Doppelganger napisał(a):DoppelgangerPrzyszłość zawodową? Pochwal się
Ja początkowo studiowałam historię (nie wiem po co) i już po kilku miesiącach studiów stwierdziłam, że to nie jest dla mnie. BR wskazał mi drogę i nową pasję. Zapragnęłam zająć się na poważnie SI. Pracowałam między innymi dla Google i Mercedesa w zespole odpowiedzialnym za projekt algorytmu dla "automatycznego kierowcy" i "asystenta parkowania" :)
Zwróciliście uwagę na test Voight-Kampffa w oryginale? Pytania miały wywoływać emocjonalne reakcje - jeśli reakcja następowała, badany był replikantem. Jeśli nie, był człowiekiem. Sęk w tym, że na tak postawione pytania, każdy normalny i empatyczny człowiek musiał reagować emocjonalnie. Jednak ludzie przechodzili ten test bez większych wahań, podczas gdy replikanci pękali.
Czy to nie jest największy znak dehumanizacji jaki można sobie wyobrazić?
Jak to dobrze, że Scott trzymał łapy z dala od reżyserii. Wspaniały, technicznie doskonały, angażujący, wzruszający (i miejscami gwarantujący dawkę humoru) kawał kina. Są oczywiście rysy na tym diamencie (pojawiają się zwłaszcza po pojmaniu Deckarda), ale zalety są po prostu wielkie. Dobry powrót do tego uniwersum, do tego z sensowną fabułą i wątkami, które mnie autentycznie wciągnęły. Mimo prostoty fabularnej (Gosling jeździ i przepytuje), znalazło się jedno megazaskoczenie, przynajmniej dla mnie:
gdy Gosling okazuje się nie być the chosen one :) Miałem wtedy ochotę wstać i klaskać twórcom za inteligencję, bo nie będę ukrywał - niemal wszystkie wątki wskazywały że Gosling jest synem Deckarda ;))
Ulubiona scena? Wszystko to, co dzieje się na złomowisku. Cała sceneria jest po prostu zajebista, że zamarzył mi się kinowy Fallout.
Graty dla całej obsady, również Amy de Armas za udźwignięcie fajnej, wbrew pozorom wymagającej roli seksownego hologramu. BTW. scena miłosna była ekstra, perełka jeśli chodzi o kino s-f!
9/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
. I też mi nie podobało się, że przez to nagle historia staję Weltgeschichte, historią całego świata, gdzie naturalnie we współczesnym kinie, wszystko musi być większe i chodzić o cały świat. Dla mnie osobiście najgorszy element tego filmu.
Nie odczułem tego w ogóle w negatywny sposób, ponieważ wybraniec jest tutaj tylko symbolem, pretekstem, nie gra też głównej roli w wydarzeniach. Co więcej, ciężar fabularny spoczywa na zwyklaku w postaci Goslinga, wokół którego buduje się aurę tajemniczości i podsuwa się widzowi pomysł, że wybrańcem jest właśnie on. A tu figa z makiem ;)
Podobało mi się to.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
to Deckard miałby być czołowa postacią, acz w jego zamyśle miał zginąc na koniec, Green go jednak przekonał, za co mu chwała
On chyba wspominał o swoim pomyśle z 1986 roku, który nie doczekał się realizacji.
Teraz... nawet zakładając, że ktoś chciałby kręcić kolejnego Blade Runner (w co wątpię po wynikach $ ), to Ford jest już chyba za stary by na nim dźwignąć cały film.
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave.
Niszą w sensie popularności. Tak wiem, że ma szerokie grono fanów, ale bardzo małe jak na budżet 150 milionów samej produkcji filmu.
Chociaż jak sobie pomyślę... ilu fanów ma "Władca Pierścieni"? Albo ilu miała "Gra o Tron" przed serialem?
Bo poniekąd niektóre filmy nagle zdobywają wielką popularność. Może producenci liczyli, że "Blade Runner 2049" zaskoczy, tylko ten nędzny marketing...
Ps. na tę chwilę film zarobił 160 milionów, a jeszcze przed nim premiery w Japonii i Chinach. No i z tak dobrymi opiniami krytyków i widzów, być może ludzie będą jeszcze przez dłuższy czas chodzić na seanse. Może nie będzie totalnej tragedii i chociaż się zwróci z lekką nawiązką (włącznie z bluray/dvd). Niektórzy moi znajomi idą dopiero teraz, albo planują za kilka dni/tydzień.
18-10-2017, 11:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-10-2017, 11:19 przez Capt. Nascimento.)
Znając życie to pewnie w tych 150 bańkach budżetu narobili przekrętów i machlojek, upchnęli co się dało i na papierze nie będzie zysków, ale generalnie wyjdą na swoje :)
Marketing to jedno, ale ja znam wiele osób i w sumie sam się przez pewien czas do nich zaliczyłem, że mimo uwielbienia oryginału w ogóle nie chciało iść na ten film. I jakby co wcale nie osądzam jakościowo filmu Villeneuve'a, ale sam byłem mega uprzedzony i pewnie też wielu było i może dalej jest.
Ej, jaka nijaka. Dziewucha zagrała znakomicie i przekonująco. Kapitalna scena bombardowania i walki w wodzie. Być może ta postać ma też głębsza i nieznaną nam motywację, bo kilkukrotnie widziałem u niej łzy których jakoś nie potrafię wytłumaczyć. Pamięta ktoś te sceny?