08-04-2018, 13:24
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
The Commuter (Pasażer) 2018 - Nie mam nic przeciwko odgrzewanym kotletom, ale Liam Neeson obraca tego samego kotleta już n-ty raz. I o ile Non-Stop jeszcze mi się nawet podobało, tak tutaj się poddałem. Scenariusz jest tak głupi i pełen dziur, że oczy bolą. Ponadto myślę, że minął już czas filmów akcji dziejących się w jednej lokacji, które opierają się na rozwiązaniu tajemnicy "kto zabił", "kto jest TYM pasażerem" itd. Nie ma w tym temcie już niczego świeżego, wszystko już było. Ostatnim niezłym filmem tego typu był Kod Nieśmiertelności (z którego btw Pasażer trochę czerpie). Tutaj wszystko jest wtórne i meh'owe. Neeson zaczyna mi przypominać bohatera, którego zagrał. Zmęczony życiem, z dwoma kredytami, musi zarabiać na chleb robiąc coś czego nie lubi (grać w gównianych akcyjniakach), zamiast przypomnieć o sobie godną zapamiętania rolą. Wiem, że nie do końca od niego to zależy, ale jak tak dalej pójdzie, widzowie w końcu powiedzą "dość" i przestaną chodzić na jego filmy. Zresztą już Pasażer dość kiepsko poradził sobie w box office. Nic dziwnego. 4/10
The Friends of Eddie Coyle - zapominana perła jankeskiego kryminału z lat 70., z podstarzałym Robertem Mitchumem w roli głównej, który zmęczonym głosem sprzedaje tutaj najlepsze teksty. Surowe w realizacji, cyniczne w przesłaniu, pełne świetnych dialogów i scen. Na Filmwebie oszałamiające 238 głosów, podczas gdy przeceniany "Bulitt" tego samego reżysera jest filmem kultowym. Ech.
Eddie do łebka, od którego kupuje broń: One of the first things I learned is never to ask a man why he's in a hurry. All you got to know is I told the man that he could depend on me because you told me I could depend on you. Now one of us is gonna have a big fat problem. Another thing I learned. If anybody's gonna have a problem, you're gonna be the one. Polecam.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 08-04-2018, 21:20
Raylan wspominał ten film z bandziorami w Justified zanim ich rozwalił. Wrzuciłem go wtedy na listę :)
08-04-2018, 22:40 (08-04-2018, 22:40)Snuffer napisał(a): Raylan wspominał ten film z bandziorami w Justified zanim ich rozwalił. Wrzuciłem go wtedy na listę :)Elmore Leonard (twórca postaci Givensa) nazwał książkę Higginsa, na której oparty jest film, najlepszą powieścią kryminalną jaką w życiu czytał. ;)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 09-04-2018, 11:48
Happy Death Day - filmy z pętlą czasową, powtarzaniem się tego samego dnia już na wejściu mają u mnie +2 pkt do oceny, bo to jeden z moich ulubionych motywów w kinie. Pomysł z powtarzaniem się dnia w którym zostało się zamordowanym też fajny, świeży. Dlatego mimo wszystko małe rozczarowanie. Zabrakło mi lekkości opowiedzianej historii oraz zdecydowanie większej dawki humoru. Przecież powtarzający się dzień to samograj jeśli chodzi o zabawne sceny. Oczywiście niedoścignionym wzorem pozostaje Dzień Świstaka, ale nawet podczas Edge of Tomorrow z Cruisem zaśmiałem się więcej razy niż w przypadku HDD. Jakieś takie za poważne momentami to było. Ten sam dzień powtarza się po raz trzeci a laska dalej ma problem z przyswojeniem konwencji, płacze, krzyczy, wybiega z pokojów... Get over it already - chciałoby się powiedzieć. Z drugiej strony aktorka grająca główną rolę to prawdopodobnie największy plus produkcji. Czuć od niej charyzmę, w dodatku mi pomógł fakt, iż była zdecydowanie w moim typie. Przyjemnie się na nią patrzyło i kibicowało (mimo że czasem podejmowała bardzo głupie decyzje). Widać, że film należy do niej i nie odda go nikomu. Seans był raczej bezbolesny dlatego 6/10.
P.S. zawsze gdy oglądam film z pętla czasową zastanawiam się co by było gdyby główny bohater nie poszedł spać :). Albo w tym przypadku, gdyby lasia wybiegla rano z tego akademika i pojechała prosto na lotnisko, wykupując lot na drugi koniec kraju. To by była pierwsza rzecz jaką ja bym zrobił na jej miejscu:) 09-04-2018, 23:31
Hostiles Wow jestem powalony faktem jak dobrze zrobiony jest ten film. Christan Bale wspina się tu na wyżyny aktorstwa i swoją kreacja Kapitana Joseph J. Blockera zawitał w mojej ścisłej czołówce obrazów z jego udziałem. Zresztą nie tylko on daje tu popis aktorski cały oddział eskortujący Indian do niegdyś rodzinnego rezerwatu spisał się na medal. To tak jakby reżyser zaczarował wszystkich ( łącznie z operatorem zdjęć które są przepiękne i muzyką która współgra tutaj idealnie) wiedząc że tworzy coś naprawdę wyjątkowego. Jest to na swój sposób Tańczący z Wilkami z perspektywy przeoranego emocjonalnie i moralnie wojska, które po latach krwawych potyczek z Indianami zatraciło człowieczeństwo i cząstka z nich umarła wraz wrogiem którego latami tak brutalnie prześladowali. Świetna próba oczyszczenia tego co było pomiędzy Indianami i Białymi. Bolesne pojednanie w świecie w którym nie ma miejsca na miłość. Kapitalny, szokujący brutalnością długo siedzący w pamięci film 10/10
15-04-2018, 10:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-04-2018, 10:27 przez Predator895.)
Nadrobiłem trochę twórczości Stanleya Kubricka i sam nie wiem właściwie co sądzić.
Mechaniczna Pomarańcza - Ten film całościowo podobał mi się najbardziej. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a raczej w uszy to muzyka. Sam film jest ciekawy, główna postać jest bardzo dobrze odegrana, i mimo okrucieństw jakich dokonała to idzie jej tam jakoś kibicować. Seans z otwartymi oczami mnie rozwalił, najlepsza scena. 8.5/10. Lśnienie - Tu często były momenty nużące, ale jeszcze to wynagradzają klimat i Jack. Gdybym miał taką żonę i lekko przyjebanego syna to też bym zwariował. Zapadła mi w pamięci jazda na rowerku po podłodze i dywanach, czuć celową zabawę dźwiękiem. 8.5/10. Full Metal Jacket - Pierwsza połowa to film idealny. Hartman i cała szkoła to coś czego jeszcze w kinie nie widziałem. Cały proces szkolenia był mega ciekawy i nie chciałem ominąć ani sekundy. Druga połowa to spadek formy. Joker nie jest na tyle interesującą postacią, żeby trzymać tę połowę obrazu na swoich barkach. Strasznie nierówne dzieło. Za to świetnie były użyte dwa utwory, Nancy Sinatra i "Paint in Black" na napisach". 8.5/10. 2001: Odyseja Kosmiczna - 20 minut małp -> ekspozycja kosmosu -> chwila gadki -> ekspozycja kosmosu -> ciekawie zapadająca się misja na Jupitera -> ale masz tu kolejną ekspozycję kosmosu -> latanie pomiędzy wymiarami i śmieszne przebitki na twarz bohatera i totalny mindfuck, z tymże nie za bardzo interesujący. Technicznie ten film jest wspaniały. Pokład, kosmos, statek, nic nie wygląda sztucznie z wyjątkiem planet, ale nie ma czegoś, co świeciłoby się jak psu jajca. Oprócz Hala nie ma tu żadnej ciekawej postaci. Ekspozycje po x razie zaczynają być nudne. Forma jest, treści nie za bardzo. 4/10. W planach jeszcze "Oczy szeroko zamknięte". 16-04-2018, 13:26
Nie powtarzasz/nadrabiasz wszystkiego? Nie omiń Barry'ego Lyndona, Paths of Glory no i Eyes Wide Shut, bo dla mnie to jest czołówka Kubricka, tuż za nimi Lśnienie i Dr. Strangelove. Pomimo mojego uwielbieniu dla Stanleya, to 2001 i Mechaniczna pomarańcza to filmy z gatunku tych "ważnych" o których lepiej czytać, analizować, niż cieszyć się z ich oglądania.
16-04-2018, 13:36
Po "Oczach..." zrobię sobie przerwę, ale "Dr. Strangelove" i "Spartakus" mnie jeszcze ciekawią.
16-04-2018, 13:43
simek, o ile z bólem serca i rozczarowaniem przyjmuję fakt, że ktoś nie zachwycił się 2001, tak Pomarańcza to przecież zupełnie inna bajka. Co w niej jest tylko do analizowania a nie zachwycania?!
Krismeister, wydaje mi się, że Eyes Wide Shut może ci się najbardziej spodobać z wszystkich wymienionych. No i simek ma rację, nie odpuszczaj Barry'ego Lyndona. Zamiast Spartakusa Lyndon albo Paths of Glory. Ten ostatni jest, mam wrażenie, często pomijany, niedoceniany, chyba głównie ze względu na czas powstania. Nie do końca zgadzam się, że druga część FMJ jest zdecydowanie słabsza. Raczej połówki są ze sobą dosyć pokracznie sklejone. Ale lubię klimat drugiej połowy. Tak, czy inaczej, w kategorii "wojenne" Paths of Glory być może jest filmem lepszym. No i jakim cudem nie ma tematu o Kubricku? 16-04-2018, 14:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2018, 14:03 przez PropJoe.) (16-04-2018, 14:02)PropJoe napisał(a): No i jakim cudem nie ma tematu o Kubricku? Skandal. Dla mnie jego klasyki zaczynają się od Path of Glory (i ten wybitny poziom utrzymał już do końca). Ale warto też sięgnąć po jeszcze wcześniejsze produkcje. The Killing, żeby zobaczyć czym się inspirował Nolan przy The Dark Knight ;) oraz dla zabaw z montażem. A Killer's Kiss dla przepięknych zdjęć nowojorskich zaułków.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
16-04-2018, 14:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2018, 14:35 przez Ash_9001.) (15-04-2018, 10:19)Predator895 napisał(a): HostilesKapitalny, szokujący brutalnością długo siedzący w pamięci film 10/10Nie wiem, w którym miejscu ten film szokuje brutalnością. Owszem, otwarcie jest mocne, ale potem żadna scena przemocy nie doskakuje do tego poziomu, bo reżyser w ogóle stara się unikać jej pokazywania. Najciekawsze rzeczy dzieją się tutaj w zasadzie poza kadrem. Film generalnie taki sobie, ma kilka mocnych stron, na czele ze stroną wizualną i stonowaną rolą Bale'a, ale fabularnie to raczej ciepłe kluchy. Wspomniane otwarcie to najbardziej emocjonujący moment w filmie, obiecujący, że dostaniemy bezkompromisowy western, ale niestety reżyser odpływa potem w jakieś liryczne rejony, stara się rozliczać historie wojen z Indianami, sadzi banałami o tym, że wszyscy kiedyś umrą i takie tam bzdety. Owszem, ładne to, ale tej klasycznie rozumianej epy to w tym niewiele, a szkoda, bo potencjał na pewno był.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 17-04-2018, 22:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2018, 22:51 przez nawrocki.)
Trochę zbyt łatwo podaje wszystko na tacy - teksty o utracie człowieczeństwa w czasie wojny czy krytyka losu Indian, itd., a przemiana głównego bohatera jest zbyt gładka i szybka (w ogóle psychologicznie to wszystko wydaje mi się tutaj grubymi nićmi szyte), ale to dobry western z kilkoma znakomitymi scenami, np. początek. No i Christian Bale daje czadu. 7/10
18-04-2018, 07:29
Jest nawet osobny temat dla Brimstone:
http://forumkmf.pl/Thread-Brimstone-2016-Re%C5%BC-Martin-Koolhoven--4482?highlight=Brimstone 21-04-2018, 11:34 (05-05-2014, 22:15)Perfik napisał(a):(05-05-2014, 22:03)RandoMan napisał(a): Zupełnie inne love story, 2007, reż. Ole Bomedal Ja kojarzę bo... właśnie nadrobiłem. Koszmarek ;) Do połowy jest całkiem zgrabnie ale później wszystko się sypie. Widać, że wywalono 40 minut materiału. 5/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 21-04-2018, 20:09
Popstar: Never Stop Never Stopping (2016) - Wiem, że nie jest to film pierwszej świeżości ale muszę napisać. Sądziłem że gatunek parodii definitywnie wymarł, ale ten film wlał nadzieję w moje serce, że jeszcze coś się da wycisnąć z tego gatunku. Uwielbiam Andy'ego Samberga, choć uważam, że z jego wszystkich projektów, Brooklyn Nine Nine w jego wykonaniu jest najsłabsze. Tzn sam serial ubóstwiam i przynajmniej raz na odcinek wybucham śmiechem, ale najczęściej nie jest to jego zasługa (kapitan Holt rulez). Natomiast w Popstar uważam, że pozamiatał. Zebrać tyle gwiazd muzyki i przekonać ich, by bawili widza na pewno nie było łatwą sztuką, ale udało się. Fantastyczna parodia, z oczywistych względów kojarzaca się głównie z Justinem Bieberem. Mimo niełatwej dla widza konwencji (mockumentary) ogląda się jednym tchem. Nie nudziłem się nawet przez chwilę. Dobrze też widzieć, że Andy nie opuszcza swoich kolegów (The Lonley Island) i potrafi z nimi stworzyć coś więcej niż tylko quasi-zespół muzyczny. Brawo, 8/10
21-04-2018, 22:32 Cytat:Spartakus" mnie jeszcze ciekawią Spartakus to nudny zakalec skupiający się na wszystkim, tylko nie na tym na czym należało. 22-04-2018, 07:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-04-2018, 07:25 przez Gieferg.)
Ingrid Goes West
Przyznam się szczerze, iż głównym powodem sięgnięcia po tę dość mało znaną produkcję był fakt, że występuje w niej jedna z moich ulubionych aktorek czyli przeurocza Elizabeth Olsen. Jednak seans okazał się być na tyle przyjemny, iż pozwolę sobie stwierdzić, że "Ingrid goes west" to film, który zdecydowanie warto zobaczyć! Dlaczego? No cóż! Głównie dlatego, że Matt Spicer bardzo się postarał, by jego pełnometrażowy debiut nie był głupawą komedyjką czego, jeśli mam być z wami szczery, nieco się obawiałem. Oczywiście humoru tu nie zabrakło, jednakże wyraźnie widać, że reżyser skłaniał się raczej ku temu by jego dzieło zamiast starać się nas rozśmieszać mówiło coś ważnego na temat otaczającej nas rzeczywistoci. Dlatego też bohaterami swojej historii uczynił ludzi uzależnionych od portali społecznościowych. Ludzi, którzy ulegli wszechobecnemu współcześnie trendowi nakazującemu, by wartość danego człowieka mierzyć wyłącznie za pomocą posiadanej przez niego liczby znajomych na Facebooku czy followersów na Twiterze. W rezultacie osoby takie nie żyją prawdziwym życiem, ale raczej takim na pokaz. Skupiają się bowiem wyłącznie na kreowaniu własnego wizerunku w taki sposób, aby wydawać się fajniejszym niż się jest w rzeczywistości. Chwalą się zatem mądrymi książkami, których nigdy nie przeczytali i jeżdzą w modne miejsca wyłącznie po to, aby móc zrobić sobie zdjęcie i "pochwalić się" w Internecie. A jak mądrze powiedział kiedyś Jack Nicholson ""Naprawdę trudno byc wolnym, kiedy jest sie kupowanym i sprzedawanym na wolnym rynku" W takim ujęciu "Ingrid Goes West" zaczyna się jawić nie tylko jako trafny komentarz na temat współczesnego świata zapatrzonego w ekrany telefonów komórkowych jak w święte obrazki, ale także jako ostrzeżenie przed tym, do czego to może prowadzić. Na koniec warto moim zdaniem podkreślić grę aktorską wspomnianej wcześniej Elizabeth Olsen a przede wszystkim Audrey Plazy, która kolejny raz udowadnia swój nieprzeciętny talent. OCENA: 7/10
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood Najlepszy film 2019: Parasite Najlepszy film 2018: Suspiria 22-04-2018, 10:11 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,195 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,878 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,256 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,420 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,696 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,277 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |





