Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Tootsie - patrząc jak Amerykanom odpierdala, to kwestia czasu jak i do tego filmu się przyczepią. Anyway, Hoffman tak fenomenalnie wciela się w Dorothy, że wierzyłem, że oglądam prawdziwą kobietę, a nie jakiegoś przebierańca. Całkiem przyjemna muzyka typowa dla komedii romantycznych z tego okresu. Kurde, fajny film. 

Odpowiedz
(13-06-2020, 18:51)Kryst_007 napisał(a): Dodam, że obydwa filmy [Kleopatra i Lawrence z Arabii] wręcz zniewalają szczególnie na Blu-ray
Lawrence właśnie wyszedł na UHD BD :) Jakość obrazu bez zaskoczeń: zgodnie jest uznawany za jedno z najlepszych wydań w historii fizycznych nośników i pokaz możliwości formatu. Niestety nie do kupienia osobno, tylko w zbiorczym wydaniu Columbia Classics Collection.

Odpowiedz
Becky - Gang Neonazistów jedna z nich role gra Kevin James poluje na dziewczynkę w lesie która wraz z rodzina ukrywa się przed nimi .Kevin Sam w Domu dla dorosłych .Sceny okrucieństwa są dobre :D w dobry sposób pokazane do czego jest zdolne dziecko podstawione pod ściana .Mozna obejrzeć wieczorkiem

Odpowiedz
Ci zawiedzeni finałem LoU2 powinni być zadowoleni tym, co zrobiła mała Becky w finale :D
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Mała Becky to rozpuszczony, denerwujący bachor. Byłbym zadowolony gdyby w finale zginęła w męczarniach.
Pod tym względem wiele ją łączy z Ellie.

Odpowiedz
Ale tylko jedna z nich odjebała zabójcę.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Jesus Christ Superstar (1973)

Pamiętam jak lata temu, którejś Wielkanocy spędzonej u dziadków natrafiłem skacząc po kanałach na ostatnie 20 minut tego filmu (mniej więcej od sceny samobójstwa Judasza). Tak więc ten musical akurat kojarzyłem do tej pory jedynie z tych ostatnich piosenek ;)

Bardzo szanuję, że w porównaniu do innych filmów o Jezusie twórcy stawiają na lekkie podejście. Jeśli ktoś jest zmęczony tymi smętnymi mszami świętymi i ma przez to awersję do chrześcijaństwa, to gwarantuję że ta pozycja może mu nieco ożywić wiarę :) Piosenki tu są naprawdę tak chwytliwe i pełne szczerej radości, że nie da się w to środowisko nie wkręcić. Pomimo, że nie ma tu żadnych wielkich gwiazd, to widać że Ci wszyscy młodzi aktorzy wkładają dużo serca w swoje role - chociażby Piłat, Herod czy przede wszystkim Judasz.

Duży też plus, że w przeciwieństwie do tych filmów o Jezusie, które puszczano nam na lekcjach religii, to nie jest on przesadnie wyidealizowanym i zawsze nieomylnym archetypem. Twórcy tego musicalu nie zapomnieli, że on wciąż był też człowiekiem. Podobnie Judasz, którego da się tu zrozumieć i nie jest kreowany na jakiegoś najgorszego villaina, jak to często bywa w kinie chrześcijańskim.

8/10

Odpowiedz
Widziałem pierwszy raz tegorocznej Wielkanocy i "Gethsemane" dalej mi pogrywa na playliście :) Jak ktoś lubi musicale to musi zobaczyć. Sam sobie pluję w mordę, że tak długo to odkładałem.

Odpowiedz
Ukryta forteca - rzeczywiście najbardziej przystępny Kurosawa, mocno rozrywkowy, ale nie pozbawiony charakterystycznego dla japończyka komentarza moralnego. Świetne pomieszanie gatunków, piękne zdjęcia, wiele imponujących scen - pysznie się to ogląda. Dodatkowym smaczkiem dla fana kina jest wychwytywanie inspiracji dla Gwiezdnych Wojen, nawet znak, czy herb wrogich wojsk jest praktycznie identyczny jak ten imperialny :P 8/10

Summertime - uwielbiam te luźne, wakacyjne filmy mistrzów kina. Jasne, że można zarzucić, że to prościutka (ale nie głupia) historyjka i tony lukru, ale kurde, ten lukier jest z cukru najwyższej jakości i oblewa doskonale wypieczone ciasto :) Nie mogę nisko ocenić filmu, w którym Katharine Hepburn tuż po wejściu do hotelu polewa gospodyni burbona z Cinzano na znak przyjaźni amerykańsko-włoskiej. 7/10

Odpowiedz
No i jak wpada do kanału :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Płytki grób (1994)

Pełnometrażowy debiut Danny'ego Boyle'a, ale już tutaj da się poczuć ten jego charakterystyczny styl. Powiem, że w trakcie seansu byłem zaskoczony, bo jakiś geniusz zaklasyfikował ten film na Filmwebie jako czarną komedię i nastawiałem się na w miarę lekki seans, a dostałem pełnokrwisty thriller z kilkoma elementami komediowymi.

Ogólnie to klasyczna historia o tym, co papierki z cyferkami i wizerunkami władców potrafią zrobić z najlepszymi przyjaciółmi, tyle że opowiedziana w wyjątkowo mrocznej tonacji. I Boyle to naprawdę potrafii - da się w to wszystko z łatwością wciągnąć i zżyć się z trójką bohaterów, jak i z zaskoczeniem obserwować ich przemianę. Ewan McGregor w jednej ze swoich pierwszych ról (jeśli wierzyć filmografii to nawet w swoim pierwszym kinowym filmie), ale już wtedy miał do zaoferowania nieco charyzmy. Z kolei Christopher Eccleston ma tu bezdyskusyjnie najtrudniejszą i najbardziej wielowymiarową postać do zagrania, w której wypada bez zarzutów.

Gdybym miał coś zmienić, to pewnie rozszerzyłbym wątek tych dwóch goryli, którzy chcą odzyskać McGuffina. No i ostrzegam - są z dwa niezłe twisty w finale ;)

8/10

Odpowiedz
Również obejrzałem po raz pierwszy niedawno, troszkę komedii tam jest, ale takiej bardzo czarnej. Świetny film: prosty pomysł w stylu "wrzuć do mieszkania trupa i walizkę pieniędzy i zobacz co się będzie działo" ale zrealizowany właściwie perfekcyjnie. U mnie również 8/10

Odpowiedz
Just Mercy (2019) . Sztampowy dramat sądowy z oklepanymi motywami i drętwym aktorstwem . Michael B Jordan wyglada fatalnie ,Brie Larsson statystuje na drugim planie oraz Jaimie Foxx który chyba najbardziej z tej całej trójki próbuje cos zagrać

Odpowiedz
Jordan wygląda całkiem nieźle, fajnie dopakował do Creeda i ładnie forme trzyma, ja szanuje.

Odpowiedz
Harold and Maude, czyli o przyjaźni zafascynowanego śmiercią dwudziestoletniego dziwaka z wyluzowaną 80-latką.

Ale to fajne było. Całkiem odważne jak na tamte czasy, ciepłe, absurdalne, zabawne, proste i przyjemne. Czasem trochę zbyt przerysowane i trącące banałem, ale niezbyt nachalnie, więc kupiłem całość. Hal Ashby nakręcił później jeszcze lepsze Being There z rewelacyjnym Sellersem wychodzącym poza swoją strefę komfortu - oba filmy polecam.

Odpowiedz
Wiele hałasu o nic / Much Ado About Nothing (reż. Kenneth Branagh, 1993)

Co prawda mam jeszcze kilka pozycji do nadrobienia, ale jest to chyba najlepszy film w reżyserii Kennetha Branagha jaki widziałem. Co więcej - jest to chyba najlepsza adaptacja Szekspira z jaką się spotkałem (no, ale tutaj to nie mam zbyt wiele tytułów na koncie, widziałem raptem kilka).

"Wiele hałasu o nic" jest naprawdę zabawne i urocze, przez cały seans - nawet w tych bardziej dramatycznych momentach - na ekranie non stop panuje sielska i przyjemna atmosfera. Od początku miałem wrażenie, że aktorzy świetnie bawili się swoimi rolami (z wyjątkiem Keanu Reevesa, ale on taki chyba miał być - tak czy siak potwierdza się, że najlepiej wypada wtedy, kiedy ma mało emocji do grania i najlepiej, gdy oszczędza w słowach), czuć ekranową chemię. Piękne zdjęcia i scenerie dopełnione zostają idealną muzyką Patricka Doyle'a.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to chciałbym nieco bardziej rozwinięcia wątku Don Johna oraz lekko irytowała mnie postać Claudia - aktor też strasznie nijaki, ale z drugiej strony weź się przebij i jakoś wyróżnij przy takiej epickiej obsadzie aktorskiej. Nie zmienia to faktu, że dawno nie widziałem takiej zabawnej komedii. Ode mnie 8/10.

PS Michael Keaton kradnie każdą scenę. W ogóle brak aktorskich nominacji do Globów i Oscarów pokazuje tylko, jak genialnym pod względem filmowym był rok 1993. No, ale tak czy srak Keatonowi to nominację jakąś za drugi plan bym dał.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(02-07-2020, 00:01)Pelivaron napisał(a): Wiele hałasu o nic / Much Ado About Nothing (reż. Kenneth Branagh, 1993)

Co prawda mam jeszcze kilka pozycji do nadrobienia, ale jest to chyba najlepszy film w reżyserii Kennetha Branagha jaki widziałem. Co więcej - jest to chyba najlepsza adaptacja Szekspira z jaką się spotkałem  (no, ale tutaj to nie mam zbyt wiele tytułów na koncie, widziałem raptem kilka).

"Wiele hałasu o nic" jest naprawdę zabawne i urocze, przez cały seans - nawet w tych bardziej dramatycznych momentach - na ekranie non stop panuje sielska i przyjemna atmosfera. Od początku miałem wrażenie, że aktorzy świetnie bawili się swoimi rolami (z wyjątkiem Keanu Reevesa, ale on taki chyba miał być - tak czy siak potwierdza się, że najlepiej wypada wtedy, kiedy ma mało emocji do grania i najlepiej, gdy oszczędza w słowach), czuć ekranową chemię. Piękne zdjęcia i scenerie dopełnione zostają idealną muzyką Patricka Doyle'a.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to chciałbym nieco bardziej rozwinięcia wątku Don Johna oraz lekko irytowała mnie postać Claudia - aktor też strasznie nijaki, ale z drugiej strony weź się przebij i jakoś wyróżnij przy takiej epickiej obsadzie aktorskiej. Nie zmienia to faktu, że dawno nie widziałem takiej zabawnej komedii. Ode mnie 8/10.

PS Michael Keaton kradnie każdą scenę. W ogóle brak aktorskich nominacji do Globów i Oscarów pokazuje tylko, jak genialnym pod względem filmowym był rok 1993. No, ale tak czy srak Keatonowi to nominację jakąś za drugi plan bym dał.

Też uwielbiam ten film, wszystko w nim pięknie gra, tekst jest podany z niesamowitą lekkością i "funem", a oprawa audiowizualna zachwyca od pierwszego ujęcia jeźdźców aż po finał. Reeves, którego nie lubię, jest celnie obsadzony i dobrze dobrze gra nawet jego kij w d... . W sumie to mój ulubiony komrom (obok "Love Actually" i "Sekretarki", reszta gatunku mogłaby dla mnie nie istnieć) i jeden z najlepszych filmów na lato.

Odpowiedz
The Toy - kurde, jednak amerykańska lewica ma rację z ciągłym systemowym rasizmem, skoro jeszcze w 1982 roku można było legalnie kupić Afroamerykanina jako zabawkę dla jakiegoś białego gówniaka. Bywa to zabawne, choć często to ten sam śmiech, co przy rasistowskich gagach w kreskówkach z lat 30. (w sumie slapstick skojarzył mi się z tym okresem). I chciałbym zobaczyć film, gdzie Pryor wciela się w wąsatą sprzątaczkę przez bite 90 minut :).
7/10

Odpowiedz
A widziałeś oryginał?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
To jest remake? <patrzy w wikipedię> Faktycznie, heh, sądziłem że to oryginalny pomysł. 

Jak widać już w latach 80. Amerykanie byli leniwi i przerabiali europejskie komedie na swoje wersje :). 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,198 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,881 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,256 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,751 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,421 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,697 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,277 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości