Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Krótkie Spięcie 2 zawsze było lepsze od jedynki. Katowałem na zmianę z żółwiami ninja.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
W U-571 współscenarzystą był David Ayer który służył na okrętach podwodnych. Strzelam że własnie dlatego został współscenarzystą :p I to były jego początki. Muszę przyznać że ten film zrobił na mnie spore wrażenie "ogarnięciem tematu" na tle "konkurencji" - aczkolwiek żaden ze mnie "znawca", po prostu lubię filmy z okrętami podwodnymi ;)

Odpowiedz
Greenland (2020r. reż. R R Waugh)

Film katastroficzny. Koniec świata nadchodzi. Rodzina ucieka. Film o tematyce wałkowanej przez ostatnie 30 lat wręcz nadmiernie. Lecz mi to nie przeszkadza, ponieważ lubię ten gatunek. Zazwyczaj mamy dwie drogi: film skupia się na tym JAK (Armageddon, 2012) lub KTO (Przyjaciel do końca świata). Oczywiście blockustery walące efektami są gorsze, bo zawsze w nich fabuła/postaci uciekają albo po prostu są głupie jak but. Np. taki San Andreas sprzed kilku lat... no film skupia się na tym JAK... i potem wychodzi z tego szajs. Greenland idzie tropem Przyjaciel do Końca Świata ale jest bardziej poważny, tak na 99%. Nie ma ani ułamka humoru i do samego końca jest ta niepewność zdarzeń. I pisząc o niej: film łamie schematy i wbrew temu co znamy od zawsze, jest nieliniowy. Nawet katastrofa na początku dla bohaterów jest niewiadoma. Jedyna rzecz, która tak lekko wadziła, to fakt że wszyscy byli tacy...

I scena...
7.5/10 - Ocena obniżona za dłużyznę w pewnym miejscu. Nie powinna ona mieć miejsca przy zastałych faktach.

Film w swojej kategorii wyczerpuje mocno temat. Podobało mi się, bardzo!

Odpowiedz
(07-01-2021, 19:03)raven.second napisał(a): Wolf of Snow Hollow (2020). Zaskakująco fajny film. Małe miasteczko i nagła fala dziwacznych, brutalnych mordów, mająca miejsca przy każdej kolejnej pełni księżyca, a wszystko jest obserwowane z perspektywy zastępcy szeryfa cierpiącego na alkoholizm. 7/10, bo czuję kurewski niedosyt i zakończenie trochę mnie zirytowało.
[Obrazek: poster-5.jpg]
A mnie zakończenie zupelnie odpowiadalo. Nie mam poczucia, ze jakby poszlo tamtą drogą to film jakoś rzeczywiscie by zyskał. Ale ogólnie bardzo fajny mały film - taka mieszanka Coenów i Finchera. Dużo fajowych reżysersko momentów. Za to nie jestem do końca pewny, co do Cummingsa jako aktora, bo jest dobry, ale czegoś mi brakuje, a u takiej dość antypatycznej postaci potrzeba jakiejś dodatkowej magii aktorskiej.

Odpowiedz
raven.second napisał(a):Wolf of Snow Hollow (2020). Zaskakująco fajny film.

Kiedyś próbowałem polubić tego rodzaju kino, ale nie udało mi się. Trochę czarna komedia, trochę horror z elementami gore, trochę dramat rodzinny, trochę kryminał. Sory, ale u mnie wysiadka. Nie umiem oglądać takich filmów, nie wiem, czy traktować je poważnie czy w kategoriach beki, mrugania do widza (kakaowym) okiem czy eksperymentu na zaliczenie studiów. Zdjęcia fajne, montaż fajny, reszta dla studentów i krytyków.

Odpowiedz
Zdecydowanie to jest beka, acz z jakimś tam dramatycznym zaciągiem.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mnie też Wolf of Snow Hollow podobał się, ale nie jestem zaskoczony, bo poprzedni film Cummingsa "Thunder Road" też był dobry, do którego też napisał scenariusz, wyreżyserował i zagrał główną rolę. Jest to dramat wymieszany z czarną komedią.



W swoim drugim filmie dobrze wypadł w roli niepijącego alkoholika, który ma problemy z byłą żoną i dorastającą córką oraz ojcem, który za nic nie chce przejść na wcześniejszą emeryturę, więc John jest wiecznie zestresowany, a dochodzą do tego, najprawdopodobniej paranormalne kłopoty. Fajnie zagrał tą nerwowość głównego bohatera, ale ja mam malutki problem z tą rolą. W "Thunder Road" zagrał identyczną rolę. Nie chodzi nawet o to, że gliniarza, ale o to, że postać o takim samym charakterze i zestresowanego gościa.

The Wolf of Snow Hollow fajnie się ogląda, trochę jak luźniejsze filmy Coenów połączone z klimatami jak z Archiwum X czy Supernatural.

A tak na marginesie, która to już ostatnia rola Roberta Forstera? Oczywiście to nie przeszkadza, ale widziałem do tej pory kilka pożegnalnych występów aktora. Widziałem go w El Camino i pierwszym odcinku najnowszej serii Better Call Saul, zagrał główną rolę w jednym z odcinków antologii Spielberga Amazing Stories, a teraz film Cummingsa, gdzie ma najwięcej do grania.

Pieces of a Woman (2020)

Martha i Sean mierzą się z żałoba po stracie dziecka, które zmarło w czasie porodu. Dobry dramat ze świetną rolą Vanessy Kirby. Nie zdziwię się jak zbierze nominacje do Oscara, bo zasługuje na to. Gra kobietę, która trzyma w sobie emocje, a jednocześnie widać, jak się czuje. Wiele razy pokazała np- w serialu The Crown, jak jest dobrą aktorka i w filmie potwierdza, że jest jedną z ciekawszych aktorek ostatnich lat. Gra drobnymi gestami, bardzo wewnętrznie, ale wiemy co jej bohaterka czuje. Fajnie, że dostaje Kirby też role w filmach, w których może się wykazać aktorsko, a nie tylko role w hollywoodzkich superprodukcjach, jak w spinoffie Szybkich i Wściekłych i Mission Impossible. Choć jako bohaterka kina akcji też się sprawdza. Gwiazdą jest Kirby, ale Shia LaBeouf (Sean), Ellen Burstyn(mama Marthy) i Molly Parker (gra położną) mają co grać i pokazują aktorstwo z jak najlepszej strony. Nie rozumiem jedynie czemu od niektórych widzów Cząstki kobiety zbierają tak skrajne oceny na IMDB, albo 1 albo 10, bo to nie jest arcydzieło, ale też nie chała, tylko dobry film (do symboliki też nic nie mam). Może powodem jest LaBeouf i jego prywatne życie, więc stawiają jedynki. Innego powodu nie znajduję. Ocena 7+/10.

Odpowiedz
Epidemia - widzicie NWO, WHO, CHRL, PiS i inne skorumpowane skróty? Tak wygląda śmiercionośna pandemia, a nie jakiś bieda-wirus zabijający głównie dziadersów. Poza tym to świetny i trzymający w napięciu thriller z doskonałą obsadą. Świetnie pokazany obraz megagroźnej choroby z przejmującymi widokami zarażonych i ich przymusowa izolacją. Też aktualny, poprzez ukazanie państwowych wredot ukrywających swe machlojki i zdolne do okropnych rzeczy wycierając się wyższym dobrem. Ciekawe było zobaczyć Morgana Freemana w mniej pozytywnej roli.

Jeden nitpick - kapucynki nie żyją w Afryce :).

9/10

Odpowiedz
Hiroshima mon amour - uwielbiam Resnaisa, chociaż to dopiero drugi jego film jaki obejrzałem. Jego reżyseria ma w sobie coś takiego, że akceptuję zabiegi, które u kogoś innego bym wyśmiewał. To ciągłe nawijanie z offu w większości filmów byłoby nie do zniesienia, ale u Francuza jest to, po prostu, piękne - zarówno Hiroszima jak i Marienbad, dzieła w gruncie rzeczy bardzo podobne, mogę, jak rzadko kiedy, określić jako filmy poetyckie, a z poezją jest tak, że albo do ciebie trafia i wtedy uważasz, że jest świetna, albo nie i wtedy uważasz, że to jakieś marudzenie i pedalstwo :P
Wielka rola Emmanuelle Rivy, cudne zdjęcia, a początkowe ujęcie kochanków pokrytych pyłem radioaktywnym słysznie przeszło do historii kina. Ode mnie 8/10

Odpowiedz
Cytat:Gra kobietę, która trzyma w sobie emocje, a jednocześnie widać, jak się czuje. Wiele razy pokazała np- w serialu The Crown, jak jest dobrą aktorka i w filmie potwierdza, że jest jedną z ciekawszych aktorek ostatnich lat. Gra drobnymi gestami, bardzo wewnętrznie, ale wiemy co jej bohaterka czuje.
O to to! Widziałem ją tylko w Mission Impossible, ale tutaj naprawdę zaszalała. Chociaż nie, to nie jest zbyt dobre określenie, bo w sumie to tylko snuje się po ekranie i patrzy, patrzy i patrzy, mając okazjonalny wybuch tego wszystkiego, co się w niej nagromadziło (rozmowa z matką! Wizyta u fotografa! Ostatnia przemowa!). Pieces of a woman to żadne wielkie kino, tylko bardzo solidna, rzemieślnicza robota, z naprawdę mocnymi postaciami. 7/10.

Odpowiedz
Zabriskie Point (1970)

Antonioni dostaje fuchę w Hollywood i kręci film o buncie młodzieżowym, będący zarazem ostrą krytyką ówczesnego USA, której ulicami trzęsą protesty rasowe przemieniące się w walkę o przetrwanie z brutalnością policji. Szanuję, że tak naprawdę temat pozycji czarnoskórych nie jest jakoś do porzygu wyeksponowany i służy jedynie jako tło do tego, co jest na pierwszym planie.

Są tu wyraźne wady. Dla przykładu - ciężko mi zawsze uwierzyć w scenariusz rozgrywający się w przeciągu jednego popołudnia z ilością wydarzeń zajmujących kilka dni. Główni bohaterowie się znają z kilka godzin, a już się w sobie zakochują i chłopak prosi dziewczynę, by uciekła razem z nim. Do tego aktorstwo tej pary pozostawia nieco do życzenia i da się momentami zauważyć, że znaleźli się na planie na zasadzie łapanki. Choć Daria Halprin nie powiem - sam bym się z nią kochał na tym wbijającym się w skórę żwirze Zabriskie Pointu :)

To czym ten film tak naprawdę stoi to ten klimat. Pustkowia słonecznej Kalifornii z przełomu lat 60. i 70. w połączeniu z muzyką Pink Floydów - istne miodzio. Jeszcze tu wspomnę o finałowej scenie - subiektywnie najpiękniejszej ekranowej eksplozji jaką me oczy widziały. Bay, ucz się! Tak wygląda prawdziwy pirotechniczny orgazm:



7/10

Odpowiedz
LOL, naprawdę odbierasz ten film jako odzwierciedlenie jakiejkolwiek rzeczywistości? Przecież to metafora i historia poza czasem.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
O proszę! Ja nawet nie zwróciłem uwagi, że to celowo miała być historia rozgrywająca się poza czasem. Aż mi z tego powodu głupio się zrobiło, ale w sumie pasuje do tej całej metafory ;)))

Odpowiedz
No przecież to jest impresja i filmowy poemat, jak wiele jego filmów - to nie jest Jason Bourne i twardy realizm :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Przyznam, że aż tak kina Antonioniego jeszcze nie znam. Widziałem tylko "Blow Up" lata temu i czuję potrzebę zrobienia powtórki, a ten pięknie wydany pakiet jego włoskich filmów od Gutka to kurzy mi się na półce od Bożego Narodzenia 2017 :)

Odpowiedz
Z Antonioniego to koniecznie Przygoda i Zawód: Reporter - jeśli one Cię nie kupią, to resztę można odpuścić.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Blow Up to najbardziej irytujący film w historii kina. Mieć taki punkt wyjściowy i zmarnować go na jakieś metaforyczne blubry. Żałuję, że ten scenariusz nie wpadł w ręce Hitchcocka.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Na pewno nadrobię i mam wobec tych filmów spore oczekiwania. "Reporter" to chyba u mnie pierwszy w kolejce jest, jeśli chodzi o nadrabianie Antonioniego, a zaraz po nim "Czerwona pustynia".

Odpowiedz
Corn - ja to samo mogę powiedzieć o Zawodzie: Reporter, oglądałem lata temu, ale zapamiętałem podobnie, czyli świetny początek o dziennikarzu podszywających się pod zmarłego handlarza bronią, potem nudy i końcówka z pamiętnym dłuuugim ujęciem.
Powiększenie lubię, ale, pewnie jak większość forum wolę amerykańskie "odpowiedniki" tej historii od Coppoli i De Palmy.

Odpowiedz
Kult (1973)

Kolejny klasyk lat 70. nadrobiony i tym razem padło u mnie na film postrzegany jako wzorzec kina o tematyce pogańskiej i który miał być inspiracją dla "Midsommaru" czy nawet "Hot Fuzz".

Zaczyna się niewinnie. Na ekranie widzimy lot nad pięknymi szkockimi górami, a słyszymy urocze wykonanie piosenki Roberta Burnsa. Gdy tylko jednak nasz bohater policjant ląduje, stawia stopę na wyspie i rozpoczyna śledztwo w sprawie zaginięcia nastolatki, to już domyślamy się, że ze społecznością tego miejsca zdecydowanie jest coś nie tak. Zbiorowe uprawianie stosunku w miejscu publicznym, chłopcy śpiewający o mocy nasienia, dziewczynki uczące się w szkole o symboliźmie penisa... Z każdym kolejnym tropem głównego bohatera, człowiek ma wręcz ochotę zrzucić jakąś bombę na tą wyspę i zakończyć tą idyllę.

Co tu dużo pisać - w swoim gatunku ten film to istny ideał. Widz od samego początku jest zainteresowany śledztwem i jest ciekaw do jakiego porąbanego finału ono doprowadzi. Tak jak oglądając "Kieł" Lanthimosa byłem przerażony na samą myśl, że gdzieś mogą istnieć takie pojebane, oddzielone murem od świata zewnętrznego rodziny, tak po "Kulcie" naszło mnie przerażenie, że gdzieś znajduje się tego typu wyspa lub miasto, w którym rządzą takie chore obyczaje. Mało tego film jest naprawdę świetnie zmontowany i wyreżyserowany (moim zdaniem niemalże poziom Polańskiego) oraz ma dwie świetne kreacje aktorskie - Edwarda Woodwarda w roli policjanta i gorliwego chrześcijanina oraz Sir Christophera Lee jako właściciela wyspy i gospodarza obrzędów. Ten drugi podobno zgodził się zagrać za darmo ze względu na problemy finansowe z jakimi borykał się film, za co największy szacun.

9/10

BTW. Remake'u z Cage'm i pszczołami nawet nie tknę kijem przez szmatę. Chyba, że poprzez Nostalgia Critica ;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,033 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,794 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,204 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,354 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,869 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,160 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości