Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Oczywiście.

W dzisiejszym kinie dobrzy są źli, a debile są dobrzy.

Takich czasów dożyliśmy.

EDIT

The Brave One - mega dawno nie widziałem. Zaskakująco konkretne kino zemsty. Poza tym zgłosiłem ten film do Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Za tę kompletnie nierealistyczną scenę w nowojorskim metrze:


Mocne 7/10.

Odpowiedz
The Rewrite (2014, reż. Marc Lawrence)


Hugh Grant w kolejnej produkcji o miłości. Ten gość mi się nie nudzi, bo nawet jak jedzie na autopilocie, to Lawrence potrafi wcisnąć w niego jakieś fajne dialogi. Tutaj jest rozwodnikiem, scenopisarzem z Oscarem w dorobku, który z braku pracy trafia do szkoły, i jeszcze zanim rozpoczyna pracę, przeleciał studentkę. Potem prowadzi wykłady i ogólnie jest nudno - ale nie zawsze, bo niektóre dialogi i żarty są wysokich lotów, zwłaszcza duża ilość samokrytyki bohatera granego przez Granta. W trzecim akcie robią się z tego ciepłe kluchy, a zakończenie jest już wymęczone i przepełnione kliszami i ogólne dobre a nawet bardzo dobre wrażenia idą w niepamięć. Bardzo nierówny film - ale miał dobry potencjał.

6/10

Love Story (1970, Arthur Hiller)

Kurde, ten film to prawdziwy prekursor gatunku, który został nazwany właśnie tak samo. Film oglądałem jakieś 30 lat temu (więc było nudno), potem z 15 lat temu i 3 razy w ostatnim roku. II teraz jestem niemal zachwycony. Obraz jest bardzo szczery, pięknie są zbudowane postaci - w baśniowej konwencji, gdzie on (niejako Książę) i ona (prosta dziewczyna) wbrew wszystkiemu zakochują się i są przeszczęśliwi. Ale nie ma tu Happily Ever After - bo jest też ta trzecia, choroba (Zła królowa), z którą się nie da wygrać. Film ma świetne tempo, doskonałych, wręcz naturalnych protagonistów, obejmuje fajny przedział czasowy (a nie że rzecz dzieje się z dnia na dzień) oraz całą masę scenek-perełek oraz dialogów (które wg mnie na tamte casy musiały szokować swą prostotą i naturalnością). Totalna rewelacja. I chyba ciekawostka - tam jest widoczny jeden z większych PP w swoich początkach - mianowicie w co drugiej scenie, gdy widać ulicę, przewija się Ford Mustang.

9/10 (jednak ta naturalność czasami gdzieś zanika na krótkie momenty i wtedy jest nazbyt ckliwie i nazbyt sztucznie).

Człowiek z rewolwerem (2018, reż David Lowery)

Pożegnanie Roberta Redforda z kinem. Mocne i w ciekawym temacie. "Oldman & The Gun" opowiada historię Fostera, faceta który kochał napadać na banki i robił to z iście dżentelmeńską manierą. Dał się zapamiętaj jako ten, który "prosił o wydanie gotówki". Film Lowerego ma niexłe tempo, nie bawi się w jakieś biograficzne blurby ani nie próbuje budować mitu Foresta na bazie jego przeszłości. To raczej pogodna historia o człowieku z dziwną pasją - a przynajmniej tak obraz go przedstawia. Redford jest b. dobry a towarzysząca jemu Sissy Spacek dodaje filmowi ciepła, w którym jest dosłownie skompany bohater grany przez Roberta. Jest też drugi plan, który miga sobie czasami ale nic nie wnosi (Glover, Waits). I jest Casey Affleck - tutaj mnie irytował, bo poza sceną w toalecie nic specjalnego nie wnosił do filmu.

Generalnie jest to dobry film, ale w połowie robi się "powtarzalny", zaś po scenie z Talking Girl (niby córa Foresta) miałem wrażenie, że Lowery nie wiedział jak coś wydusić więcej z tematu.

7/10
loading podpis...

Odpowiedz
(10-01-2019, 15:54)Mental napisał(a): P.S.
Pisałem już, że John Malkovich to JEDYNY człowiek w tym domu wariatów, który zamiast kierować się "uczuciami" kierował się rozumem? Facts don't care about your feelings - Malkovich udowodnił to empirycznie.

No trudno, żeby kino promowało postawę "Bądź kanalią i tchórzem to przeżyjesz najdłużej", bo to akurat przychodzi ludiom bez trudu.

Odpowiedz
To chyba inny film widzieliśmy, bo jedyne, co tym ludziom przychodziło bez trudu, to metodyczne uśmiercanie członków grupy z powodu własnej krótkowzroczności, naiwności i braku instynktu samozachowawczego.

W ogóle pomysł Malkovicha, żeby nie wracać do chaty tylko zostać w supermarkecie był w swej prostocie genialny. Niestety, otoczony zewsząd idiotami, nie zyskał wsparcia z ich strony.

Odpowiedz
(12-01-2019, 19:05)Martinipl napisał(a): Człowiek z rewolwerem (2018, reż David Lowery)

Pożegnanie Roberta Redforda z kinem. Mocne i w ciekawym temacie. "Oldman & The Gun" opowiada historię Fostera, faceta który kochał napadać na banki i robił to z iście dżentelmeńską manierą.
 
Zgadzam się ze wszystkim. Podoba mi się też w tym filmie to, że  ma kilka warstw.  Redford, gra faceta, który całe życie był taki sam, nie chciał nigdy się zmienić i przebywanie w jego towarzystwie wywołuje uśmiech i radość, ale też udało się pokazać na przykładzie córki Forresta, że zbliżenie się do osoby o takiej naturze to nie zawsze coś dobrego.

Inna warstwa filmu to poziom meta. Można powiedzieć, że śledzimy też drogę twórczą aktora i reżysera. Jest  pełno nawiązań do jego filmów poczynając od napisu "to wydarzyło się mniej więcej naprawdę" czy coś w tym stylu, który jest cytatem z  początku filmu "Butch Cassidy i Sundance Kid", są  pokazane sceny z innych filmów aktora, itd. W jednej scenie mówi do Spacek, że chciałby przed śmiercią nauczyć się jazdy na koniu, a w końcówce jedzie na koniu, bez żadnej nauki, bo wszyscy dobrze wiemy, że kto jak kto, ale Robert Redford umie jeździć konno. Film jest stylizowany na lata 70-e, itd.

Bardzo podobały mi się  poprzednie filmy Lowery'ego, czyli "Pete's Dragon" i "A Ghost Story", a "Gentleman z rewolwerem" utwierdził mnie w tym, że to jeden z ciekawszych amerykańskich reżyserów. Zostałem jego fanem i czekam na każdy film.

Odpowiedz
(14-01-2019, 15:01)Mental napisał(a): W ogóle pomysł Malkovicha, żeby nie wracać do chaty tylko zostać w supermarkecie był w swej prostocie genialny. Niestety, otoczony zewsząd idiotami, nie zyskał wsparcia z ich strony.

Chyba raczej zmienił zdanie po odkryciu, że w markecie jest ktoś jeszcze. Tak to przynajmniej odebrałem
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Faktycznie, był tam jeszcze ktoś zamknięty w chłodni. Co nie zmienia faktu, że był bez wsparcia i to zaważyło. Jakby więcej osób chciało zostać, to spokojnie uporaliby się z gościem (jeden strzał w łeb i po sprawie) i mieli cały market dla siebie. A kto chciałby jechać do domu, to droga wolna (ale nie moim samochodem :))

Odpowiedz
No, o wiele sensowniej było pojechać po resztę ludzi i ściągnąc ich do marketu - wtedy nie jesteś chujem, a na jedno wychodzi. Z całej historii nie rozumiałem tylko dlaczego stwór oddziaływał na ludzi też przez kamery
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Ok, ale nie po grubaskę. Ona zostaje w domu :)

Odpowiedz
Kursk - słabo, bardzo słabo. Fatalne dialogi, dźwięk, szczątkowe napięcie, fatalne dialogi, aktorstwo (przoduje Firth), fatalne dialogi, rosyjski po angielsku ale imiona i pieśń kościelna rosyjskie, fatalne dialogi i mega festiwal cringe'u. Sztampowo sportretowane postaci marynarzy i dowództwa, brak wyraźnie zaznaczonego kontekstu politycznego. Zakłopotana mina Maxa von Sydow powinna być na plakatach tego filmu, bo idealnie oddaje to czym raczą nas na ekranie.
Captain Obvious

Odpowiedz
Rashomon - Dobrze się zestarzał. Wizualnie to wygląda, prosta, ale angażująca fabuła. Praca kamery podczas wędrówki drwala jest obłędna. Mifune odstawia wielokrotnie niezłego Jokera, a ostatnia historia nt. zdarzeń w filmie dość ciekawa i ładnie demitologizująca poprzednie. Z minusów czasami aktorstwo jest typowe over-the-top, a muzyka to momentami przypominała stare kreskówki Disneya i końcówka wydawała się przedłużona.

7/10

Kosmiczny mecz - czar z dzieciństwa nieco prysnął, widać mankamenty oraz to jak właściwie oklepaną ma sportową fabułę i jak ktoś nie dorastał w latach 90. to nie będzie litościwy dla filmu. Z drugiej strony wizualnie i dźwiękowo wygląda bosko. Widoczne CGI z lat 90. zaskakująco nie straszy ze względu na stylistykę, animacja 2D jest obłędna nawet dzisiaj. Humorystycznie wypada to OK (gag z śpiącym prezenterem dalej przezabawny) i zarówno od strony animków jak i ludzi - Wayne Knight był zabawny i pasujący jak ulał do Looney Tunes, meta-dowcipy (mój ulubiony, gdy Bugs i Daffy narzekali, że nie dostają tantiemów). Ładnie też połączyli dwa charaktery Daffy'ego - ten z pierwszych kreskówek, gdzie był świrusem i ten do Chucka Jonesa. Szanuję też, że film wprowadził Lolę, która tutaj jest tak kliszowa, już na stałe do kanonu Looney Tunes. Monstars też stali się kultowi i ich się pamięta. Teraz po latach zauważyłem, że Monstars po transformacji wizualnie są kopiami koszykarzy, którym zajumali talent. No i polski dubbing do postaci ludzkich jest naprawdę udany - polscy odpowiednicy gwiazd NBA odwalili wypadli lepiej od oryginału (no, w tym przypadku to żaden wyczyn), chociaż Czebotar średnio pasuje do Barkleya. Na sequel z LeBronem na pewno się wybiorę.

6/10

Odpowiedz
(14-01-2019, 17:11)Mental napisał(a): Ok, ale nie po grubaskę. Ona zostaje w domu :)

No właśnie gruba posłużyła do unaocznienia tezy, że bezstresowe wychowanie jest złym pomysłem, bo taki człowiek zupełnie potem nie jest przygotowany do życia. I zauważ, ze to biały burak został bohaterem, nie grubaska i nie latynoska policjantka.

Odpowiedz
Vasperl Lynd napisał(a):zauważ, ze to biały burak został bohaterem

Zauważ tez, że został bohaterem


bo idioci, z którymi mieszkał pod jednym dachem najpierw go ogłuszyli, a potem zamknęli w garażu, przez co nie był w stanie skutecznie się bronić.

Co więcej, ci sami idioci nawet nie przeszukali aktówki gościa, którego wpuścili do domu. Brak słów.

Odpowiedz
Close - Janusz Kozioł jako lektor i film spokojnie byłby hitem wypożyczalni wideo na początku lat 90. XX wieku. Tym, co wyróżnia go na tle innych podobnych tytułów, jest świetna Noomi Rapace, która wciela się w rolę kobiecego ochroniarza-najemnika (podobno postać inspirowana prawdziwą biografią Jacquie Davis, jednego z najlepszych żeńskich bodyguardów na świecie). Jej misja polega na odeskortowaniu do Maroka pewnej nastolatki, dziedziczki rodzinnej fortuny. Po dotarciu na miejsce i ulokowaniu się na pustyni w ufortyfikowanej wilii dochodzi do próby uprowadzenia dziewczyny. Muszę powiedzieć, że całość podobała mi się bardziej niż powinna - jest nieprzekombinowana i odpowiednio surowa, a dialogi są krótkie i na temat.

Dam 7/10 - jedno oczko za Rapace, którą zwyczajnie bardzo lubię i staram się oglądać ̶w̶s̶z̶y̶s̶t̶k̶o̶ większość rzeczy, w których występuje. Tu macie trailer - pierwsze 10 sekund ładnie wprowadzają w klimat:


Odpowiedz
White of the Eye (w Polsce znany jako "Melodia śmierci") - zapomniany film z 1987, kolejna perła, która nie wiedzieć czemu, nie cieszy się dziś kultowym statusem. To pulpowy thriller, dzięki pomysłowej, momentami wręcz ekscentrycznej reżyserii i znakomitej muzyce wyniesiony niemal do rangi sztuki, realizacyjnie mocno kojarzył mi się z "Natural Born Killers" Stone'a, trochę również z Lynchem, fabularnie to coś, co mogłoby wyjść spod ręki Gillian Flynn, gdyby napisała scenariusz do spółki z Dario Argento.

Całość bardzo udanie łączy realizm z kiczem, poetykę snu z przemocą, klimat jest bardzo gęsty i kipiący erotyką, a aktorski duet David Keith - Cathy Moriarty jest świetny, zwłaszcza ten pierwszy daje radę, szczególnie w drugiej części filmu, kiedy dostaje większe pole do popisu. No i akcja dzieje się w Arizonie, za co dodatkowy plus, bo tamtejsze scenerie idealnie pasują do całości.

Odpowiedz
Babe + Babe: Pig in the City

Pierwszego filmu nie widziałem jakieś 20 lat i była to bardzo udana powtórka, film jest dokladnie tak uroczy, zabawny i wzruszający jak zapamiętałem. Zwierzaki są kapitalne, animacja ich pyszczków iście pionierska, a ujęcia z ich animatronicznymi odpowiednikami - mistrzowskie, lepsze niż jakiekolwiek współczesne CGI. No i obsada, tak ludzka jak i ta podkładająca głosy jest świetna.

Co mnie rozbroiło, to że aktorka grająca Esme, żonę Cromwella, matkę doroslego faceta z dwójką dzieciaków miała wtedy... 34 lata :)

[Obrazek: OJFxmRd.jpg]

Kontynuacja, którą dopiero teraz obejrzałem pierwszy raz, tym razem wyreżyserowana przez George'a Millera, to jakiś koszmarek, walczyłem ze sobą żeby tego nie wyłączyć. Pierwszy film skupiał się na Babe, jej relacjach z innymi zwierzętami i Szefem. Tutaj Babe gdzieś się gubi w tym całym zwierzęcym chaosie, w ogóle sequel jest nieznośnie kreskówkowy i przerysowany, dziwaczny i oderwany od atmosfery pierwszej części, ale i od rzeczywistości: wiejską przyziemność zastąpiła niemal parodia wielkiej metropolii.
Postać Esme z której zrobiono pośmiewisko i żenadę jaka się tu wyprawia w finale chciałbym wymazać z pamięci:


Odpowiedz
IO - oł maj gad, ten film bije rekordy jeśli chodzi o silenie się na intelektualne science-fiction. Całość trwa 90 minut, a ciąąąągnie się niesamowicie. Fabuła jest w zasadzie martwa. Rozwija się w tempie żółwia, reżyseria poszczególnych scen jest po prostu koszmarna, a aktorzy grają tak, jakby każde z nich zjawiło się na planie osobno i musiało skleić w ten sposób dialogi. Na sam koniec nie czułem jakiegokolwiek związku z nimi i nie zauważyłem, aby przeszli jakąkolwiek przemianę, ewolucję czy wnieśli coś do swojej relacji. Netflix jak zwykle na papierze miał może i niezły film, ale ten został położony od A do Z przez gromkopierdność, cytowanie mitologii i zwyczajny debilizm wielu scen oraz dialogów. Tutaj przoduje zdecydowanie scena w szklarni, w trakcie której główna bohaterka pokazuje Anthony'emu Mackie swoje tatuaże, którymi są...równania matematyczne (!!!), a jej tłumaczenie wywołało u mnie:

O budowie świata, postapo, czy pozostałych wątkach szkoda pisać. Samych widoczków zdewastowanej Ziemi jest niewiele więcej niż w zwiastunie, a 90% filmu rozgrywa się w bieda-value scenografii na jakimś górzystym stepie. Nie tykać, chyba że macie problem ze snem.

2/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ziarno (2017, Semih Kaplonoglu)

Europejska koprodukcja Post apo. Fabuła prosta: ludzie robią GMO, GMO się buntuje i roślinki giną, ludzie głodują. Życie niemal zanika, a resztki jedzenia kontrolują potężne korpo. To jest jeden z tych filmów, w których wiedzieli co i jak chcą osiągnąć jego twórcy, tylko fabuły im brakło. Od strony technicznej jest bardzo dobrze: zdjęcia, filtry, plenery i scenografie perełka. Aktorsko też ludzie fajnie dobrani a i kostiumy dają radę. Ale już dialogi i rozkład akcji to jakaś masakra. Ani to pseudo fizjologiczne blurby ani jakieś ważne rzeczy, lecz dialogi to katorga pisana przez początkującego - wykładają niemal każdą scenę. Nawet ekspozycja, które pojawia się na samym początku podczas głównego spotkania się specjalnie nie klei, natomiast przełom (inicjator fabuły), który się tam pojawia się wręcz naiwnie głupi.

4/10 - głównie za stronę techniczną
loading podpis...

Odpowiedz
Sama przeciw wszystkim (2016) - Miss Sloane (reż John Madden)

Tak w sumie ni z gruszki ni z pietruszki obejrzałem.
I całkiem niezły film. Obawiałem się że będzie tradycyjne "lewackie" pierdololo z Hollywood bo sprawa dotyczy dostępu do broni i lobbingu na ten temat, ale wyszło nie najgorzej. Wiadomo, że sympatia twórców jest raczej po stronie chcących ograniczenia w dostępie, ale nie ma tutaj żadnych jakże częstych karykatur krwawych białych samców, którzy by wszystkich chcieli powystrzelać. Obie strony sprawiają dość odpychające (do pewnych granic) wrażenie i całość ma przygnębiający charakter, że i zwolennicy i przeciwnicy tak naprawdę mają to w dupie i liczy się doraźna korzyść w sondażach i reelekcja.
Jessica bardzo, bardzo dobra. Rola idealnie skrojona dla niej. Reszta to po prostu dobrze zagrane tło, bez większych fajerwerków, ale też bez żadnych obsadowych wpadek.
Krótko mówiąc jakieś solidne 7/10.
No ale ja lubię takie gadane, polityczne filmy.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Ostatni Legion (reż. Doug Lefler, 2007r.)

O ja pierniczę... Firth i Kingsley w takiej słabiźnie... Fabuła brzmi dobrze na papierze, ale wykonanie leży i kwiczy. Fatalnie zagrane, brzydko nakręcone, akcja całkowicie beznadziejna, a finał to jest już gwóźdź. I tylko kostiumów szkoda, bo to akurat im wyszło. Szkoda słów.

1/10 - Katastrofa
loading podpis...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,047 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,799 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,210 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,360 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,933 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,171 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości