Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
A ja wam mówie, że IX Epizod spokojnie zarobi ponad 900 mln. "Kenobi" jeśli nie dostanie recastu, będzie dobry chociaz tak jak RO i dostanie sensowną promocje przeskoczy miliard...co będzie dalej, kto wie.
Disney powinien jak najszybciej zrobić film skupiony w 100% na nowych postaciach, bez żadnych nawiązań, cameo etc i najlepiej dwa tysiące lat wczesniej. Wtedy sprawdzą prawdziwy potencjał marki.
Klape Solo włodarze Disneya wyjaśnia sobie na trylion (pewnie całkiem sensownych) powodów i zwyczajnie zrezygnują z filmow kolejnych o nim i o Lando.
28-05-2018, 19:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2018, 19:22 przez Kuba.)
.
Liczba postów: 27,700
Liczba wątków: 62
(28-05-2018, 19:14)Mierzwiak napisał(a): Uważam że zwiększona częstotliwość filmów i "rozrzedzenie" marki poprzez filmy niebędące głównymi epizodami nie ma tu dokładnie nic do rzeczy. Gdyby SW Disneya były filmami które trafiły do publiczności tak jak trafiły do niej tytuły MCU (argument o serialowości? Błagam), to i 2, 3 filmy rocznie byłyby hitami. Tyle.
Inflacja marki SW ma troszkę do rzeczy (bo jakby Solo był pierwszym filmem po Zemście Sithów, to zarobiłby trzy razy tyle co teraz), ale nie jest główny powodem czemu to przestała być kura znosząca złote jajka. Przestała, bo Disney robi niezbyt dobre filmy, Marvel robi filmy które się podobają, coraz lepiej ze sobą współgrają, to i zarabiają coraz lepiej, leci hit za hitem, a hajs się sypie grubo.
Zgadzam się, że Disney powinien przestać trzymać się kurczowo znanych postaci, tylko spróbować pomyśleć czemu ludzie pokochali SW, co sprawia, że to są świetne filmy i zrobić w tym uniwersum to samo, po prostu oddać dobrze ten fantastyczny klimat. Dotychczasowe ich filmy bywały lepsze i gorsze, ale każdy wychodził z założenia "ok, mamy Hana/kradzież planów Death Star/Luke'a, Leie i zgliszcza Imperium - co z nimi robimy", zamiast "mamy do dyspozycji całą Galaktykę z masą rzeczy, które ludzie kochają - opowiedzmy jakąś świetną historię używając tych rzeczy"
28-05-2018, 21:23
Stały bywalec
Liczba postów: 5,904
Liczba wątków: 6
@simek
Wszystko prawda, choć ja odnoszę wrażenie, że jak za kilka lat taki Johnson, "mając do dyspozycji całą Galaktykę", zrobi w końcu ten film z nowymi bohaterami, to część z fanów będzie jeszcze błagać o ten "Jabba: Star Wars Story"
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
28-05-2018, 21:28
.
Liczba postów: 27,700
Liczba wątków: 62
Jasne, że wszystko można spieprzyć, ale chodzi mi o zmianę myślenia z takiego, że widzowie kochają Luke'a, Hana, Yodę, Chewiego na: ludzie kochają koncept farmboya, który może czuć moc i być pilotem myśliwca, kosmicznego przemytnika-cynika o złotym sercu, pomysł na rycerzy Jedi (niekoniecznie, a może zwłaszcza nie-ludzi) używających mocy i tak dalej.
Mnie w Gwiezdnych Wojnach nie jara Yoda, czy Obi-Wan (których uwielbiam), tylko poczucie, że takich jak oni w historii tej galaktyki było setki, więc ja poproszę opowieść o którymś z tej setki
28-05-2018, 22:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2018, 22:02 przez simek.)
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Ale tu zrobiono coś jeszcze gorszego. Być może dostaniemy opowieść o którymś z tej setki, ale najpierw skończmy z klasycznymi bohaterami w najgorszy możliwy sposób. Właściwie już oczyścili przedpole, oficjalnie próbując stworzyć "Gwiezdne wojny" dla nowego pokolenia, i może teraz skupią się na nowych herosach. Tylko... dlaczego kosztem oryginalnej trylogii?
Wiele osób to już pisało, ale przy całej swojej infantylności, cukierkowości i sztuczności prequele przynajmniej nie zaprzepaściły spuścizny części IV - VI. A te dwa ogniwa trylogii sequeli po prostu przemieliły OT w rębaku.
Cokolwiek by teraz nie zrobił JJ, to niestety nie wymaże tej abominacji jaką jest TLJ.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
28-05-2018, 22:10
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Czy wy naprawdę nie przesadzacie z tym pokrzywdzeniem starej obsady? I co znaczy skończenie z klasycznymi bohaterami w najgorszy możliwy sposób? Jak powiedziałem, nie rozumiem zarzutów wobec Luka, ale jak tam chcecie , nie zmienia to jednak faktu, że Hamill nigdy nie dostał u Lucasa tak dużo do zagrania ani nigdy tak nie zagrał z jego strony perfekcyjne pożegnanie. Han? Jakoś trudno wyobrazić mi sobie ciekawsze pożegnanie dla tej postaci niż śmierć przy próbie ocalenia duszy własnego dziecka (również po najlepiej zagranym Hanie Forda). O pożegnaniu Lei trudno mówić bo tutaj niestety, ale nikt nie miał wpływu na śmierć aktorki.
Ktoś się naprawdę spodziewał, że te postacie skończą dobrze? Lucas zakazał zabijać Wielką Trójkę głównie dlatego żeby mieć z kim kręcić 3 trylogię.
Mam szczerą nadzieję, że zrezygnują na zawsze z Epizodów po IX i skupią się na innych seriach nie pogardzę historią skupiona tylko na Kylo, kto wie, może gdzieś po za Galaktyką. Dla mnie generalnie Kylo>> wszyscy z filmów SW i dla jego samego będę z ciekawości obserwował wszystko co Disney zapowie.
28-05-2018, 22:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2018, 22:23 przez Kuba.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
W ogole zauwazylem i nie bedzie przesada z mojej strony jesli to napisze, ze jechanie po ostatnich filmach z SW to teraz taka moda i wymyslanie coraz to nowych zarzutow nawet wobec scen, ktore sa zajebiste i zadne marudzenie tego nie zmieni, jest takie dla tych osob podnoszace male ego i wynagradzajace zbyt malego fiuta. Zwlaszcza jak widze po raz wtory te same posty w kazdym temacie.
Nie wiem jak Solo bo jeszcze nie widzialem, ale do tej pory Disney nie zrobil naprawde slabego filmu z uniwersum Lucasa, nie zniszczono legend postaci ze starych filmow, jak juz cos to pieknie się z nimi pozegnano, a nowe postacie- te glowne jak np. Kylo sa rownie zajebiste co stare. Nie mowie tu oczywiscie o takich postaciach jak Rose, bo ta pewnie w nowym epizodzie nie bedzie miala wiekszej roli.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
28-05-2018, 22:38
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Mam nadzieje, że JJ jakoś oszuka Kennedy, zaskoczy wszystkich i zabije Rose w pierwszej scenie
28-05-2018, 22:41
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Danuśka standardowo - jak nie masz nic do powiedzenia względem wysuwanych pod adresem filmów zarzutów (a nigdy nie masz) to dopierdol się do ludzi, którzy je wysuwają. Works every time.
PS. TFA i TLJ są przechooyowe, wszyscy ich główni bohaterowie również, a koło bohaterów klasycznej trylogii nawet nie stali i nic tego nie zmieni. O.
28-05-2018, 22:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2018, 22:50 przez Gieferg.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Mowisz o tych zarzutach jak na przyklad Yoda ciskajacy piorunami to chujowa scena?
Ps. Giefergusiu akurat jestes ostatnia osoba, ktora moze sie tu czepiac mojego posta i moich zarzutow dotyczacych ludzi czepiajacych sie TLJ. Tak, czytalem twoja opinie i nie znalazlem w niej nawet slowa merytorycznego argumentu przeciwko tej produkcji.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
28-05-2018, 22:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2018, 22:53 przez Danus.)
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
Nie wiem jak innych, ale mnie niemalże boli to co zobaczyłem w nowej trylogii. Losy bohaterów OT wyobrażałem sobie zupełnie inaczej. I tak, nie spodziewałem się, że zginą.
Sądziłem, że po prostu przekażą pałeczkę nowemu pokoleniu, a sami zaszyją się gdzieś w galaktyce. I moim zdaniem byłoby to znacznie sensowniejsze zagranie ze strony włodarzy Disneya. Nowemu pokoleniu daliby nowych bohaterów, a starym nerdom daliby to, czego chcieli (i sporo na tym zarobili).
Według mnie starsze alter ego Luke'a i Hana całkowicie zaprzeczają temu, co powiedziała widzom na ich temat OT. Oczywiście, gdyby potraktowano ich losy inaczej, byłby to całkowity fan service. Ale co z tego? Całe Star Wars to jeden wielki fan service. A wszelkie gadanie o artystycznej wartości i chęci dostarczenia dobrego produktu można sobie włożyć w buty.
Usunęli starych bohaterów, niszcząc ich spuściznę, a zamiast tego dali nam wydmuszki w postaci Finna (na którego Rian Johnson nie miał absolutnie żadnego pomysłu), Poego, który miał zginąć w pierwszym akcie TFA, ale w trakcie prac nad filmem awansował na jednego z głównych bohaterów, karykaturalnego Huxa, całkowicie zaprzepaszczonego Snoke'a.
Rey i Kylo się bronią, pierwsza jest sympatyczna, a drugi ciekawym czarnym charakterem, który jakoś tam się rozwija z filmu na film. Ale to za mało.
Nie można zastąpić kultowców w postaci Hana i Luke'a. Można za to stworzyć innych ciekawych bohaterów. Innych to słowo kluczowe. Rey to Luke 2.0, Poe to Han 2.0, Kylo to nieco bardziej rozchwiany emocjonalnie Vader. Snoke miał być Palpatinem 2.0, ale Rian wrzucił tą postać i jej wątki do rębaka.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze bajzel związany z brakiem spójnej wizji.
Gdy Disney kupił LucasFilm wiązałem duże nadzieje z rozwojem marki Star Wars. Szczególnie, że na uniwersum Marvela jest jakiś pomysł i rozwija się sensownie, zgodnie z jakąś wizją i planem.
A Star Wars? W ciągu dwóch lat przeszedłem drogę od nerda do faceta, który zastanawia się, czy to jeszcze są jego zabawki. I sądzę, że takich jak ja jest więcej, co szczególnie widać po pierwszych wynikach "Solo".
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
28-05-2018, 22:57
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,998
Liczba wątków: 1
Cytat:Szczególnie, że na uniwersum Marvela jest jakiś pomysł i rozwija się sensownie, zgodnie z jakąś wizją i planem.
28-05-2018, 23:39
Cytat:W ciągu dwóch lat przeszedłem drogę od nerda do faceta, który zastanawia się, czy to jeszcze są jego zabawki. I sądzę, że takich jak ja jest więcej, co szczególnie widać po pierwszych wynikach "Solo".
Mam dokładnie to samo. Nie ma takiej rzeczy, którą J.J. musiałby zrobić żeby mnie przekonać ostatecznie do Disney Trilogy.
29-05-2018, 07:10
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Co wy macie z tym podziałem na Marvela i Disneya? Przecież wszystko jest i tak pod jednym disneyowskim szyldem, powinniśmy pisać o Marvelu i LucasFilm pod batutą Kennedy.
29-05-2018, 08:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 08:13 przez Huntersky.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,994
Liczba wątków: 0
(28-05-2018, 15:10)srebrnik napisał(a): Spójność między filmami - olać.
Nie lubię disnejowskich "Gwiezdnych Wojen", jestem jednym z tych, którzy prequele cenią sobie wyżej niż te ostatnie gnioty, więc prawie każdy zarzut pod adresem "Disney Wars" uznam za uzasadniony... ale nie ten, że w nowych filmach olano spójność. Bo żeby ją olać, to najpierw musiałaby ona tam być. A co by nie mówić o "Gwiezdnych wojnach" i jakkolwiek by ich pod niebiosa nie wychwalać, spójnością to one nie grzeszyły. Prequele i Stara Trylogia przeczą sobie w tylu miejscach, że aż wręcz trudno mi to traktować jako jedną ciągłą historię. Zwykle jak robię powtórkę, to lecę albo z samymi prequelami albo ze Starą Trylogią, bo jak oglądam te sześć epizodów jako całość, to te wszystkie sprzeczności i niekonsekwencje sprawiają, że wrażenie jest iście dziwaczne.
Oczywiście w nowych filmach Disneya jak najbardziej można odnieść wrażenie, że jeden reżyser prowadzi historię w pewnym kierunku, potem przychodzi drugi i mu to rozwala, wstawiając swoje własne pomysły, które nijak się mają do tego, co nam pokazano w poprzednim epizodzie. Zgoda. Ale gdybym oglądał teraz po raz pierwszy Starą Trylogię i nie wiedział, że kreatywną siłą stojącą za wszystkimi trzema filmami był ten sam człowiek, też mógłbym odebrać to w ten sposób. "Robią tu ewidentnie trójkąt miłosny na linii Luke - Leia - Han, a tu przychodzi Powrót Jedi i nagle, ni z gruchy, ni z pietruchy robią z Luke'a i Lei rodzeństwo? WTF? I jeszcze Leia powiada, że w głębi duszy tak naprawdę zawsze to wiedziała? No, okeeej, ale za cholerę w poprzednich filmach nie zachowywała się jakby wiedziała."
Więc jasne, "Gwiezdne wojny" Disneya jak najbardziej warte są tego, by je mieszać z błotem (sam to chętnie robię, jak tylko się trafi okazja), ale niektóre z ich grzechów wcale nie są w przypadku tej serii nowością.
29-05-2018, 08:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 08:51 przez al_jarid.)
(29-05-2018, 08:13)Huntersky napisał(a): Co wy macie z tym podziałem na Marvela i Disneya? Przecież wszystko jest i tak pod jednym disneyowskim szyldem, powinniśmy pisać o Marvelu i LucasFilm pod batutą Kennedy.
Może jedno studio, ale Marvelem zajmuje się ktoś kto ma łeb na karku.
29-05-2018, 08:51
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
No spoko, ale Disney nie odpowiada w tym wypadku za porazkę. Ba, to Disney uwolnił Feigiego spod ręki Perlmuttera i komitetu Marvel Entertainment, którzy hamowali jego kreatywne decyzje. Problemem jest LucasFilm pod rządem Kennedy i to jak marnowani są utalentowani ludzie pracujący w tym studio. Jak widzę ile ciekawych projektów zostało wywalonych do kosza, to szlag mnie trafia. Już widzę, jak dzieciaki chętnie kupują figurki Finna i Rose.
29-05-2018, 08:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 09:12 przez Huntersky.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ciężko pisać już o nowej trylogii jako całości skoro widzieliśmy dopiero jej 2/3, ale to czego już teraz tu moim zdaniem nie widać, czego nie ma, to HISTORIA zasługująca na opowiedzenie jej w trzech filmach. Nie czuję istotności wydarzeń i nie dostrzegam by dokądś to zmierzało.
Wcześniej było inaczej i nawet bzdurny konflikt handlowy w Mrocznym widmie był JAKIŚ, tworzył jakieś tło, był punktem wyjścia dla wszystkich wydarzeń.
Nowa trylogia to historia Rey? Nie widzę tego. Luke przeszedł długą drogę od farmera do rycerza Jedi i każdy film był dla niego jakimś przełomem:
- dołączenie do Rebelii i zniszczenie Gwiazdy Śmierci
- trening u Yody, konfrontacja z ojcem gdy nie był na nią gotowy, poznanie prawdy o sobie i przegrana
- ostateczna konfrontacja z ojcem i "uratowanie" go, oparcie się kuszeniu Imperatora
Pierwszy i zwłaszcza drugi punkt można przełożyć na Rey, ale czy czujecie że ta postać się zmienia? Ewoluuje? Że coś przeżywa? Jesteście ciekawi co spotka ją w EIX? Mamy niby motyw rodziców ale przez to jak go potraktowano zamiast emocji bohaterki widzę tylko wodzenie widzów za nos.
29-05-2018, 09:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 09:12 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
@Dirk
Oczywiście masz prawo oczekiwać czegoś innego od dalszych losów bohaterów OT niż to co zobaczyłeś w epizodach 7-8, ale spójrzmy na to z innej strony.
Serio wyobrażasz sobie, że taki Luke, Han czy Leia tak po prostu by się usunęli na bok podczas ważnego konfliktu?  (chociaż wait... Luke i Han tak poniekąd zrobili ;/) Jako czytelnik dawnego EU też miałem inne wyobrażenie o dalszych losach np. Luke'a.
Przecież to jest Star Wars, tutaj w kolejnych trylogiach uśmierca się bohaterów tych poprzednich (Obi-Wan, Yoda, Bail Organa). No i w pierwszej części nowej trylogii trzeba zabić mentora protagonisty
A co do Kylo, to taka wg mnie kanoniczna wersja Jacena Solo
Zgadzam się co do tego, że brakuje w SW sensownej jakieś jednej osoby, która by miała na to jakiś pomysł, plan z prawdziwego zdarzenia na następne 10 lat. Pewnie zostane zlinczowany za to co napisze, ale wg mnie takimi osobami mogliby być JJ i Kasdan (pierwszy, bo w TFA pokazał, że czuje ten klimat, drugi ponieważ napisał 4 filmy tego cyklu, 3 dobre i jeden co najmniej przyzwoity).
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
29-05-2018, 09:12
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(29-05-2018, 09:12)szopman napisał(a): Przecież to jest Star Wars, tutaj w kolejnych trylogiach uśmierca się bohaterów tych poprzednich (Obi-Wan, Yoda, Bail Organa)
Tylko że gdy w 1977 ludzie oglądali Star Wars to Obi-wan i Yoda nie byli bohayerami Mrocznego widma, Ataku klonów i Zemsty Sithów a ojciec Lei nie miał nawet imienia więc potknąłeś się o logikę i wybiłeś sobie zęby
29-05-2018, 09:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 09:17 przez Mierzwiak.)
|