06-12-2018, 23:14
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Czytałem kiedyś chyba, że na bardzo wczesnym etapie tak miała wyglądać ta walka w KB - z obalaniem kartonowych wieżowców i deptaniem ludzików. Ale koniec końców pomysł upadł jako, cóż, debilny. Także Tarantino może i zamierzał czerpać inspirację, ale w ostatecznym produkcie jej brak.
BlacKkKlansman
Niesamowicie męczący seans, który od początku do końca stawia tezę, której nie można w żaden sposób obalić, ani z nią dyskutować. Porównałbym ten film do wypocin Vesper na forum. Do tego finałowe zdjęcia archiwalne z przemową Trumpa na czele. Brak słów. Samo śledztwo też raczej mało wciągające i pod koniec zdarzało mi się zerkać na zegarek. O takie czysto filmowe aspekty, jak zdjęcia, aktorstwo czy scenografia to wszystko jest tip-top. Washington jest raczej średni, ale reszta z Driverem i Paakkonenem na czele są genialni. Szczególnie ten drugi daje prawdziwy popis w roli rasistowskiego psychopaty - dopiero po jakimś czasie ogarnąłem, że to ziomeczek z Wikingów. 5/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-12-2018, 01:19 (06-12-2018, 22:53)Mierzwiak napisał(a):(06-12-2018, 21:31)OGPUEE napisał(a): Quentin Tarantino (i czerpał z niego inspirację tworząc bitkę Panny Młodej i Elle Driver w Kill Billu) ![]() https://www.imdb.com/title/tt0060440/movieconnections Tarantino to nawet kazał Daryl Hannah obejrzeć film. @Paszczak Jak ja czytałem, jedynie czerpał choreografię z filmu. Aczkolwiek kazał zbudować makietę Tokio w Kill Bill Vol 1 (która wcześniej była wykorzystana w jednym filmie z Godzillą) 07-12-2018, 19:43
10x10 - idealny thriller do schabowego niedzielnego. To taki rodzaj filmu, który nie zmienia kinematografii, ale też nie obraża szarych komórek. Z niezrozumiałych przeze zemnie powodów jeszcze nie wylądował na Netflixie - a wygląda dokładnie tak, jakby miał się znaleźć w bibliotece VOD. Fabuła w skrócie - pewien facet (Luke Evans) porywa pewną kobietę (Kelly Riley), wiezie ją do swojego domu na zadupiu i więzi w niewielkim, dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Przesłuchanie babki przez psychopatę zaczyna się o nietypowego "Jak masz na imię?", a dalej jest tylko bardziej gęsto i krwawo. Dzięki idealnemu metrażowi (godzina i dwadzieścia z haczykiem) w ogóle nie nudzi, a niezła chemia między parą głównych bohaterów oraz stopniowe rozkręcanie gry w kotka i myszkę powoduje, że w zasadzie ciężko temu filmowi zarzucić coś na tyle dużego, abym dał mu mniej niż 6/10. Podobało mi się zwłaszcza to że . Może nie jest to świeży motyw w takich filmach, ale na tyle rzadko widywany, że w sumie mi się jeszcze nie opatrzył.
Także ten, 6/10 i znaczek "Jeśli nie macie co oglądać, to można zerknąć okiem".
