Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve
Cytat:Proponuję okład na głowę.


Chyba nie nasze głowy ;)

Mogę Ci wymienić co najmniej kilka punktów, że wejście/wyjście Roya miało logiczne podstawy w postaci dialogu/sceny (choć wiadomo, są potknięcia). 

Jak wymienisz mi co najmniej tyle punktów dla sceny z Luv, to posypię głowę popiołem i zgodzę się, że są one do siebie podobne. 

Cytat:ale już wejście do komisariatu Policji jako np. advisor i załatwienie Robin Wright w jej gabinecie (do którego dostęp mieli nieliczni) już jest dziurą fabularną.

Po pierwsze, pokaż mi gdzie niby jest o tym wspomniane w fabule. 
Po drugie, tak mają dostęp nieliczni, że Luv otwiera sobie drzwi bez pukania. Bez jaj. :)

Jedyne, czym można to tłumaczyć to, że z dialogu wynika, że Panie w jakiś sposób się kojarzą plus to nieszczęsne
Cała reszta to niestety lenistwo scenarzysty, aby skrócić sobie drogę do zwrotu akcji.

Odpowiedz
Rozszerzona scena o której mowa. Nawet usunięta scena ma niemożliwy klimat.





P.S. Maćko mnie ubiegł.

Odpowiedz
@Maćko z mojej strony piąteczka i Amen! Zresztą nowy Blade Runner jest dalej filmem świeżym i w sumie na tej fali niektórzy mogą wywyższać ten film nad oryginałem. I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zaraz po premierze The Force Awakens też większość stawiała tu  oceny 9/10, wywyższając go ponad oryginały. Przy czym naturalnie Blade Runner 2049 jest filmem o wiele lepszym od TFA, aby było jasne.
Dlatego mówię, poczekajmy parę miesięcy i wtedy zobaczymy jak będzie oryginalny Blade Runner i sequel oceniany.

Dla mnie oryginalny Blade Runner jest arcydziełem i najważniejszym w świecie filmu reprezentantem Cyber-Punku. Podczas oglądania sequela miałem wrażenie, że poza najbardziej oczywistymi elementami gatunku wynikającymi z natury universum (czyli świat rządzony przez korporacje), niewiele z nich się pojawia, a jak już, to są po to, żeby je odhaczyć z listy. Dystopijności świata przedstawionego nie będę do tych cech wliczał, bo generalnie większość sci-fi tę cechę dzieli.


Blade Runner również umiejętnie łączył sci-fi ze stylistyką kina Noir - tego tutaj nie było prawie w ogóle. Głównym bohaterem jest detektyw...i to by było na tyle.

Ale wiadomo to już takie moje doczepki, gdyż jeszcze raz zaznaczam, nie uważam tego filmu za zły, ale też nie za bardzo dobry.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Wyjaśnienie u Rildeya Scotta jest proste - THIS IS ART, w tym filmie wiele rzeczy jest poza logiką, choćby scenografie (futurystyczne budynki na zewnątrz, gotyckie wewnątrz), broni go poetyka snu. Najzwyczajniej nie ma to znaczenia.

W sequelu bardziej zwraca się uwagi na wszelkie błędy logiczne, bo jest wyraźnie bardziej osadzony w realnym świecie, a nawet realnych społecznych problemach. Od takiego filmu wymaga się jednak trochę innych rzeczy.

Odpowiedz
Lawrence napisał(a):Blade Runner również umiejętnie łączył sci-fi ze stylistyką kina Noir - tego tutaj nie było prawie w ogóle. Głównym bohaterem jest detektyw...i to by było na tyle.

A czemu w sequelu miałaby być stylistyka Noir? xD

Albertino napisał(a):Wyjaśnienie u Rildeya Scotta jest proste - THIS IS ART, w tym filmie wiele rzeczy jest poza logiką, choćby scenografie (futurystyczne budynki na zewnątrz, gotyckie wewnątrz), broni go poetyka snu. Najzwyczajniej nie ma to znaczenia.


W sequelu bardziej zwraca się uwagi na wszelkie błędy logiczne, bo jest wyraźnie bardziej osadzony w realnym świecie, a nawet realnych społecznych problemach. Od takiego filmu wymaga się jednak trochę innych rzeczy.

[Obrazek: 1372456973269.gif]





(jakby ktoś nie wiedział - to się odnosi do "Mrocznego Widma")

Poetyka snu my ass. Tam nie ma żadnej poetyki snu, a bronienie "bo to sztuka" jest... bezsensowne. Po prostu w oryginale kwestie napięcia, szczegółów logiki, relacji, romansu i tak dalej schodzą na dalszy plan, bo kreacja świata, muzyka i rola Rutgera Hauera są tak dobre. Plus sam fakt zasięgania z mistrza literatury s-f dodaje nieco głębi do fabuły jako takiej.

Ja nadal czekam na JAKIKOLWIEK błąd logiczny Blade Runnera 2049. Anyone?

Odpowiedz
Tu nie potrzeba szukać błędów logicznych, bo podstawa scenariusza jest bez sensu. Masz tu śliczną analizę struktury fabularnej autorstwa Negatywnego sprzed paru stron, pod którą mogę się podpisać obiema rękami, więc zamiast się produkować przekleję:


Za wiele srok za ogon tu ktoś próbował złapać

Odpowiedz
Lepiej bym nie ujął moich wątpliwości odnośnie tej historii.

Odpowiedz
Ale ten tekst Negatywnego to stek totalnych bzdur. "Jakie są strony konfliktu?"

Stronami konfliktu jest... sam główny bohater. Przecież WSZYSTKO obraca się wokół poszukiwania człowieczeństwa i walki z ostracyzmem. Mamy postać, której motywacją jest być kimś więcej, być prawdziwym człowiekiem. Android żyjący z zabijania swoich dla szydzących z niego ludzi, który samotność koi z nieistniejącą (?) kobietą. Cały film jest opowieścią właśnie o K, o samotności i ludzkich dążeniach. Fabuła zaczyna się i kończy na tym, dając jedynie furtkę z epilogiem Deckarda, który odnajduje córkę. I w tym ujęciu cała historia jest dla mnie w pełni spójna.

A wszystko to ubrane w kino gatunkowe, które umie budować napięcie, relacje, dialogi i emocje... plus fenomenalne zdjęcia Deakinsa i klimat postapo zamiast klimatu noir.

Danie temu filmowi 6/10 to jest jakieś nieporozumienie.

Odpowiedz
(20-10-2017, 19:12)zdzichon napisał(a): Masz tu śliczną analizę struktury fabularnej autorstwa Negatywnego sprzed paru stron, pod którą mogę się podpisać obiema rękami, więc zamiast się produkować przekleję:


Za wiele srok za ogon tu ktoś próbował złapać
I dowodem na to jest opis całkowicie pomijający faktyczną treść tego filmu? Dobre.

(20-10-2017, 19:21)Capt. Nascimento napisał(a): Danie temu filmowi 6/10 to jest jakieś nieporozumienie.
E tam. Po prostu nie jest tak dobry jak Ghost in the Shell!

Odpowiedz
No, "śliczna analiza struktury fabularnej" (ależ nazwa) w której nie zawarto fabuły filmu to niezły bubel.

*SPOILER ALERT* osoby które nie widziały jeszcze filmu - proszę nie czytać dalej (myślę, że nie ma już co zakrywać 90% dyskusji w spojlerach tak długo po premierze).

Negatywny napisał(a):W ogóle jakie tu są strony konfliktu.

Jest Wallace, który potrzebuje zrobić córce dEckarda sekcję zwłok, żeby wyprodukować rozmnażające się androidy, żeby móc produkować więcej androidów, żeby rządzić światem składającym się z androidów... (super plan bulwo ;)
Jest ruch androidziego oporu, dla którego córka Deckarda jest eeeeee... no w sumie to nikim, bo skoro jest jedyną córką androida od 30 tu lat, i żadnemu z nich się nie udało powtórzyć tej sztuczki z płodzeniem potomstwa, to ten jednostkowy przypadek w sumie jest bez znaczenia.
No ale planują zbuntować się przeciwko ludziom. Prawdopodobnie BSG style.

W sumie czym to się dla ludzkości różni od planu Wallaca? Oba są jednakowo niedobre i oznaczają zastąpienie ludzi robotami?

I jedyna pozytywna strona to pani kapitan policji, która każe córkę Deckarda odstrzelić i.... e.... zapobiec zastąpieniu ludzi androidami?

Z kolei z samego filmu dowiadujemy się w zasadzie, że androidy niczym się od ludzi nie różnią, są trochę silniejsze, więc w sumie co za różnica?

Ewidentnie ta fabuła zmierza donikąd więc i kończy się "nigdzie".

Kompletne mylenie fabuły z tłem świata. Tor fabularny to K poszukujący wspomnienia mogącego świadczyć o jego człowieczeństwie. Android pragnący prawdziwego życia, żyjący w sztucznym świecie i sztucznej relacji. Odczuwający samotność. W momencie gdy odkrywa, że wspomnienia nie należą do niego, śmierć JOI odbiera mu sens istnienia, dlatego umiera w spokoju. Fabuła zmierza więc w konkretnym celu i kończy się jasną puentą.

Jeśli chodzi o tło świata, to Niander Wallace chce ostatniej technologii Tyrella pozwalającej na rozmnażanie się androidów co w absolutnie oczywisty sposób jest wielkim skokiem technologicznym. Koszt stworzenia androida najwyraźniej jest bardzo duży a możliwość naturalnego rozmnażania pozwala tworzyć ich nieporównywalnie więcej - co pozwoli podążyć za popytem i zwiększyć władzę korporacji... no osiągnąć olbrzymi technologiczny rozwój.

Stare androidy chcą się zbuntować co jest... w pełni logiczne? A córka Deckarda jest dla nich dowodem, że android to nie jest tylko maszyna, a świadoma istota.

Z filmu nie dowiadujemy się, że androidy nie różnią się od ludzi - to jest klasyczna dyskusja o świadomości, człowieczeństwu i sztucznej inteligencji, bez jednoznacznej oceny. Słowem... Negatywny najwyraźniej oglądał film nieuważnie, nic z niego nie zrozumiał i napisał stek głupot na forum, które ani się nie odnoszą do fabuły, ani nie są prawdziwe, ani sensowne.

Odpowiedz
(20-10-2017, 19:52)Capt. Nascimento napisał(a): Jeśli chodzi o tło świata, to Niander Wallace chce ostatniej technologii Tyrella pozwalającej na rozmnażanie się androidów co w absolutnie oczywisty sposób jest wielkim skokiem technologicznym. Koszt stworzenia androida najwyraźniej jest bardzo duży a możliwość naturalnego rozmnażania pozwala tworzyć ich nieporównywalnie więcej - co pozwoli podążyć za popytem i zwiększyć władzę korporacji... no osiągnąć olbrzymi technologiczny rozwój.
No to już jest Twoje wróżenie z fusów :D
Nie mówię, że błędne czy głupie, ale takich wniosków to sobie można z filmu wyciągnąć cały worek.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Jakie wróżenie z fusów? Przecież to wszystko Niander Wallace mówi wprost... "Every leap of civilization was built on the back of a disposable workforce, but I can only make so many". 

O tym, że rozmnażanie to ostatnia sztuczka Tyrella również powiedział.
Swoją drogą dziwi mnie czepianie się takich postaci drugoplanowych jak Niander Wallace. Czy w oryginale Leon, drugi Blade Runner (ten co ginie na początku), szef policji itd. to były jakieś wybitnie rozbudowane postacie o wielkich kreacjach? Nie - to po prostu jakieś tam postacie trzeciego planu. Ba, nawet sam Tyrell to był klasyczny stereotyp nerda-geniusza o wielkich okularach.

W oczach fanów oryginał urasta do jakiegoś monumentu, posągu bez wad. Każda rola do 10 planu jest warta Oscara (choć taki np. Leon odgrywa mocno cheesy), melodia każdego utworu Vangelisa zapada w pamięci do końca życia (chociaż 95% soundtracku to właśnie... ambient bez melodii), a rola Harrisona Forda nagle w niczym nie ustępuje Hanowi Solo albo Indiana Jonesie, chociaż... nie ma w niej nic ciekawego.

A ja stwierdzam, że oryginał ma ciekawszą fabułe, o dużo lepszej narracji, lepszym budowaniu napięcia, stopniowo rozwijanej intrydze, nieporównywalnie lepszym romansie, ciekawszym protagoniście, lepsze zdjęcia, nawet motyw sztucznej inteligencji jest pokazany bardziej interesująco (JOI). Oryginał miał lepszą scenografię i muzyka Vangelisa wyraźnie góruje (chociaż muzykę sequelu też oceniam dobrze, brak jedynie jakiegoś motywu przewodniego czy dwóch). No i sequelowi brakuje tak pięknej (choć zaimprowizowanej) sceny jak "i've seen things" Rutgera Hauera.

Odpowiedz
Cytat:A ja stwierdzam, że oryginał ma ciekawszą fabułe

Na pewno to chciałeś napisać?

Odpowiedz
Ja byłbym jednak ostrożny w tych licytacjach który film ma lepszą / ciekawszą fabułę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by każdy sam o tym zdecydował, o ile czuje taką potrzebę (ja na przykład nie), ale warto pamiętać że sequela nie byłoby bez oryginału, to raz, a dwa że świetnie się dopełniają i to jest imo ważniejsze od prostego lepszy / gorszy.

Odpowiedz
Oryginał jest po prostu bardziej kameralną historią (ależ odkrycie) i przez to dla kogoś "uboższą". Sequel ma fabularny rozmach, ale jest dla mnie mniej spójny.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
A ja choć jestem większą fanką oryginału to zgadzam się z zarzutami, że fabuła oryginalnego BR jest płytka. Właściwie można by ją streścić w jednym, dwóch zdaniach w stylu: Detektyw przyszłości zostaje wyznaczony do wytropienia czterech zbiegłych androidów. I pozornie to wszystko co można o fabule BR napisać/powiedzieć. Jednak jak pisałam wcześniej fabuła BR jest pretekstowa a sceny z których jest zbudowana są dogmatem filozoficznym, który można interpretować na wiele możliwości. I to właśnie sprawia, że oryginalny BR jest dziełem na swój sposób wyjątkowym i niepowtarzalnym. Nie fabuła ale mnogość jej interpretacji sprawia, że BR jest wielkim, lepszym i bardziej wymagającym filmem niż jego sequel o którym nawet nie chce mi się pisać. I któremu do dziś nie wystawiłam oceny bo w zestawieniu z oryginałem sequel może Royowi układy scalone czyścić. :)

Odpowiedz
Dogmatów się akurat nie interpretuje. Brak możliwości dowolnej interpretacji to właściwie definicja dogmatu ;)


A wracając do tematu, to dla mnie właśnie kameralnością historii jedynka wygrywa z dwójką, a jeżeli już ktoś chce konicznie brnąć w kwestie filozoficznych rozważań o naturze człowieczeństwa to i do tego nadaje się lepiej niż niepotrzebnie rozdmuchana w skali historia w dwójce o ukrytych dzieciach/mesjaszach, buncie androidów i schyłku rasy ludzkiej. I tak relacja K - Joi jest zajebista i szkoda, bo mogłaby wybrzmieć jeszcze mocniej, gdyby się na niej bardziej skupiono i odpuszczono ze dwa wątki. No ale jak to? Film za tyle dolarów bez buntu robotów?


Cytat:(chociaż 95% soundtracku to właśnie... ambient bez melodii)

Tak czy siak, KAŻDY numer na soundtracku BR jest rozpoznawalny. W BR 2049... może dwa, góra trzy. Do tego utwory Vangelisa działają świetnie tak samodzielnie jak i w filmie. OST do BR2 jest już bardziej klasyczną ilustracją z odpowiednio zaaplikowanymi BRUUUUU i BADAM by zaakcentować konkretną akcję. Żeby nie było, bardzo lubię Zimmera, a ścieżki do Incepcji słucham raz na tydzień, ale tu widać, a raczej słychać, że miał mało czasu a na dodatek, że był na doczepkę i że OST komponowały dwie osoby o różnych stylach dodatkowo kopiując/nawiązując do trzeciej :)

Odpowiedz
Wszystko można a nawet potrzeba interpretować. Po to masz to coś w głowie nazywane mózgiem.

Odpowiedz
Wszystko prócz dogmatów :)

Odpowiedz
(20-10-2017, 23:00)zdzichon napisał(a): OST do BR2 jest już bardziej klasyczną ilustracją z odpowiednio zaaplikowanymi BRUUUUU i BADAM by zaakcentować konkretną akcję.
Te dające się policzyć na palcach jednej ręki BRUUUU i BADAM akcentują coś czego w filmie nie ma? Tell me more about it.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pirates of the Caribbean (2003-2017) Jakuzzi 1,079 182,870 07-02-2026, 15:31
Ostatni post: OGPUEE
  Trainspotting (1996-2017) Pitero 12 6,020 01-10-2021, 17:08
Ostatni post: Pelivaron
  [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) Arahan 0 694 01-02-2017, 06:54
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości