Jessica Buch
Liczba postów: 1,684
Liczba wątków: 6
Mental napisał(a):ludzie, o co wam chodzi?
Mental, ale nie zaprzeczysz, że cała ta rozmowa nt. czy NCFOM jest mainstreamowy, czy nie - godna jest ("prawie") tekstom Tarantino. Jakoś dziwnie kojarzy mi się ze sceną z filmu "Wściekłe psy" gdzie grupa kolesi przy stole debatuje o przesłaniu piosenki Madonny. Kontekst ten sam.
17-02-2008, 20:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,542
Liczba wątków: 375
cała ta rozmowa została zapoczątkowana przeze mnie (o czym nie omieszkał wspomnieć nowak) i teraz trochę mi głupio, bo chłopaki się rozbestwili i wyzywają się od pajaców, a to w niczym nie przypomina pogaduszek z Tarantinowskich "Piesków" :)
17-02-2008, 21:14
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
Mental napisał(a):bo chłopaki się rozbestwili i wyzywają się od pajaców
Zażalenia proszę do nowaka.
17-02-2008, 21:18
Jessica Buch
Liczba postów: 1,684
Liczba wątków: 6
Mental napisał(a):chłopaki się rozbestwili i wyzywają się od pajaców, a to w niczym nie przypomina pogaduszek z Tarantinowskich "Piesków" 
no tak, nie ta liga.
17-02-2008, 21:44
Dużo pisze
Liczba postów: 334
Liczba wątków: 0
Po 14 stronach nie ma co powtarzac tyh wszystkich pozytywnych uwag dotyczacych filmu, wiec skoncze te czesc posta prostym zdaniem - film bardzo mi sie podobal. Otoz i to finito, cesarzu Hirohito.
Do tegoz dodam, ze bardzo, ale to baa-a-rdzo podobal mi sie watek Szeryfa Bella (Tommy przypominal mi troche swoje postacie z In The Valley Of Elah i Trzech Pogrzebow Melqiadesa, ale coz, Tommy w kapeluszu to Tommy w kapeluszu). Szeryf Bell, zmagajacy sie z duchem swojego ojca, ze swoimi slabosciami, ze strachem i myslami o smierci. Swietna jest ta zagrywka wzieta wprost z pierwowzoru ksiazkowego - film konczy monolog Bella na temat swoich snow. Dzielo jest spiete klamerka, bowiem na poczatku filmu takze Bell odzywa sie do nas, wspominajac o starych, dobrych czasach.
Cholera, strach pomyslec. Skoro lata osiemdziesiate, zrodzone z brutalnosci wojny w Wietnamie, nie byly krajem dla starych ludzi... to co mamy tera?
Swietny film.
18-02-2008, 10:08
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
Strummer napisał(a):No Country nie jest mainstreamowy. Wskazuje na to np. szereg rozwiązań fabularnych, których nigdy nie spotkasz w filmie mainstreamowym.
No to daj jakieś przykłady, bo dla mnie fabuła jest właśnie mainstreamowa, choć trzeba rzeczywiście przyznać, że typowy amerykański zjadacz popcornu może się czuć lekko skołowany po zakończeniu seansu (właśnie przez to, że nie wyłapie tych alegorii, zresztą tak jak ja po pierwszym seansie).
Cytat:bardziej mainstreamowe jest "fargo". uwazasz, ze fakt, ze film nie ma elementów pastiszu, czyni go bardziej mainstreamowym
Tak właśnie uważam, ale przeciez to jest tylko moja opinia (mam do niej prawo  ). Dla mnie własnie taki thriller z alegorią (śmierć, rola losu, postawy ludzkie, inne) w środku jest bardziej mainstreamowy niż pastisz gatunku crime-drama (odnoszę to do Fargo), w którym obok zabijania z zimną krwia mamy mase czarnego humoru, pełno śmiesznych (z zamierzenia reżysera) postaci na 2-im (np. porywacze) i trzecim (np. prostytutki,Azjata) planie. A wprzypadku NCFOM mamy też zabijanie, ale tym razem praktycznie bez wydurniania się-Coenowie, przez to, że korzystali z mainstreamowej książki, spoważnieli; nadal mówia o naturze ludzkiej, ale tym razem już poważniejszym językiem. Po zastonowieniu, stwierdzam jednak, że RA też jest raczej mainstreamowe, to samo mozna powiedzieć o Hudsucker Proxy. Ale IMO NCFOM jest bardziej mainstreamowe niż Fargo, a praktyczny brak muzyki nie jest przecież niczym wyjątkowym (np. Antonioni czy nawet Coenowie w ich debiucie). A zakończenie nie jest IMO hollywoodzkie, przeciez juz to wytłumaczyłem, ale odniosę się jeszcze raz.
Cytat:Owszem, Chigurh nie może zginąć, bo reprezentuje śmierć, ale taka analiza wykracza poza standardowe ramy hollywoodzkiej produkcji. To dlatego przeciętni widzowie (patrz wyżej) są oburzeni brakiem "PRAWDZIWEGO" zakończenia
No dobra, ale Coenowie nie będą kręcić filmu z myślą, czego oczekuje przeciętny widz-oni tworzą dzieło (bez nacisków studia) tak, jak uważają, ze jest najlepiej. Przeciętny widz może nie wyłapac alegorii, ale Coenowie nie przejmują sie tym, co bedzie myślał przeciętny widz amerykańskiego kina po zapaleniu się świateł na sali kinowej, oni chcą, żeby ich film był ponadczasowym arcydziełem, tworza film dla tych, którzym myślą albo mają go zamiar obejrzec co najmniej dwa razy (z tego,co czytałem na forum imdb to wiekszość kinomanów ogląda ten film kilka razy).
Cytat:Moss, którego przez prawie cały film publika ma za głównego bohatera, ginie poza ekranem i nawet widok jego zwłok można przegapić. Oczekiwania przeciętnego widza hollywoodzkiego filmu są takie, żeby główny bohater -- nawet jeśli ginie -- zginął spektakularnie i na ten czy inny sposób bohatersko, po konfrontacji z badguyem, która stanowi kulminację filmu. Co tam przeciętni widzowie -- nawet na tym forum, które siłą rzeczy odwiedzają ludzie jakoś tam zaznajomieni z kinem, niektórzy mieli kłopoty z pogodzeniem się z takim rozwiązaniem. Czuli się "oszukani" przez Coenów. Bracia w tym filmie "oszukują" swoją widownię. To bardzo niehollywoodzkie.
Głównym bohaterem był IMO mimo wszystko Ed Tom. Poza tym ja nigdy nie napisałem,że ten film jest hollywoodzki (jeszcze raz powtarzam, że taką teze wysunął Mental), po dwóch seansach wystawiam mu maksymalną ocenę(10/10), uważam ten film za arcydzieło, jakby podsumowanie tego, o czym Coenowie mówili w ich poprzednich filmach odnośnie śmierci, losu człowieka, natury ludzkiej, a to wszystko w świetnym opakowaniu thrillerowskim (z niesamowicie perfekcyjnie stworzonym tempem akcji).
I'm smart and I want respect!
18-02-2008, 12:55
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,129
Liczba wątków: 57
Ale wy ludzie macie problemy, ale w szczególności Nowak. Trochę luzu koleżko
Właśnie jestem po seansie owego filmu i chciałbym podzielić się wrażeniami. No więc film mnie zachwycił, świetna reżyseria i aktorstwo. Nie wiem od czego konkretnie zacząć ponieważ w filmie Coenów jest tyle doskonałości, że za dużo by wymieniać. Ale podam kilka przykładów:
- Swietny Javier Bardem w roli zabójcy. Rozwalił mnie jego sposób pracy, a mianowicie pistolet do ubijania bydła(jeśli się nie mylę).
-Josh Brolin-bardzo przekonywujący w swojej roli.
Ogólnie film naprawdę znakomity i po ponownym obejżeniu podnosze ocenę na 10. Ale nie uważam by film był arcydziełem(tak dla ścisłości)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
18-02-2008, 17:36
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Danus1986 napisał(a):Ogólnie film naprawdę znakomity i po ponownym obejżeniu podnosze ocenę na 10. Ale nie uważam by film był arcydziełem(tak dla ścisłości) :)
Wielki jest ten, co potrafi sobie zaprzeczyć w dwóch kolejnych zdaniach ;)
18-02-2008, 17:57
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,129
Liczba wątków: 57
Negrin nie zrozumiałeś mojego sposobu oceniania. Od niedawna oceniam filmy w taki sposób, że 10\10 to jeszcze nie jest arcydzieło. Dla mnie jak coś jest arcydziełem oceny nie ma. To poprostu ARCYDZIEŁO  Wiem trochę to dziwne, ale uważam że najsprawiedliwsze
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
18-02-2008, 18:16
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
nowak napisał(a):No to daj jakieś przykłady, bo dla mnie fabuła jest właśnie mainstreamowa, choć trzeba rzeczywiście przyznać, że typowy amerykański zjadacz popcornu może się czuć lekko skołowany po zakończeniu seansu (właśnie przez to, że nie wyłapie tych alegorii, zresztą tak jak ja po pierwszym seansie).
GIGANTIKA SPOJLEROZA
1). Osoba, której kibicujemy, z którą się identyfikujemy, zostaje przez twórców potraktowana jak mało ważna, nikogo nie obchodząca postać(śmierć na off-screenie). Tak się nie robi w filmach mainstreamowych.
2). Główny zły bierze udział w scenie, w której w mainstramowym filmie by już zginął(wypadek). Chcemy, żeby Chigurh opuścił ten świat, ale Coenowie znów grają nam na nerwach.
3). Ludzie odmawiają pomocy ściganemu przez mordercę, z którym sympatyzujemy, a udzielają jej psycholowi, który niedawno go ścigał.
4). Mossa zabijają ludzie, którzy są wspomniani w filmie kilka razy i przez resztę trwania prawie się nie pojawiają. Gościa zabijają bohaterowie prawie epizodyczni. Nie do pomyślenia w mainstramowym filmie.
5). W zakończeniu, zamiast dojść do konfrontacji gut versus evil, szeryf opowiada o śnie, a Chigurh gdzieś zwiewa i nie wiemy co się z nim dzieje dalej. Nie-mainstreamowe jak cholera.
18-02-2008, 20:17
.
Liczba postów: 28,483
Liczba wątków: 62
Wystarczy zjechać z ocenami wszystkich innych filmów o jeden punkt, a tym które uważasz za arcydzieło dąc dyszkę i tym sposobem zmieścisz się w skali.
18-02-2008, 20:18
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
SPOILERY "NCFOM" oraz "FARGO" (proponuję po prostu w temacie odznaczyć, ze są spoilery)
Właśnie wróciłem z kina, byłem z kumplem, który film skwitował: "Ciągnęło się to niemiłosiernie i w ogóle nie zrozumiałem co reżyser miał na myśli". No comment  .
A co ja mogę powiedzieć? Niesamowite kino, choć przyznam, że od razu po wyjściu z sali miałem mętlik w głowie, dopiero spokojna analiza pozwala na odkrycie sedna filmu. Uwielbiam takie kino, które dochodzi do ciebie z czasem.
Gdzieś wcześniej ktoś napisał, że w finale nie ma konfrontacji dobra ze złem. A właśnie jest - mówię tu o scenie spotkania Chigurha z żoną Mossa. Przypomniała mi się genialna scena z "Fargo", gdy policjantka (McDormand) rozmawia w radiowozie z mordercą granym przez Stomare. Podobne spotkanie mamy tutaj. Żona Mossa jest tu jedyną naprawdę nieskazitelną postacią - od samego początku ostrzega Mossa, cały czas działa w jego interesie, mimo iż wie, że znajduje się w bardzo złej sytuacji. W jakiś sposób sama przyczynia się do śmierci męża - odmawiając pozostawienia chorej matki samej doprowadza do namierzenia Mossa. To prawdziwie niewinna postać. Może dlatego Coenowie nie pokazują nam jej (prawdopodobnej) śmierci, pozostawiając jej pewną "ekranową" godność.
Koniecznie muszę przeczytać książkę (już kupiona), a następnie znowu zabrać się za film...
18-02-2008, 21:37
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Karol napisał(a):SPOILERY "NCFOM"Może dlatego Coenowie nie pokazują nam jej (prawdopodobnej) śmierci, pozostawiając jej pewną "ekranową" godność.
Trafne!
Też muszę koniecznie książkę dorwać. Podobno Coenowie bardzo niewiele zmienili.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
18-02-2008, 21:46
Nowy
Liczba postów: 56
Liczba wątków: 0
kurde, ja właśnie odkryłem, że bracia Coen w tym roku mają szansę na łącznie 8 oscarów !! i nie mam tutaj na myśli tego, ze film ma 8 nominacji  sami bracia są nominowani jako producenci, reżyserzy, scenarzyści oraż montażyści. niesamowita sprawa. ktoś moze powiedziec, ze oscary nie są zadnym wyznacznikiem, ale to będzie ewenement, jesli zgarną fulla. i uwazam, ze szanse są spore
w przypadku fargo syt. byla podobna, ale wtedy ethan byl nominowany jako producent, a jeol jako rezyser. obaj mieli nominację za montaż i zgarneli oscara za scenariusz
19-02-2008, 01:46
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,129
Liczba wątków: 57
simek napisał(a):Wystarczy zjechać z ocenami wszystkich innych filmów o jeden punkt, a tym które uważasz za arcydzieło dąc dyszkę i tym sposobem zmieścisz się w skali.
No widzisz ale ja nie chcę nic zmieniać. Dla mnie filmy które dostają dyszke to obrazy zajebiste, moje ulubione oraz te na których się świetnie bawiłem, Arcydzieła to arcydzieła- oprócz tych powyższych należy dodać ze to filmy wybitne, genialne.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
19-02-2008, 08:47
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
Strummer
Będą Spojlery
Ad.2 Cytat:Chcemy, żeby Chigurh opuścił ten świat
, Mów za siebie; powtarzam jeszcze raz - Chirurgh w tym filmie to śmierć, więc nie może zginąć i ja przynajmniej tego nie chciałem.
Ad.1-dla mnie to Ed Tom był głównym bohaterem, choć rzeczywiście jakieś utożsamienie się z Mossem na pewno sie wytwarza (szeczególnie, jeśli film traktuje się wyłącznie jako thriller) i jego zabicie off-screen może wydawać się nieszablonowe.
Ad.3-weź pod uwagę, że Moss był chciwy i ukradł pieniądze, więc jemu nie należałą sie dobroć ludzka, a Anton to Anioł Śmierci, spełniający na ziemi ważną rolę, poza tym chłopaki chcieli mu pomóc, bo właśnie mial wypadek.
Ad.4-przeciez rozkaz zabicia wydaje "The man who hired Wells", a więc główny katalizator wszystkich zdarzeń w filmie, a to, że za spust pociąga ktoś, kogo mało widzieliśmy w filmie to przeciez nic dziwnego-poza tym Meksykanów widzimy trzy razy przed tym, kiedy zabili Mossa-na pustyni, w 1-szym hotelu i wtedy, kiedy już śledzą Carlę i jej matkę.
Ad.5-tak jak napisał Karol, do konfrontacji good vs. evil w pewnym sensie dochodzi, a film musi się skończyć monologiem Ed Toma, bowiem tak samo się zaczął. A Chirurgh idzie dalej w świat, bo śmierć nie może być usunięta z ziemi i gwarantuje ci, że dalej będzie robił to, co wcześniej. Ale jeśli rzeczywiście traktujesz Antona jako zwykłego bad-guya to nie dziwię się, że czułeś sie skołowany.
Koniec Spojlerów
IMO film jest w mniejszym stopniu thrillerem niż alegoryczna opowiastką o naturze ludzkiej, postawach ludzkich, roli losu w naszym życiu, śmierci itp., więc nie można oczekiwać od niego, by spełniał wszystkie zasady mainstreamowego thrillera (a do tego sprowadzają się wszystkie twoje zarzuty). Coenowie jak zwykle nie tworzą standardowego jedno-gatunkowego filmu, ale, przez to, że pierwszy raz mówia o poważnych sprawach poważnym językiem, pozwoliłem sobie nazwać NCFOM jednym z ich bardziej mainstreamowych filmów.
I'm smart and I want respect!
19-02-2008, 12:28
Stały bywalec
Liczba postów: 4,277
Liczba wątków: 61
A może by tak ktoś zebrał te Wasze dyskusje do kupy i byśmy je wrzucili na stronę KMF jako dłuższy artykuł / analizę? Co Wy na to, podjąłby się ktoś?
"It's alive!"
19-02-2008, 12:43
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Nie chciało mi się przeglądać tematu, ale wydaje mi się, że jestem osamotniony w moim poglądzie.
Nie podoba mi się No country for old men. Zabierałem się do niego trzy razy i dopiero za trzecim razem nie wyłączyłem po 20 minutach. Co mam do tego filmu? Właściwie jedno - nudzi mnie. Mój organizm go nie toleruje i mówił mi w trakcie oglądania "prześpij się, nic nie stracisz". Kilka scen naprawdę mi się podobało (zwłaszcza spotkanie Brolina z Bardem), ale przez większą część filmu raczej przysypiałem.
19-02-2008, 13:01
Stały bywalec
Liczba postów: 908
Liczba wątków: 22
nowak napisał(a):Strummer
Będą Spojlery
Ad.2 Cytat:Chcemy, żeby Chigurh opuścił ten świat
, Mów za siebie; powtarzam jeszcze raz - Chirurgh w tym filmie to śmierć, więc nie może zginąć i ja przynajmniej tego nie chciałem.
Jezeli rzeczywiście w trakcie oglądania po raz pierwszy już wiedziałeś, że to śmierć i złapałeś symbol to gratuluję. Ja np. dopiero po zakończonym seansie zacząłem wątpić, że to zwykły bad-guy. Podczas oglądania miałem go za złego gościa i chciałem, żeby zginął.
nowak napisał(a):Ad.3-weź pod uwagę, że Moss był chciwy i ukradł pieniądze, więc jemu nie należałą sie dobroć ludzka, a Anton to Anioł Śmierci, spełniający na ziemi ważną rolę, poza tym chłopaki chcieli mu pomóc, bo właśnie mial wypadek..
Znowu : jeżeli w trakcie filmu kapnąłeś się, że to anioł śmierci to szczerze gratuluję.
nowak napisał(a):Ad.5-tak jak napisał Karol, do konfrontacji good vs. evil w pewnym sensie dochodzi, a film musi się skończyć monologiem Ed Toma, bowiem tak samo się zaczął. A Chirurgh idzie dalej w świat, bo śmierć nie może być usunięta z ziemi i gwarantuje ci, że dalej będzie robił to, co wcześniej. Ale jeśli rzeczywiście traktujesz Antona jako zwykłego bad-guya to nie dziwię się, że czułeś sie skołowany. .
Nie wierzę, że przewidziałeś zakończenie, i to, że film MUSI się tak skończyć.
19-02-2008, 15:14
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
No dobra, z tym mainstreamem po pierwszej projekcji przesadziłem, ale później chyba umiejętnie obroniłem tą tezę (bogatszy już o drugą projekcje i kilka tekstów na forum imdb-BTW co się dzieje z forum imdb-przed chwilą skasowało wszystkie posty  hock:  ).
Ale dziwi mnie to, że ty tak ostro mnie za to zaatakowałeś, będąc już sam po dwóch projekcjach i zapewne lekturze forumowych opinii, a później dalej brnąłeś w to, traktując NCFOM jako zwykły thriller i opierając na tym swoja argumentację (broniąc swoją tezę, że NCFOM nie jest mainstreamowe).
I'm smart and I want respect!
19-02-2008, 18:38
|