Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
(02-06-2019, 03:22)Mental napisał(a): Ładne zamknięcie, ale to już nie to samo co kiedyś. Obstawiam, że film będzie kompletnie niezrozumiały dla osób, które nie miały styczności z serialem - zwłaszcza w warstwie, nazwijmy to, emocjonalnej. Sporo też wdarło się sentymentalizmu. Wygląda na to, że Milch-pisarz się postarzał i zrobił się trochę ckliwy: stara ekipa w miasteczku koleguje się ze sobą, źli są wyraźnie nakreśleni i nie ma wątpliwości, kogo należy ukarać.
Dwa słowa o właścicielu Gem Theater. Al kończy swój żywot w łóżku. Prawdziwy Swearengen został wygnany z miasteczka, a jego zwłoki znaleziono wiele lat później na ulicy w Denver z rozłupaną czaszką od ciosu tępym narzędziem. Ot, taki kontrast w stosunku do ciepłego, filmowego finału.
Wyjątkowo nie oceniam.
No chyba oczywiste, że wszyscy będą sie bratać - jasne, wiele musimy sobie dopowiedziec i jakby Milch miał 10 godzin to inaczej by to wyglądało, ale do takiego stanu w Deadwood zmierzano od samego początku. Tematyką serialu nie jest brutalność, realizm i smutek świata a kształtowanie społeczeństwa, rodziny. W serialu był to dopiero proces dzięki czemu Hearst mógł bez problemu wygrywać, w filmie to już fakt i dlatego senator jest praktycznie bezradny. Łopatologiczne i szybkie, ale wierne duchowi produkcji, logiczne oraz zwyczajnie dobre
Co do Ala - umiera sobie w łóżku po ciężkiej, wyniszczającej chorobie spowodowanej destrukcyjnym trybem życia. Umiera z nadmiarem wyrzutów sumienia i jako cień człowieka - co on robi konkretnego w fabule? Z Hearstem radzi sobie sam, energiczny jak nigdy, Bullock. Al umiera w sposób idealny. No, ale wiadomo, lepiej jakby random go zabił na jakimś zadupiu. Bo to takie męskie, brutalne i mhroczne zakończenie losów skomplikowanej, wielowymiarowej postaci. Tak.
Było w sumie do przewidzenia, że wyleje sie troche jadu bo bohaterowie po ponad dekadzie wspólnego życia nie rzucają sie sobie do gardeł a całe Deadwood nie jest porozbijane na milion wrogich sobie stronnictw.
02-06-2019, 08:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2019, 08:48 przez Kuba.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nie podobał mi się ten film. Od kiedy Hearst jest taką skończoną niedołęgą? Gość jest senatorem i multimilionerem... a praktycznie każdy robi z nim co chce. Szeryf aresztuje go gdy mu się tylko sposoba, rzuca oskarżenia, tłum się na niego rzuca - nic nie ma konsekwencji. Senator multimilioner który jest po prostu chłopcem do bicia <ok>. Tam powinna przyjść kawaleria, senator powinien zrobić porządek w trymiga.
Al nie ma nic do roboty, 90% jego wątku to "musisz brać leki" - "nie chcę, będę dalej pił". Słabe. Przecież to był najbardziej cwany gość w serialu, mózg całego Deadwood.
Bullock wkurza, może robić praktycznie co chce i jest nieśmiertelny. Podejrzewam, że gdyby zjawił się tam prezydent Stanów Zjednoczonych, to on by mu trzasnął w pysk, zamknął w więzieniu i nadal byłoby zero konsekwencji.
Słabe to. Nie ma surowego klimatu, nie ma konsekwencji czynów...już nawet 3 sezon mi się bardziej podobał.
02-06-2019, 11:44
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Gieferg, uważaj - będą spojlery.
Kuba napisał(a):Tematyką serialu nie jest brutalność, realizm i smutek świata a kształtowanie społeczeństwa, rodziny
Co? Poza tym czy jedno drugie wyklucza?
Kuba napisał(a):wierne duchowi produkcji,
Film nie jest wierny duchowi serialu. Jest sentymentalnym, momentami rzewnym (nawet Milch jest tego świadomy - patrz monolog Ala w scenie rozmowy z dziewczyną) zamknięciem czegoś, co - gdyby zostało dokończone w formie pełnego sezonu albo dwóch - poszłoby zapewne w innym kierunku. "Deadwood The Movie" to pożegnanie nakręcone specjalnie dla fanów i choć podobało mi się, to nie sram ze szczęście, że obejrzałem nie wiadomo jak wybitne dzieło. Większość emocji i tak wynika z mojej znajomości kluczowych wydarzeń z poprzednich sezonów. Bez tej wiedzy ten film nie ma racji bytu jako osobna produkcja.
Kuba napisał(a):chorobie spowodowanej destrukcyjnym trybem życia
Destrukcyjny tryb życia w jego przypadku to chlanie na umór. Nic specjalnie zaskakującego.
Kuba napisał(a):Umiera z nadmiarem wyrzutów sumienia i jako cień człowieka
No super. Ja ci tylko mówię, jak zginął prawdziwy Al. Otóż zginął nie po hollywoodzku - w łóżku, z wyrzutami sumienia, żegnając się z przyjaciółmi, tylko w rynsztoku z roztrzaskanym łbem. Sprawców nigdy nie złapano. "Deadwood" zawsze był dla mnie serialem realistycznym i niezbyt hollywoodzkim. Wolę zatem zakończenie z życia niż to, co napisał Milch dla fanów takich jak ty. Zmiękła mu pała i tyle - pewnie przez chorobę.
02-06-2019, 18:24
Użytkownik
Liczba postów: 247
Liczba wątków: 1
Też jestem rozczarowany filmem – Milch wyraźnie stracił pazur, serwując ckliwe zakończenie dla wszystkich bohaterów. Sama intryga również nie trzyma się kupy, w scenariuszu znalazło się mnóstwo uproszczeń, które, owszem, prowadzą do jakiejś konkluzji, ale ani ona nie jest satysfakcjonująca, ani nie wywołuje chociaż dreszczyka emocji. Dialogi stały się aż przesadnie poetyckie, naprawdę nie kojarzę, żeby tak skomplikowanym słownictwem się posługiwali w sezonach 1-3.
Najgłupsza była scena, kiedy Hearst zleca najemnikom morderstwo jedynego świadka. Co robią mężczyźni? Postanawiają powiesić go przy wszystkich, wywołując ogólny chaos i panikę. Outstanding move.
02-06-2019, 19:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2019, 19:43 przez leszek samo zuo.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
leszek samo zuo napisał(a):Co robią mężczyźni? Postanawiają powiesić go przy wszystkich
To było tak horrendalnie głupie, że z szacunku do Milcha nawet nie skomentowałem tej sceny.
02-06-2019, 20:56
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
A ja sobie przed filmem, powtarzam wszystkie sezony (powiedział, jakby było ich dużo :). Takie dwie randomowe uwagi co do aktorstwa. Nagle bardziej doceniłem Hawksowego Sola Stara. Jest jakaś fajna dostojność w tej postaci. Godność i spokój przyjmująca na klatę ekscesy pozostałych mieszkańców miasteczka. A co do Boothe'owego Tolivera, to ja zawsze pisałem peany o tej kreacji, bo Powers jest zajebisty, ale teraz doszedłem do wniosku, że w tej absolutnie miażdżącej obsadzie, Toliver jest dla mnie chyba drugą najlepiej zagraną i najlepiej napisaną postacią, zaraz po Swearengenie. Pomimo cwaniaczkowatości zawodowego griftera, Toliver dostał od Milcha sporo naprawdę poetycko napisanych dialogów. Boothe wypowiada je z "aplombą", a w dodatku nadaje Toliverowi pewnej fizyczności, przez co gość w wielu scenach naprawdę epatuje grozą.
Tak bardzo żałuję, że nie zobaczyliśmy Powersa w filmie, szczególnie dlatego, że w serialu, jego postać przechodzi przez kryzys i ciekawe co wymyśliby dla niego Milch.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
03-06-2019, 19:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2019, 19:05 przez Proteus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Bardzo mi się podobało, popłakałam się kilka razy :P Olyphant zagrał koncertowo i zakończenie i ostatnia linijka tekstu były świetne
08-06-2019, 11:05
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Co ja obejrzałem?
Sorry ale słabe to fhooy. Jakby nie sympatia do starych znajomych, nie ma specjalnie powodów by po to sięgać. Fabularnie cienkie, jakieś tam napięcie w pewnym momencie się niby pojawia, ale potem wszystko się kończy klasycznym cichym pierdem. Al zmarnowany że aż szkoda słów, końcówkę skwitowałem wzruszeniem ramion.
Naciągane 5/10 - i nawet Gra o Tron miała dla mnie bardziej satysfakcjonujące zakończenie.
Swayze rola życia ;)
10-07-2019, 22:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2019, 22:05 przez Gieferg.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Od kliku dni ogladam serial. Wszystko juz powiedzieliscie i ja sie z tym zgadzam- ten serial to pieprzone arcydzielo, absolutne top3 najlepszych seriali wszechczasow. Aktorsko miazga, klimat dzikiego zachodu niszczy beret, dialogi, scenografia, kostiumy, majstersztyk.
Uwielbiam postac Ala, popisowo zagrana postac, kapitalny w tej roli Mcshane.
Jestem przy trzecim odcinku drugiego sesonu i do tej pory myslalem, ze nic lepszego nie uslysze od rozmowy Ala z panem Woo w pierwszym sezonie. Nagle przychodzi drugi sezon i slysze dialog pana Woo z Danem- o malo nie spadlem z fotela:)
Wybitne:)
Poki co 10/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
02-12-2019, 11:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2019, 19:14 przez Danus.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
To jest wybitna kopalnia kapitalnych dialogow:
Trixie:
- mialam do Ciebie przyjsc, skoncze tylko te rachunki i dam dupy.
:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
02-12-2019, 17:08
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Szkoda tylko, że finał rozczarowuje bardziej niż ten Gry o tron.
02-12-2019, 17:26
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Niechce mi sie wierzyc, ze w tym serialu moze byc, az taki zjazd.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
02-12-2019, 19:13
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Bo nie ma. Bez względu na to jak kto odbiera film to ani on ani ostatni odcinek 3 sezonu nie są nawet w połowie tak złe jak finał GoT, nie ma takiej opcji nawet. Gdyby po 3 sezonie był kolejny sezon to jego finał potraktowano by po prostu jako delikatne potknięcie (jest dobry, po prostu kiepsko wypada na tle 2-3 poprzednich które są totalnym absolutem jeśli chodzi o ten serial).
02-12-2019, 19:16
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
Nie będzie żadnego zjazdu. W trzecim sezonie historia się urywa, a nakręcony po ponad dekadzie, 2-godzinny epilog nie mógł spełnić oczekiwań wszystkich, stąd opinie takie, jak ta powyżej.
02-12-2019, 19:17
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Zresztą do GoT w ogóle nijak to porównywać, Dedecy nawet przez moment nie mieli szans stanąć na tej samej półce co Milch.
02-12-2019, 19:19
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
(02-12-2019, 19:13)Danus napisał(a): Niechce mi sie wierzyc, ze w tym serialu moze byc, az taki zjazd.
Bo nie ma zjazdu.
Tam po prostu nie ma zakończenia, a ja z reguły wolę dostać słabe, jak w GoT, niż żadne. Poza tym Deadwood lubiłem bardziej, więc bardziej mnie to zabolało, niż cokolwiek co serwował GoT, który w pewnym momencie mi już właściwie wisiał i powiewał, więc co by się tam nie stało i jak mocno by nie przywalił o glebę, specjalnie mnie to nie ruszyło.
Z kolei film który wyszedł po latach jest, jak już wspomniałem, srodze rozczarowującym cichym pierdem, a nie żadnym finałem z prawdziwego zdarzenia. Mimo wszystko wciąz stawiam Deadwood wyżej niż GoT (bo zdecydowanie bardziej lubię bohaterów, a przez trzy sezony nie zdążył mnie znudzić jak to robilo GoT), do żadnego nie mam ochoty wracać - do GoT bo druga połowa serialu przynudzała, do Deadwood - bo zmierza donikąd - ale jest dużo większa szansa, że wrócę kiedyś do Deadwood.
Tak czy inaczej wygrywają Rzym i Black Sails :P
02-12-2019, 20:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2019, 20:29 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Film nie miał być nigdy finałem z prawdziwego zdarzenia a czymś na kształt epilogu, dopowiedzenia do historii. To tak jak zarzucac El Camino, że nic nie wnosi..no nie wnosi bo nie miało wnosić.
Wyjaśnij mi ktoś co robi serial/film by zasłuzyć na określenie "pierda". Niesamowicie irytujące określenie, używane najczęściej totalnie bez sensu.
02-12-2019, 22:36
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Cytat:Film nie miał być nigdy finałem z prawdziwego zdarzenia a czymś na kształt epilogu
I w tym właśnie problem, że zakończenia nie ma, ale jest epilog. Wybitnie wkurzająca sytuacja.
Cytat:Wyjaśnij mi ktoś co robi serial/film by zasłuzyć na określenie "pierda"
Wystarczy że nic konkretnego nie robi. Jak w tym wypadku.
A sens? Ogarniasz różnicę między pierdolnięciem, a pierdnięciem? :)
02-12-2019, 22:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2019, 22:56 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
(02-12-2019, 22:46)Gieferg napisał(a): Cytat:Film nie miał być nigdy finałem z prawdziwego zdarzenia a czymś na kształt epilogu
I w tym właśnie problem, że zakończenia nie ma, ale jest epilog. Wybitnie wkurzająca sytuacja.
No dobra, to już jakoś rozumiem. Mi co prawda film bardzo przypadł do gustu, ale nie da się ukryć, że nie jest to zapewne koniec jaki sobie Milch wyobrażał (chociaż kompletnie nie zgadzam się z zarzutami co do popsucia postaci czy łączących ich relacji).
02-12-2019, 22:51
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,242
Liczba wątków: 72
Dziś 21 rocznica "Deadwood". Przypomnijmy sobie, jak zajebisty był to serial :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
21-03-2025, 18:10
|