwiastun dokładnie oddaje ducha tej zajebistej produkcji. 8+/10

Odpowiedz
Ale ten minus za końcową przemowę głównego bohatera musiałem dać :)

Odpowiedz
Przyznaję, to był słabszy punkt filmu. Na tę chwilę "dycha" zostaje a ocenę zweryfikuję za jakiś czas przy ponownym seansie.
loading podpis...

Odpowiedz
Lion - film idealnie skrojony pod Oskary, pierwsza połowa na maksa dołująca (motyw z lokalnym pedofilem mnie zmasakrował), druga to już kino dobrej nadziei ale biorąc pod uwagę fakt, że scenariusz napisało życie da się to wybaczyć. Dobry Dev Patel, niezła Rooney Mara (choć nie miała wiele do zagrania), a najlepsza wiadomo - Kidman. Mimo 3-4 scen w każdej króluje bezdyskusyjnie. Aha, no i nie jest to aż taka nachalna reklama Google Maps. Tzn. bohater używa tego do odszukania swojej wioski, ale jest to zrobione bardzo subtelnie.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
[Obrazek: tumblr_inline_on30d6y8jv1sy8qg4_540.jpg]

O rany, czyste szaleństwo. Bardzo fajnie zbilansowane połączenie dramatu i czarnej komedii, tu nawet konstrukcja fabuły jest swego rodzaju "gagiem". Sandra Oh i Anne Heche są tu ZAJEBISTE, a na drugim planie całkiem fajna Alicia Silverstone, której bardzo mi brakuje.

Absolutnie odradzam trailer, za dużo zdradza.

Sam film oczywiście polecam, 8/10. Jest na Netfliksie.

Odpowiedz
Miss Sloane

Kurde, to było dobre. Naprawdę dobre.
Nietrudno o skojarzenia z oskarowym "Spotlight", gdyż oba filmy poruszają się w podobnym świecie zaułków amerykańskiej polityki.
Tutaj nieco mniej nośny w naszym kraju temat, mianowicie dostęp do broni - może dlatego reklama tego filmu jest licha.
O ile "Spotlight" lekko przynudzał, to w "Miss Sloane" od początku do końca tempo jest odpowiednie.
Wiadomo, że pewnych charakterystycznych klisz nie da się uniknąć, ale mimo to scenariusz zadbał o pewne zaskoczenia. Solidna, dobra reżyserska robota, a rola Jessici Chastain to wisienka na torcie. Zdecydowanie zasłużyła na nominację do globa.

8/10

P.S. A ten, kto wymyślił polski tytuł zasłużył na dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Nóż się w kieszeni otwiera.
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave.

Odpowiedz
"Deep Web" czyli Cebulandia czyli był fajny sklep, nie ma fajnego sklepu, a kozioł ofiarny siedzi w ciupie.

Dobry film, który poddaje w wątpliwość nawet nie tyle winę czy niewinę Rossa Ulbrichta, ile zasadność tzw. walki z narkotykami w ogóle, a także problem naruszania praw użytkowników internetu przez władze w imię tejże walki. Są przedstawione dwie strony problemu, choć nie mogę się oprzeć wrażeniu, że reżyser opowiada się raczej po stronie Ulbrichta - zwłaszcza pod koniec się ckliwie zrobiło, jak pokazywali, jaki to dobry chłopak był i mało pił i jakie miał marzenia, a proces był fuszerką. Chociaż faktycznie z przedstawionych danych wynika, że był fuszerką i kryciem tyłka FBI. Co do walki z narkotykami w sieci i poza, to nawet sam agent DEA przyznaje, że jak kupują w cebulowych sklepikach, to uliczne gangi nie mają żniwa i spada liczba strzelanin i ofiar śmiertelnych, czego o dotychczasowej historii działań DEA nie da się powiedzieć, i generalnie ta organizacja służy raczej do zapewniania pracy osób w niej zatrudnionych niż do przeciwdziałania problemowi. Z drugiej strony to, że 14-letni szczyl zamawia sobie metę pocztą, też nie jest spoko. Jakie jest zatem wyjście? Wyszło mi, że legalizacja narkotyków, podobnie jak tytoniu, alkoholu, hazardu i giełdy. :) A także wszystkiego, co zostało wymyślone dla dorosłych ludzi do używania na ich odpowiedzialność.

