Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
(15-10-2017, 12:07)Snappik napisał(a): Uważam jedynie że 10-krotne pokazywanie przelatującego nad głową Decklarda statku z reklamami nie służy rozwojowi akcji.
Nie cierpię takiego schematycznego myślenia o filmie i sztuce w ogóle. Geniusz tego filmu polega w głównym stopniu na tym, że wielu rzeczy NIE ROBI w zgodzie z prawidłami sztuki. A już na pewno, przynajmniej dla mnie (jak widać), nie jest to nudny film, wręcz przeciwnie - jeden z mniej nudnych jakie znam. W przeciwnym wypadku nie oglądałbym go tyle razy.
Szkoda, że przez tyle lat w zasadzie tylko "Ghost in the Shell" Oshii zdołał w zbliżonych proporacjach zreplikować podobny miks akcji, klimatu, poezji i głębi.
15-10-2017, 12:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 13:04 przez Albertino.)
Dużo pisze
Liczba postów: 558
Liczba wątków: 2
Dobry film, ale mógł być o wiele lepszy, gdyby nie wyłożył się na paru rzeczach:
- Dwie sceny z Luv na komisariacie - kompletnie nie rozumiem ich sensu. Są zupełnie jak z innego, znacznie gorszego filmu i chyba są tylko po to, aby scenarzysta mógł sobie dalej popchną akcję do przodu. Takie scenariuszowe lenistwo nie przystoi na poziomie, do którego aspiruje Denis Villeneuve
Luv wchodzi sobie do kostnicy komisariatu, zabiera kości, zabija policjanta. "Coco nie żyje" - koniec wątku.
Luv wchodzi sobie tak po prostu do pokoju Pani porucznik, zabija ją i lokalizuje Goslinga.
WTF? Android dwa razy wchodzi do tego samego komisariatu, zabija sobie kogo chce, a scenarzysta może odfajkować zwrot akcj. Nikogo to nie obchodzi, nikt jej nie ściga itp. Ja rozumiem, że jest pracownicą wszechwładnej korporacji, ale szanujmy się.
- Leto - postać i wszystkie sceny z jego udziałem to jakiś niezrozumiały dla mnie poziom pseudofilozoficznych dyrdymałów. Pół żartem, pół serio, to nie wiem jak ta jego korporacja działa, skoro zabija każdego wyprodukowanego przez siebie androida :D Nawet w shorcie musiał dostać taką scenę -
- Cała fabularny ciąg od momentu do kompletnej wymiany - aż wypiszę co mi nie pasowało
1. Dlaczego porywacze nie zabili Goslinga?
2. Dlaczego ruch oporu nie przybył wcześniej, skoro mieli lokalizator?
3. Skąd Luv wiedziała, że Joe znalazł akurat Deckarda? Przecież nawet nie wiedzieli, ze jeszcze żyje. A scena wyglądała tak, jakby specjalnie po niego przylecieli.
4. Ruch oporu i ich motywacja.
5. Jakim cudem Gosling od razu wiedział, że akurat w tym danym momencie i w tym konkretnym pojeździe jest przewożony Decard?
6. Jaki sens w ogóle ma wywożenie Decarda na międzyplanterarne kolonie? A wiem! Żeby w trakcie podwózki Gosling mógł go odbić. ;)
7. Po co Gosling przywozi Forda na spotkanie z córką? To jest zepsute na tylu poziomach, że masakra - nie dość, że wypacza cały sens poświęcenia Decarda, to jeszcze zwiększa ryzyko ich ponownego złapania przez Wallace i odkrycia, gdzie jest dziecko Rachel.
Końcówka świetnie nakręcona, ale fabularnie to należy się za nią wielka rózga.
A już z bardziej subiektywnych rzeczy:
- muzyka - w wielu miejsca okropna i tak dosłowna, że boli mnie głowa.
- podniesienie skali wydarzeń -
ruch oporu, rewolucja androidów, losy świata, Leto gadający o Aniołach - wolałbym, że tego nie było, a film by tylko/aż historią K. i jego tożsamości
- wizualnie w paru miejscach nieco przesadzony - lubię, kiedy scenografia wygląda też na użyteczną, a tutaj w czasem trochę o tym zapomniano
- Gosling niezbyt mi przypasował
- Podobne uczucie jak w Arrival - na szczęście nie aż tak, ale czuć, że reżyser chce tu nam zaprezentować DZIEŁO SZTUKI, brakowało mi trochę takiej scenariuszowej przyziemności
- Liczyłem na scenę posterunku z książki. Generalnie mogłoby tutaj być więcej Dicka, ale i tak jest lepiej niż w pierwszej części ;)
Napisałem tyle minusów, że aż można pomyśleć, że film mi się kompletnie nie podobał. Aż tak źle nie jest. ;) Super zdjęcia, dobra fabuła elegancko rozwijająca wątku z oryginału (poza końcówką), wątek Joi, dużo świetnie zrealizowanych scen, tempo lepsze niż poprzednik, znakomity klimat. Ale o tym się nie będę rozpisywał, bo zrobiło to sporo osób przede mną.