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
08-12-2018, 19:52
ALPHA (2018)
Na początek chwila zadumy nad jednym z najgorszych zwiastunów ostatnich lat: Co oni do cholery myśleli reklamując ten film jak infantylną produkcję z kanału przyrodniczego, nie mam pojęcia. Cała dystrybucja Alphy to zresztą jeden wielki pierdolnik, premierę przekładano kilkukrotnie, a u nas wyszedł gdy już dawno można było go obejrzeć w HD z alternatywnych źródeł. I szkoda, bo to bardzo fajne kino przygodowe, na dodatek piękne wizualnie. Pomimo bijącej chwilami po oczach taniochy efektów, dostajemy masę ślicznych ujęć, z których jedno (1:20 w trailerze) wylądowało na moim pulpicie. Fabuła to oczywiście kompletna bajeczka. Złożony i powolny proces oswajania psów sprowadzony został do relatywnie krótkiej wędrówki chłopca i jego wilka przez pustkowie, z wrzuconym pierwszym aportowaniem i podobnie znajomymi motywami. Ale przyjemnie się to ogląda, centralna para budzi sympatię, a cokolwiek nadmierna pośpieszność narracji jest osłodzona różnorodnością przygód i scenerii. Wyreżyserował jeden z Hughesów. Ten lepszy, który nie popełnił Broken City. Polecam slepemu, jeśli nie widział. 9-/10 09-12-2018, 17:44
The Christmas Chronicles
Jeżeli filmu o tematyce świątecznej nie można obejrzeć bez zgrzytania zębami, to jest bardzo źle...W zasadzie to gdyby nie Kurt Rusell, to byłby kolejny random generic straight to DVD christmas shit movie. Niestety, to kolejny tytuł, który zdaje zostać położony przez sam fakt bycia sygnowanym przez Netfliksa. Sztampowa fabuła pt. uratuj święta dodatkowo męcząca z uwagi na jedną z najbardziej irytujących ról dziecięcych (dziewczynka-chodząca-ekspozycja tłumacząca wszystko głupim widzom). Historyjka poza pojedynczymi scenami i dialogami jest nijaka i mocno przewidywalna, a przede wszystkim stoi trochę w rozkroku - niby tli się tam jakiś przekaz, ale słabo pokazany. Komedia też z tego żadna, chyba, że ktoś lubi setną wariację slapstickowych elfów Mikołaja. Akcja toczy się w nocy i nawet nie pokuszono się o dopracowanie efektów, które są po prostu...budżetowe. Plusy? Kurt Rusell jako Mikołaj to jedna z najlepszych ekranowych inkarnacji tej postaci i naprawdę smutno się robi na sercu, że taki potencjał został zmarnowany na taki sztampowy film. Sekwencja przesłuchania i koncert dodaję do jednych z jego najlepszych sekwencji, uczta dla fanów. 4/10 Ps. Odświeżyłem w weekend Krampusa z 2015 - to jest dopiero świąteczny film! Polecam ;) 10-12-2018, 18:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2018, 18:22 przez Badus.)
Mieć Kurta Russela w roli św. Mikołaja i mimo to zrobić słaby film świąteczny... to trzeba być Netfliksem.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 10-12-2018, 18:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2018, 18:26 przez nawrocki.)
Outlaw King - chyba najlepszy do tej pory film zrobiony za kasę Netflixa. Od Braveheart'a dzieli go co prawda przepaść, ale pomijając słabego Pine'a to fajne i wciągające patrzydło historyczne z kilkoma dobrymi scenami rzezi. Początkowy mastershot to ciekawy motyw na rozpoczęcie filmu.
7/10 6 Days - dość pobieżna i krótka historia oparta na faktach. 30 kwietnia 1980 roku irańscy zamachowcy zaatakowali irańską ambasadę w Londynie. Do odbicia zakładników wyznaczona zostaje ekipa komandosów SAS, w między czasie po drugiej stronie ulicy działa oddział policji próbujący rozwiązać problem dyplomatycznie przez telefon. Reżyser nawet nie próbuje opakować tej historii w coś więcej niż bezpośrednia relacja z perspektywy nieustannie przygotowujących akcję komandosów oraz Marka Stronga nawijającego przez telefon do Irańczyka. W efekcie brakuje tutaj drugiego dna, a przejmowanie się wyczynami sympatycznych bądź co bądź SASów jest bardzo umowne. 90 minut mija szybko, zakończenie bez twistów ;) 5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-12-2018, 20:20 (10-12-2018, 20:20)Snappik napisał(a): Outlaw King - chyba najlepszy do tej pory film zrobiony za kasę Netflixa. Od Braveheart'a dzieli go co prawda przepaść, ale pomijając słabego Pine'a to fajne i wciągające patrzydło historyczne z kilkoma dobrymi scenami rzezi. Początkowy mastershot to ciekawy motyw na rozpoczęcie filmu.Dla mnie najlepszym filmem Netfliksa wciąż pozostają Opowieści o rodzinie Meyerowitz, ale Outlaw King to bardzo solidne kino które dość szybko mnie zaangażowało. Zwiastun faktycznie nie porywał, ale film okazał się dobry, chwilami nawet bardzo; nakręcony też jest z odpowiednim rozmachem, wygląda ładnie i drogo. Pine mi się podobał, nie nazwałbym go tutaj słabym, chociaż trochę brakuje mu charyzmy. Taylor-Johnson na drugim planie znowu błyszczy. Mocna siódemka. 16-12-2018, 21:40
Kursk - z jakichś dziwnych powodów film dostał średnią prasę, a moim zdaniem jest megaodważny i niezwykle udany w tym co robi - krytykuje Ruskich za bierność, pychę i wałki medialne przy okazji słynnej już akcji ratunkowej wydobycia załogi z okrętu podwodnego. Nie ma tutaj sztucznie sadzonego happy endu. Z każdą minutą i sceną bohaterowie żegnają się ze światem, a na górze rozgrywa się polityczna agitka Rosjan. Vinterberg jedzie grubo, ale nic w tym dziwnego - już w Polowaniu dał się poznać jako reżyser, który świetnie operuje ludzkimi zachowaniami. Tutaj przedstawił Von Sydowa w taki sposób, że ma się ochotę starucha zajebać jeszcze zanim pojawią się napisy końcowe. Wydarzenia w filmie w większości pokrywają się z tymi, jakie wyciekły do prasy, ale to co dzieje się katastrofie na okręcie to już robota scenarzysty i tutaj kolejny plus - w żadnym momencie wydarzenia i ich realizm nie odfruwają w stronę Marsa. Wszystko ma niesamowicie "mokry" posmak i chłód dobijający załogę czuć na metry. No i dostałem jeszcze świetną scenę nurkowania do innego przedziału, zrobioną na jednym ujęciu. Taka Grawitacja pod wodą, ale bez CGI-oszustwa. Te kilka minut, gdy bohater grany przez Schoenaertsa przeszukuje kolejne szafki ze sprzętem a zegar tyka jest niesamowite. Warto przejść się do kina. Dobry film "ze średnim budżetem".
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-12-2018, 22:08
Catch and Release.
Słucham sporo podcastów z Kevinem Smithem i jego opowieści o udziale w tym filmie, pojawiają się w nich od czasu do czasu. Do tego Olyphant, tu gra. Postanowiłem więc w końcu sprawdzić tytuł. W anegdotach Smitha, lepiej to brzmiało. Film z początku zachęca małomiasteczkową, senną atmosferą i fajną sielanką grupy przyjacioł, którzy po przedwczesnej śmierci jednego z człoków gangu, postanowili na studencką modłę, zamieszkać razem pod jednym dachem. Dostajemy wtedy zachęcający obraz kumpli, razem próbującymi poradzić sobie z pewnymi problemami, wszystko to na tle malowniczego miasteczka, okazjonalnie podkreślane, przez postać Smitha i jego życiowe dialogi. Tyle, że to do niego konkretnego nie zmierza, dramaty i romanse, nie mają za grosz emocji (Olyphanta, równie dobrze, mogłoby tu nie być) a ta pewna "życiowość", którą ten film myśli, że ma, tak naprawdę sprowadza się w końcu do banałów, z których nic nie wynika. Obejrzeć, zapomnieć.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
19-12-2018, 19:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2018, 19:31 przez Proteus.)
Overlord
Kolejny film z pod skrzydel JJ Abramsa, ktory wedlug pierwszych informacji mial byc kolejna odslona dziwacznego uniwersum Cloverfield. Po slabym Cloverfield Paradox, ktory ta intrygujaco zapowiadajaca sie serie filmow powiazanych ze soba w uniwersum niczym filmy Marvela, zjadl, przezul i wysral jako parujaca kupe, ucieszylem sie gdy coraz wiecej materialow mowily jasno, ze film nie bedzie mail nic wspolnego z Cloverfield. Chwala im za to, bo otrzymalismy fantastyczna zabawe kinem, w ktorym mamy mieszanine znanych motywow nakreconych w polotem, lekkoscia i jako taka swierzoscia. O ile sam motyw i fabula to wyswiechtane juz od lat motywy, to oglada sie to znakomicie, historia wciaga juz od pierwszych minut i z zaciekawieniem oglada sie to do samego konca. Fantastyczne jest to, ze film niczego nie udaje i nie skreca w kierunku jakis filozoficznych glupot jak to zazwyczaj bywa w tego typu produkcjach, czysta, nieglupia akcja, fabula ktora idzie prosto do celu, nie zawijajac sie nie potrzebnie. Aktorsko bardzo fajnie, cala obsada zagrała bardziej niz przyzwoicie, ekipa bohaterow nie irytuje, nawet wiekszosc mozna polubic i im kibicowac. Druga sprawa sa znakomite efekty specjalne, zwlaszcza prolog z zrzutem spadochroniarzy jest nakrecony rewelacyjnie. Polecam, warto bo to swietna rozrywka, z tych bardziej logicznych i madrzejszych. Bedziecie sie swietnie bawić, nie bedziecie zgrzytac zębami od glupot i na pewno nie bedziecie mies przeswiadczenia o zmarnowanym czasie. 9/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 21-12-2018, 10:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2018, 10:57 przez Danus.)
Mid '90s - czyli reżyserski debiut Jonaha Hilla. Bardzo udany, choć z małymi potknięciami. Zaskakująco zgrabnie ukazuje chyba wszystkie momenty przełomowe w życiu nastolatka - nowi kumple, pierwszy papieros, alkohol, impreza, dziewczyna, bójka z bratem, awantura z matką - i jest w tym totalnie szczery i całkowicie wiarygodny. Hill ma dobre ucho do dialogów, a uchwycenie lat 90. udało mu się znakomicie, mimo tego, że epoka zdecydowanie jest tutaj tylko tłem i nie ma mowy o żadnych nostalgicznych odjazdach. Końcówka sprawia wrażenie nieco wysilonej, tak jakby trochę zabrakło pomysłu, ale sama ostatnia scena jest bardzo fajna i świetnie puentuje film.
Generalnie jeden z najlepszych coming-of-age w ostatnim czasie, na pewno o klasę lepszy od boleśnie przereklamowanego "Eighth Grade".
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 22-12-2018, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2018, 23:05 przez nawrocki.)
Nie otwieraj oczu - Netflix znowu to zrobił... czyli koncertowo spaprał niezły potencjał na dobry dreszczowiec. Uwielbiam filmy, w których ludzie walczą z czymś nieznanym, czego nie można pojąć, dotknąć, ani przewidzieć gdzie się znajduje. I pod tym względem "Nie otwieraj oczu" jest czadowy bo jakiekolwiek tłumaczenia związane z działaniem "siły", dlaczego przez nią ludzie popełniają samobójstwa, nie mają sensu. I dobre jest to, że do końca nie wiadomo co to jest. Bullock gra świetnie, na zupełnie innym poziomie niż reszta, fajny jest też Malkovich w roli typowego drania chodzącego ze strzelbą. Niezła i pomysłowa jest także "ostatnia walka". Niestety całość kładzie mocno nierówna reżyseria, realizm postaci i dialogi, od których krwawią czasami uszy - jest taka scenka, gdy w trakcie postępującej apokalipsy w domku spotyka się grupka nieznajomych (wśród nich postać grana przez Bullock) i nagle jeden gruby murzyn pracujący na co dzień w hipermarkecie mówi, że całe zło to jakieś biblijne proroctwo i zaczyna nawijać używając przy tym dziwnych nazw, a na koniec dodaje że w ogóle pasjonuje się takimi rzeczami i pisze książkę (lol). Swoje 3 grosze dorzuca również rzekoma policjantka, która zamiast zachować trzeźwość umysłu daje dupy dealerowi narkotyków i ucieka z nim w siną dal ;) Poza tym - ogląda się to po prostu fajnie i jako taka postapokalipsa nawet się broni.
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
22-12-2018, 23:36
Jak wyżej - nic specjalnego, ale też nie jest to kolejna netfliksowa żenada.
Na drugi dzień po seansie jeszcze bardziej doceniam brak wyjaśnienia czym jest doprowadzajaca ludzi do samobójstw siła, a pomysł na to że Ode mnie również 6/10. --- A Wrinkle In Time Polecam, tę katastrofę każdy powinien zobaczyć na własne oczy. Jedyny w swoim rodzaju miks słodkopierdzących bzdur i pseudonaukowego bełkotu: by podróżować po wszechświecie wystarczy dostroić myśli na właściwą częstotliwość, a jest nią... miłość! Plus Charles Jebany Wallace, czyli chyba najbardziej irytująca (i tak też zagrana) postać dziecięca ever. 1/10 23-12-2018, 00:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-12-2018, 00:42 przez Mierzwiak.) (21-12-2018, 10:56)Danus napisał(a): Overlord Ja oceniam troszkę niżej, może dlatego, że Zombie Army Trilogy to jedna z moich ulubionych gier i w kinie miałem poczucie, że nie wykorzystali całego potencjału jaki drzemie w pomyśle "nazisci zombie"... ;) Ale i tak zaliczam ten film do tych lepszych, jakie w tym roku obejrzałem. Dodałbym jeszcze, że najlepszą rzeczą w tym filmie jest charakteryzacja. Momentami fenomenalnie obrzydliwa i dla mnie nawiązująca do klasyków jak The Thing czy Re-Animator. I to w połączeniu z formą nawiązującą do Szeregowca Ryana daje naprawdę interesujący efekt. Mocne 7/10. Może rosnąć po kolejnych seansach.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
23-12-2018, 10:14
Mamma Mia! Here we go again - jedynka była marna, a tutaj jest jeszcze gorzej. Do realizacji filmu chyba zatrudnili ekipę z Polski i to taką sprzed dziesięciu lat, bo to jest taka realizacyjna i inscenizacyjna nędza, że nawet u nas jest już wyższy poziom, całość wygląda jakby obsada nie ruszyła się z Anglii i wszystko sobie nagrali w Shepperton.
Scenariusz właściwie nie istnieje, jedyna rzeczywista postać to młoda Donna, a reszta to jakieś manekiny próbujące powiedzieć coś śmiesznego, no ogólnie ogląda się to zgrzytając zębami. Daje 3/10 z czego jeden punkt za urodę Lily James za którą nie przepadam, ale tutaj wyglądała super. 24-12-2018, 01:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2018, 01:07 przez simek.)
Assassination Nation - czyli mocno hajpowane przez niektórych dziełko, za które zabrałem się z niemałym zainteresowaniem.
Reżyser zdaje się chciał nakręcić super-cool-edgy kultowca, film na "nasze czasy", z głEMbokim przesłaniem nt. roli social mediów, życia nastolatków i o tym, jak zdewaluowało się pojęcie prywatności a przy okazji dorzucić co nieco na temat zamiłowania Amerykanów do broni, pocisnąć bekę z konserwatystów, męskiego szowinizmu, #metoo i wszystkich tematów, które są obecnie na czasie. A wszystko to w konwencji efekciarsko nakręconego i zmontowanego thrillerka na modłę wysrywów pokroju "The Purge". Co mu ostatecznie wyszło? Wg mnie, jeden z najbardziej nadętych, niesłusznie przekonanych o własnej zajebistości, gównianych filmów tego roku. Wydmuszka, udająca zaangażowanie społeczne, zawodząca zarówno jako głupkowate exploitation (fani gatunku nie mają tu czego szukać), jak i satyra, bo nie jest to ani zabawne, ani trzymające w napięciu, ani zbyt mądre. Przeciwnie, nie dość, że ma za bohaterki kompletne idiotki, z których nieporadnie stara się uczynić heroiny kina akcji (lol), to w dodatku na tematy społecznie zaangażowane ma do powiedzenia tyle, co przeciętny użytkownik twittera - czyli nic ciekawego. Robi to w dodatku w wręcz upiornie nachalny, na maksa krzykliwy (krzyk w tym przypadku to nie pełen emocji wrzask, tylko darcie ryja godne kogoś cierpiącego na zespół Tourette'a) i przestylizowany sposób. Na domiar złego zapodaje wymuszone metafory (historia o współczesnym witch huncie dzieje się w SALEM, GET IT?) z subtelnością Patryka Vegi obnażającego polskie szpitalnictwo. Jestem w stanie zrozumieć, jak komuś się spodoba, bo stylówa jest chwilami nienajgorsza (jest tutaj jedno bardzo fajne ujęcie, mam wrażenie, że inspirowane Argento), szkoda tylko, że poświęcona na rzecz tak marnej, łopatologicznej historyjki.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 29-12-2018, 01:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2018, 01:54 przez nawrocki.)
Space Amoeba - kolejny stary japoński monster-movie. Fabuła pokręcona jak diabli - kosmiczny obłoczek porywa bezzałogowca, rozbija się na jakiejś tropikalnej wyspie i powiększa tamtejszą faunę, by za ich pomocą chce podbić Ziemię. Tak, na maksa widać, że to są kostiumy i to bardzo kiepsko wykonane. Tak, nieco dziwacznie wypada to, że wyspiarze są przyjaźni wobec Japońców, którzy podczas II wojny światowej okupowali ich wyspę (a z historii wiemy, że wtedy Japonia była jak była :)) Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że nie bawiłem się dobrze. Wypada znacznie lepiej niż ówczesne filmy o Godzilli z tej dekady, jest w stylu dawniejszych filmów Ishiro Hondy, postacie mimo sztampy są sympatyczne, potwory zapadają w pamięć. Realistycznie podeszli do reagowania na wielkie bestie. Jak postać widzi bestię to krzyczy jak opętany i myśli tylko, by jak najszybciej spierdalać, jeden z bohaterów to nabawił się PTSD. I jest ta nerdowska radocha na widok dzikusów strzelających z II-wojennej artylerii do wielkiego potwora. Plus ładnie i subtelnie przekazali przesłanie ekologiczne (które nawet nie jest głównym wątkiem, ufff).
7/10 29-12-2018, 02:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-01-2020, 20:45 przez OGPUEE.)
Mina - amerykański wojak wchodzi na minę zakopaną na środku pustyni i tak sobie stoi przez 90 minut, doznając halucynacji i wizji z całego życia. Pomaga mu wesoły Murzyn. Naprawdę mogło być z tego ciekawe doświadczenie filmowe, ale niestety reżyserowali Europejczycy i wyszło gówno - mina jest tu jedynie pretekstem do skonfrontowania się z demonami przeszłości (alkoholizm, bicie) oraz bodźcem do wyznania miłości ukochanej kobiecie.
Daję 4/10, bo pierwsze 40 minut, kiedy jeszcze gatunkowo całość trzymała się survivalu, oglądało się nawet dobrze i z nadziejami. Miss Bala - najnudniejszy film o kartelach, jaki widziałem (co samo w sobie jest niebywałym osiągnięciem). Za kamerą stał jakiś ambitny Meksykanin z lokalnej szkoły filmowej, co ładnie wyjaśnia festiwalowe ciągoty i artystyczną pretensję. Fabuła na papierze super - młoda, ładna panna z biednej rodziny wplątuje się przypadkowo w narkotykowy syf i usiłuje przeżyć. Niestety, jak mówię, scenariusz trafił w złe ręce. 5/10 - za aktorstwo Stephanie Sigman i wyjątkowo obleśnego bossa kartelu. 30-12-2018, 01:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2018, 01:37 przez Mental.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,258 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,926 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,259 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,453 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,752 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,426 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 723,046 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,307 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

![[Obrazek: giphy.gif]](https://media0.giphy.com/media/tU6XeiHpmBNXq/giphy.gif)
![[Obrazek: picmonkey-collage.jpg?w=670]](https://terrordaves.files.wordpress.com/2016/11/picmonkey-collage.jpg?w=670)
Spoiler






