The Mist (2007) reż. Frank Darabont
Nie wiem czy wiecie, ale ....

wp.pl napisał(a):Nasza felietonista i jedna ze współautorek scenariusza „Lejdis”, Hanna Węsierska, uległa zwiastunom i wybrała się na pokaz ekranizacji słynnego opowiadania Stephena Kinga „Mgła”. Przeżycia tego długo nie zapomni, chociaż bardzo by chciała…

Więcej tutej:
http://film.wp.pl/idGallery,2969,galeria.html?rfbawp=1206350712.708&ticaid=15963
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Cóż, identycznych opinii jest mnóstwo. Właśnie, o co chodzi z tym plakatem? Przecież to jeden wielki spoiler! Żołnierze z czołgami, krew na szybie.. Pomijając to że strona techniczna jest fatalna.

Odpowiedz
Ta pani ma coś nie po kolei w główce. To miała być recenzja? Bo jeśli tak to jej nic nie wyszło, tylko stek bzdur i banałów i brak konkretnych argumentów
przeciwko filmowi. Ale jakiego gustu można oczekiwać od człowieka który pisze takie scenariuszowe gówna.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Pierwsze wrazenie: wow! Silent Hill nareszcie dorobil sie porzadnej ekranizacji!
Drugie wrazenie: no, moze jednak tworcy za bardzo zapatrzyli sie w Silent Hilla...

Mimo wszystko film jest bardzo, bardzo dobry. Podobalo mi sie powazne podejscie - to nie jest fantastyczna, ekscytujaca przygoda. To traumatyczne przezycie zlapane na tasmie filmowej.

Swietnie potraktowano potwory, tzn. nie jako cos czajace sie w mroku i po prostu zle, tylko jako zwierzeta. I mimo, ze CGI jest marne, to po raz pierwszy od czasow Wladcy Pierscieni stwory stworzone komputerem wywolaly u mnie emocje. Bo spotkanie z nimi jest jak prawdziwe spotkanie z drapieznikiem, a nie jak z magicznym stworem z kosmosu.

Postac "nawiedzonej" byla skonstruowana prostacko - tworcy tu sie potkneli, tak samo jak w Silent Hillu. Duzo wieksze wrazenie robilaby ta sama osoba niewygladajac jak wiedzma. Ale mimo wszystko bohaterka budzila emocje, a to dobrze.

Aktorstwo bylo poprawne. Jane zagral bardzo w porzadku. Koncowka wyszla znakomicie. Ogolnie za koncowke film ma dodatkowy punkt. 8\10

Odpowiedz
military napisał(a):Drugie wrazenie: no, moze jednak tworcy za bardzo zapatrzyli sie w Silent Hilla...

W tym wypadku jest jednak na odwrót ;) Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że książka była najpierw.

Odpowiedz
military napisał(a):Swietnie potraktowano potwory, tzn. nie jako cos czajace sie w mroku i po prostu zle, tylko jako zwierzeta. I mimo, ze CGI jest marne, to po raz pierwszy od czasow Wladcy Pierscieni stwory stworzone komputerem wywolaly u mnie emocje. Bo spotkanie z nimi jest jak prawdziwe spotkanie z drapieznikiem, a nie jak z magicznym stworem z kosmosu.
Tu się zgodzę. Mimo że w niektórych momentach CGI było żenujące to jednak widząc te stwory emocje strachu, niepewności same brały górę. Poprostu były przekonujące. Podobało mi się że wiekszość stworów tak naprawde dokładne nie było widać, tylko ich ciemne sylwetki w okalającej wszystko mgle.[/quote]
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
-

Fajny materiał z ComicConu - wywiady z Darbontem, Jane'em (swoją drogą on zawsze brzmi jakby był podcięty :)), gościem od efektów i resztą. Darbont to fajny koleś jest.

Następna adaptacja Kinga jaką chce się zająć Darbont to ""The Long Walk" i "The Monkey".

-

Darbont we wstępie do czarno-białej "Mgły".

