06-08-2018, 02:37
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Wolf - z początku nudnawy. Z czasem dałem się ponieść klimatowi i wiarygodnej przemianie Nicholsona w wilka (np. subtelnie znikająca łysina i siwizna). Gorzej było, gdy Nicholson pojawiał się w charakteryzacji, gdzie wyglądał jak wilkołak z pierwszej serii "Scooby-Doo". Jednak gdy film dalej leciał, zrozumiałem dlaczego taki zabieg i przy tym co zaprezentowali w finale kupiłem całkowicie. Chyba najlepsze podejście do mitu wilkołaka w realiach współczesnych. 7/10
Przyrodniczy nitpick - jedną z wilczych supermocy Nicholsona jest wyostrzony zmysł wzroku. Psowate mają raczej kiepski wzrok i jeszcze z ograniczoną paletą barw :). 07-08-2018, 23:23
Lemoniadowy Joe (1964)
Lekko zakurzony klasyk czeskiej komedii. Jako parodia westernu naprawdę dobrze się spisuje - od czasu do czasu jakiś żart nie do końca wychodzi (chociażby telegrafista czytający telegram), ale też wiele razy się zaśmiałem. Brooks z pewnością się inspirował później Lipsky'm Jeszcze lepiej spisuje się jako filmowy eksperyment - twórcy podkoloryzowali czarno-białą taśmę na różne kolory w zależności od nastroju - najczęściej kadry są pożółkłe, innym razem niebieskie, jeszcze innym zielone itd. Jest to według mnie naprawdę znakomity pomysł na stworzenie klimatu Tytułowy protagonista jest w prawdzie nijaki, ale widać że jest on tak napisany umyślnie. Twórcy nieźle bawią się oklepanym wizerunkiem prawego kowboja o złotym sercu, jeszcze wciskając mu w usta co drugą scenę zachwalanie lemoniady, niczym w reklamie xD Najlepszy jest jednak główny czarny charakter, czyli rewolwerowiec Hogo Fogo. Ogólnie sam zamysł na antagonistę będącym mistrzem kamuflażu i iluzjonistą w jednym naprawdę mnie kupuje. Jest też tu dużo numerów śpiewnych i akurat ten fakt mi naprawdę wyjątkowo nie przeszkadza, bo piosenki są tu bombowe ("Whisky, to je moje gusto" najlepsze). Bardzo mi się podobał też montaż, a pojedynek na rewolwery z "murzynem" to jeden z najciekawszych jakie widziałem w kinie ;) 7/10 12-08-2018, 14:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2023, 20:45 przez Kryst_007.)
Książę Egiptu - film z czasów gdy Dreamworks robił animacje 2D i potrafił robić nieco odmiennie od Disneya i tworząc własny styl. Niby film jest animowanym musicalem dla całej rodziny, ale jednocześnie jest niesamowicie dorosły i poważny w wymowie. Humoru tu mało, zero jakichś sidekicków czy comic-reliefów (najbliżej tej kategorii są może dwaj kapłani, ale są OK i dobrze zbalansowani), a piosenki są mało musicalowe tj. nie takie jak przyzwyczaił nas Disney i jego ówczesni nieudolni plagiatorzy. Idealny pod tym względem film!
I jest dość brutalny. Pierwsza scena to mamy wyzyskiwanych niewolników chłostanych okrutnie batem (wszystko w kadrze), a zaraz potem rzeź niemowląt (to akurat poza kadrem), do której wielokrotnie nawiązują. Z kolei podczas sceny plag postacie są pokryte wrzodami. Chyba najbardziej szokująca jest scena gdy Dużym plusem jest to, że wygląd wszystkich postaci został realistycznie odzworowany, bo to żadne hollywoodzkie białasy, tylko ciemnowłosi Semici/Koptowie z charakterystycznymi rysami o ciemnej karnacji (zresztą nie zapominajmy, że akcja dzieje na wiecznie gorących terenach pustynnych). Z kolei dzisiaj film dostałby inne punkty za progresywność, bo na początku filmu padłemu z wycieńczenia Hebraczyjkowi pomaga wstać postać o wyraźnych afrykańskim wyglądzie ;). Zresztą... mam wrażenie, że twórcy sporo czerpali wiedzy egiptologicznej i np. Ramzes ma dość osobliwą czaszkę. Czyżby jakaś subtelna wskazówka do tego, że faraoni wchodzili w kazirodcze związki? I ładnie nawiązanie do oryginału, dlaczego faraon był niewzruszony na kolejne plagi egipskie - w Biblii każdy cud Mojżesza jest kontrowany podobnym cudem od nadwornych magów. Podoba mi się pokazanie, że egipska magia to nic innego jak sztuczki iluzjonistyczne. O animacji i wyglądzie nie będę pisać, bo to będą banalne peany. No, jedynie wspomnę, że CGI nadal trzyma się świetnie (czego nie można powiedzieć o innych animkach z tego okresu - vide "Anastazja" Blutha). Soundtrack też w dechę - o piosenkach już napomknąłem (powiem, że wpadają w ucho), utwór przy krzewie gorejącym - o mój Boże... Przy okazji zauważyłem, że jeden z niewielu filmów animowanym dla dzieci, główna postać męska gdzie ma pełną brodę. Film niestety ma swoje wady, np. humor choć nie boli, ale to najsłabszy jego element, a niektóre projekty postaci nie pasują (dwójka kapłanów, którzy się urwali z innej bajki), tak samo dla mnie zwierzeta są pokazane tu zbyt karykaturalnie w stosunku do w miarę realistycznie rysowanych postaci ludzkich, ale w ogólnym rozrachunku nie są to rażące wady. Oczywiście oglądałem w polskim dubbingu. I pieprzę to, że oryginał ma gwiazdorską obsadę - polski dubbing jest świetny. Co jest świetne w nim, to to, że w dużej większości nie ma tej kreskówkowej nadekspresji, a aktorzy brzmią jakby grali tam na żywo. No, ale w końcu za dubbing odpowiadała Iza Fallewiczowa, reżyserka jednego z najlepszych polskich dubbingów fabularnych ("Ja, Klaudiusz"). Marcin Kudełka odegrał swój najlepszy dubbingowy występ, Borkowski wypada dobrze, a i reszta obsady jest dobrana perfekcyjnie. Chociaż tu też jest parę fuck-upów, bo w piosence o plagach egipskich chórki mają słabe audio, bo nie jestem w stanie zrozumieć, co tam śpiewają. No i momentami jednak przebija się ta typowa dubbingowa nadekspresja. Ale tu też całościowo wypada bardzo dobrze. 9/10 15-08-2018, 20:38
Do szpiku kości (2010)
Pierwsza większa rola w karierze Jennifer Lawrence, która zarazem była trampoliną do sławy. Przyzam, że spodziewałem się po prostu przyzwoitego thrillera z cyklu "obejrzeć i zapomnieć", ale dostałem jednak coś znacznie więcej. To naprawdę świetne i angażujące kino. Nie zdziwiłbym się jakby McDonaugh tworząc "Trzy billboardy" inspirował się tym filmem. Otóż zacznę od tego, że sama historia jest naprawdę wiarygodna i byłem naprawdę ciekawy jak potoczy się to śledztwo, kibicowałem bohaterce w powiedzeniu się go. Ogólnie postacie są tu ciekawie napisane i mam wrażenie, że większość obecnych ma tu coś od siebie do zaoferowania. Podoba mi się sama postać Ree - po prostu kupuję postać nastolatki utrzymującej całą rodzinę i gotową na własną rękę znaleźć ojca. Twarda i kumata dziewczyna radząca sobie lepiej samodzielnie w życiu jak niejeden 17-latek, pełna dylematów, ale starająca się robić to co słuszne i najkorzystniejsze dla najbliższych, obdarzona także siostrzaną troską. Moim zdaniem to jest właśnie najlepsza rola w karierze Lawrence - stonowana i wiarygodna kreacja, zagrana bez cienia szarżu, a do tego pełna wspaniałej gry twarzą (scena na jeziorze). Jak dla mnie to właśnie za ten film najbardziej zasłużyła na Oscara. Drugim najlepszym aktorem w filmie jest John Hawkes jako jej wuj. Pozornie sprawia on wrażenie typowego "Pana Groźnego", z którym lepiej nie gadać, ale z czasem widać w nim cechy ludzkie. Okazuje się człowiekiem, któremu zależy na rodzinie, realizuje swoją motywację niezdecydowany ze względu na okoliczności, ale robi to, bo czuje że powinien. Nawet ci wspólnicy ojca, którzy są gotowi zabić za wstykanie nosa w nieswoje sprawy trochę sprawiają wrażenie ludzi wrażliwych na sytuację Ree, choć powiem że ten przywódca szajki jakiś niezauważalny. Na uwagę zasługują też zdjęcia, które świetnie oddają ten zimny klimat takiego zadupia u stóp gór, także w scenach nocnych czuć tu dobrą robotę. Duże pochwały dla Dickona Hinchliffe'a za tą pracę - nominacja do Oscara powinna być. Podoba mi się też pokazanie typowego życia takiej ubogiej, leśnej rodziny, szczególnie to polowanie na wiewiórki i zjadanie ich nie wiem czemu, ale nawet mi imponowało :D Na sam koniec dodam, że strasznie mnie zdziwiła średnia na Filmwebie. Jestem zdania, że 6,6 to naprawdę niesłusznie zaniżona ocena i film wyraźnie zasługuje na więcej uwagi. Chyba jeden z najbardziej niedocenionych tytułów dekady, na jakie trafiłem wciągu tych 8 lat. 8/10 17-08-2018, 08:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2023, 20:47 przez Kryst_007.)
First Reformed - faktycznie swietny scenariusz, technicznie tez jest bardzo dobrze - zmiana kadrowania wychodzi filmowi na plus, zbiera on jakas energie przez to w centrum sceny, zawsze sciaga tam wzrok.
Jedna z najlepszych rol Hawke'a, to bez watpienia. Bardzo podobalo mi sie tez zakonczenie (ktore zinterpretowalem chyba inaczej niz harlequinade i krismeister) i fajny myk, ktory zastosowal rezyser - zamienia nas troche w ekstremistow, kaze kibicowac takim postawom i ich wyczekiwac. Dopiero zakonczenie przynosi pewne otrzezwienie i przemyslenie. Technicznie rewelacja, szczegolnie muzyka ktora wprowadza nieprzyjemny senny klimat. Aha, zwiastuny prawie w ogole nie zdradzily filmu, czad. 20-08-2018, 13:47
Raw (Grave) Mięso.
![]() To ten film o kanibalizmie, na którym ponoć mdleli czy rzygali. Czy rzygali mdlejąc. Ani to specjalnie szokujące, ani poruszające. Za to idiotyczne. A zwierzęta w tym filmie to... ludzie. Spocona, zaćpana, zarzygana, zachlana kopulująca hołota. 3/10 ----------------------------------------------------------- To już jest koniec (2013) - This Is The End ![]() Rogen gra Rogena, Franco Franco, Hill Hilla, Rihanna Rihannę. To mogła być przeciętna, znośna komedyjka SF ale... żałosne żarty faliczne, głównie, Franco (znowu! Czy ten gość to jakiś zakamuflowany gej?) dopełniły czarę. Aczkolwiek jest jeden dobry dowcipas z Watson ;) 4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 30-08-2018, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2018, 13:17 przez shamar.)
W sumie tylko dla camea (jeśli w tym filmie można mówić o cameo) Watson warto obejrzeć. Ogólnie film sprawdza się chyba tylko na pijackich imprezach, gdy jest potrzeba żeby coś śmiesznego i wulgarnego leciało w tle.
31-08-2018, 08:37
To któryś już z kolei film tego duetu, który jest zmarnowaną szansą. Często przez nadmiar gównianych dowcipów. Mogliby zamiast 3ch zrobić jeden ale z jakimś nadzorem. Z kimś kto by ogarniał te całe zestawy pomysłów, wydające się być wrzucane na odp. się, bez zastanowienia.
Co im się udało? Chyba tylko "Sausage Party"
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 31-08-2018, 12:54
Skyscraper (2018) - Nie wiem co mają w sobie takiego filmy z The Rockiem, ale mogą one zwierać w sobie totalnie beznadziejny scenariusz, oklepane postaci i być do bólu schematyczne (tak jak w tym przypadku), a i tak ogląda się je bezboleśnie, a seans mija wręcz przyjemnie. Nie wiem, który aktor kina akcji ostatnio prezentował taką charyzmę i na którego tak dobrze się patrzyło. Może Bruce Willis w najlepszych czasach (Mela nie liczę, bo on nigdy nie był typowym aktorem kina akcji). Film totalnie należy do Johnsona i wiem, że jeśli kiedyś pojawi się z nim soczysta, krwawa eRka, w której będzie łamał kości i odcinał głowy, to najprawdopodobniej dostanie ode mnie 10/10. No ale musimy chyba jeszcze poczekać, aż Dwayne definitywnie porzuci pomysł o polityce. Poza nim, Drapacz Chmur ma jeszcze dwa atuty. Mimo wszystko świetny pomysł wyjściowy: mogli tylko się nie pierdzielić i stworzyć wieżowiec nie przewyższający Burj Khalifa o 1/3, tylko powiedzmy dwa, trzy razy. Jak się bawić to na całego. Motyw z ogniem „goniącym” bohaterów na coraz wyższe piętra też super. No i trzeci atut to zaskakująco dobre CGI. Nie wali plastikiem po oczach i dużą robotę robi fakt, że większość akcji dzieje się po zmroku. Jeśli ktoś nie lubi wysokości, to po tym filmie nie będzie jej lubił jeszcze bardziej. Na upartego można jeszcze wymienić Neve jako fajnego MILF-a do schrupania. Ale tak jak wspominałem, reszta leży i kwiczy. Dlatego daję ocenę 6/10, a Dwayne’a będę od tej pory oglądał we wszystkim w czym się pojawia. Może nawet przez pół filmu jeść hamburgera.
01-09-2018, 20:48
ja z kolei kompletnie nie rozumiem tego ubóstwienia okazywanego rockowi oraz zachwytami nad nim przesłaniającymi realną ocenę filmu w którym występuje.
a sam skyscraper musiałem wziąć na dwa razy, bo za pierwszym razem usnąłem
tak że o.
02-09-2018, 22:00
Ja też nie rozumiałem, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że oceniam znacznie wyżej niż powinienem każdy koszmarek, w którym on się pojawia. Prawdopodobnie nigdy nie nazwę go dobrym aktorem, ale gość ma coś takiego, co sprawia że dobrze się go ogląda. Może dlatego jest najlepiej zarabiającym aktorem na świecie (Clooney'a i jego biznesu nie liczę). Z utęsknieniem będę czekał na jakąś eRkę z nim. Fala zajebistości zaleje sale kinowe.
03-09-2018, 01:15
Ouija: Origin of Evil
Jeszcze jeden horror o tym samym i z tymi samymi głupimi motywami i scenami. Duch(y) bawi się w ściąganie kołdry ze śpiącej dziewczyny (po co?) po czym gdy ta się przebudziła stoi w miejscu i się patrzy. Czemu od razu nie zrobił tego co w (okropnym) finale? Stał tak dalej do rana, już nic nie próbował robić? Czemu? Film cierpi też na syndrom Annabelle: tytułową grę, tak jak tam lalkę, można całkowicie wyciąć ze scenariusza i nic by się w nim nie zmieniło. No ale marketing rządzi się swoimi prawami. Całość ratuje obsada i dwa pierwsze akty które mimo irytujących głupot są zwyczajnie niezłe, dobrze nakręcone i mają odpowiednio spokojne tempo. We wspomnianym finale, poprzedzonym wyjaśnieniem tego co dzieje się w domu (co oczywiście nie ma żadnego związku z Ouiją), film pada na pysk i już się nie podnosi, za to debilnym ostatnim ujęciem, które przeczy temu co stało się kilka minut wcześniej, zostaje jeszcze dodatkowo dobity. PS. Stare logo Universalu, znaczki w prawym górnym rogu sygnalizujące zmianę rolki w projektorze i drobny, charakterystyczny przeskok na granicy rolek - miłe akcenty, tylko jak się ma do nich twarz dziewczynki deformowana przez kiepskie, współczesne CGI? Mimo wszystko 4/10 04-09-2018, 18:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2018, 18:31 przez Mierzwiak.)
"Revenge" (2017) - Spodziewałem się jakiejś łagodnej popierdółki, i cholernie miło się zaskoczyłem. Film ocieka żywymi kolorami, a w finale dominuje czerwień, jest jej mnóstwo. Ogromne plusy za kadry, kolorystykę, noir bijący z ekranu, brutalność i za nieodwracanie kamery w mocnych momentach, a jest ich naprawdę wiele. Główna postać zagrana fenomenalnie. Na początku nie można oderwać od niej wzroku, a później staje się taką ekstremalną Larą Croft. Świetnie zagrała ból, gniew, strach, ale i uwodzicielsko sprawiła się świetnie. Rozwaliła mnie blizna po browarze, jeśli to była prawdziwa marka, to udany product placement XD 9/10.
07-09-2018, 03:14
Motyw z tatuazem puszkowym jest absolutnie wybitny, szczegolnie ze cala scena to festiwal zmylek i do konca nie wiadomo co sie wlasciwie stalo :D
07-09-2018, 13:23
Prince Of Darkness (1987)
Jeden ze słabszych Carpenterów. Losy bohaterów, mimo, że bardzo szybko rozdzielone są pogrążone w chaosie, ich walka o przetrwanie z demoniczną siłą nie ma żadnego klimatu w dobrze oświetlonych lokacjach Kościoła w środku miasta, a dodatkowo w ich usta włożono mocno toporne dialogi. Finałowa charakteryzacja, pulsująca muzyka i Donald Pleasance jak zwykle poważnie podchodzący do durnowatej fabułki to jedyne rzeczy warte tutaj większej uwagi. Ale lubię Johna, niech ma naciągane 4/10. 08-09-2018, 21:36
Jeszcze dalej niż Północ (2008)
zostało mi to kiedyś polecone jako przykład tych najlepszych francuskich komedii. niestety sam seans to lekki zawód. ani to specjalnie śmieszne, ani odkrywcze, ani wzruszające. w zasadzie to takie "u pana boga za piecem" po francusku. średniak
tak że o.
10-09-2018, 12:04
Bad Samaritan - dość zaskakujący miejscami thriller od faceta, który wysmażył nam Geostorm ;) Zaskakujący bo nie ma tu ani katastrof globalnych, ani spadających meteorytów, ani biegających Godzilli, ani inwazji kosmitów. To film o 2 gościach, którzy są tzw. "carboys" przy restauracjach - odprowadzają wóz klienta na parking gdy ten wchodzi na dłuższą posiadówę z rodziną. Sęk w tym, że zamiast na parking goście w między czasie jeżdżą po domach klientów i dokonują drobnych kradzieży. Pomysł intrygujący i fajny, niestety dość szybko eksploatowany na rzecz właściwej intrygi w którą zamieszana jest przywiązana do krzesła dziewczyna, znaleziona w posiadłości pewnego tajemniczego biznesmena. Sprawa szybko skręca w znane rejony, a David Tennant w roli złola udowadnia że świetnie się czuje jako psychol - swoją drogą ktoś kiedyś wrzucił propozycję że mógłby zagrać Riddlera w trylogii Nolana. I byłby to świetny wybór. Sam film ma dobre momenty (motyw ze znalezieniem dziewczyny jest całkiem spoko) jak i trochę żenujących wtrętów, w tym pizdowatego głównego bohatera (który chodzi z miną jakby miał się za chwilę rozpłakać). Taki przeciętniak do obejrzenia, gdy nie ma nic lepszego pod ręką.
5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
16-09-2018, 10:57
BlacKkKlansman (2018)
Ta historia jest tak dziwna, że musi być prawdziwa :) Początek jest perfekcyjny, idealnie wejście w historię, bez zbędnego wyjaśniania wszystkiego jak na tacy. I od początku widać, że Lee ma coś do powiedzenia tym filmem. Zrobił ten film z dużą werwą, idealnie miesza humor z dramatem. Widać, że miał wizję i trzymał się jej od początku do końca. Aktorów też trzeba pochwalić bo dostali trudny materiał i chyba nie mogli być do końca pewni co z tego wyjdzie i czy w ogóle wyjdzie. Washington wypadł bardzo dobrze, Driver wręcz świetnie (a za nim nie przepadam). Drugi plan jest idealny, wszyscy zaufali, że są w dobrych rękach i dali z siebie wszystko. Ale najbardziej lubię ten film za to, że Lee się tutaj nie czai. Mógł zrobić film bardziej bezpieczny, taki żeby nikogo nie urazić. Ale nie, to jest mocny, bardzo krytyczny głos wobec tego co się dzieje. I to jest największy plus tego filmu. 9/10
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
16-09-2018, 20:08 (16-09-2018, 20:08)Ash_9001 napisał(a): Ale nie, to jest mocny, bardzo krytyczny głos wobec tego co się dzieje. Wobec czego? I co się niby dzieje?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 16-09-2018, 20:39 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,096 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,813 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,220 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,449 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,745 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,368 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,145 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,204 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 9 gości |
Spoiler![[Obrazek: 0*IYmUCqWVK9jS1u6n.jpg]](https://cdn-images-1.medium.com/max/1600/0*IYmUCqWVK9jS1u6n.jpg)
![[Obrazek: 5231_mini.jpg]](https://www.tekstowo.pl/upload/soundtracks/5231_mini.jpg)





