Jeśli nie śmieszy Cię najbardziej over the top "Noooooooooooooo!!" w historii kina, to nic na to nie poradzę. Owszem, ma ten film "oldskulowy 80's klimacik", ale są filmy z takim klimatem które starzeją się świetnie, no i jest też Pet Sematary.
(26-01-2018, 23:44)Mierzwiak napisał(a): Mike Flanagan
Ehh. A pamiętam okres, gdy WB chciało to Cuaronowi wepchnąć. Szkoda, że im się nie udało.
Chociaż z drugiej strony, nie wiem, czy na bazie scenariusza Akivy Goldsman, da się zrobić z tego coś sensownego :P
Obejrzałem sobie właśnie Gerald's Game i nie znam co prawda pierwowzoru Kinga, ale to nie jest dobry film :) Znowu mamy do czynienia z fajnym motywem wyjściowym, który niestety rozsypuje się z biegiem fabuły by w końcówce po prostu wyrżnąć o glebę. Ostatnie 15 minut to wybitny pokaz nieudolności reżysera w klejeniu faktów. Nie wiem jak było w książce, czy King też szybko "przechodzi do rzeczy" w epilogu, ale tutaj to jest jakaś masakra i poziom słabego serialu fantasy dla młodzieży.
gadania ze swoimi zjawami - to grafomania podobna do diabełka i aniołka podpowiadających dziecku co ma robić...
a że wypełnia to więcej niż połowę seansu - nudzi okrutnie i wywołuje faceplam. W książce, przy odpowiednim nakreśleniu klimatu mogłoby to działać, ale w filmie? Moim zdaniem wyszło to słabo i rozciąga fabułę do 100 minut, podczas gdy nadaje się ona na max 60 minut./
Tym bardziej szkoda, bo Greenwood i Gugino wyciągają z tego scenariusza co mogą, zwłaszcza Gugino fajnie gra swoim sex appealem.
Tak w ogóle to film powinien się kończyć po 20 minutach - bohaterka mogła się po prostu obrócić i kilka razem z buta kopnąć w drewnianą część łóżka ;)
No dzieci w maskach absurdalne, takie podkreślanie na chama jaka ta okolica jest dziwna i coś z tymi ludźmi jest nie tak - co jest kompletnie sprzeczne z wizją Kinga. W ogóle w książce właściwy Smętarz dla Zwierzaków był na swój sposób niewinny i wzruszający. Dopiero to drugie miejsce było demoniczne.
Mam chociaż nadzieję, że zachowają mój ulubiony element powieści - to, że zmarli znają wszystkie brudne sekrety żywych i chętnie się nimi dzielą. W poprzedniej ekranizacji chyba tego nie było, chociaż widziałem dawno i mogę się mylić.
Poza tym to raczej nie działałoby na ekranie. Idą i gadają, a od czasu do czasu ktoś pada. Pewnie, powieść super, ale właśnie jako powieść.
Z Bachmanów chętniej zobaczyłbym na ekranie genialny Rage, ale tego już nawet nie wydają, a co dopiero mówić o ekranizacji.
No tak, ale taka jazda samochodem i rozmowy przez telefon to znacznie bardziej naturalny scenariusz niż truchtanie przez kilka dób połączone z nieustającym dialogiem.
Ponoć Darabont miał swego czasu ambicje to sfilmować, miało być eksperymentalnie i "guerilla-style." Ale jakoś nic z tego nie wyszło.
Gage Creed to jeden z moich ulubionych upiorów, poprzedni mały aktor zagrał tę postać rewelacyjnie, ciężko uwierzyć, że da się go zastąpić
tutaj odgrywa obraz Zeldy
Małżeństwo z wersji 2019 wydaje mi się mdłe, za to dziewczynka dobrana idealnie. I zgadzam się z Shamarem, że miejsce za bardzo zalesione, przez co traci na posępności, a te dzieci w maskach to jakiś idiotyzm, ale cieszę się na nową wersję. W poprzedniej nie podobało mi się zrobione w stylu lat 80-tych groteskowe zakończenie, w książce koniec był ponury i dołujący.
(10-10-2018, 23:04)Vesper Lynd napisał(a): Na razie najlepszy wydaje się Church xd
Pewnie będzie CGI momentami ;)
(10-10-2018, 23:04)Vesper Lynd napisał(a): I zgadzam się z Shamarem, że miejsce za bardzo zalesione, przez co traci na posępności...
A niby powinno być na odwrót - zalesienie, ciasnota - więcej grozy, ukrycia, przeszkód a wydaje się, że tutaj jest zbyt zwyczajnie, jakoś tak swojsko, nijako.
W pierwszym filmie ta przestrzeń dawała taką sielankowość, że to spokojne, ciche miejsce. Może to było siłą do wydarzeń, które tam nastąpiły. Było to bardziej za zasadzie kontrastów.
Tutaj? Niby będzie ta sama historia ale w jakimś takim mniej klimatycznym otoczeniu.
Ja się tam nie cieszę. Nie widzę tu nic ciekawego. A oryginał ciągle lubię.
PS - jak nie podobało Ci się zakończenie to pewnie nie przetrawiłaś nigdy "Dwójki", która jest właściwie parodią.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
10-10-2018, 23:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2018, 23:32 przez shamar.)
To ma akurat sens bo tu postawili, właśnie, na zalesiony teren, gdzie niekoniecznie zobaczysz nadjeżdzajace auto. W stary postawili na... fajną, klimatyczną scenę. Slodkie budowanie napiecia.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Co ma sens? To że rozpędzona cysterna porusza się bezdźwięcznie i słychać ją dopiero gdy pojawia się w kadrze?
W filmie pewnie będzie ją słychać a bohaterka wystraszy się bo kierowca zatrąbi, ale w takiej postaci jak w trailerze jest to mega idiotyczne i służyć ma czemu?
11-10-2018, 00:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2018, 01:10 przez Mierzwiak.)
No właśnie nie oglądałam dwójki, żeby sobie nie zepsuć wrażenia. Akcja Pet Sematary rozgrywała się w październiku i odpowiedni klimat tworzyły mgły, w samej książce przeprawa na cmentarz indiański jest przerażająca, natomiast sam cmentarz dla zwierząt jest poczciwym i dobrym miejscem, dopiero dalej za nim znajdowało się zło, dlatego pomysł z maskami zwierząt jest ni przypiął ni wypiął. W wersji z 1989 też mnie drażnił ten upiór studenta, no ale wiadomo, w książce wszystko wygląda zgrabnie i sensownie, a w przełożeniu na obraz niezbyt.
Identycznie właśnie było z Grą Geralda, myśli w głowie bohaterki zostały zobrazowane w postaci dubli jej i męża niczym aniołek i diabełek na ramieniu, głupkowato to wyszło, podczas gdy w książce myśli zostały podzielone na głosy, co dawało wrażenie kilku postaci, które mogły prowadzić dialog, ale na obraz już niestety nie dało się tego tak zgrabnie przełożyć.
11-10-2018, 00:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-10-2018, 00:55 przez Vesper Lynd.)