Ode mnie takie 7-8/10
15-10-2017, 14:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 14:57 przez Maćko.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
(15-10-2017, 14:05)Maćko napisał(a):
1. Dlaczego porywacze nie zabili Goslinga?
2. Dlaczego ruch oporu nie przybył wcześniej, skoro mieli lokalizator?
3. Skąd Luv wiedziała, że Joe znalazł akurat Deckarda? Przecież nawet nie wiedzieli, ze jeszcze żyje. A scena wyglądała tak, jakby specjalnie po niego przylecieli.
4. Ruch oporu i ich motywacja.
5. Jakim cudem Gosling od razu wiedział, że akurat w tym danym momencie i w tym konkretnym pojeździe jest przewożony Decard?
6. Jaki sens w ogóle ma wywożenie Decarda na międzyplanterarne kolonie? A wiem! Żeby w trakcie podwózki Gosling mógł go odbić. ;)
7. Po co Gosling przywozi Forda na spotkanie z córką? To jest zepsute na tylu poziomach, że masakra - nie dość, że wypacza cały sens poświęcenia Decarda, to jeszcze zwiększa ryzyko ich ponownego złapania przez Wallace i odkrycia, gdzie jest dziecko Rachel.
1. Wydaje mi się, że Luv zwyczajnie nie chciała jego śmierci dopóki można jej było uniknąć. Po za tym był ranny i to dość mocno, porzucenie go w Vegas po rozwaleniu mu środków pojazdów? Dłuższa, samotna śmierć.
2. Głupi zarzut, można to wytlumaczyć nawet korkami na drodze. Najwidoczniej nie zależało im na niedopuszczeniu do spotkania K i Deckarda...bo czemu by miało? W końcu śmierć Deckarda nie była niczym nie chcianym a mogli sądzić, że K ma na niego zlecenie. Albo przewidywali, że uważa się za dziecko więc tym bardziej, niech tak sądzi, odsunie podejrzenia. A potem? Wątpię aby lokalizator ich informował co się dzieje, przylecieli po czasie zobaczy co się dzieje.
3. Skąd wiesz, że nie wiedzieli? Ja mam wrażenie, że Wallece i ekipa wiedzieli znacznie więcej niż to było powiedziane.
4. Co było nie tak z ich motywacjami? Są przecież najsensowniejsze i najprostsze pod słońcem a jednocześnie normalne?
5. To faktycznie troche może zgrzytać, ale to szczegół. Miał 3 pojazdy i musiał jakoś zauważyć, w końcu jest policjantem i Blade Runnerem...a nawet jeśli, to po prostu nie istotna głupotka. W danym momencie? Bo zapewne czymś się różniły pojazdy Walleca od reszty więc ktoś mógł po prostu obserwować czy wylatują z siedziby te konkretne, ewentualnie ruch oporu ewidentnie ma rozbudowaną siatkę szpiegowską więc mogli obserwować siedzibę, może mieć nawet człowieka wewnątrz. Też nie było sensu pokazywać, w takim świecie jest milion sposobów na dowiedzenie się takiej rzeczy.
6. Tu się zgodzę.
7. K moim zdaniem ma gdzieś ruch oporu, walkę itp. Dla niego liczy się JEGO człowieczeństwo. Dlatego się buntuje i działa po swojemu na całej linii, podejmuje własne, wiedzione emocjami/sumieniem/przekonaniami decyzje, tak jak ludzie. On chciał być tym dzieckiem, zapewne rozumie co może przeżywać córka Forda i chce jej jak i jemu sprawić trochę szcześcia? Interpretować każdy może to po swojemu, ale jedno jest pewne, K nie interesuje dobro androidów ogólne...a może interesuje? I wie, że on sam umrze i wie, że Wallece dopadnie Forda? I chce dać mu tą chwilę szczęścia, ostatnią?
Niby można się czepiać, że Wallece mógł mieć jakiś nadajnik w pojeździe i dopaść tam tą dwójkę a Ford nie zdąży się oddalić na tyle by nie wzbudzać podejrzeń, ale podobnie jak przy np. Małpach, to są nielogiczności które są robione świadomie by osiągnąć konkretne emocje/efekt/scenę w tym przypadku dopełnić poświęcenie i podróż K który dzięki tej decyzji udowadnia samemu sobie, że jest czymś więcej niż robotem zaprogramowanym do wykonywania zadań. To jest moja interpretacja
15-10-2017, 19:26
Dużo pisze
Liczba postów: 558
Liczba wątków: 2
A odpowiem tak:
1. Można to sobie tak dopowiedzieć, ale to tak klasyczny filmowy myk, że aż boli. W takim filmie nie powinno mieć miejsca - brakowało tylko, żeby Luv w czasie ponownego spotkania z K. powiedziała "To niemożliwe, powinieneś być martwy". ;)
2. Po przemyśleniu - może niepotrzebnie się akurat tego czepiłem.
3. A skąd wiesz, że wiedzieli? Pewnie oglądali zwiastuny. ;) Żartuję trochę, ale jak dla mnie ten wątek jest za słabo dopowiedziany. Chyba jedyne co mogli wiedzieć z archiwów, to fakt że Decard zniknął wraz z Rachel.
4. Bardziej mi chodziło o ich "musisz zabić Decarda" i wysłanie samotnego K. na akcję. Skoro bezpieczeństwo dziecka było dla nich takie ważne, dlaczego sami nie wzięli w tym udziału?
5. Jasne, ale tu mamy do czynienia z wszechwładną korpo, która chyba potrafi ukrywać swoje tajemnice. Zresztą, kto miałbym pomóc K. dowiedzieć się tego? Już nie mówiąc o tym, że kompresja ekranowego czasu sugeruje, że cała akcja rozgrywa się w przeciągu kilkudziesięciu godzin. Jedyne logiczne wytłumaczenie to takie, że ruch oporu przekazał mu taką informację. Ale znowu - nie ma o tym ani śladu w fabule.
7. Do motywów K. w tej chwili nie mam większych zastrzeżeń. To, że Decard chciałby pewnie kiedyś zobaczyć córkę to też ma racjonalne podstawy.
Ale tego, że scenarzyści w tej jednej scenie odbierają całej intrydze Forda sens to już nie jestem w stanie zdzierżyć. Gość kilkadziesiąt lat żyje w samotności, nawet nie widział córki, pokazał jak zatrzeć wszystkie ślady i kompletnie nie chce wiedzieć gdzie ona jest. Zdaje sobie sprawę przecież, że w razie czego będą to w chcieli z niego wyciągnąć i... zrobią to. Ryzyko jest tutaj zbyt duże moim zdaniem i Decard powinien to wiedzieć.
Mogę to chyba tylko porównać do oryginalnego zakończenia Blade Runnera, gdzie Ford z offu mówi, że Rachel była specjalna i żyła dłużej niż 4 lata. Czyli walić cały worldbuilding, zróbmy happy ending mimo to.
Anyway - strasznie żałuję, że producenci spamowali tym pojawieniem się Forda w zwiastunach i materiałach promocyjnych. O ileż lepsze byłoby to spotkanie K. i Decarda gdyby jednak postanowiono nas zaskoczyć. Ech...
15-10-2017, 19:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 20:34 przez Maćko.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,697
Liczba wątków: 0
(15-10-2017, 14:05)Maćko napisał(a):
- podniesienie skali wydarzeń -
ruch oporu, rewolucja androidów, losy świata, Leto gadający o Aniołach - wolałbym, że tego nie było, a film by tylko/aż historią K. i jego tożsamości
To mi chyba najbardziej przeszkadzało, ale jakie czasy taki BR
15-10-2017, 20:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 20:00 przez zdzichon.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,897
Liczba wątków: 11
Bo to najsłabszy punkt tego sequela. Wzniosła walka o wolność, ideały, te podniosłe przemówienia...
15-10-2017, 20:12
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
A ja znów odniosę się do najnowszych Małp (jak myślę o obu filmach dostrzegam coraz więcej podobieństw). Tam właściwa wojna, starcia ludzi i małp były w rzeczywistości w cieniu, mimo wielkiej wagi, osobistego dramatu i rozterek Cezara oraz jego walki wewnętrznej. Tutaj mamy te spiski, wielkie przemowy, rewolucję, ale to w rzeczywistości jest (mimo wielkiej skali) tło, tło do historii K który jest w rzeczywistości pionkiem, przypadkiem wmieszanym w sprawę większą od niego. Tu od początku chodzi o człowieczeństwo więc cała ta wzniosła otoczka świetnie tu pasuje. I w żadnym momencie nie przeszkodziło mi z przeżywania losów K, przede wszystkim.
Abstrahując, że gdyby ogłosili "Blade Runnera 3" w którym oglądalibyśmy wielką rewolucję replikantów a reżyserowałby Villeneuve...umarłbym z ekscytacji :D
15-10-2017, 21:04
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Nie jestem jakimś wielkim fanem tego sequela, ale solidnego sf jest tak mało, że trzeba brać wszystko. Niestety to się nie wydarzy - marne 158mln ze świata po 2 tygodniach oznacza, że nawet nie dobrnie do 300 baniek, czyli ciężko będzie nawet ze zwróceniem budżetu, nie mówiąc już o innych kosztach.
15-10-2017, 21:13
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Kuba napisał(a):Abstrahując, że gdyby ogłosili "Blade Runnera 3" w którym oglądalibyśmy wielką rewolucję replikantów a reżyserowałby Villeneuve...umarłbym z ekscytacji :D
A mnie się ten pomysł nie podoba. Choć nie twierdzę, że nie wyszedłby z tego dobry film. Ale dla mnie pójście tą drogą byłoby typową zagrywką stosowaną przez Hollywood czyli "więcej, szybciej, mocniej". A dla mnie BR zawsze skupiał się na dramacie jednostki. Wielkie korporacje, bitwy, bunty były tylko tłem dla historii. W oryginalnym BR nawet nie widzimy tego krwawego buntu, który wybuchł na koloniach. Dowiadujemy się tylko o nim w prologu w początkowych napisach. BR to nie jest typowe kino akcji i tak powinno pozostać. Rozszerzenie filmu o sceny krwawych bitew, epickich walk - popsuło by misternie budowany klimat samotności i opuszczenia.
15-10-2017, 21:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 21:28 przez Monika.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Na ten moment producenci mają w kieszeni około 60 mln. (Połowa wpływów z USA + 1/3 z zagranicy)
Najsensowniejszym punktem wyjścia dla następnego filmu byłby świat po buncie replikantów. Liczę że takowy powstanie za 30 lat ze starszym Goslingiem :)
15-10-2017, 21:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 21:29 przez Mierzwiak.)
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
(15-10-2017, 21:22)Phil napisał(a): Według boxofficemojo budżet to 150 mln.
No więc żeby się zwrócić, musiałby zarobić ok. 400 milionów, na co nie ma w tej chwili praktycznie żadnych szans.
15-10-2017, 21:30
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Cytat:ze starszym Goslingiem :)
15-10-2017, 21:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 21:36 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Mierzwiak napisał(a):Liczę że takowy powstanie za 30 lat ze starszym Goslingiem :)
Z wydrukowaną na organicznej drukarce 3D młodą Aną de Arnas. :)
15-10-2017, 21:35
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,504
Liczba wątków: 5
Może jeszcze w Chinach zarobi 200 baniek :)
Zresztą niech im się zwróci, ale nie zarabia.
Następne spotkanie za 30 lat, nie wcześniej.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
15-10-2017, 21:56
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
A kiedy premiera w Chinach? W nich cała nadzieja!
Acz sequela i tak Denis nie zrobi więc gra nie warta świeczki
15-10-2017, 22:03
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Takie filmy nie zarabiają w Chinach - to rynek podobnie popcornowy do USA, także nie łudziłbym się.
15-10-2017, 22:22
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(15-10-2017, 21:34)Gieferg napisał(a):
Przez 35 lat spekulowano czy Deckard jest replikantem. Pora zmienić temat i zastanawiać się czy :)
15-10-2017, 22:30
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,897
Liczba wątków: 11
Ale np w Japonii powinien już sobie dobrze poradzić. Jakoś zawsze ten klimaty kojarzyłem trochę z tym krajem (manga, GitS, nawet te gejsze na reklamach w pierwszym BR).
P.S. Zastanówmy się czy Wallace nie był przypadkiem replikantem :)
15-10-2017, 22:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 22:32 przez Doppelganger.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Zapewne replikanta łatwiej naprawić/przywrócić do życia od człowieka, więc jeżeli będzie trzeba, to przeżyje. :)
15-10-2017, 22:32
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Czas sobie zadać fundamentalne pytanie:
Czy Wright nie była JEDYNYM człowiekiem
A Wallece jak dla mnie w sequelu prawie na pewno by się replikantem okazał tylko z nieco innymi poglądami od ruchu.
15-10-2017, 22:35
|