Odpowiedz
Po kolenym oberzeniu Mgły zmieniłem ocenę. Ten film jednak nie miści się w skali ocen. Dzięki temu co sobą reprezentuje ten film, to jakie niesie ze sobą przesłanie i ta czochrająca beret, wbijająca w ziemie końcówka mnie normalnie rozwaliła. Za pierwszym razem nie do końca zrozumiałem co zobaczyłem na koncu obrazu Darabonta. Za drugim razem doznałem olśnienia i dużego szoku. Bohater czekający na śmierć ze strony potworów po uprzednim zamordowaniu swojego syna i wyłaniający się powoli z Mgły czołg(dokładniej Haubica samobieżna :D ) Jego mina mówiła wszystko. Kocham tą scenę. Jest genialna jak i cały film. Poprostu arcydzieło.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Obejrzałem, podobało się ale daleki jestem od zachwytu jaki tutaj prezentowały niektóre osoby, a określanie go mianem kultowego czy też potencjalnie kultowego uważam za dobry żart.
Film nie skupia się na masakrze, survivalu czy też innych potencjalnie atrakcyjnych dla tempa narracji filmu patentach, to fakt, ale nie czyni go to od razu dziełem wybitnym. Przeszkadza po pierwsze średnie, co najwyżej dobre w niektórych przypadkach aktorstwo. Obiekt podniecenia wielu widzów Marcia Gay Harden nie wykazuje się wyjątkowymi uzdolnieniami aktorskimi. Tworzy przekonującą, nie wywołującą zgrzytania zębami kreację, wywołując przy tym niechęć i irytację względem granej postaci(i żeby było jasne, to jest akurat na plus w kontekście tej roli) ale powodów do padania na kolana też nie daje.
Potwory ani ziębią ani grzeją. Spełniają swoją rolę, czyli stwarzają element zagrożenia nakręcający filmowe wydarzenia. I w takim kontekście je odbierałem, nie zastanawiałem się specjalnie czy ilość pikseli składające się na nie była wystarczająca, żebym zaczął się ich bać.

Koncepcja skupienia się na aspekcie społecznym pod pretekstem zagłady ludzkości i nadejścia apokalipsy interesująca, ale cierpiąca na syndrom serialu "Jericho", to znaczy lekki brak wyrazistości. Mnie osobiście średnio interesowały wydarzenia w markecie i to nie dlatego, że oczekiwałem masakry i straszenia mnie na każdym kroku. Wprost przeciwnie, po film sięgnąłem świadomie, wiedząc co otrzymam, tego właśnie oczekiwałem i w zasadzie to otrzymałem, tylko że okazało się to być niespodziewanie letnie, nie wywołujące specjalnych emocji. Myślę, że duża wina w tym mało przekonujących kreacji aktorskich, bohaterowie niby mówili do rzeczy, wzajemnie reagowali na siebie ale mało w tym było prawdziwego życia. I chlubne wyjątki tylko potwierdzały tę regułę.

Emocje do filmu zaczęły się tak naprawdę wkradać dopiero pod koniec, od momentu ucieczki bohaterów samochodem. To co później nastąpiło, kapitalnie dobrana muzyka, spotkanie z kolosem rodem z fenomenalnej gry "Shadow of Collosus", scena popełnienia łaskawego zabójstwa i jednoczesnego poświęcenia ze strony bohatera, oraz przewrotny finał całej akcji pokazywało, że w historii i twórcy drzemał o wiele większy potencjał. Oczywiście, że był to w gruncie rzeczy przewidywalny finał, przez cały czas byłem pewien, że jak już zabraknie paliwa, zostaniemy uraczeni sceną samobójstwa a następnie spóźnionym nadejściem wybawców. Jakoś wydawało mi się to logiczne i pasujące do tej historii. I nie, nie uważam decyzji bohaterów za dziwną. Perspektyw nie mieli żadnych. Na parkingu pod sklepem ledwie zdążyli przedostać się żywi do samochody a była to przecież niewielka odległość. Dalsza wędrówka pokazała im, że poznali dopiero wyrywek okropieństw czających się w mgle. Szybkie i bezbolesne odejście z tego świata na własnych warunkach miast spotkanie się z prawdopodobnie bolesną i okrutną śmiercią poza samochodem dla niejednego człowieka byłoby o wiele bardziej kuszącą opcją. Tym bardziej bohaterska w takim kontekście jest decyzja bohatera, który nie tylko wziął na siebie ciężar takiej śmierci ale dodatkowo brzemię morderstwa na bliźnich o uśmierceniu własnego syna już nie wspominając. I tym bardziej dramatyczny i w zasadzie okrutny jest w takim kontekście finał filmu.

Filmowi, który nie ulatuje z głowy w pięć minut po obejrzeniu, skłania do jakiś refleksji i zastanowienia się przed napisaniem o nim komentarza należy się szacunek. Niewątpliwie wpisuje się on do wąskiego grona porządnych horrorów powstałych w XXI wieku, ale nie sądzę, żeby zasłużył sobie w przyszłości na miano klasyki i był wspominanych po latach ze szczególnym zachwytem. Solidna robota ale jestem pewien, że niejednemu zachwyconemu w tej chwili widzowi, uleci z pamięci szybciej niż mógłby się spodziewać. A powód tego prosty, wbrew pozorom to mało wyrazisty film jest i na dłużej zapadną w pamięci co najwyżej niektóre potwory, a to można powiedzieć przecież o wielu innych, powszechnie uważanych za słabe, filmach.

Odpowiedz
scena zabójstwa z końcówki zaczyna mnie męczyć. ile ekipa jechała? 12 godzin? podejrzewam, ze nie więcej, gdyż na dalsze wojaże nie starczyłoby im benzyny. o co loto? już mówię: zakładając roboczo, że jechali 12 godzin, zastrzelenie współpasażerów jawi mi się jako gest mocno nieuzasadniony zarówno psychologicznie, fizjologicznie, jak i światopoglądowo. ludzie nie zabijają się z rozpaczy po upływie 12 godzin od opuszczenia supermarketu. do takiej decyzji trzeba "dojrzeć". nie wystarczy spojrzeć przez okno, skonstatować: "O kurwa, ale mgła kijowa, nie ma nadziei", po czym sięgnąć po rewolwer i strzelić synowi w łeb. sorry, ale wola przetrwania jest większa niż potrzeba zrobienia kupy czy zjedzenia chipsów.

poważnie zastanawiam się nad obniżeniem oceny z 8 na 6-7:) z innych rzeczy drażni mnie wyjątkowo przerysowane zachowanie pierdolniętej alleluja-baby - winę ponosi Darabont, bo to, że King daje ciała szkicując tego rodzaju moherowe postacie, wie każdy, kto kiedykolwiek miał styczność się z jego pisarstwem.

a tak swoją droga szkoda, że się zabili - ja tam bym chętnie obejrzał jakiś sequel w klimatach podróży po zamglonej autostradzie z majaczącą w tle sugestią opanowania przez potwory całej kuli ziemskiej. przygody bohaterów można by mnożyć: pierwszy lepszy trzeciorzędny pisarzyna naskrobałby - w sensie akcji i fizycznego dziania się - całkiem fajne epizody.

Odpowiedz
Mental napisał(a):scena zabójstwa z końcówki zaczyna mnie męczyć. ile ekipa jechała? 12 godzin? podejrzewam, ze nie więcej, w przeciwnym wypadku nie starczyłoby im benzyny. o co loto? już mówię: zakładając roboczo, że jechali 12 godzin, zastrzelenie współpasażerów jawi mi się jako gest mocno nieuzasadniony zarówno psychologicznie, fizjologicznie, jak i światopoglądowo. ludzie nie zabijają się z rozpaczy po upływie 12 godzin od opuszczenia supermarketu. do takiej decyzji trzeba "dojrzeć". nie wystarczy spojrzeć przez okno, skonstatować: "O kurwa, ale mgła kijowa, nie ma nadziei", po czym sięgnąć po rewolwer i strzelić synowi w łeb. sorry, ale wola przetrwania jest większa niż potrzeba zrobienia kupy czy zjedzenia chipsów.
Przecież nie sama podróż samochodem miała na nich wpływ. To co zdąrzyli przeżyć i zobaczyć w markecie i aptece wystarczyło, żeby ich zniszczyć. Jedna z kobiet już wcześniej popełniła samobójstwo. Psychologicznie jest to zdecydowanie uzasadnione. Nie wiem co prawda ile jechali, ale na pewno jechali dość długo.

Zresztą, nawet jakby jechali trzy godziny to nie byłoby to wielce dziwne. Przeżyli w tej aptece z pająkami, ledwo umknęli im na parkingu, a w markecie mogli zginąć dzięki mackom, owadom, czy "pterodaktylom". Logicznym jest, że kiedy słyszeli jakieś ryki w tle, a wcześniej zobaczli gigantyczne monstrum, to nie mieli ochoty stać się gniazdem pająków czy zostać rozerwanym niczym ten pryszczaty twardziel od podawania koszyków na początku.

Odpowiedz
Crov, to nie było uzasadnione - sam fakt, że przeżyli powinien ich odpowiednio napompować i podnieść morale. ludzie nie zabijają się ot tak, po prostu, bo za oknem jest mgła i mega komary latają. wola przetrwania powoduje, że więzień obozu koncentracyjnego będzie żył w uwłaczających warunkach dopóty, dopóki go do komory nie wyślą. poczytaj sobie Grudzińskiego - nikt tak przejmująco nie opisał parcia na życie jak ów były więzień sowieckiego gułagu. tymczasem bohaterowie The Mist zachowują się tak, jakby mieli blaze z powodu niemożności wypróżnienia się w cywilizowany sposób. ty tez bys się zabił, gdybyś musiał dupe podcierać liściem a nie papierem toaletowym?:)

Odpowiedz
Pamiętaj, że podróż bohaterów była misją straceńców, jeszcze zanim sie na nią wybrali wiedzieli, że stawiają wszystko na jedną kartę, albo im się uda dojechać dokądś(do bezpiecznego schronienia bądź końca mgły) albo zostaną po drodze rozszarpani. Dopóki było paliwo i byli schronieni w samochodzie mieli jakąś nadzieję, później pozostało im jedynie do wyboru siedzenie w nim albo wyjście na pewną śmierć. Powodem nie był brak chipsów ale perspektyw. W logice zakończenia uderzyło mnie natomiast co innego. Naprawdę po drodze nie natrafili na żadną stację paliw? Wiadomo, wyjście z samochodu żeby zatankować to ogromne zagrożenie ale mając w perspektywie strzelenie sobie w łeb, chyba jednak lepiej było zaryzykować.

Odpowiedz
Cytat: później pozostało im jedynie do wyboru siedzenie w nim albo wyjście na pewną śmierć.

na pewną śmierć? jakoś wcześniej dali radę wyjść z marketu, zdobyć leki i ogólnie powalczyć. dla chcącego nic trudnego. siedzenie w samochodzie to nie powód, żeby się zabijać. powtarzam: człowiek nie strzela sobie w łeb, jeśli jest choć cień szansy na przeżycie. mogli poczekać w aucie kilka dni, pomyśleć, pospierać się, zawalczyć. a tu pach-pach i nara.

Odpowiedz
Zawalczyć? Z czterema kulami w rewolwerze?

Więzień, który ucieka z obozu, a słyszy, że zaraz za rogiem czeka na niego gromada wrogich żolnierzy jest pełen nadziei?

Bohaterowie widzieli co się działo z tymi, którzy wyszli te kilkadziesiąt metrów od sklepu - rozrywani, pożerani, robili za gniazda. Nie było cienia szansy, że jeżeli będą szli we mgle to przeżyją, bo dotychczas NIKT poza sklepem nie przeżył.

Jedyne co mogli zrobić to gryźć i kopać potwory, ale czy ojciec chciałby, żeby jego dziecko cierpiało i zostało rozerwane przez jakieś monstrum, czy lepiej byłoby dla dziecka, żeby umarło szybko? Tu nie chodziło o ewentualną niewygodę i czajenie się w lesie, tylko o to, że nie będzie czasu na niewygodę i czajenie się w lesie, bo jakieś macki się pojawią i kawałek po kawałku ich rozerwą.

Zresztą spójrz na zachowanie choćby Jima Halseya w "Hitcherze", który po przeżyciach jakie serwuje mu Ryder próbuje popełnić samobójstwo. To takie dziwne? A przecież u niego w świecie jest jakaś tam nadzieja, czego bohaterowie "Mgły" powiedzieć nie mogą. Może jakby sami mieli pociągnąć za spust to by tego nie zrobili, ale za nich robi to Drayton.

Mental napisał(a):Crov, to nie było uzasadnione - sam fakt, że przeżyli powinien ich odpowiednio napompować i podnieść morale.
I pewnie podniósł, ale zdąrzyli przejechac przez opuszczony świat spowity we mgle, zobaczyć gigantycznego potwora, usłyszeć ryki potworów niedaleko, a do tego skończyła im się benzyna i mieli tylko cztery naboje w rewolwerze, co z pewnością optymizm skutecznie zabiło.

Odpowiedz
Oni sądzili, że nie ma żadnej szansy wię to co zrobili jest jak najbardziej uzasadnione? Załóżmy że tak jak mówisz jechali 12 godzin. Przez taki czas można przejechać pare setek kilometrów. Taki szmat drogi, a tu ani żywego ducha tylko mgła i na około widmo śmierci. Jak się mieli zachować. Może za bardzo się pośpieszyli ale napewno nie było w nich choć cień iskry nadzieji na przeżycie. Ich zachowanie jest uzasadnione wpełni patrząc na to w jakiej sytuacji się znależli i co do tej pory przeżyli.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Crov napisał(a):Jima Halseya w "Hitcherze", który po przeżyciach jakie serwuje mu Ryder próbuje popełnić samobójstwo. To takie dziwne?

dokładnie - próbuje. próbować nie znaczy popełnić. poza tym Jim był sam jak palec na środku pustyni, bez wsparcia i czułego słowa. bohaterowie The Mist mieli siebie, własne towarzystwo. no ale może doszli do wniosku po 12 godzinach jazdy, że lepszy makabryczny koniec niż makabra bez końca.

Cytat:dotychczas NIKT poza sklepem nie przeżył.

tego wiedzieć nie mogli - nie mogli wiedzieć, co się stało z adwokatem i z kobieta, która opuściła market jako pierwsza.

Danaus1986 napisał(a):Przez taki czas można przejechać pare setek kilometrów.

no i to jest tez podejrzane jak cholera. u Kinga w Komórce bohaterowie dają rade i walczą o życie, pomimo że cały świat ogarnął krwawy szał. zdobywają pożywienie, bunkrują się, szukają broni etc. 12 godzin to dostatecznie dużo, by wyhaczyć jakiś opuszczony dom, motel, cokolwiek. bez jaj, ludzie, czy tylko ja dostrzegam absurdalną "pochopność" ich decyzji?

Odpowiedz
Mental napisał(a):Crov, to nie było uzasadnione - sam fakt, że przeżyli powinien ich odpowiednio napompować i podnieść morale. ludzie nie zabijają się ot tak, po prostu, bo za oknem jest mgła i mega komary latają.
Pamiętaj, że wszystkie podstawy świata w jakim żyli runęły. Wokół nich działy się rzeczy niemające prawa zaistnieć w realnym życiu. Byli otoczeni przez mgłę uniemożliwiającą zobaczenie czegokolwiek na odległość kilku metrów. Zło mogło się czaić równie dobrze kilka metrów przed nimi jak i dopiero w odległości kilometra. Coraz to nowe stwory na jakie napotykali dawały podstawy wierzyć, że spotkają coś jeszcze okropniejszego. Niejednemu by to odebrało wolę do wyjścia z samochodu i przejścia chociażby kilku metrów.

Mental napisał(a):wola przetrwania powoduje, że więzień obozu koncentracyjnego będzie żył w uwłaczających warunkach dopóty, dopóki go do komory nie wyślą. poczytaj sobie Grudzińskiego - nikt tak przejmująco nie opisał parcia na życie jak ów były więzień sowieckiego gułagu.
No tak, ale pamiętaj, że równie dużo osób w nich wegetowało, tracąc wolę życia i chęć do walki o swój los. Jeden człowiek będzie radował się z życia nie mając wszystkich kończyn inny sobie palnie w łeb z powrotu utraty pracy. Nie ma na to reguły.

Mental napisał(a):tymczasem bohaterowie The Mist zachowują się tak, jakby mieli blaze z powodu niemożności wypróżnienia się w cywilizowany sposób.
ty tez bys się zabił, gdybyś musiał dupe podcierać liściem a nie papierem toaletowym?:)
A to już pytanie z reguły co ja bym zrobił w tak ekstremalnej sytuacji. W sumie nie wiem. Przede wszystkim poszukałbym stacji benzynowej :)

Mental napisał(a):na pewną śmierć? jakoś wcześniej dali radę wyjść z marketu, zdobyć leki i ogólnie powalczyć. dla chcącego nic trudnego.
No tak, ale wtedy mieli dokąd wrócić(market), byli większą grupą, mieli jeszcze czym się bronić, nie znali okropieństw jakie czyhają na nich w mgle. Pamiętaj, ze jedna z osób które brały udział w wypadzie do apteki się załamała psychicznie.

Mental napisał(a):mogli poczekać w aucie kilka dni, pomyśleć, pospierać się, zawalczyć. a tu pach-pach i nara.
No ale to już jest jedynie pewne uproszczenie dokonane dla utrzymania tempa i ciężaru gatunkowego tkwiącego w finałowej scenie. Pewnie, że bardziej przekonująco by wypadło to w takiej wersji, ale z drugiej strony ludzie często podejmują takie decyzje pod wpływem impulsu. Ktoś zaprezentuje jakieś ekstremalne wyjście a inni pod wpływem buzujących w nich emocji, strachu, przerażenia i chęci znalezienia na nie łatwego rozwiązania idą za jego głosem.

Odpowiedz
Mental napisał(a):
Cytat:Jima Halseya w "Hitcherze", który po przeżyciach jakie serwuje mu Ryder próbuje popełnić samobójstwo. To takie dziwne?

dokładnie - próbuje. próbować nie znaczy popełnić. poza tym Jim był sam jak palec na środku pustyni, bez wsparcia i czułego słowa. bohaterowie The Mist mieli siebie, własne towarzystwo. no ale może doszli do wniosku po 12 godzinach jazdy, że lepszy makabryczny koniec niż makabra bez końca.
No, to wlasnie dlatego zaznaczyłem róznice, Mentalu. Dodaj sobie do sceny w której Jim próbuje popełnić samobójstwo zbliżających się gliniarzy z bronią, o których Jim wie, że chcą mu wyciąć ręce, nogi, jaja, oczy i się nad nim znęcać. Jesteś pewny, że wolałby poczekać na policję? No bo uciec nie ma szans, oni są szybsi.

Cytat:
Cytat:dotychczas NIKT poza sklepem nie przeżył.

tego wiedzieć nie mogli - nie mogli wiedzieć, co się stało z adwokatem i z kobieta, która opuściła market jako pierwsza.
Nie mogli. Nie wiedzieli. Gdyby był ratunek to przybyłby - adwokat przed wyjściem zapewnił, że pomoże. Zresztą wyszli w tym samym czasie co hardrockowiec, który dosyć szybko skończył w dwóch częściach.

Już bardziej czepiłbym się tej stacji benzynowej, którą wspomina Tyler. Z drugiej strony - to zadupie było więc niekoniecznie musiała być jakaś stacja blisko.

Odpowiedz
moje stanowisko w tej kwestii jest niezachwiane: absurdalna i nieuzasadniona pochopność.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości