Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Stagecoach - zabrnąłem do jeszcze dalszej klasyki :) Sporo naczytałem się wcześniej o tym, jak to wzorowo skonstruowany film, genialny scenariusz, świetna przemiana postaci w sytuacji zagrożenia, obejrzałem i... nie za bardzo wiem gdzie ludzie to widzą. To znaczy jak na 1939, to pewnie było to nowatorsko zrobione, ale teraz nie robi żadnego wrażenia, poza tym, że no film jest porządnie, "współcześnie" skonstruowany, ale jako, że ja w ogóle nie przejmowałem się tym co dzieje się na ekranie, to oceny nie daję zbyt wysokiej. Plusik za atak Indian - dobra sekwencja, a jeśli wziąć pod uwagę, że film ma 80 lat, to szacunek dla reżysera jeszcze większy. Dam 6/10

Odpowiedz
Stagecoach to był z tego co pamiętam trochę komentarz na temat różnic społecznych w USA i był to jeden z pierwszych (a może i pierwszy) western nie posiadający klasycznie skonstruowanej fabuły o walce dobrych kowbojów ze złymi. Widziałem go dawno, przy okazji pisania magisterki, ale to właśnie był jeden z motywów, który pamiętam.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Mroczny instynkt - perwersyjna włoska obskura z końcówki lat 70, traktująca o taksydermiście, który kradnie zwłoki swojej narzeczonej i trzyma je w domu, w międzyczasie wchodząc w interakcje z młodymi dziewczynami, które najczęściej nie kończą się dla nich zbyt dobrze. Dużo full frontali, porządnego gore i plumkajaca w tle muza Goblin, fabuła raczej pretekstowa, wyreżyserowane przeciętnie, chociaż kilka scen robi wrażenie swoją surowością. Raczej dla zagorzałych fanów włoskiej pulpy i "Nekromantika", ode mnie okejka, ale bez większej ekscytacji.

Odpowiedz
Bogowie muszą  być szaleni - początek przypomina jakiś dokument National Geographic i promuje "A może to wszystko rzucić w cholerę i wyjechać na Kalahari?". Pierwsza połowa to zbiór nie związanych ze sobą scenek i ciężko wskazać głównego bohatera. Dopiero od momentu, gdy Xi zostaje aresztowany za zabicie kozy fabuła robi się bardziej jednolita. Komedia też średnia, bo m.in. gryzie się z dość poważnym wątkiem terrorystów. Kilka jest uroczych żartów, a bohaterowie są sympatyczni. I widać, że film był tani, co widać po amatorskim montażu i przyspieszonych scenach. I tak sobie myślę, gdyby dzisiaj film by powstał na pewno oskarżono go o rasizm/kolonializm/coś podobnego (Buszmeni to zacofani poczciwcy, pokazano jak afrykańscy terroryści żrą się między afrykańskimi politykami, film robili Afrykanie w czasach apartheidu, a Afryka choć pokazana w pozytywnym świetle Wakandą nie jest :)). Jest kilka ślicznych kadrów prezentujących piękno afrykańskiej przyrody. 
5/10

Bogowie muszą być szaleni 2 - ten film bardziej mi się spodobał. Wielowątkowa fabuła jest bardziej skondensowana i nie przypomina już zbioru randomowych scenek. A także bardziej zaakcentowano elementy komediowe i znów pojawiają się sympatyczni bohaterowie. Technicznie też znacznie lepiej i nie przypomina to amatorskiej roboty. Jest sympatyczna wpadająca w ucho muzyka. I słowo "sympatyczny" najlepiej określa ten film.
7/10

Odpowiedz
"Becky" - Jak na razie najlepszy film 2020 roku. Połączenie "Kevina samego w domu", "Johna Wicka" i krwistego slashera. Wyobraźcie sobie film z 13-latką, która bez litości
, w sumie nie musicie bo takim filmem jest właśnie "Becky". Morda cieszyła mi się przez całą drugą połowę, a to co mała zrobiła w finale... ojj rewelacja. Najlepsza scena?
. Polecam gorąco wszystkim, a zwłaszcza fanom Community, bo pokazane są tu dalsze losy Jeffa Wingera, oraz Mentalowi, bo mała zabija tu lepiej niż 90% męskich aktorów. Ta liczba jest totalnie z dupy ale chciałem zachęcić do obejrzenia tego wspaniałego dzieła. Ode mnie 9,5/10, a główna bohaterka to ultrakozak.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
No ja "tylko" 8/10 daję :) bardzo fajny film, głównie za sprawą dzieciaka, mała jest świetna. Filmweb mówi, że cztery filmy z nią widziałem, ale nie pamiętam jej z żadnego - co w sumie nie jest takie dziwne, bo to ciągle tylko mała dziewczynka. A kontrast, jaki niesie jej niewinna buzia z krwią, przemocą i grozą jest wyśmienity.

Odpowiedz
(23-05-2020, 01:30)Crash napisał(a): Jak podobała Ci się "Rozmowa", polecam jeszcze zajebisty "Syndykat zbrodni" (mój numer 1, jeśli idzie o thrillery konspiracyjne), "W mroku nocy" (inny kryminał z Hackmanem, mocno niedoceniony, ale świetnie wpisujący się w defetystyczną atmosferę lat 70.) i "Długie pożegnanie" (czarny kryminał w kontrkulturowych Stanach, ale przede wszystkim Elliot Gould jako wyluzowany Phillip Marlowe). W ogóle tamta dekada rządziła w thrillerach społeczno-politycznych.

Dzięki, właśnie obejrzałem.

Bolesna prawda o świecie, Ameryce wtedy, w czasach Watergate. Dobra reżyseria Pakuli, klimat jest praktycznie cały czas. Film paranoiczny, ale daje nam na talerzu wiele rozwiązań, dziś oczywistych a wtedy szokujących. Niesamowite, że to był wierzchołek góry lodowej z perspektywy roku 2020.

Druzgocąca w swej wymowie sekwencja w siedzibie Parallax. Jedna z najważniejszych scen w historii amerykańskiego kina, a także jedna z najwspanialszych scen amerykańskiego kina ambitnego (bo ten film taki jest). Nie oglądajcie jej przed obejrzeniem filmu.

Aktorsko jest dobrze, chociaż jakoś Warren nie do końca do mnie trafiał. Dobry motyw muzyczny, ładne zdjęcia.

8/10

P.S. Gdzieś tam w mojej kolejcie ustawiają się "Klute" i "Wszyscy ludzie prezydenta"

Odpowiedz
Polecam też zapoznać się z "Seconds" Frankenheimera, jednym ze szczytowych osiagnięć amerykańskiego kina paranoicznego.

Odpowiedz
Do kolekcji dorzucę The Manchurian Candidate tego samego reżysera z przesympatyczną Angelą "Napisała: Morderstwo" Lansbury.

Odpowiedz
(09-06-2020, 16:07)nawrocki napisał(a): Polecam też zapoznać się z "Seconds" Frankenheimera, jednym ze szczytowych osiagnięć amerykańskiego kina paranoicznego.

Arthur Hamilton jest średniego wieku, zmęczonym życiem i apatycznym przedsiębiorcą z Manhattanu, mieszkającym z żoną na przedmieściach Nowego Jorku. Pewnego dnia otrzymuje telefon od przyjaciela ze studiów, Charliego, którego od lat powszechnie uznawano za zmarłego. Przyjaciel namawia go na wizytę w Firmie, przekonując, że to jedyny sposób aby mogli się ponownie zobaczyć. Firma, kierowana przez Staruszka okazuje się być wysoko wyspecjalizowaną instytucją która, za odpowiednią opłatą, zajmuje się tworzeniem nowych profili życiowych ludzi pragnących zerwać ze swoją dotychczasową tożsamością. W ten sposób osoba Arthura Hamiltona zostaje uśmiercona a mężczyzna przybiera nową twarz i tożsamość - Antiochusa 'Tony' Wilsona. Oficjalnie staje się on profesjonalnym malarzem - artystą i rozpoczyna nowe życie w luksusowym apartamencie, w hedonistycznym środowisku ludzi bardzo mu podobnych o czym wkrótce z przykrością przyjdzie mu się przekonać. Przerażająca prawda wpędza Arthura w histerię. Czując się uwięzionym i przytłoczonym stara się on wydostać z pułapki jednak wszystkie jego działania wciągają go jedynie głębiej w tryby bezlitosnej polityki Firmy.


Powiem szczerze, że brzmi intrygująco ale i podobnie do Total Recall.

Odpowiedz
Ten opis trochę za dużo zdradza. Pamiętam swój pierwszy seans "Seconds", kiedy praktycznie nic o tym filmie nie wiedziałem, i wciągnął mnie swą fabułą i klimatem jak z koszmarnego snu. Prawdopodobnie najlepszy film Frankenheimera i jeden z najlepszych filmów lat 60.

Odpowiedz
Ale powstało przed Total Recall i jest w zupełnie innym tonie. I lepsze. :) A opis spoilerowy w chu. Jak większość na filmwebie, zwłaszcza jeżeli chodzi o stare filmy.

Cytat:Pamiętam swój pierwszy seans "Seconds", kiedy praktycznie nic o tym filmie nie wiedziałem, i wciągnął mnie swą fabułą i klimatem jak z koszmarnego snu.
Miałem podobnie, też podchodziłem do seansu ze szczątkową wiedzą nt. fabuły. Do dziś uważam zakończenie za jedną z najmocniejszych scen ever.

Odpowiedz
Bardziej niż "Total Recall" przychodzi mi do głowy "Klucz do wieczności" z Ryanem Reynoldsem. Punkt wyjścia ten sam jak u Frankenheimera.

Odpowiedz
Mnie The Parallax View z lekka wymeczyl i raczej zawiodl mialkoscia i przewidywalnoscia calej intrygi, ale tez wykonaniem. Tak jak Doppelganger jest zachwycony sekwencja prania mozgu tak po mnie ona niestety troche splynela i byla zreszta calkiem...hmm, oczywista? Mozliwe, ze robila wrazenie te kilka dekad temu (jezeli chodzi o klimat to The Game Finchera all the way, choc wiadomo to nie pranie mozgu i nie taka konspira), zwlaszcza, w czasach specyficznych nastrojow spolecznych, ale do mnie kompletnie nie trafila. Zreszta do przewidzenia bylo tez w jakim kierunku pojdzie to pranie mozgu, bo to Hollywood, a wiec bylo latwo wyczuc w jakie nuty tworcy uderza.

Jezeli chodzi o psychodeliczne momenty w kinie tego okresu to impreza wsrod artsy-fartsy pozerow z Midnight Cowboy do dzis robi piorunujace wrazenie - no ale tam to nie tylko obrazki i muzyka, ale tez zajebista gra aktorska Hoffmana robi swoje. Jezeli chodzi o "trylogie" Pakuly, czy o kino konspiracyjne to niedoscignionym wzorem byl, jest i bedzie "All the President's Men", ktory raczej z listy moich ukochanych filmow juz nigdy nie wyleci.


The Parallax View to takie solidne 6.5/10

I tez taka mysl mnie uderzyla, temat Illuminati i tajnych organizacji z korzeniami zaczepionymi w wyzszych uczelniach i polityce to samograj, az dziwne, ze nikt sie za to nie zabiera. Przeciez to tylko teorie szurow, a temat to przeciez samograj :)

Odpowiedz
(09-06-2020, 17:06)Wyatt Earp napisał(a): Mnie The Parallax View z lekka wymeczyl i raczej zawiodl mialkoscia i przewidywalnoscia calej intrygi, ale tez wykonaniem. Tak jak Doppelganger jest zachwycony sekwencja prania mozgu tak po mnie ona niestety troche splynela i byla zreszta calkiem...hmm, oczywista? Mozliwe, ze robila wrazenie te kilka dekad temu (jezeli chodzi o klimat to The Game Finchera all the way, choc wiadomo to nie pranie mozgu i nie taka konspira), zwlaszcza, w czasach specyficznych nastrojow spolecznych, ale do mnie kompletnie nie trafila. Zreszta do przewidzenia bylo tez w jakim kierunku pojdzie to pranie mozgu, bo to Hollywood, a wiec bylo latwo wyczuc w jakie nuty tworcy uderza.

Jednak na początku lat 70 to na pewno nikt w Ameryce o pewnych sprawach nie wiedział. Minęła ledwo dekada od zabójstwa Kennedy'ego (kto zauważył Lee Harvery Osvalda na materiale w Parallax?), Amerykanie po idealnych latach 50-tych na pewno jeszcze nie ochłonęli... Cała ta firma Parallax to nic innego co po jakimś czasie było znane jako MK Ultra.

Dlatego ten film jest ważny. Ciekawe że to Pakuli przeszło, ale chyba wtedy było o to łatwiej bo ludzie kompletnie byli nieświadomi pewnych spraw. Dziś za sprawą "teorii spiskowych" (notabene, termin ukuty chyba przez CIA w latach 50-tych genialnie ośmiesza każdego whistleblowera) już nie byłoby to takie proste.

Odpowiedz
(09-06-2020, 16:07)nawrocki napisał(a): Polecam też zapoznać się z "Seconds" Frankenheimera, jednym ze szczytowych osiagnięć amerykańskiego kina paranoicznego.

Zanim napiszę parę słów: dlaczego kino paranoiczne? Czy to co się przydarzyło w filmie jest tylko projekcją w głowie bohatera?

Obejrzałem. No i jest to, jak ktoś określił, "arcydzieło na 2/3". Konkretnie chodzi o rewelacyjny pierwszy akt (naprawdę perełka - zdjęcia, klimat, całe to wprowadzenie do historii, ta tajemnica... no magia kina), dość dziwny i dużo słabszy drugi (akcja zmierza donikąd, rozterka i ból bohatera jest nieprzekonywujący, a jego kwestie wydają się puste i bez pokrycia. Do tego te bonusowe sceny z babką, wyciskaniem winogron i przyjęciem...) po znakomity akt trzeci (ból dramat egzystencjalny, horror bijący z ekranu, smutek, rozmowa z byłą żoną...).


Tekst:
- REWELACJA.

Rock Hudson świetny, tak samo aktor grający Arthura Hamiltona. Reżyseria palce lizać.

Gdyby nie ten dziwny drugi akt... oraz parę dłużyzn w filmie (w drugim akcie).

9/10

Ciekawostka: Brian Wilson, z Beach Boys przyszedł do kina spóźniony i pod wpływem różnych środków... pierwsza scena jaką zobaczył zaczynała sięod słów "Come in, Mr. Wilson".... tak się przejął tym filmem że następnym jego seansem był E.T. w 1982 roku. 

Odpowiedz
(10-06-2020, 00:14)Doppelganger napisał(a):
(09-06-2020, 17:06)Wyatt Earp napisał(a): Mnie The Parallax View z lekka wymeczyl i raczej zawiodl mialkoscia i przewidywalnoscia calej intrygi, ale tez wykonaniem. Tak jak Doppelganger jest zachwycony sekwencja prania mozgu tak po mnie ona niestety troche splynela i byla zreszta calkiem...hmm, oczywista? Mozliwe, ze robila wrazenie te kilka dekad temu (jezeli chodzi o klimat to The Game Finchera all the way, choc wiadomo to nie pranie mozgu i nie taka konspira), zwlaszcza, w czasach specyficznych nastrojow spolecznych, ale do mnie kompletnie nie trafila. Zreszta do przewidzenia bylo tez w jakim kierunku pojdzie to pranie mozgu, bo to Hollywood, a wiec bylo latwo wyczuc w jakie nuty tworcy uderza.

Jednak na początku lat 70 to na pewno nikt w Ameryce o pewnych sprawach nie wiedział. Minęła ledwo dekada od zabójstwa Kennedy'ego (kto zauważył Lee Harvery Osvalda na materiale w Parallax?), Amerykanie po idealnych latach 50-tych na pewno jeszcze nie ochłonęli... Cała ta firma Parallax to nic innego co po jakimś czasie było znane jako MK Ultra.

Dlatego ten film jest ważny. Ciekawe że to Pakuli przeszło, ale chyba wtedy było o to łatwiej bo ludzie kompletnie byli nieświadomi pewnych spraw. Dziś za sprawą "teorii spiskowych" (notabene, termin ukoty chyba przez CIA w latach 50-tych genialnie ośmiesza każdego whistleblowera) już nie byłoby to takie proste.


Masz racje, te kilka dekad temu to rzeczywiscie musialo byc cos, taki film (motyw) uderzajacy w te cala amerykanska, pro-militarna mitologie oparta na tym Americana-konserwatyzmie. Od razu sie przypominaja niektore wypowiedzi Kennedy’ego i to przemowienie Trumana:



8:41 - Ike's warning about the "unwarranted influence... by the Military-Industrial Complex".
Speech date: January 17, 1961


Kilka lat pozniej Ameryka pompuje miliardy w wojne w wojne w Wietnamie.

No i w kwestii “teorii spiskowych” w punkt, wiadomo. Na plus dla filmu koncowka, ktora moze byla do przewidzenia, ale byla za to obowiazkowa.

Odpowiedz
(10-06-2020, 15:20)Doppelganger napisał(a): Ciekawostka: Brian Wilson, z Beach Boys przyszedł do kina spóźniony i pod wpływem różnych środków... pierwsza scena jaką zobaczył zaczynała sięod słów "Come in, Mr. Wilson".... tak się przejął tym filmem że następnym jego seansem był E.T. w 1982 roku. 

Ale dobre. Biedny Brian, naciskany przez Love'a, wujka, wytwórnię, presja z wszystkich stron i jeszcze mówiły do niego postacie z filmu. Nic dziwnego, że w pewnym momencie mu odwaliło.

Film oczywiście dobry. Środek faktycznie odrobinę słabszy, ale wynagradza go zakończenie. Szczególnie mocny jest monolog staruszka (nie pamiętam dokładnie kim on był, ale na pewno jedną z ważniejszych postaci tej organizacji). Demoniczny demiurg o przyjaznej twarzy, decydujący o życiu i śmierci, świetne.

Odpowiedz
Ten dziad to rewelacja była. To był Szef całej firmy, rzeczywisty Demiurg, zagrany bardzo dobrze. Ten kojący głos, prawie jak głos HALa z Odysei Kosmicznej.

Odpowiedz
(10-06-2020, 15:20)Doppelganger napisał(a):
(09-06-2020, 16:07)nawrocki napisał(a): Polecam też zapoznać się z "Seconds" Frankenheimera, jednym ze szczytowych osiagnięć amerykańskiego kina paranoicznego.

Zanim napiszę parę słów: dlaczego kino paranoiczne? Czy to co się przydarzyło w filmie jest tylko projekcją w głowie bohatera?
A skad ten pomysł? Przecież paranoja nie zawsze łączy się z urojeniami.

Sam film często jest nieformalnie zaliczany do frankenheimerowskiej Trylogii Paranoicznej, wraz z "Przeżyliśmy wojnę" i "Seven Days in May".

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,041 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,798 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,209 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,358 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,903 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,166 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Pelivaron, 2 gości