Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Land of mine/ Unter Sandet - długo czekałem na napisy do tego filmu, ale było warto. Historia małego oddziału Hitlerjugend wysłanego do rozminowania duńskiej plaży. Nad wszystkim czuwa duński sierżant, który ewidentnie nie pała sympatią do niemiaszków, no ale to są naprawdę młode chłopaki, a sierżant to ewidentnie twardziel o gołębim sercu ;) Jak można podejrzewać po przeczytaniu poprzedniego zdania, film wpada od czasu do czasu w scenariuszowe sztampy i klisze, ale na tyle rzadko, że intrygujący temat pozwala nie zwracać na nie uwagi w czasie seansu. Świetne, wyraziste postacie i chemia pomiędzy nimi. Bardzo dobra gra aktorska, zwłaszcza sierżant i jego zmagania. Parę scen (usypianie bliźniaka) mocno targa emocjami. Dobra rzecz.

Odpowiedz

Mad Love (1935)
- dość zapomniany i chyba niedoceniany klasyczny film grozy. Peter Lorre gra chirurga maniakalnie zakochanego w aktorce, ale ta żeni się z genialnym pianistą (w tej roli sam dr Frankenstein, czyli Colin Clive), który wkrótce ulega wypadkowi. Całkiem sprawna wariacja "Hands of Orlac" ze wszystkimi cechami horrorów tamtych lat - ekspresjonistyczne oświetlenie, brak muzyki, creepy czarny charakter. Jak ktoś lubi stare horrory w stylu "Draculi" z Lugosim, to mogę zarekomendować ten film.

Dom Frankensteina (1997) - dosyć kiepawa telewizyjna produkcja z potworami Universal Pictures, aktorstwo nie istnieje, fabuła głupia jak but, niewiadomo czym ma być, z przeciągniętym zakończeniem. Raczej obejrzeć na odtrutkę jakiś horror z lat 30.

EDIT:
I po odtrutce:

The Old Dark House (1932) - James Whale opowiada ograną już historię o zabłądzonych ludziach, którzy trafiają do ponurego domu, gdzie dziwne rzeczy się dzieją. Trochę przynudnawe, ale nadrabia klimatem. Bohaterowie są odcięci od świata, a jedyna muzyka to świst burzy, a wokół przerażający gospodarze (każdy z nich na swój sposób niepokojący). Do tego dochodzi gra oświetleniem i kamera. Najlepsze jest ostatnie dziesięć minut pełne napięcia i intensywności. Ogólnie film warty jest obejrzenia.

Murders in the Rue Morgue (1932) - ależ to świetny film! Jak dla mnie powinien stanąć w tej samej ramie co inne klasyki grozy z Universala - "Dracula", "Frankenstein" czy "Wolf Man". Bela Lugosi wymiata w roli głównego złego - dr Mirakle to odrażający i sfiksowany typ. W sumie film jak na tamte czasy jest dosć szokujący - przykładowo Mirakle zabiera jakąś wystraszoną lasencję z ulicy, by w piwnicy robić z nią straszne rzeczy. Zdjęcia też miodzio, przywodzą na myśl niemiecki ekspresjonizm. Ba, nawet scenografia momentami wygląda jak z "Dr Caligari". Jest troszeczkę zapychaczy i pod koniec można złapać się za głowę na widok działań policji. Jednak koniec końców film wychodzi na plusie i definitywnie zasługuje na obejrzenie. Dla fanów klasycznych horrorów to pozycja obowiązkowa.

Odpowiedz
Book of Henry - najgorsza zmiana w tonie od czasu kiedy pszczoły dorwały Macaulaya Culkina ale sami aktorzy ratują ten film od tragedii. Baby Driver było według mnie dużo gorsze, 5/10

Odpowiedz
A dla mnie ta czkawka w tonacji filmu to jego największa zaleta :) Zwłaszcza że scenariusz jest dosyć naiwny, a momentami mocno głupkowaty, ale kiedy zaliczane są co kolejne WTF, to jakoś łatwiej mi to kupić. Takie 6/10, bo całkiem spoko się oglądało, jedynie mi zabrakło jakiegoś porządnego mindfucka w końcówce.

Odpowiedz
No cóż przynajmniej było to oryginalne, w sumie nie fatalne ale jakieś 5 filmów wćiśniętych w jeden. Myślałam, że to będzie tak złe jak np. remake Wicker Mana i się chociaż pośmieje a skończyło się tak, że było przykro patrzeć jak np. na scenę z płaczącym Tremblayem. Na prawde mam nadzieję, że w Predatorze w przyszłym roku nic mu się nie stanie bo to takie słodkie dziecko :P

Odpowiedz
Właśnie obejrzałam oryginał The Beguiled i zaraz potem żałosny remake Coppoli, wyjęła wszystkie potencjalnie kontrowersyjne i przy okazji ciekawe wątki i zostały same szczątki postaci i opowieści. Szkoda obsady na takie coś, polecam darować sobie ten remake i obejrzeć oryginał

Odpowiedz
"Zakochany bez pamięci" - Trudny film. Jest wiele okazji, gdzie przy tym filmie się bawię, a gdzie rozmyślam nad sensem tego wszystkiego. I chyba tego rozmyślania było jednak więcej. O głównych postaciach tak naprawdę nie wiadomo zbyt wiele. Nawet nie do końca jasna dla mnie była ich relacja, bo wspomnienia były trochę jakby wyrwane z kontekstu. Dla mnie jednak najważniejsze było to jak ten film jest emocjonalny. Dwójka głównych aktorów czyli Jim Carrey i Kate Winslet stworzyli relację, w którą wierzę. Szczególnie urzekł mnie Carrey, który w jednym filmie szaleje, gwiazdorzy, cały blask świateł jest skierowany na niego, a tu? Cichy, zamknięty, nieśmiały człowiek, który jednak też czasami się wkurzy. No i właśnie na tym polega kunszt jego postaci. On w tym filmie nie gra ani głupka, ani detektywa, ani komedianta, ani nawet stricte ponuraka, gra po prostu człowieka, i ja mu wierzę. Jim Carrey jest dla mnie żywą definicją słowa "aktor". Bo co to słowo właściwie znaczy? Można by godzinami wymieniać różne słowne definicje i opisy, ale najlepiej powiedzieć, że to po prostu ktoś, kto porusza. Na filmach z Jimem albo płaczę ze śmiechu, albo ze wzruszenia, i to udowadnia, że jest to facet na właściwym miejscu. Najwięcej z tego filmu wyniosłem emocji. Pozytywnych, negatywnych, po prostu emocji. Chciałbym i życzę tego sam sobie, żeby nigdy nie zabrakło kina, którego nie tylko się ogląda, ale się i o nim myśli.

Btw. Czas w niewiedzy skąd wzięła się ksywka Mierzwiaka właśnie się skończył.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Ochroniarz - Antonio Banderas jako weteran wojenny, który zaczyna pracę jako ochroniarz w centrum handlowym. I oczywiście już pierwszego dnia trafiają mu się kłopoty w postaci dziewczynki z programu ochrony świadków ściganą przez mafię. Zaczyna się oblężenie centrum. Solidny film, który można obejrzeć z przyjemnością. Może nic wielkiego co będzie się wspominać po latach, ale te 1,5 godziny szybko zleci, zwłaszcza, że akcja szybko się rozkręca. Banderas wypada solidnie, Ben Kingsley jako główny przeciwnik również. Reszta obsady nie przeszkadza. Największy minus to głupotki w stylu seryjne pudłowanie zawodowych najemników w przeciwieństwie do zwykłego sklepowego ochroniarza z ekipy Banderasa. Generalnie jako niezobowiązująca rozrywka gdzie się strzelają Ochroniarz sprawdza się dosyć dobrze. 6/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Gaga: Five Feet Two - żenujący, udający portret "prawdziwej" Gagi spektakl PRowych akrobacji mających przekonać widzów, że oto są świadkami powstawania kolejnego genialnego albumu największej gwiazdy popu.

Ciekawostka dla chcących zobaczyć jak zaklina się rzeczywistość.

Odpowiedz
ARQ - pierwsza pełnometrażówka od Netflixa, która od razu trafiła w me gusta bo dotyczy science fiction i tematu pętli czasowej. Młody inżynier Renton budzi się rano w swoim laboratorium. Po kilku sekundach do pomieszczenia robi wjazd trójka uzbrojonych mężczyzn chcących zdobyć kasę, w rzeczywistości jednak stawką jest pewne urządzenie, które jest wehikułem czasu... Najfajniejsze w tej historii jest to, że de facto przeżywany ten sam dzień za każdym razem się zmienia, a wraz z nim zmienia się zachowanie bohaterów, którzy starają się wyciągnąć wnioski z poprzednich pętli (tak, scenariuszowy paradoks "wszystko pamiętam" gra tutaj główną rolę:)). Dlatego z każdym dniem schodzimy o level niżej z intrygą i dowiadujemy się kolejnych rzeczy. Generalnie pierwsze 30 minut to twist na twiście, no bo nie wiadomo kto jest z kim, a kto zdradza - i to jest całkiem cool. Potem do akcji wkraczają kolejne próby ratowania świata, 2 sceny robienia maślanych oczu (do przeżycia), trochę ekspozycji i...słabe zakończenie, które niestety pozostawia widza bez odpowiedzi. Plusy są spore - reżyser wykorzystał miejsce akcji (lab + dom) do maksimum, akcja leci tak lajtowo że nawet nie ma gdzie robić pauzy żeby skoczyć po piwko, a nad wszystkim unosi się klimat Deus Exa. Polecam, bo to kolejny mały, ale fajny film s-f.

[Obrazek: 1iaDFL9.jpg]

6,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Walk Among the Tombstones - w sumie przeciętne ale jak na nowy film z Neesonem to jeden z lepszych, jeśli syfiasty remake Beguiled to 5/10 to daję 6/10. Szkoda, że wycięli sceny Ruth Wilson.

Odpowiedz
Battle Royale - całkiem niezły azjatycki miks "Władcy Much" z "Igrzyskami śmierci". Jak na Japończyków film ma realistyczną przemoc i od strony fabularnej dałem się też parę razy zaskoczyć. Także od strony dramatycznej dobrze się spisuje (najlepsza była scena z zatrutym żarciem). Krótko - solidny film.


Little Caesar - ty, dobre! Może nie ma rozmachu "Scarface'a", jednak ma swoją tożsamość, pamiętne role Robisona i Fairbanksa i fabuła jest dosyć rozbudowana (np. wątek gangstera, którego ma wyrzuty sumienia). Trochę do tego noirowych ujęć i mamy idealny klasyczny film gangsterski. 

Odpowiedz
Morgan w reżyserii Luke'a "Nepotyzm" Scotta. Do ostatnich 30 minut całkiem fajny a potem same oklepane motywy. Ale obsada impponująca Ridley chyba obdzwonił ludzi w imieniu syna

Odpowiedz
Billy Lynn's Long Halftime Walk - pierwszy od dawna flop finansowy i artystyczny Anga Lee. Historia jest do bólu przewidywalna i banalna, a z całej aktorskiej gromadki najlepsze wrażenie robi Garrett Hedlund, którego to miałem do niedawna za niesamowite drewno. Sceną przy kolacji, przy której zasiada obok niego biznesmen z Teksasu przekonał mnie jednak że będą z niego ludzie. Cała reszta jest niestety strasznie nierówna i pozbawiona iskry. Niby jest to dramat antywojenny, ale w gruncie rzeczy to właśnie sceny z wojny ogląda się najfajniej (choć nie powalają realizacją). W ogóle użycie tutaj superduper kamer 120fps w 3D  uważam za jakiś kaprys, albowiem wizualnie i rozmachem nie ma tutaj nic, czego nie byłoby w przeciętnym kinie akcji direct-to-BluRay. Może i fragment z koncertem Destiny Child wygląda ładnie, ale jest z nią taki problem że gdzieś już to widziałem i było to 10 razy lepiej zrobione. Końcowa scena z Vinem Dieselem jest z kolei cringe'owa do kwadratu, zabrakło tylko Paula Walkera obok i "Salut ma Familia".

[Obrazek: billy-lynn-dom-DF-04285.jpg]


4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Public Enemy - w sumie nic takiego ciekawego i dziś nie wyróżnia się poza rolą Cagneya, który perfekcyjnie zagrał skurwiela, którego nijak da się polubić (Robinson z "Małego Cezara" i Muni z "Scarface'a" potrafili chociaż momentami wzbudzic sympatię). Ocenę podnosi kilka fajnych noirowych kadrów i mocna końcówka. Z trzech głównych klasyków kina gangsterskiego lat 30. ten film wypada najsłabiej.

Храбрый Пак - koreańską wioskę nawiedza zły smok. Jeden z wieśniaków mówi, że tak być nie będzie i zgrywa polskiego powstańca, z tą różnicą, że osiąga upragniony cel. Typowa radziecka animacja z lat 50. adaptująca folklorową opowiastkę. Fabuła prosta jak but, ale ogląda się to dla wizualnego majstersztyku jaki cechowały filmy animowane z stalinowskiego ZSRR. Rotoscoping na światowym poziomie, efekty świetlne, rozwiązania wizualne albo pieczołowite tła.

Каштанка - Przesłanie - trzymaj psa na smyczy :). Fabuła to nic szczególnego, jednak czuć ciepło od historii i wydarzeń. Akcja dzieje się w XIX w. i pozbawiona jest jakichś elementów bajkowych, a i ogląda się z zapartym tchem ze względu na animację. Rotoscoping w radzieckiej animacji zawsze był na wysokim poziomie, ale tutaj płynność i odzworowanie ruchu to arcydzieło.

Odpowiedz
(27-09-2017, 20:07)harlequinade napisał(a): Właśnie obejrzałam oryginał The Beguiled i zaraz potem żałosny remake Coppoli, wyjęła wszystkie potencjalnie kontrowersyjne i przy okazji ciekawe wątki i zostały same szczątki postaci i opowieści. Szkoda obsady na takie coś, polecam darować sobie ten remake i obejrzeć oryginał

Oryginału nie znam, ale chętnie się kiedyś zapoznam, bo to materiał na dobry film. Niestety film Coppoli rzeczywiście wypada blado - sam w sobie. Najsłabsze jest to, że historia skacze od punktu A do B, potem do C itd. - bez niczego pomiędzy. Wiem, co się wydarzyło w poszczególnych scenach, nie wiem, co do tego doprowadziło, praktycznie brak budowania relacji między postaciami, a także samych postaci. Najlepiej wypada Kidman, po prostu dlatego, że jej postać jest jakaś. Ale i tak dzięki temu, co się odwala w drugiej połowie, bawiłam się nieźle, tak że 5/10. Btw

Odpowiedz
Geostorm - dokładnie tak mądry film jak należałoby się spodziewać. O walorach rozrywkowych nie ma mowy, reżyseria nie istnieje, scenariusz wypluty przez generator, humor suchy niemiłosiernie. Tylko Zazie Beetz o której wspomniałem w temacie o Deadpoolu jako jedyna z całej obsady dobrze się bawi.

Podobało mi się że wystarczyło wyłączyć system by katastrofalne zjawisko pogodowe dosłownie zniknęło. Nie rozumiem też co wspólnego z kontrolowaniem pogody ma pojawiające się z tyłka tsunami, ale niech im będzie.

Na ekranie giną miliony, ale prawdziwą katastrofą jest tu aktorstwo Jima Sturgessa.

Odpowiedz
Geostorm - Ja mam inne spojrzenie na ten film. Czego tutaj nie upchnęli... Armageddon pomieszany z Grawitacją... wymieszaną z The Day After Tomorrow i 2012. Plus wątek jak z bardzo słabego thrillera politycznego, gdzie od razu wiadomo kto jest czarnym charakterem... a to wszystko jeszcze z małą domieszką Con Air. Nie mogę takiej mieszanki ocenić niżej niż 7/10 :) Idealny odmóżdżacz.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz
Też czułem mocno miedzy między innymi "Armageddon". Jednak to co dzieli te filmy to przepaść. Mało powiedziane w sumie. To jakieś całe kaniony. Cudeńko Baya uwielbiałem zawsze w kategorii "głupie, ale cudowne", ale po "Geostrom" patrzę na nie jeszcze przychylniej. Szkoda, że nie ma już nic wyżej niż 10/10.

W tym nowym badziewiu nie ma za wiele dobrego. Jest za to faktyczny highlight żenady - to ten aktor, którego przywołał Mierzwiak. O ludzie =-O =-O Dosłownie dla niego warto wręcz ten film obejrzeć. Co koleś wyprawia, to brak słów. Rzadko widzi się takie występy.

Sam film strasznie durny, ale to akurat przy takim kinie nie musi być zarzutem. Jednak nie ma tutaj żadnych emocji. We wspomnianym "Armageddonie" to ja siedzę dosłownie na każdej scenie nakręcony, nawet oglądając je po raz setny. Tutaj nie ma nic z tej magii. Intryga polityczna jeszcze to wszystko mega rozwadnia. Relacji między bohaterami nie ma w ogóle. Największy badziew to chyba wątek Niemki i Butlera. Straszne. Wszystko tam ogólnie takie letnie. Bay to jest jednak król takiego kina. On po prostu kuma w jakie nuty trzeba uderzać przy głupich filmach. Jak grać na emocjach. To też jest sztuka.

"Geostrom" - dostaje 2/10 ode mnie. Jakieś tam mikro plusy widziałem, no i po "Snowmanie" wszytko ciągle lepiej wchodzi.
.

Odpowiedz
Mnie rozwaliła scena przekazywania sobie tajnej wiadomości. Czegoś takiego nigdy nie widziałem :P No i oczywiście obowiązkowa scena gdzie pies w ostatniej chwili umyka przed katastrofą... klasyka gatunku. Jak ktoś odpowiednio podejdzie do tego filmu, naprawdę będzie się dobrze bawił. U mnie raczej cała sala wyszła z seansu bardzo zadowolona, wyluzowali się ludzie.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,046 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,799 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,210 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,360 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,930 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,170 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości