Francuz to reżyserował. Szok.
9/10
24-04-2019, 00:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2019, 00:58 przez Mental.)
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
The Sisters Brothers - na tę chwilę niespodzianka roku. Najlepszy western, jaki widziałem od czasu "Open Range" Costnera (2003). Świetna historia, utrzymana w idealnym rytmie, z bezbłędnym aktorstwem. Strzelaniny odpowiednio chaotyczne i krwawe.
Francuz to reżyserował. Szok. 9/10
24-04-2019, 00:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2019, 00:58 przez Mental.)
Plus jedna z najlepszych ról Rutgera Hauera.
:)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 24-04-2019, 07:44
Serio?! Zwiastun zapowiadał śmieszkowaty festiwal przebierańców z dzikiego zachodu i nawet obecność Phoenixa w obsadzie nie przekonywała mnie do seansu.
24-04-2019, 08:46
Recenzje też były takie, że wziął się Francuz za western i wyszła z tego jakaś padaka, więc u mnie siedzi na dysku i czekał na lepsze czasy, może się przekonam.
24-04-2019, 09:04
Śmieszkowania też jest sporo, więc jak ktoś się spodziewa typowego westernu, to się zawiedzie :) Ode mnie też 9/10. Taki antywestern w stylu "Butch Cassidy and the Sundance Kid", bo od strzelanin są ważniejsze pokręcone rozmowy tytułowych braci.
24-04-2019, 09:04
Może w końcu sięgnę po książkę. Stoi na półce od dwóch lat. Filmy mnie często mobilizują, bo nie lubię czytać po filmie
24-04-2019, 09:33
Nie cierpie książki - nudna, kompletnie nie śmieszna i od połowy straszliwie męcząca. Audiard ogarnął temat o niebo lepiej, jego film jest fantastyczny, pięknie nagrany (ostatnie 30-40 minut to jest czysta poezja), świetnie zagrany i zaskakująco dobrze napisany, nawet jeśli ma pewien problem aby nabrać tempa.
Zdecydowanie warto a nawet trzeba. Obok "Widows" jeden z bardziej pokrzywdzonych w sezonie nagród film. PS. Phoenix jest bardzo dobry, ale wcale nie najlepszy 24-04-2019, 12:20 (24-04-2019, 07:44)nawrocki napisał(a): Plus jedna z najlepszych ról Rutgera Hauera. Rola Hauera mnie rozwaliła. Pojawia się na początku na dalekim planie i gdybym aktora nie kojarzył to bym go nie poznał, a przecież nie każdy musi go rozpoznać, zwłaszcza jak dawno się go nie widziało. Ale jeszcze lepsza jest druga scena z nim. Szczerze to nie wiem czemu akurat tego akurat aktora, którego uwielbiam ( z lat 70-90 to widziałem większość filmów z nim, później zacząłem wybierać te lepsze i ciekawsze role, by nie stracić do aktora szacunku co było bardzo trudne, zwłaszcza od drugiej połowy lat 90-ych) obsadzono w tej roli jak już nie jest tak popularny jak kiedyś. Ta rola to nawet pod cameo się nie łapie tylko pod trolling:) 24-04-2019, 13:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2019, 13:23 przez michax.) patyczak napisał(a):Śmieszkowania też jest sporo Może ze trzy scenki/dialogi. To naprawdę poważny dramat/western i nie dajcie się nabrać na bzdury wypisywane na filmwebie czy hujowo pomontowane trailery. 24-04-2019, 16:41
Small Soldiers (1998)
Pierwszy seans, bo za szczyla widziałem tylko jakieś pojedyncze reklamy w TV, a i w lokalnym kinie film chyba był krótko wyświetlany. Dziwny to film, od początku zalatujący próbą wykorzystania sukcesu "Toy Story", ale bez pełnego CGI. Kolejna dziwność polega na bardzo widocznym rozkroku w jakim stoi, bo przez cały czas miałem problem do kogo był pierwotnie skierowany. Na pewno nie była to widownia filmu Pixara, za dużo tu przemocy (nawet jeśli jest zabawkowa), sam design postaci jest raczej agresywno-odpychający a i jest trochę podtekstów. Z drugiej strony dla dorosłego widza bohaterowie i historyjka są raczej proste, żeby nie powiedzieć infantylne. Gdy akcja zaczyna się już poważniej rozkręcać, to film zaczął mi się bardzo mocno kojarzyć z "Gremlins" i faktycznie - ten sam reżyser. Tyle, że filmy z Gizmo i spółką od początku nakreślają jakiś konkretny ton i potem się tego trzymają, a tutaj wyszło to mocno średnio. Od strony technicznej również jest nierówno. CGI postarzało się widoczne, jednak tam gdzie wykorzystano kukiełki to efekty nadal trzymają sensowny poziom. Na plus design postaci (obu stron), z naciskiem na przerysowane commando. Raczej nie wrócę. Ps. W filmie zagrała Kristen Dunst, na cztery lata przed jej debiutem w "Spider-Manach" Raimiego. Zupełnie inna dziewoja, co oni wpierdalają w tych Stanach? 28-04-2019, 23:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 23:32 przez Badus.)
Obie części Happy Death Day są fajne. Nie jakoś świetne, ale całkiem pomysłowe, przyjemne i... no, fajne tak po prostu, nie wiem jak inaczej to opisać :) Lekka rozrywka czerpiąca z Groundhog Day, podkręca pod kątem mordów i coraz bardziej rozpaczliwych prób przerwania pętli i odkrycia kto jest mordercą w masce bobasa, a nade wszystko - co oczywiste i banalne - to szansa na zmianę samej siebie. I pierwsza, i druga część stoją przede wszystkich główną bohaterką, która jako final girl (ale czy to określenie do niej pasuje?) sprawdza się rewelacyjnie. Nie jest pustakiem wyciętym z kartonu, bez krzty charakteru, tylko naprawdę dobrze skonstruowaną jędzą, która z każdym kolejnym zgonem i respawnem zatraca się coraz bardziej w desperackich próbach odwrócenia wszystkiego. Przy okazji, ostrzegam przed oglądaniem zwiastunów drugiej części. Chamsko i bezczelnie kłamią.
Można obejrzeć. I prawdopodobnie będzie też część trzecia... zakończenie jest aż nazbyt oczywiste. 8/10 dla pierwszej i 8/10 dla drugiej części. 01-05-2019, 09:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2019, 10:45 przez raven.second.)
If Beale Street Could Talk - no pięknie, pięknie nakręcone i zmontowane, szkoda że to tylko kolejny odcinek hollywoodzkiej sagi "Krzywdy, których czarni doznali od białych" przez co odniosłem wrażenie, że nie jest to ani historia miłosna ani opowieść o sądowej batali, ani portret jakiejś społeczności, tylko jest to film-oskarżenie, oglądamy historię kryształowego chłopaka, któremu biały, opresyjny system złamał życie. I to tyle.
Oscar dla Reginy King to kuriozum jakich ostatnio wiele wśród aktorskich statuetek - solidny drugi plan i nic ponad to, równie dobrze mogli dać statuetkę ojcowi dziewczyny albo matce chłopaka, ta przynajmniej była bardzo wyrazista. Ogólnie film jest zagrany bardzo solidnie, ale dla mnie nie ma tutaj materiału nawet na nominację. Mam słabość do pięknie sfotografowanych filmów, więc naciągnę ocenę na 6/10 04-05-2019, 08:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2019, 08:00 przez simek.)
Moonlight - obawiałem się pseudo artystycznej wydmuszki o czarnej dzielnicy a dostałem piękny wizualnie i sugestywny film, szkoda jednak że Marshalla tak mało. Lubię filmy z wyraźnymi przeskokami czasowym, a tu świetnie podzielili to na konkretne akty. Taki życiowo-nihilistyczny klimat to coś co w kinie tego typu lubię najbardziej.
Wysłane z mojego FIG-LX1 przy użyciu Tapatalka 05-05-2019, 21:30
Dzień Zabijania z 2014. Nie wiem czy ten film jest bardzo mądry, bardzo głupi, czy bardzo przeciętny, ale podobała mi się ta ekspozycja zepsucia bohaterów i przerysowana akcja i seksualność. To było fajne na poziomie poznawczym. W sumie mam ochotę włączyć to ponownie za jakiś czas.
Wysłane z mojego FIG-LX1 przy użyciu Tapatalka 05-05-2019, 22:30
"Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile" - To nie jest film o Tedzie Bundym. To film o tym, jak Ted Bundy robił sobie jaja z sądów i procesów, i przy okazji uciekał z paki. Ogromnie ważne jest to, że poznajemy Teda razem z Liz (Lily Collins), i widzimy go jako fajnego, dbającego o nią i jej córkę gościa. Gdyby ten film nie był oparty na faktach, stałbym murem za postacią Efrona, serio. Niewinność Bundiego jest tu tak przekonywująca, że nie jest trudno mu kibicować. Jeśli ktoś liczy na sceny morderstw to się przeliczy . Z jednej strony to dobrze, bo mamy obraz Teda z perspektywy jego dziewczyny, ale z drugiej szkoda, że Zac nie miał całkowitej szansy się wykazać. Jaki jest Efron jako troskliwy i zadziorny Budny w sądzie? Świetny. Totalnie mnie kupił, mimo że chciałem go zobaczyć w nieco bardziej psychopatycznej roli. Mógł tylko bardziej schudnąć, bo jego Ted to niezły byczek. Za to z twarzy czasami niemal identyko, a zwłaszcza z brodą. Równie dobra jest tu Lily Collins, która z wiekiem staje się tylko piękniejsza. Zgrabny film z lekkim niedosytem. 7/10.
07-05-2019, 22:18
A Time to Kill - czarny zabija białych gwałcicieli swej małoletniej córki na Południu USA i ma proces, w którym może liczyć na niekorzystny wyrok. Tyle w skrócie fabuła. Mam wrażenie, że w czasach gdy to kręcono taka sytuacja jaką przedstawia film nie miała by już miejsca. Ale abstrahując od wątków światopoglądowych - film jest dobrze zrobiony, angażuje widza i jak to u Schumachera jest ślicznie nakręcony. Zaskoczyło mnie, że w kilku momentach trochę idzie na bakier z tematyką o rasizmie. Wytknięto tu krętactwa NPAAC czy mowa Carla Lee do Brigade'a o white saviorach. Lub gdy wyprowadzają gwałcicieli córki Carla Lee z aresztu, to w celi obok siedzi ładny tłumek czarnych. Za to wątek KKK dla mnie to nieco sztuczne dramatyzowanie i w zasadzie prowadzi donikąd. I nieco kekłem, gdy wyszło, że pies Brigade'a przeżył :).
8/10 Hardcore Henry - Dobra, ktoś dał Z.F. Skurcz przyzwoity budżet, bo fabuła tego dzieła to tylko od nich mogła wyjść. A także jest to adaptacja tych wszystkich memów pt. Rosja to stan umysłu :). Film teoretycznie poważny, ale fabuła rodem z gównianych komiksów, antagonista w postaci Piotra Rubika posługującego się telekinezą czy Sharlto Copley w roli 17 braci Andrzejów z Pięści Wściekłego Węża skutecznie temu przeczą. Twórcy o tyle ciekawie to nakręcili, że cały film oglądamy z perspektywy głównego bohatera, którego nie widzimy i nie odzywa się słowem. Na plus prawdziwa kaskaderka i ta dość niebezpieczna. Bitwa w laboratorium jak diabli przypominała filmiki z Madness. A chuj tam - daję 10/10 :). 08-05-2019, 16:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-05-2019, 16:11 przez OGPUEE.) (07-05-2019, 22:18)Krismeister napisał(a): "Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile" - To nie jest film o Tedzie Bundym. To film o tym, jak Ted Bundy robił sobie jaja z sądów i procesów, i przy okazji uciekał z paki. Ogromnie ważne jest to, że poznajemy Teda razem z Liz (Lily Collins), i widzimy go jako fajnego, dbającego o nią i jej córkę gościa. Gdyby ten film nie był oparty na faktach, stałbym murem za postacią Efrona, serio. Niewinność Bundiego jest tu tak przekonywująca, że nie jest trudno mu kibicować. Jeśli ktoś liczy na sceny morderstw to się przeliczy . Z jednej strony to dobrze, bo mamy obraz Teda z perspektywy jego dziewczyny, ale z drugiej szkoda, że Zac nie miał całkowitej szansy się wykazać. Jaki jest Efron jako troskliwy i zadziorny Budny w sądzie? Świetny. Totalnie mnie kupił, mimo że chciałem go zobaczyć w nieco bardziej psychopatycznej roli. Mógł tylko bardziej schudnąć, bo jego Ted to niezły byczek. Za to z twarzy czasami niemal identyko, a zwłaszcza z brodą. Równie dobra jest tu Lily Collins, która z wiekiem staje się tylko piękniejsza. Zgrabny film z lekkim niedosytem. 7/10. Berlinger nawet chciał takto zrobić żeby nie było powiedziane, że to film o Bundym, ale wiedział, że każdy i tak by się domyślił. Dobrze, że stonowany film ale mogli się skupić albo na nim albo na niej, tak to wyszły dwa filmy w jednym 08-05-2019, 17:30
Wandering Earth (2019) - co to jest to ja nawet nie. Słońce umiera, więc ludzie decydują się uciekać do innego układu, oddalonego o cztery lata świetlne. Tę pokoleniową wędrówkę chcą odbyć nie za pomocą statków czy innych kapsuł, tylko... za pomocą planety. Tworzą Rząd Zjednoczonej Ziemi, przeznaczają wszystkie siły na budowę 10,000 silników i jednego statku-stacji pilotującej planetę i ruszają w kierunku Alfa Centauri. Brzmi to tak absurdalnie, że po prostu musiałem to obejrzeć z czystej ciekawości. W skrócie: 2012+Armaggedon+Sunshine+mnóstwo innych filmów postapokaliptycznych. Pomijając mnóstwo nielogiczności scenariusza, miałkość fabuły i przeogromny patos, to wygląda to wszystko naprawdę świetnie. Czasem cgi trochę zbyt mocno się rzuca w oczy, ale ogółem to jest spoko. Nie dla ludzi szukających poważnego i sensownego kina, bo inaczej może grozić wylewem :)
08-05-2019, 19:17
^
Dla mnie ten seans to była katorga - scenariusz, reżyseria, aktorstwo (ugh!), koszmar do obejrzenia wyłącznie dla zaspokojenia ciekawości na co Chinole tak tłumnie walą do kin. Na najbliższe 10 lat starczy mi styczności z ich produkcjami. 08-05-2019, 19:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-05-2019, 19:47 przez Mierzwiak.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,198 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,881 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,256 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,452 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,751 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,422 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,703 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,277 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |