Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Zdumiewające, że nie pofolgował tym razem swojemu ukochanemu fetyszowi i nie wcisnął otwarcie żadnych lesbijek. Choć pewnie w sequelu okaże się, że Andromacha i skośna się lizały zanim zapuszkowali tą drugą.
Ja tam wywnioskowałem, że Andy była bi i raz z zapuszkowaną Azjatką, raz z czarnoskórym który umarł :)
25-07-2020, 15:58
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,104
Liczba wątków: 5
E, właśnie takie "stare, ograne motywy" są tutaj całkiem zgrabnie podane. Paczka nieśmiertelnych wcale nie jest niezniszczalna bo nikt nie wie kiedy mogą stracić zdolności, każda śmierć to niewiadoma i jest tam jednak ten strach. To całkiem udanie zastępuje uganianie się za sobą z mieczami i dekapitacje. Każda postać "z paczki" ma inny problem z nieśmiertelnością/podejście do nieśmiertelności. Charlizka jest stara i zmęczona, geje mają siebie i swoją Wielką Romantyczną Miłość więc są bardziej wyluzowani i wesołkowaci, Schoenaertsa dołuje to że musiał bezradnie obserwować śmierć swojej rodziny, młoda ma "współczesny, obecny problem" z zostaniem nieśmiertelną i stanowi świeżą opozycję do wycieńczonej Charlizki - dając już zastałej, starawej grupie bodźca.
To wszystko dość pobieżnie, ale jest :)
25-07-2020, 16:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2020, 17:07 przez Rozgdz.)
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,743
Liczba wątków: 14
Holy Motors
Od tego tytułu zacząłbym tworzyć listę filmów, które warto obejrzeć pod wpływem. Piękna jazda. Przy powtórce skupię się na doszukiwaniu się przesłania, bo chociaż mam w głowie szczątki teorii, to przy oglądaniu dałem się porwać magii obrazu i wyłączyłem myślenie. Najlepsze jest to, że nawet jeśli pominiemy jakikolwiek sens i ciąg przyczynowo-skutkowy, to wciąż pozostajemy z serią świetnych, zaskakujących fragmentów, które choć stylistycznie i treściowo różne, to w żaden sposób nie gryzą się ze sobą. Rozwalił mnie humor, atakujący znienacka, stanowiący często przeciwwagę dla scen, w których chciano "coś powiedzieć". Jest tu ogólnie tyle zaskoczeń i inteligentnych zagrań formalnych, że głowa mała. Tego typu filmy są ryzykowne i często przekraczają granicę, za którą sztuka dla sztuki wyłącznie męczy i nuży. Holy Motors nie wpada w te pułapkę i poza kilkoma słabszymi momentami trzyma wysoki poziom. Nie jestem w stanie na razie ocenić, ale film z pewnością trafia do ulubionych.
Na koniec to cudo:
=
25-07-2020, 18:00
Agent Putina
Liczba postów: 4,320
Liczba wątków: 21
Rozgdz napisał(a):Paczka nieśmiertelnych wcale nie jest niezniszczalna bo nikt nie wie kiedy mogą stracić zdolności, każda śmierć to niewiadoma i jest tam jednak ten strach. To całkiem udanie zastępuje uganianie się za sobą z mieczami i dekapitacje.
Cały ten motyw jest na maksa pretekstowy i jakoś nie powstrzymuje naszej ekipy od entuzjastycznego sięgania po taktykę przyjęcia serii na klatę. To, że scenariusz twierdzi, że coś jest jego składową nie ma znaczenia, jeśli nie przekłada się na praktykę.
W ogóle Rucka to patałach od zawsze, łącznie z wściekle przecenianym Gotham Central.
25-07-2020, 20:28
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,104
Liczba wątków: 5
(25-07-2020, 20:28)Paszczak napisał(a): Cały ten motyw jest na maksa pretekstowy i jakoś nie powstrzymuje naszej ekipy od entuzjastycznego sięgania po taktykę przyjęcia serii na klatę. To, że scenariusz twierdzi, że coś jest jego składową nie ma znaczenia, jeśli nie przekłada się na praktykę.
W ogóle Rucka to patałach od zawsze, łącznie z wściekle przecenianym Gotham Central.
Jasne, jest to w dużym stopniu pretekstowe bo widać że i punktem wyjścia były historie o szkockich góralach i "czymś to zastąpiłem" ale naprawdę ciężko w tym przypadku powiedzieć że nie przekłada się to na praktykę. Było nie było dotyczy
postaci Theron i jest w jej przypadku dość istotnym wątkiem - przecież ona traci swoją nieśmiertelność i jest już "zwyczajną śmiertelniczką"
a gdy któryś "oberwie" pozostali się niepokoją - jest to w filmie kilka razy.
Btw, jak tutaj zrobić "spojler" ?
Dzięki, raven.second :)
26-07-2020, 13:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-07-2020, 14:14 przez Rozgdz.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Btw, jak tutaj zrobić "spojler" ?
Piszesz
Kod:
[spoiler]tekst[/spoiler]
26-07-2020, 13:41
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Ginger Snaps - bardzo fajny horror głównie oparty o dramat wynikający z rozpadającej się relacji pomiędzy siostrami które przyrzekły sobie, że zawsze będą się trzymać razem. Jedyne co czego mógłbym się przyczepić to wygląd wilkołaka który na kilku zbliżeniach wygląda słabo. 8/10
Ginger Snaps 2: Unleashed - sequel podobał mi się o wiele bardziej, wizualnie i fabularnie jest ciekawszy, główna bohaterka osamotniona w oczekiwaniu na to co ma nadejść, próbująca do samego końca walczyć, do tego nietypowe drugoplanowe postacie oraz twist i zakończenie którego się zupełnie nie spodziewałem. 9/10
Ginger Snaps Back: The Beginning - prequel który wydaje się mieć mało wspólnego z pozostałymi częściami, technicznie wygląda chyba najlepiej z całej trylogii, ale nie posiada już tego klimatu i głębi które miały pozostałe części, do tego momentami się dłuży. Szkoda, bo były tutaj fajne pomysły, ale w żaden ciekawy sposób nie zostały wykorzystane. 5/10
28-07-2020, 10:23
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
47 Meters Down (2017)
Film opowiada historię dwóch sióstr, które podczas wakacji w Meksyku decydują się zanurkować w klatce do obserwowania rekinów. Podczas podziwiania podwodnej flory i fauny ogromny rekin atakuje klatkę, w wyniku czego ta odrywa się od statku. Obie dziewczyny spadają na samo dno, gdzie uwięzione są 47 metrów pod wodą. Nie tylko tlenu starczy im na godzinę, ale co gorsza, wokół krążą najwięksi podwodni drapieżnicy.
Muszę przyznać, że Podwodna pułapka jest poprawnie nakręconym thrillerem. Co prawda nie wypływa on powyżej kina klasy B, ale też nie spada poniżej, jak czyni to masa filmów z rekinami, które wprost zalewają rynek kina domowego. Nie byłoby błędnym stwierdzeniem, że mamy więcej produkcji o rekinach niż ich samych we wszystkich oceanach. Siłą tego filmu jest, że koncentruje się on głównie na dwójce bohaterek i ich beznadziejnym położeniu, a nie na samych żarłaczach. Zresztą rekiny są przez większy czas w ukryciu, czujemy ich niepokojącą obecność, aby znienacka zostać zaatakowanym!
6/10
28-07-2020, 21:10
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,743
Liczba wątków: 14
Mr. Smith Goes to Washington
Strasznie naiwne, ale bardzo lubię tę naiwność pokrzepiających filmów Capry. Stewarta uwielbiam, mimo że znowu gra średnio rozgarniętego niezdarę. To jest w ogóle taka postać, że czapki z głów. Jedna żona przez całe życie, patriota, wzór cnót no i rewelacyjny aktor. Ogólnie mam gdzieś życie prywatne gwiazd, ale akurat Jimmy mógłby rzeczywiście być takim złotym facetem bez trupów w szafie i powiązań z Epsteinem. ;)
No, jest tu też charakterna postać kobieca stająca się w odpowiednim momencie szablonowym oparciem dla protagonisty i świetny Claude Rains, którego znałem tylko z Casablanki, grający najmniej płaskiego moralnie osobnika (oczywiście jak na lata 30.)
7/10, bo to najsłabszy film Capry jaki widziałem (Arszenik i To wspaniałe Życie rządzą, ciut lepsze są też Ich Noce), niemniej wciąż bardzo dobra rzecz.
29-07-2020, 18:44
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Remember (2015) Ostatnio mam zajawkę na filmy z wątkiem Holocaustu... i przeglądając top listę IMDb natrafiłem na tę perełkę. Główny bohater jest pensjonariuszem domu spokojnej starości i cierpi równocześnie na progresywną demencję. W jednej chwili wie kim jest a za godzinę budzi się z ręką w nocniku nie pamiętając niczego co się działo przedtem. Jak się okazuję w raz z innym pensjonariuszem jest jednym z ocalałych z obozu śmierci Auschwitz, który na łożu śmierci swojej Żony poprzysiągł zemstę na człowieku odpowiedzialnym za wymordowanie jego całej rodziny i przyjaciela. Przyjaciel piszę mu list z dokładnymi instrukcjami i potencjalnymi celami rozmieszczonymi w USA. Symboliczny list ma mu przypominać kim jest i przed jakim zadaniem został postawiony. Powiem tak toż to jest życówka Christophera Plummera. W wiarygodny sposób zagrał zmęczonego życiem dziadka któremu już tak naprawdę nic nie zostało a list to jedyna motywacja do działania. Sama podróż to mroczna demencja i rozgrzebywanie brudów z czasów wojny. Dosłownie topimy się w tym gównie i czujemy zmęczenie Plummera w każdym ujęciu. Szacun dla reżysera za kapitalną sekwencję z Hankiem z BB, już na etapie trailer można było się domyśleć że ta sekwencja da czadu a dziadek kilkukrotnie znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Więcej niestety nie mogę tu napisać, bo zniszczę kompletnie seans, powiem tylko tyle, że podczas ostatnich minut filmu można spodziewać się solidnego kopa w mordę. 8/10
31-07-2020, 14:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2020, 15:03 przez Predator895.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Oglądałem to z 2 lata temu. Dobry, choć trochę niedoceniany film Egoyana. Koncept jakoby trzech nazistowskich oprawców akurat o takim samym imieniu i nazwisku miałoby się ukrywać w jednym kraju może trochę naciągany, ale te wszystkie sceny spotkań nie pozostawiają obojętnym. Plummer rewelacyjny i w każdej minucie wierzyłem w jego bohatera, ale drugi plan też ma okazję się wykazać. No i przede wszystkim jeden z tych końcowych twistów, o których nie zapomina się na drugi dzień.
U mnie 7/10
31-07-2020, 15:56
Oskarmeister
Liczba postów: 6,814
Liczba wątków: 18
"Yes, God, Yes" - Jeśli średnie "Lady Bird" walczyło o Oskary to ten film spokojnie powinien dostać nominacje za najlepszy film i za najlepszą rolę główną. Natalia Dyer jest cudowna a jej postaci nie da się nie lubić. Sam film jest super, wchłonęła mnie ta cała young-adult atmosfera. Jeśli szkoły katolickie serio tak wyglądają to pozdrawiam rodziców, którzy wysyłają tam swoje dzieci xd Bardzo dobra jest też muzyka, reszta obsady bez zarzutu ale Natalia po prostu błyszczy. Na pewno jeden z najlepszych filmów tego roku. 9/10
02-08-2020, 17:29
Stały bywalec
Liczba postów: 13,241
Liczba wątków: 77
True Story - James Franco i Jonah Hill odpowiednio w roli mordercy dzieci i dziennikarza New York Times'a, pod którego podszywał się oprawca. Temat oparty na faktach, ale żeby nie psuć sobie zabawy to nie czytałem o przebiegu tej historii nic. I w sumie żałuję, bo oszczędziłbym sobie 100 minut lekko bezbarwnego seansu z mocno niewykorzystanym potencjałem. Nie ma tu ani jednej rzeczy, która wybiłaby się ponad jakąś poprawność, a Franco - no cóż - mimo odpowiedniej aparycji nie umiał wykrzesać z roli złola niczego wiecej niż klasyczne krzywe spojrzenie i uśmieszek, którym częstował w komediach. Hill w miarę ok, ale reżyser ewidentnie nie miał pomysłu jak poprowadzić tę postać i sprawić, że chce mu się kibicować w starciu (to za wiele powiedziane - on po prostu zaczyna się kumplować) z oskarżonym. Zakończenie jest do bólu przewidywane nawet jak na "niesamowitą historię", w sumie to co najlepsze rozgrywa się w pierwszych 2 kwadransach gdy akcja zaczyna się zazębiać i Franco trafia do pierdla.
4/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
02-08-2020, 18:01
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,114
Liczba wątków: 57
Unhinged- pierwszy seans w kinie po pandemicznej przerwie. Pierwsza godzina była nawet spoko, czuć było napięcie no i kibicowało się kobiecie uciekającej od zasapanego spasionego Russella. Serio gość jest tutaj nie do poznania, jest tak spasiony, że zastanawiałem się czy nie użyto tutaj CGI.
Nagle jednak wszystko siada w ostatnich 15 minutach. Kobieta dzwoni na 911 i mówi, że ściga ja najbardziej poszukiwany morderca w mieście o którym mówi każda telewizja, a operator numeru alarmowego mówi, że nie ma kogo wysłać bo przed chwilą doszło do dużego karambolu i nie mogą jej pomoc.
W finale rozwalił mnie też sposób przewożenia rozwalonego auta na lawecie, to chyba był jakiś żart że strony reżysera?
No i pamiętajcie bardzo ważne przesłanie które film przemyca z subtelnością łopaty w łeb. Nie poganiajcie ludzi którzy stoją na światłach klaksonem, to może bardzo źle się skończyć.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
02-08-2020, 23:15
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
The Man Who Shot Liberty Valance
Taki tam westernowy średniak. Zdjęcia przeciętne - westerny o dekadę wcześniejsze potrafiły wyglądać nieporównywalnie lepiej.
Sama historia miała potencjał, ale potrzebowałaby reżyserskiego i/lub scenopisarskiego szlifu, żeby wzbudzić więcej emocji.
Tak jak lubię Jamesa Stewarta, tak w tym filmie był nadto teatralny nawet jak na tamte czasy. Jego postać zamiast być charyzmatycznym underdogiem, wzbudzała raczej irytację. Na plus John Wayne, a przede wszystkim Lee Marvin, który skradł show w roli bandziora. Miło było zobaczyć na dalszym planie Woody'ego Strode'a, młodziutkiego Lee Van Cleefa... a przede wszystkim Verę Miles, która miała w tym filmie zaledwie 33 lata.
Od śmierci ojca mam sporo myśli o przemijaniu, ciekawie się ogląda pośród tych wszystkich, dawno zmarłych legend kina, młodziutką aktorkę, która chyba już jako jedna z ostatnich gwiazd "złotej ery Hollywood" wciąż jest na tym świecie.
6+/10
03-08-2020, 22:41
Agent Putina
Liczba postów: 4,320
Liczba wątków: 21
"Westernowy średniak" - tak można podsumować większość dokonań Forda. Wciąż mnie zadziwia, że niektórzy wydawałoby się łebscy osobnicy (w tym Mann) uważają My Darling Clementine za najlepszą wersję legendy Wyatta Earpa. Holliday z namaszczeniem recytujący Szekspira żeby pokazać jaki z niego wrażliwy typ zostałby wyśmiany, gdyby pojawił się w filmie innego reżysera.
Liberty Valance'a chwalił Leone za pesymizm. Znowu - negatywne zakończenie nie jest automatycznie oznaką dojrzałości czy głębi.
04-08-2020, 00:39
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Zazie w metrze (1960, reż. Louis Malle)
Jeden z tych filmów, w których oczyma wyobraźni widzi się ekipę filmową mającą niezły fun na planie. Przede wszystkim to 100-procentowa kreskówka, tyle że rysunki zostały zastąpione żywymi aktorami i prawdziwymi ulicami Paryża. Podczas gdy w późniejszych dekadach takie eksperymenty zazwyczaj kończyły się żałośnie, tak te 60 lat temu Louis Malle udowodniał, że trzeba zrobić to ze smakiem.
Czego tu nie ma? Są pościgi ala "Tom & Jerry", kolorowe wybuchy, dużo slapsticku i chaosu sytuacyjnego a nawet i blackface się przewija :) Pominę fakt, że tytułowa Zazie to najprawdziwszy Królik Bugs w postaci małej uroczej dziewczynki, tyle że obdarzony dużo bardziej niewyparzonym językiem. Toż arthouse dla całej rodziny! Do tego paleta barw w tym filmie jest oszałamiająca i nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało że to jeden z ulubionych filmów Wesa Andersona. Ten cały koloryt w połączeniu z dynamiczną pracą kamery sprawiały, że ani przez momemt nie miałem z tyłu głowy tego uczcucia, iż oglądam film z 1960 i byłem skłonny uwierzyć, że kręcone to było w latach 70.
9/10
04-08-2020, 07:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2022, 14:44 przez Kryst_007.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,182
Liczba wątków: 5
Aquaman (2018)
Jakoś tak się złożyło, że obejrzałem sam nie wiem jak i czemu. Kliknąłem na Netflixie i jakoś poszło. Tematu w odpowiednim dziale nie widzę, bo chyba zniknął po ostatnich rebeliach Phila i Snuffera.
Nie widziałem żadnego filmu z tego uniwersum, poza kawałkiem „Man of Steel” i to chyba jest dobry wybór. Zupełnie nijakie filmidło, kompletnie nieangażujące. W zasadzie jedyny plus to Momoa, który po prostu pasuje samym wyglądem i zachowaniem do postaci. Reszta w sumie nędzna. I ten jego brat-przeciwnik i te idiotyczne, kiczowato kolorowe bitwy i przaśny humor. Najśmieszniejszy chyba był ten Black Manta grany przez Murzyna (Czarna Manta, Murzyn xd). Wyglądał w tym swoim stroju jakby go żywcem przenieśli z jakiegoś „Plan 9 from outer space” czy „Potwora z Czarnej Laguny”. No chyba, ze to było zamierzone, żeby wyglądał śmiesznie, wtedy zwracam honor.
Fanem tych kolorowych komiksów nie jestem i nie byłem, ale Marvela coś tam widziałem i w większości było to nawet strawne całkiem. Tutaj bida z nędzą.
Naciągane 3/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-08-2020, 09:26
Stały bywalec
Liczba postów: 12,420
Liczba wątków: 29
(04-08-2020, 09:26)Dr Strangelove napisał(a): Najśmieszniejszy chyba był ten Black Manta grany przez Murzyna (Czarna Manta, Murzyn xd).
Jako komiksowy nerd powiem, że Black Manta od zawsze był Murzynem (tj. od '77, bo wcześniej był cały czas zamaskowany) i gdy ujawnił, to w tym samym numerze snuł plany czarnej supremacji w oceanie :).
04-08-2020, 09:46
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Malowany ptak (2019)
Pierwsze myśli zaraz po seansie:
GENIALNY, GENIALNY W KAŻDYM UJĘCIU W KAŻDEJ SCENIE W KAŻDEJ SEKUNDZIE. GENIUSZ KINA. Myślałem że widziałem, doświadczyłem wszystkiego w kinie. Boż to jest fenomen, klejnot, coś niesamowitego, nie do opisania. Najśmielszy, najodważniejszy, zakazany i bezprecedensowy film jaki widziałem w życiu. Malowany ptak... Skala oceny nie równa się z tym co właśnie przeżyłem...
Historia chłopca który w bestialskich czasach stara się odnaleźć drogę do domu. Każdy etap podróży stanowi osobną historię, napotykanych ludzi, zwyczajów i barbarzyńskich czasów z jakimi przyszło mu stawić czoła. Gwiazdorska obsada, fenomenalne zdjęcia na których można robić stopklatkę życia praktycznie w każdej chwili filmu. Brak mi skali aby to okiełznać... Oglądacie i kupujcie w ciemno do kolekcji.
04-08-2020, 14:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2020, 14:24 przez Predator895.)
|