Krótka piłka, czyli mini-recenzje
nie ma co porównywać - to jakiś przekręt.

Gniew Oceanu (Petersen, 2000) - w tym filmie wszystko świetnie się spina - historia, oprócz tego że zahacza o fakty, to stoi mocnymi bohaterami zobrazowanymi przez mega charyzmatyczną ekipę. Pierwszy plan to zbiór świetnych nazwisk i aktorów najwyższej rangi, ale i drugi plan, gdzie jest Lane i Ironside rewelacyjnie się sprawdza. W sumie powinienem napisać, że pierwsze skrzypce gra tytułowa burza (u nas ocean) - efekty i praca wykonana przy montażu na planie to coś rewelacyjnego. Czuć czasami te CGI, ale mimo wszystko przy nawale ilości kadrów z oceanem to po latach wciąż to wszystko robi wrażenie. Na prawdę darzę ten film pewnym uwielbieniem, i choć nie zajmuje top10, jest bodajże 4-5 najczęściej oglądanym przeze mnie filmem.

8/10
loading podpis...

Odpowiedz
Only the Brave (2017) - Rewelacyjny film. Nie spodziewałem się takiego czegoś od kogoś innego niż Peter Berg. A tu proszę, Joseph Kosinski - gość od Tron: Legacy czy Oblivion - spłodził świetny obraz o strażakach. Film oparty na faktach, świetnie zagrany, mimo ponad 2 godzin nie znudził mnie nawet na chwilkę. Polecam bo film na prawdę warty obejrzenia. Chyba, że ktoś ma alergię na twardych mężczyzn, patos i konie :) Mocne 9/10.

Odpowiedz
War On Everyone z 2016.

Zgniłe jabłko w koszyczku starszego z braci McDonagh. Wymuszony humor, nieudana żonglerka gatunkowa i dłużyzny pomimo relatywnie krótkiego metrażu. Sytuację troszkę ratuje główny duet, ale to wyłącznie zasługa świetnych aktorów, a nie scenariusza.

War On Everyone jest dla Johna tym, czym dla Martina było Siedmiu Psychopatów - wpadką.

Odpowiedz
Mogę się tylko podpisać. Minął rok z okładem, a nadal nie znalazłem w sobie siły, żeby dokończyć ten filmik - utknąłem gdzieś w momencie, w którym pojechali na Islandię. Strasznie czerstwe.

Odpowiedz
I ja. Jedyne co ten film w sumie zrobił dobrego, to chyba trochę wylansował Caleba Landriego Jonesa, ja go tam w każdym razie pierwszy raz widziałem. Słabe i pretensjonalne (te rozmowy o filozofach), choć główny duet faktycznie ratuje sytuację.

Odpowiedz
Pff. Nie znacie się. Ode mnie 9/10 :P
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
"The last of England" (1988) - wspaniałe kino artystyczne o niepospolitych środkach wyrazu i dającym do myślenia przesłaniu, osiągniętych zarówno dzięki apokaliptycznym cytatom A. Ginsberga i T.S. Eliota, jak i niezwykłej kolorystyce, rozedrganej pracy kamery i niekonwencjonalnemu montażowi. Skończone arcydzieło.
A przynajmniej na takie opinie można się natknąć w sieci, bo ja nie będę tu udawać, że cokolwiek z tego zrozumiałam. Nawet nie dałam rady obejrzeć do końca, od połowy już przewijałam, bo zwyczajnie straciłam cierpliwość i szlag mnie trafił. Są fragmenty wierszy ilustrowane scenkami z życia młodzieńca, który chuligani, narkotyzuje się i próbuje przelecieć obraz z aniołem. Kamera skacze w górę i w dół, nie wiadomo, co się dzieje, obraz jest ziarnisty - wkurwia to niesamowicie. Chodzi chyba o to, że za czasów Margaret Thatcher upadły wszelkie wartości i angielska młodzież się degraduje albo nie wiem. Przy czym nie twierdzę, że film jest słaby czy zły - jest po prostu kompletnie nie dla mnie. Nawet trochę mi smutno, że taki ponoć wybitny obraz zupełnie do mnie nie trafił, no ale mówi się trudno.

Na szczęście są na świecie także komedie gore.

"Cooties" (2014) - czyli coś na moim poziomie. Bardzo fajny pomysł wyjściowy, z żartami bywa pół na pół - część prezentuje dobry czarny humor, część jest mocno głupawa i średnio pasuje do sytuacji. (W sumie to chyba najśmieszniejsza była aluzja do "Władcy pierścieni" :). No ale jest rozwalanie wrednych bachorów, które stały się zombi, a rozwalanie wrednych bachorów zawsze jest fajne. W sam raz na odmóżdzenie.

Odpowiedz
W końcu udało mi się obejrzeć długo oczekiwany film Ildikó Enyedi "Dusza i Ciało" czyli węgierskiego pretendenta do zdobycia w tym roku Oscara dla najlepszej produkcji nieanglojęzycznej (Pewnie ostatecznie skończy się tylko na nominacji, ale ja będę mocno trzymać kciuki za tym, by to właśnie Węgrzy cieszyli się ze statuetki podczas marcowej ceremonii)  I muszę powiedzieć, że jestem oczarowany!
Ta nietuzinkowa, przepiękna, znakomicie zagrana i niezwykle subtelnie opowiedziana  opowieść o kiełkowaniu uczuć między dwójką ludzi nie do końca odnajdujących się w otaczającej ich rzeczywistości absolutnie skradła moje serce swym onirycznym nastrojem przywołującym na myśl dokonania przedstawicieli południowo-amerykańskiego realizmu magicznego. Całkowicie zanurzyłem się w świecie wykreowanym przez panią Enyedi i absolutnie nie chciałem go opuszczać.
Dlatego też ośmielę się stwierdzić, że "Dusza i Ciało" to, przynajmniej na ten moment, najlepsza kinowa premiera tego roku zatem jeżeli jeszcze macie możliwość ją zobaczyć to gorąco polecam nie zmarnować okazji. Nie będziecie tego żałować. A na zachętę wspaniała piosenka z tego filmu. 



Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
Happy death day" - bardzo fajny. Tym razem nie teen slasher, bo bohaterką jest studenciara - więc chyba young adult shasher (?). Tree w kółko przeżywa ten sam dzień (swoich urodzin), pod którego koniec zostaje mordowana przez typa w masce wielkiego bobasa, co jest i bardzo straszne, i bardzo męczące.

(No żesz qrva, znowu.)

[Obrazek: happy-death-day-trailer-0.gif]  


Aby przerwać cykl, musi rozkminić, kim typ jest i stawić mu czoło. Jak na slasher stosunkowo mało tu rozbryzgującej się juchy, najważniejsze jest rozwikłanie zagadki i kibicowanie Tree, która z mocno średnio sympatycznej laski po każdej swojej kolejnej śmierci przekonuje się, że nie warto być dla ludzi wredną suką i staje się lepszą osobą (tak, może i banalne, ale co z tego - miło na to patrzeć). Końcówka też fajna, potrafi zaskoczyć. Ostatnio tak dobrze bawiłam się na "The babysitter" :)

Odpowiedz
The Ritual (2017) - brytyjski horror ze stajni Netflixa. Grupa facetów po trzydziestce robi wypad w góry do Szwecji (jak myślę o górach, to też zawsze Szwecja mi pierwsza przychodzi do głowy), jeden skręca kostkę, więc postanawiają zrobić skrót przez nawiedzony las (z kontuzją łatwiej się chodzi między korzeniami). Jednak szybko okazuje się, że las jest zupełnie normalny... nie, wróć!, szybko okazuje się, że las jest zamieszkany przez jakiegoś diaboła, który się wkurwia jak słyszy brytyjski akcent. Oprócz tego mamy wioskę miłośników black metalu, którzy pielęgnują wiarę w nordyckich bogów.
Wbrew pozorom całkiem zgrabny, kameralny horror z tego wyszedł, dla niektórych pewnie zbyt dosłowny w końcówce, ale ja lubię jak reżyser nie pozostawia nic domysłowi, tylko materializuje fantazje drzemiące w chorej wyobraźni.

6/10

Odpowiedz
Season of the Witch (reż. Dominic Sena, 2011)

Ten film z Cagem. Ależ to dobry film...
Gdyby tylko zachować suspens co do natury kobity i pozostawić całą otoczkę i wydarzenia związane z tą właśnie wiarą/niewiarą. Nawet byłoby miejsce na twist związany z uratowaniem ministranta (gdy wiedźma go łapie za rękę na moście), spokojnie można było to podpiąć pod jakąś akcję "widzi mi się, co chce mi się widzieć" i dołączyć do wydarzeń związanych z Milą. Trochę za dużo wymagałem od solidnego i nowoczesnego kina klasy "B". Solidne toto nie jest, ale całkiem przyzwoite. Po akcji z wilkami byłem pewny, jak fabuła się potoczy (szkoda!) i bez bólu dotrwałem do końca, gdzie pewne standardy tego filmu zostały mocno złamane i całość spadła gdzieś na dno.

4/10 - końcówka to killer całkiem przyzwoitej, drugorzędnej produkcji.
loading podpis...

Odpowiedz
The Square (2017) - dość luźno powiązane, zaprawione sporą dozą groteski i symboliki sceny z życia dyrektora muzeum sztuki nowoczesnej.
atawizm kontra kultura. człowiek kontra zwierzę. społeczeństwo kontra jednostka
porządny komediodramat z oglądania którego miałem sporo radochy i który zostawia widza z jakimiś przemyśleniami
tak że o.

Odpowiedz
The Death of Stalin - In the Loop to jeden z moich ulubionych filmów, a The Thick of It to ulubiony serial, więc poprzeczka była wysoko. Film się do tych dwóch produkcji nie umywa, ale i tak warto obejrzeć, Iannucci bardzo umiejętnie pomieszał humorystyczne sceny i naprawdę mocne i straszne momenty. Świetnie zagrany, Jason Isaacs grał najzabawniejszą postać i szkoda, że nie było go więcej.

Odpowiedz
Rozwiń "nie umywa się". O wiele słabszy, mało śmieszny, zawód, czy ta poprzeczka rzeczywiście wisi tak wysoko, że nawet bardzo dobry film nie sięga? Satyra pewnie ostro tnie, zgadza się? Palina dużo?

Odpowiedz
(20-02-2018, 19:04)Norton napisał(a): Rozwiń "nie umywa się". O wiele słabszy, mało śmieszny, zawód, czy ta poprzeczka rzeczywiście wisi tak wysoko, że nawet bardzo dobry film nie sięga? Satyra pewnie ostro tnie, zgadza się? Palina dużo?

To jest inny rodzaj filmu. TTOFI/ITL to 100% komedia. Tutaj tak nie jest co mnie dość zaskoczyło bo zwiastuny zapowiadały coś w stylu poprzednich produkcji Iannucciego. Jest sporo "nieprzyjemnych" scen, które w ogóle nie mają być i nie są śmieszne. Więc nastawiłam się na komedię a to jest komedia może w 75%. No a poprzeczka jak już powiedziałam wysoko, The Thick of It mogę oglądać codziennie  i nigdy mnie nie znudzi:) Palina nie jest dużo ale jest świetny. Najwięcej jest Buscemiego i Beale'a, który gra najlepszą rolę w filmie. 

Ale powiem tak - jest kilka kwestii i sytuacji które sprawiły, że wybuchłam śmiechem, ale nie aż tak jak kiedy oglądam Tuckera w akcji.

Odpowiedz
Only the Brave (2017, reż. Kosinski)

Dobry film, przedstawiający powstanie specjalnej grupy do walki z ogniem tzw. "Hot Shots" w Prescott, w stanie Arizona. Fabuła skupia się głównie na dwóch postaciach: doświadczonym Marshu i nowicjuszu McDonough. I to było zaskakujące, bo zamiast ciągłej akcji, czy tworzenia napięcia Kosinski starannie buduje wizerunek bohaterów i ich rodzin, aby w niesamowicie naturalny sposób przejść do akcji kulminacyjnej. Ale i tam nie ma miejsca na "pompę" - jest krótko, zwięźle i cholernie smutno przez to, że reżyser dał mi poznać tych ludzi. Obsada świetna, zwłaszcza Teller i Brolin i duży plus za wyciągnięcie z piwnicy Andie :)

7/10
loading podpis...

Odpowiedz
Król Polki - wylądowało na Netflixie miesiąc temu, ale gdyby nie zachęcające recenzje i krótki materiał o Janie Lewanie na TVN to bym pewnie ominął jeden z lepszych filmów na tej platformie. Dla nieznających historii mocno skrócona wersja - Jan Lewandowski to Polak, który w 1972 roku wyemigrował do USA, aby zrealizować swój american dream. Przybierając pseudonim Jan Lewan rozpoczął karierę muzyczną i stał się w Pensylwanii tytułowym królem polki, przy okazji organizując piramidę finansową z której organizował sobie życie celebryty :) Nawet nie wiedziałem, że Polska produkowała w PRL takich cudaków, bo Lewan to postać niesamowicie kolorowa i radosna, a przy tym mająca niesamowite szczęście ponieważ kręciła lody na boku i żyła dzięki temu w luksusach przez kilkanaście lat. Film jest cholernie zabawny (przy akcji w Watykanie - jak się okazuje, było to na faktach - myślałem że skonam ze śmiechu), nieźle zagrany (choć Jack Black średnio pasuje aparycją do prawdziwego Lewana), a przy tym rozsądnie zmontowany - 90 minut leci jak z bicza strzelił i nie sposób się na nim nudzić. Po kilku rozczarowaniach mogę z całą pewnością napisać, że nie każda nowość na Netflixie musi być słaba :)

[Obrazek: polka-king-620x330.jpg]

7+/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Przyczepiłbym się mocnej mielizny którą zalicza fabuła przez tych kilkanaście minut skupionych na wyborach miss, tak jakby niezbyt mieli pomysł jak popchnąć historię do pełnego metrażu. Poza tym sympatyczny seans, a Jack Black może śpiewać, kombinować i błaznować, więc jest absolutnie w swoim żywiole. Ode mnie mocne 6/10.

Odpowiedz
Wątek z wyborami miss jest bardzo ważny ponieważ de facto od niego zaczyna się początek końca Lewana. Łapówa, utrata zaufania polonijnych januszy itd. Nie widzę tam mielizny, co więcej  - to jak go rozegrano jest dla mnie całkiem autentyczne biorąc pod uwagę ekscentryczność Janka ;)

[Obrazek: jan%20lewan%20performing%20_OP_1_CP_%202...lor=000000]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Aus dem Nichts - świetna Diane Kruger jako matka i żona szukająca sprawiedliwości (zemsty?) po śmierci męża i synka w zamachu bombowym na tle rasistowskim.

Trzy zróżnicowane rozdziały i bardzo satysfakcjonujące zakończenie z którym pewnie nie każdy będzie w stanie się zgodzić.

Bardzo mocne 7.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,039 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,796 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,205 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,357 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,898 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,165 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości