(09-10-2017, 23:01)Gieferg napisał(a): A tak serio, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek obniżył ocenę filmu, którym byłem zachwycony po wyjściu z kina, a nawet jeśli tak było, to nie sądzę, że mogłaby spaść o więcej niż 1 punkt. Także sorry, ale nie "przejrzę na oczy".
Juby - notoryczny zapamiętywacz cyferek - służy pomocą. ;)
The Dark Knight Rises - 9/10 po wyjściu z kina, obecnie coś tam marudzisz, że 7, 6 może nawet 5/10.
Monika napisał(a):Czyli nie uważasz tak jak strona KMFu, że z Goslinga to jest już "legenda kina sf'? :)
Nie mam słów. Dwie osoby Ci wytknęły wcześniej, cytując TWOJĄ WYPOWIEDŹ:
Monika napisał(a):Bo taki już jest popierniczony ten świat. Teraz choć zagrał (z tego co mnie wiadomo) zaledwie w jednym filmie sf to już robią z niego legendę kina sf
"RYAN GOSLING. Od Myszki Miki do legendy SF" <--- cytat ze strony KMF.
Żałosne.
Że znaczy to "Od grania w Myszcze Miki do grania w legendzie SF". Nikt tu nie miał na myśli, że Ryan Gosling jest legendą SF. No ale spoko, lepiej udać że się nie zauważyło odpowiedzi a potem gadać to samo na upartego.
(09-10-2017, 22:55)Kluski napisał(a): Jestem fanatykiem cyberpunku, ale na dychę ten obraz w żadnym wypadku nie zasługuje.
Myślę że jeśli ktoś daje dychę temu filmowi to raczej nie z tak prozaicznego powodu :)
Który OBRAZ w tym filmie zrobił na was największe wrażenie? Bo na mnie niesamowicie zadziałały ujęcia miasta na początku filmu, gdy K. wracał do siedziby LAPD. Kino sci-fi już nie raz pokazywało obrazy przeludnienia, ale te zdające się ciągnąć w nieskończoność stłoczone bryły budynków mieszkalnych w połączeniu z mgłą i kolorystyką tych ujęć wyglądały wręcz przygnębiająco, a przy tym realistycznie, bez przerysowania jak w Elizjum czy rimejku Pamięci absolutnej.
Dla mnie wszystko co było widać poza miastem. Te niekończące się połacie zniszczonej, umierającej ziemi, opuszczonych miast. Niesamowicie klimatyczne, przygnębiające i na swój sposób piękne jednocześnie.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
(09-10-2017, 23:01)Gieferg napisał(a): A tak serio, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek obniżył ocenę filmu, którym byłem zachwycony po wyjściu z kina, a nawet jeśli tak było, to nie sądzę, że mogłaby spaść o więcej niż 1 punkt. Także sorry, ale nie "przejrzę na oczy".
Juby - notoryczny zapamiętywacz cyferek - służy pomocą. ;)
The Dark Knight Rises - 9/10 po wyjściu z kina, obecnie coś tam marudzisz, że 7, 6 może nawet 5/10.
Pozdrawiam. :*
Zachwycony filmem = 10/10. TDKR tyle nigdy nie dostał. Sorry, no bonus.
Cytat:A z innej beczki - ktoś chciałby jeszcze powiedzieć, że Ana jest brzydka? Bo słyszałem takie głosy przy okazji premiery Knock Knock. GDZIE SĄ TERAZ?
Serio ktoś tutaj twierdził, że ta aktorka jest brzydka ? ;O
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
Byłem wczoraj w kinie i nie mogę przestać myśleć o filmie. Fabuła dość prosta, ale mnie zachwyca - nigdy nie rozumiałem tego, że tak powiem, fetyszu skomplikowania. Historia jest sensowna, klarowna i dość pojemna, jeżeli chodzi o rozkminy i interpretacje. I na szczęście Blade Runner nie wpada tutaj w pułapkę pretensjonalności (a o to łatwo, kręcąc film na takie tematy), bo w centrum nadal mamy przede wszystkim najprostsze uczucia, które czynią nas ludźmi. Jak w pięknym monologu Roya. Poza tym jest to zagrane bardzo dobrze (nie rozumiem krytyki Goslinga, to świetny aktor i tutaj sobie radzi), a o stronie wizualnej mógłbym pisać i pisać. Nowy Blade Runner zapiera dech w piersiach. Roger Deakins znowu (niech w końcu dostanie Oskara!) genialnie bawi się światłem i cieniem, kreśli ciemne sylwety na tle barwnych neonów. Jest inaczej - mniej brudu, bo nawet złom jest tu sterylnie piękny, a duchota wielomilionowego Los Angeles 2019 ustąpiła miejsca atmosferze osamotnienia. I dobrze, że reżyser nie ściga się ze Scottem, tylko proponuje coś innego.
mi też podoba się jak ten film łączy dziedzictwo oryginału z własną fabularną ścieżką i estetyką. osobiście uważam też że lepiej sprzedaje on emocje głównego bohatera niż oryginał.
tak, to uczta dla oczu. tą sterylność podkreślającej samotność i dehumanizację widać dobrze choćby w scenie bombardowania na wysypisku złomu.
prócz zachwytów stroną wizualną cieszą mnie te małe dialogowe perełki jak np
tekst deckarda o psie, osobiste pytanie luv skierowane do K, zaraz po tym gdy wyjaśniła mu technikę przesłuchiwania rachel, czy choćby tekst reklamy joi: "powiem ci wszystko co chcesz usłyszeć" .
w ogóle postać joi bardzo wiele wnosi do tego filmu i nadaje sytuacjom wiele nowych znaczeń. duży plus.
z drugiej strony owszem, są tu fabularne niedociągnięcia. które jednak to minusy absolutnie nie przesłaniają mi plusów
Snuffer napisał(a):z drugiej strony wybuch w jego wykonaniu (god damn it) - 50 % klimatu i 50 % żenady, niestety od razu przypomniała mi się akcja z sukienką w OGF, jak pewnie wielu
Akurat ten moment wyszedł mu o niebo lepiej niż w OGF, żenady nie odczułem, pasował też dużo bardziej do kontekstu. :)
Ano tak: "O co z Blade Runner 2049 tak naprawdę chodzi. To, podobnie jak trzecia seria "Twin Peaks" - nie po prostu "ambitne rozwinięcie" tego, co było, ale coś więcej: samoświadomy post-sequel, gdzie wszystkie najbardziej interesujące fabularne napięcia opierają się na konfrontowaniu z wiodącymi trendami współczesnej kultury nostalgii i wielopoziomowego recyklingu.
Na każdym kroku opowiadanej historii film idzie pod włos typowo "sequelowym" konwencjom, ale też cały czas nie porzuca perspektywy "wielkiej narracji" charakterystycznej dla sf - ten upór może frustrować, ale nie sposób go nie docenić.
Nowy "Blade Runner" nie tyle jest kontynuacją pierwszej części, co polemiką z obszarem kulturowej pamięci, którego została - jako tzw. kultowy film genre - częścią. I chyba pierwszym tak wysokobudżetowym filmem, który dokonuje tego rodzaju próby refleksji nad tym, czym ta popkulturowa pamięć (w czasach reprodukcji i hiperkonsumpcji, kiedy jest ważniejsza niż kiedykolwiek) dziś jest i powinna być. I w tym tkwi największa atrakcja - a narzekania np. na "sztampowość worldbuildingu" świadczą tylko o tym, że nawet futuroentuzjazm fanów sf nie wyklucza konserwatywnego myślenia o kinie".
PS. Też kiedyś chciałem zmienić ocenę ale nie da się u mnie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
10-10-2017, 12:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2017, 12:46 przez Dr Strangelove.)
Jakub Wencel - (1991) Student filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. W roku 2012 współtwórca cyklu seminariów "Powiększenie krytyczne" w Nowym Wspaniałym Świecie poświęconych twórczości Michelangela Antonioniego. Publikował teksty o filmie i grach wideo między innymi na łamach serwisów "Filmweb", "Gry-OnLine", "Polygamia", "Książę i żebrak". Stale współpracuje także z portalem muzycznym "Porcys". W latach 2009 – 2010 autor bloga o tematyce ludologicznej "Videoulipo". Wyróżniony w XIV i XV edycji Konkursu im. Krzysztofa Mętraka. Pochodzi z Białegostoku.