Odpowiedz
Rough Night - miłe zaskoczenie, bo po trailerach spodziewałem się padaki.

Wbrew pozorom to nie jest wcale film o ciągłym przenoszeniu zwłok, marketing jest mocno mylący. Bardzo fajna obsada (choć Scarletkę bym wymienił, odstaje od reszty), sporo szalonych sytuacji i świetnych gagów. Scena wieczoru kawalerskiego niszczy, no i w ogóle chłopak bohaterki ScarJo okazał się nieoczekiwaną gwiazdą tego filmu.

Fajne. 6/10

Odpowiedz
Zobaczysz w koncu Dzien Patriotow? ;)

Odpowiedz
Jakby w ten weekend wszedł do kina to już bym widział :) postaram się nadrobić w najbliższym czasie.

Odpowiedz
Bzyku napisał(a):Miss Sloane

Kurde, to było dobre. Naprawdę dobre.

To było złe. Bardzo w chooj złe.

Bzyku napisał(a):Tutaj nieco mniej nośny w naszym kraju temat

Bez znaczenia. W Ameryce też spektakularna klapa finansowa, mimo ogromnej reklamy w mediach. Jakbyś nie liczył, mega porażka.

Odpowiedz
Dla mnie Miss Sloane jest całkiem ok. Nic wybitnego, ale dużo solidniej niż wspominany Spotlight (który był beznadziejny). I dobrze jest głównie dlatego, że bohaterka nie jest postacią pozytywną.

Odpowiedz
"Denial" (2016)

W zasadzie jedyną ciekawą stroną tego filmu jest przedstawienie brytyjskiego systemu prawnego - mamy proces, w którym nie ma domniemania niewinności, obowiązuje ścisły podział ról obrońców (barrister a solicitor etc.), do sędziego trzeba wracać się "my lord", a widowiskowość rozpraw jest praktycznie żadna (ku pewnemu rozczarowaniu i konsternacji głównej bohaterki, Amerykanki). Poza tym bez niespodzianek - akcja toczy się płynne w jedynym kierunku, w jakim mogłaby się toczyć, i nawet nie chodzi o to, że film oparto na faktach, bo takie oskarżenie może przecież skończyć się w normalnym kraju tylko w jeden sposób. Bez niespodzianek zatem, po drodze mamy też zaliczoną wizytę w obozie w Oświęcimiu, też bez niespodzianek (Holocaust był niewyobrażalnym złem - powtórzone po raz enty). Próby wglądu w działania drugiej strony barykady brak, być może z obaw przed kolejnym pozwem tego jegomościa. :) Warto obejrzeć dla Jima Moriarty'ego z "Sherlocka", który z wdziękiem gra pozytywnego bohatera, a także by się przekonać, jak ten kuriozalny proces wyglądał. 6/10.

PS Polskie tłumaczenie tytułu tradycyjnie wygrywa internety.

Odpowiedz
Unlocked - Michael Apted kręci damską wersję przygód Jasona Bourne'a, ale z 10x mniejszym budżetem i leniwie nakręconymi scenami akcji. Dzięki urokowi Noomi Rapace oraz dobrze bawiącemu się Malkovichowi ogląda się to jednak z zainteresowaniem, choć 4 liter nie urywa. A rzecz dotyka terroryzmu - londyńska komórka MI5 przechwytuje islamskiego kuriera, od którego starają się wydobyć ważne informacje. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli i ocalała z tego clusterfucka Rapace zostaje podejrzana o zdradę, sama zaś rusza w pościg za ekstremistami, którzy zamierzają odpalić w Londynie bombę biologiczną. Film jednak pada ofiarą swoich twistów, bo od akcji w hotelu (niezłej swoją drogą) wszystko leci jak po sznurku i łatwo można zgadnąć "kto kogo kill him". Niestety, ostatnie 10 minut należałoby przemilczeć, albowiem reżyser robi sobie dobrze wybielając islamistów na rzecz

Wyszło to słabo, naiwnie i jak cały film - tanio. Ale dramatu nie ma, tylko że to mógł być spythriller z większą klasą, aniżeli to co ostatecznie zobaczyłem. Skojarzenia z Haywire mocno trafne - oba tytuły są mało atrakcyjne wizualnie i trochę się snują.

[Obrazek: Unlocked-movie-Noomi-Rapace.jpg?ssl=1]


5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Max - o psie z PTSD po Afganistanie :). OK, może za dużo to powiedziane, ale pies po powrocie w woja jest markotny i jest obawa, że zacznie mu się coś odjaniepawlać. W tle jest historia z kartelem i wplątaniem w to znajomych głównych bohaterów i trochę akcji. Całkiem przyjemny film i trochę nawet angażujący (ale raczej wynika z tego, że występuje tu pies. A wiadomo, takiemu z reguły się bardziej kibicuje).
 
Grzech mojej córki - fabuła rodem z "Ukrytej Prawdy", ale dobrze zrobiona i dość interesująca. Film generalnie dobry, ale mogli jednak uniknąć ostatniej "sceny akcji", która pasuje do realistycznje reszty jak pięść do nosa. I już chciałem powiedzieć, czemu bohaterowie nie mają broni, ale potem zobaczyłem, że to produkcji kanadyjskiej, więc raczej nie ma samowolki jak w USA :).  

Odpowiedz
Okja

Trochę satyra, trochę kino familijne i przygodowe a trochę krytyka przemysłu mięsnego, GMO itd, zresztą nazwa korporacji Mirando pewnie nieprzypadkowo przypomina Monsanto.

Nie mówi niczego nowego, ale niektóre banały warto powtarzać do upadłego. Finał chwyta za serducho, warto mieć chusteczki pod ręką :)

8/10

Odpowiedz
Ja raczej jestem rozczarowany. Tzn, to nie jest zły film, ale oczekiwania były bardzo wysokie. Oczywiście doceniam Bonga, bo gościu jest jednym z nielicznych, który wspaniale potrafi bawić się konwencją i robić gatunkowy misz-masz. Jest tu familijnie, jest dramatycznie, są sceny grozy, jest trochę humoru. Sam film jednak jakoś nie za bardzo mną wstrząsa, a chyba taki był cel jego powstania.

W sumie jakoś średnio interesował mnie los superświni przypominającej hipopotama. Końcówka też mnie chwyciła mnie tak mocno za serducho, jak powinna. Momentami film mnie nawet nużył. Obejrzalem z ciekawości, nie powiem, że zmarnowałem dwie godziny, ale tak, jak na wstępie wspomniałem. Oczekiwania zdecydowanie wyższe. Takie 6/10 :)

PS Ciężko stwierdzić, jak mocne będą w tym roku drugoplanowe kreacje i jak mocno zadziała polityczna poprawność, ale groteskowi Jake Gyllenhaal i Swinton spokojnie mogą dla mnie dostawać nominacje do Oscara w przyszłym roku :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Widziałem tylko Snowpiercera który ma u mnie 1/10 więc nie wiem czy mogę pisać o jakichkolwiek oczekiwaniach :)

Odpowiedz
Ja tam akurat Snowpiercera lubię :) Swoją drogą Bong miał już okazje stworzyć jeden monster movie - The Host: Potwór. Film ten ma sporą rzeszę fanów z tego co kojarzę. Ja sam jakoś do tego grona nie należę.

No, ale najlepszym filmem Bonga jest zdecydowanie ZAGADKA ZBRODNI. Jak dla mnie wybitny kryminał, jeden z najlepszych w XXI wieku :) Jesli nie miałeś okazji obejrzeć to powinieneś nadrobić.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,005 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,350 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,792 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,158 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości