26-12-2017, 14:46
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Battle of the Sexes - 5/10 - strasznie to było niemrawe. Mało serca w tym filmie, a taka dobra historia. Szkoda aktorów na takie coś.
The Florida Project - widziałem, że film pojawia się w końcoworocznych podsumowaniach, więc postanowiłem zupełnie nic o nim nie wiedzieć, nie oglądać trailera, tylko iść do kina. W trakcie, całkiem bezbolesnego - muszę przyznać, seansu myślałem sobie, że krytycy pewnie będą sikać z zachwytu, bo po raz setny ktoś pokazał "american dream a rebours", "smutną widokówkę z disneyowskiej Florydy" itd. po seansie odpalam internet i znalezienie właśnie takich zachwytów zajęło mi jakieś 30 sekund :)
Nie dajcie się nabrać - to po prostu jeden z tych corocznych przeciętniaków, które z losowych powodów podobają się krytyce i kręcą się wokół nagród zabierając miejsce naprawdę fajnym filmom, a w rzeczywistości to tylko zwykła, nic nie znacząca opowieść o kilku dniach z życia white trashowej, wybrakowanej rodzinki - matka się kurwi, gdy dziecko demoluje okolice i wkurwia sąsiadów, ale że wszystko dzieje się na zapleczu Disnaylandu, to wiecie, od razu jest to ważki komentarz społeczny ameryki ery Trumpa i w ogóle nowoczesny portret ofiar kapitalizmu w duchu Dickensa ;D Sytuację ratują absolutnie naturalna dziecięca obsada i fajne kolorki, ale żeby mnie kupić to trzeba czegoś więcej niż wiarygodne i ładne pokazanie życia marginesu 5/10 Rola Defoe bardzo w porządku, nie będę załamywał rąk nad nominacją oscarową, ale oczywiście to żadne cuda. 27-12-2017, 23:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2017, 12:44 przez simek.)
Van Helsing
Nie widziałem tego ze 12 lat i... więcej już nie zobaczę. W zasadzie wszystko poza scenografią, głównym motywem muzycznym i Wenhamem to KATASTROFA - źle obsadzony, znudzony Jackman kasujący czek na fali popularności Wolverine'a, drewniana Beckinsale której rola polega naprzemian na pozowaniu i odstawianiu żenujących akrobacji czy chyba najgorsze filmowe wcielenie Draculi w postaci drącego ryja Roxburgha. Fabuły nie ma nawet co komentować, to stek nonsensów i jeden wielki chaos, a gdy Sommersowi brakuje pomysłu jak popchnąć ją dalej, każe Wenhamowi oprzeć się o świecznik który odsłania sekretny obraz pokazujący animację (!) istotną dla późniejszej części filmu. Bo tak. W pewnym momencie ma miejsce tak kakofoniczna, długaaa akcja, że spokojnie mogłaby mieć miejsce w trzecim akcie, ale niestety - do końca jeszcze ponad godzina! 3/10 29-12-2017, 00:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2017, 00:25 przez Mierzwiak.) (27-12-2017, 23:44)simek napisał(a): The Florida Project Mam podobne odczucia, może ciut pozytywniej go oceniam, ale generalnie się zgadzam. Film w gruncie rzeczy o wszystkim, czyli o niczym. Poruszone tu jest mnóstwo tematów, mnóstwo problemów. Z jednej strony lubię takie odzwierciedlanie życia i jego złożoności. Z drugiej wymagam jednak od kina, żeby mnie angażowało, a przy takim podglądaniu, to jak ma to robić, skoro gdzieś pod spodem czuję, że reżyser w sumie mógłby odwrócić kamerę i pokazać perypetie bohaterów z innego pokoju w motelu, który jest areną wydarzeń filmu. W linii prostej sprowadza się to u mnie do pytanie "po co w sumie to oglądam?". Historii nie ma w ogóle. Jednak nie wystawię negatywnej oceny. Film ogląda się dobrze, więc reżyser wychodzi obronną ręką, bo koniec końców sztuką wielką jest utrzymać widza przez 2h, kiedy nie ma do opowiedzenia historii. Taka sytuacja jest możliwa dzięki bardzo fajnym zdjęciom (wspieranym przez cudną kolorystykę) oraz rewelacyjnemu, naturalnemu aktorstwu. Paradoksalnie najmniej porywa Dafoe, który gdyby nie był tak znany i wyniesiony pod niebiosa za tę rolę, to nie wyróżniałby się z obsady niczym. Zwyczajnie utrzymuje bardzo wysoki poziom. Mam też wrażenie, że rozumiem dlaczego ten film został tak bardzo doceniony przez krytyków. Jest wdzięcznym podmiotem ich pracy. Przecież mnogość zagadnień poruszonych przez "The Florida Project" to w zasadzie kopalnia dla recenzenta filmowego. Znajduje się tu jakieś 1500 punktów wyjścia do poruszenia w tekście napisanym po seansie. A to niespełniony amerykański sen, a to samotne rodzicielstwo, a to ochrona dziecka za wszelką cenę, a to dbanie o dobro lokalnej społeczności. Mógłbym tak wymieniać długo. To dobry film, żeby zacząć od niego wieczór ze znajomymi, kiedy chce się go spędzić na rozmowach o problemach życia, tak ogólnie mówiąc. Punktów zaczepienia nie zabraknie. To niezły film. Zgrabnie poprowadzony. Momentami topornie zmontowany, ale nawet przy tym sympatyczny. Trochę go polubiłem. Amerykańskie kino offowe, to często takie sympatyczne twory. Dobrze się ogląda, stymulują do zastanowienia na chwilę, dają recenzentom pole do popisu, a ci z wdzięczności piszą o nich psalmy pochwalne. 6/10 Aaa. Dodam jeszcze, że nie rozumiem tytułu.
.
29-12-2017, 01:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2017, 01:20 przez srebrnik.)
Sweet Virginia - thriller z Punshierem. Jezeli oczekujecie cudow to sie zawiedziecie. Kameralna opowiesc, prosta historia, fajnie zagrana. Mimo wszystko czegos brakowalo. Takie srednie 5/10.
29-12-2017, 09:00
Mi Sweet Virginia się podobała na 7/10, faktycznie prosta historia ale sama gra aktorów była na prawdę świetna
29-12-2017, 15:34
Call Me by Your Name - ja wiem, że dosyć łatwo uciec w narracje o tym, że gdyby nie tematyka, nie byłoby tu mowy o takim rozgłosie i nagrodach, ale to jest po prostu dobry film. Nie tak dobry jak Blue is the Warmest Colour, ale sporo lepszy niż Moonlight. Fabularnie jeszcze bliżej mu do Carol i jak dla mnie Guadagnino zdecydowanie wygrywa z Haynesem. Jasne, nie ma siły, żeby trochę pretensjonalny nie był film o homoseksualnym romansie pomiędzy nastolatkiem spędzającym wakacje na czytaniu książek i komponowaniu muzyki oraz dwudziestokilkuletnim podwładnym ojca tego nastolatka, profesora archeologii rozgrywający się w wiejskiej posiadłości rodziny spędzającej czas na jedzeniu podawanym przez służbę, piciu wina i goszczeniu przyjaciół gejów;). W dodatku ojciec tego nastolatka - spoiler dotyczący reakcji ojca i jednocześnie jednej z lepszych scen filmu, pod koniec -
Film jest może odrobinę przydługi, ale za to relacja pomiędzy bohaterami jest rozpisana naprawdę subtelnie, w wielu miejscach nieoczywiście i tak też zagrana. Do tego, nawet jeśli wizja takich włoskich beztroskich wakacji może śmieszyć naiwnością i pretensjonalnością to jest w tym, w oderwaniu od "homoseksualności" filmu, taka dawka nostalgii i uroku, że przestaje mi to przeszkadzać. Szczególnie, że Guadagnino po A Bigger Splash znowu imponuje reżyserskim warsztatem. Do tego niezły soundtrack. No i w nielicznych scenach erotycznych kamera w odpowiednim momencie się odwraca.;) Trochę zniesmaczony byłem chyba tylko raz - w scenie z morelą, ale poza tym jest całkiem subtelnie. Waham się między 7 a 8, chyba jednak 8. O ile na Oscarach w ciemno kibicuję Phantom Thread z pozostałych kandydatów na razie jest to jedyny, w przypadku którego ewentualne wygrane ni byłyby dla mnie aż tak bolesne i niezrozumiałe. 01-01-2018, 17:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2018, 17:47 przez PropJoe.)
Call Me By Your Name -Michael Stuhlbarg robi więcej niż dwójka która zgarnia pochwały, ale moim zdaniem ta totalna nuda nie zasługuje na żadne nagrody
Miss Sloane - bardzo, bardzo dobry. Lepszy Sorkin niż ostatni Sorkin. Świetna obsada i dobry scenariusz Stronger - świetny Gyllenhaal, wzruszający film. nie starali się jak w większości tego typu produkcji przedstawić bohatera jako idealną osobę. The Bourne Legacy - jak zabili postać Isaaca to prawie zupełnie straciłam zainteresowanie ale Renner i Weisz całkiem fajnie wypadli jako duet 02-01-2018, 13:55 (02-01-2018, 13:55)harlequinade napisał(a): Michael Stuhlbarg robi więcej niż dwójka która zgarnia pochwały (...) Co takiego robi Stuhlbarg? Bo wbrew pozorom dosyć mało go w tym filmie i poza zaspoilerowaną przeze mnie sceną rozmowy z synem za wiele do zagrania nie miał. Lady Bird - no sympatyczny indie coming of age. W sumie dużo mniej irytujący niż wiele podobnych historii o zagubionych, trochę ekscentrycznych nastolatkach, bo nie próbujący na siłę być cool, nie epatuje sountrackiem złożonym z best of aktualnie modnych indie-rockowych kapelek lub klasyków pokroju The Smiths czy innego Sonic Youth lub plakatami i koszulkami tychże w co drugim kadrze. W zamian sporo tu całkiem fajnego, subtelnego humoru, całkiem sporo mniej oczywistych rozwiązań fabularnych i całkiem zgrabnie poprowadzonych tych typowych. No i nawet sympatyczna, nieprzerysowana i fajnie zagrana główna bohaterka i sprawna, ale nie siląca się na nie wiadomo co reżyseria. Diablo Cody mogłaby się uczyć od Gerwig pisania o nastolatkach a choćby Gordon-Levitt jak nie przeszarżować w debiucie reżyserskim, ale nie wiem, czy aż taki hype i najlepszy wynik na pomidorach jest zasłużony. Takie 7/10, sympatyczny film, solidny debiut, fajnie, bo Gerwig jest spoko. 05-01-2018, 20:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2018, 21:22 przez PropJoe.)
Molly's Game - bardzo dobry film. Świetnie trzyma w napięciu, już od popisowej pierwszej sceny. Oczywiście, jak ktoś nie lubi Sorkina to nie ma czego tutaj szukać dla siebie. Jeśli chodzi o jego debiutancką reżyserię, to w scenach bez dialogów kilka razy udaje mu się przesadzić czy też uderzyć w niewłaściwe tony. Film też ma jedną po prostu FATALNĄ scenę, którą w dodatku próbuje sprzedać jako swojego rodzaju objawienie. A fe.
Chastain bardzo dobra, ale chyba nie nominowałbym tej roli. Idris na drugim planie też całkiem w porządku. Michael Cera grający Tobiego Maguire'a dobry - polecam doczytać co ta świnia wyprawiała na tych grach, koleś jest dla mnie zwyczajnie pośmiewiskiem. Bardzo dobre tempo i świetnie dobrani aktorzy do mniejszych ról, szczególnie Bill Camp (chociaż to może być osobista sympatia, dobry twarzowiec który dopiero grubo po 40tce zaczyna dostawać ciekawe projekty) i Chris O' Dowd. Film mimo dwóch godzin i 20 minut nie nudzi ani trochę i przez większość czasu utrzymuje szaleńcze wręcz tempo przeskakując między kilkoma okresami, by zwolnić na koniec i nie do końca wylądować z telemarkiem (tak już się utrzymując w narciarskiej terminologii). No i wiadomo, zabawne Sorkinowe dialogi i świetna chemia między główną parą. Spokojnie 8/10 i czekam na kolejne filmy w reżyserii Sorkina, chociaż naprawdę nie różnią się zbytnio od ekranizacji jego skryptów z pod rąk innych reżyserów. 07-01-2018, 00:14
O której scenie piszesz, że była FATALNA? :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-01-2018, 00:15
O kurffa, faktycznie. Ja w kinie byłem w czwartek i totalnie zapomniałem o tej scenie :D No to było niepotrzebne, totalnie niepasujące do postaci granej przez Chastain. Na szczęście wszystko inne było na tyle dobre, że mogę zaliczyć seans do udanych. Mocna siódemka, a scena, w której
Sorkin <3 PS Bardzo podobał mi się ten wstęp, gdzie Molly Bloom jest przedstawiana najpierw jako sportsmenka. W ogóle to określenie "Pokerowy Wilk z Wall Street" całkiem trafne :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-01-2018, 00:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2018, 00:30 przez Pelivaron.)
No ten wstęp to jest wręcz doskonała Sorkinowa popisówa. Jak mnie ktoś zapyta czemu tak lubię gościa czy czemu jest tak popularny, spokojnie mu włącze te pierwsze minuty.
Elba napieprzający tak, że aż musi odetchnąć to również moja ulubiona scena :) No i kurczę, nie mogłem wzroku oderwać od Chastain, naprawdę. W filmie wskakuje w piękne kreacje, aż miło na nią patrzeć. A, spece od castingu odwalili kawał świetnej roboty zatrudniając aktorkę do grania młodszej wersji jej postaci. Szczególnie w scenie z nagraniem urodzinowym. Fun fact - jak na ekranie pojawił się Steve ze Stranger Things, to ktoś u mnie na sali klasnął w dłonie. Ten serial jest naprawdę, naprawdę lubiany. 07-01-2018, 00:36 (07-01-2018, 00:36)Snuffer napisał(a): Fun fact - jak na ekranie pojawił się Steve ze Stranger Things, to ktoś u mnie na sali klasnął w dłonie. Ten serial jest naprawdę, naprawdę lubiany. No ja byłem z dwójka znajomych, na sali jeszcze kilka osób. I mi się wymsknęło na głos "ooo, Steve Harrington" :DD Co do Jessiki Chastain - z każdą kolejną nocą z pokerem miała większy dekolt, lubię to :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-01-2018, 00:39
The Babysitter (2017) - Cole ma 12 lat, jest szkolnym frajerem, raz po raz obrywa piłką w łeb oraz ma opinię cioty, co wszystkiego się boi. Na domiar złego jako jedyny dzieciak ma jeszcze nianię, która zostaje z nim pod nieobecność rodziców. Tyle tylko, że ta niania broni go przed rowerowym gangiem, umie w nerdowskie gry i w Star Treki, jest jego najlepszym kumplem i wygląda tak:
![]() Co tu może nie grać? ;) Świetny młodzieżowy, komediowy slasher, w którym nic nie dzieje się tak, jak można się w danej chwili spodziewać, jest mnóstwo odniesień do popkultury (uwaga na spojler z pilota "Mad men"! :), jest mnóstwo krwi, przerysowania, pulpy, świadomego kiczu, a przy okazji mamy też opowieść o dorastaniu (błyskawicznym). Ostatnio tak dobrze bawiłam się na "Final Girls". Przefajny film. 07-01-2018, 16:18 (07-01-2018, 16:18)Quay napisał(a): Co tu może nie grać? ;)Prawie wszystko. Ode mnie 3/10 za dwa czy trzy momenty w których się uśmiechnąłem (i tak żadnego nie pamiętam), śliczną tytułową opiekunkę i za to, że w sumie oglądało się bez bólu. Poza tym zmarnowany potencjał, same schematy i McG który nie ma pojęcia jaki film kręci. 07-01-2018, 17:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2018, 17:48 przez Mierzwiak.)
W głowie McG czasem pojawi się jakiś przebłysk, choćby całkiem udana scena finałowego pożegnania, ale ogólnie horror komediowy jest kolejnym gatunkiem przy którym jest bezradny jak dźwiękowiec na planie jego Terminatora. Hugo Weaving ma śliczną bratanicę (której jeszcze lepiej w ciemnych włosach w jakich pokazuje się w "Trzech billboardach"), może nawet zrobi jakąś karierę. Ode mnie 4/10. Podobne tematycznie "Better Watch Out" jest technicznie znacznie lepszym filmem, ale z kolei zupełnie odrzuciło mnie tematyką. Na korzyść "Babysitter" i naszego nieszczęsnego talentu reżyserskiego mogę powiedzieć, że jednak wyszło mu strawniej i lżej niż w przypadku tamtego tytułu.
07-01-2018, 17:59
"Lady Bird" - Film nie jest zły, absolutnie. Jest niezły, i właśnie, tylko niezły. Czuć, że jest tu jakiś potencjał, np. mogliśmy dostać świetną relację matka-córka, ale jest tylko przedsmak ich kontaktów. Ich kłótnie są tak przedstawione, że główna bohaterka to niewdzięczna suka, a matka nie rozumie jej ekscentryczności. Nie wiem jaki był zamysł reżyserki, ale tytułowej Lady Bird nie da się polubić. Całość trwa półtorej godziny, ale są momenty nużące. Nie jest tu tak ciekawie, a sama historia jest nadzwyczaj zwyczajna, no ale patrząc na zeszłoroczne "Manchester by the Sea" wiem, że da się nakręcić niezwykłe kino o zwykłych ludziach. Tu tak nie jest. Mnie aż tak nie porwało, ale tak jak napisałem na początku, to nie jest zły film. O wiele lepiej wyszłoby poszerzenie historii z matką, niż wstawianie eko gościa. 6.5/10.
11-01-2018, 03:41 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,059 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,802 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,213 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,361 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,968 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,188 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler
![[Obrazek: 90eed52b08605c29ffe0245d2948dc2d4c8c18b0_hq.jpg]](https://pm1.narvii.com/6615/90eed52b08605c29ffe0245d2948dc2d4c8c18b0_hq.jpg)





