04-02-2021, 22:27
|
Kreskówki 80`s & 90`s
|
|
Kurczę, ten temat to skarb, bo o wielu to już zapomniałem że oglądałem :p
Moto Myszy, Starcom, Pole Position, Nowe przygody He-Mana, Wspaniała podróż Nilsa Holgerssona, Złote Miasta.. kiedyś rządziły wyobraźnią, dziś fajnie sobie o nich przypomnieć :p To może coś jeszcze dorzucę :p Ten tutaj chyba nie był za dobry ale miał wykręcony pomysł i zajefajne intro dzięki któremu go zapamiętałem Obok Rambo był Conan - nie był zły ale zapamiętałem też głównie dzięki piosence z intro Za młodziaka szalałem też za dinozaurami: Od Disneya zdecydowanie rządził lotniczy Super Baloo ( Duck Tales niech się schowają) No i superklasyk czasów przedszkola z niezapomnianym Wodeckim Ach... :) 04-02-2021, 23:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2021, 23:05 przez Rozgdz.)
Sonny - też pamiętam muzykę z Extreme Dinosaurs. Wraca do mnie w losowych momentach życia ;)
Cytat:Najlepszy opening w historii kreskówekA tam. Najlepsza czołówka w historii kreskówek jest jedna Jonny Quest jest król czołówek jak lew jest król dżungli Cytat:Ten tutaj chyba nie był za dobry ale miał wykręcony pomysł i zajefajne intro dzięki któremu go zapamiętałemBardziej kojarzę grę z automatów niż kreskówkę 04-02-2021, 23:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2021, 23:23 przez Corn.) (04-02-2021, 23:17)Corn napisał(a):Cytat:Najlepszy opening w historii kreskówek Nigdy nie byłem fanem tego serialu ba śmiem twierdzić że nie obejrzałem żadnego odcinka w całości. A w kategorii najlepszej czołówki poza bezapelacyjnym królem w postaci TASmu to zawsze i wszędzie będę promował Gargulce. Forever and ever. Z mających moja uwagę (dość baczną bo nagrywane były odcinki na VHS) kreskówek przypomniał mi się Piotruś Pan i Piraci.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 04-02-2021, 23:37
Ok, to i ja dorzucę trzy grosze.
Pierwsza, z uwagi na lekko jazzujący skoczny kawałek. W TV nie widziałem, kojarzę jedynie z przepastnej kolekcji VHS wypożyczalni lat 90. Secundo, bodajże niemiecki RTL, co ciekawe pasmo popołudniowe, jeśli pamięć nie zawiodła. Fajny parabondowski klimat, trochę chyba inspirowane postowanym wcześniej Jonny Questem. No i aż dziw, że nikt nie wrzucił USAńskiej epy w czystej postaci :) Ps. Dla mnie bezapelacyjnie z tych czołówek króluje Batman TAS, a zaraz za nim drepczą Gargoyles i Jonny Quest. Równie mocno w sercu trzymam Spider-Man TAS, pierwsze TMNT oraz Batman Beyond (cyberpunkował zanim to było modne). 04-02-2021, 23:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2021, 23:48 przez Badus.) Cytat:Nigdy nie byłem fanem tego serialu ba śmiem twierdzić że nie obejrzałem żadnego odcinka w całości.Ale tu nie chodzi o to czy lubisz serial tylko o to czy masz ciary jak wchodzi sekcja smyczkowa ;) 04-02-2021, 23:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 00:01 przez Corn.) (04-02-2021, 23:58)Corn napisał(a):Cytat:Nigdy nie byłem fanem tego serialu ba śmiem twierdzić że nie obejrzałem żadnego odcinka w całości.Ale tu nie chodzi o to czy lubisz serial tylko o to czy masz ciary jak wchodzi sekcja smyczkowa ;) Przykro mi ale nie. Obawiam się że brak sentymentu nie pozwala mi ocenić tego powyżej "spoko ale bez rewelacji". :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 05-02-2021, 00:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 00:09 przez SonnyCrockett.) (04-02-2021, 21:56)Corn napisał(a): Temat się zmienił w "Stare dziady wspominają że kiedyś to było!" ;) https://thumbs.gfycat.com/LateIlliterateIndianhare-size_restricted.gif :) (04-02-2021, 21:56)Corn napisał(a): Kiedyś to były kreskówki jak Centurions. Taki poziom zajebistości, że możnaby obdarować nim z 10 produkcji. Zdecydowanie jedna z lepszych rzeczy jakie w ciagu ostatnich dni widzialem, mowie oczywiscie o intro, bo serialu nie znam :) Natomiast z ponad tuzina kreskowek o podobnej tematyce (min. M.A.S.K., The Visionaries, Sky Commanders, Spiral Zone, C.O.P.S. itd. - niekotre nawet spoko) ten wyglada zdecydowanie najbardziej 80s., przynajmniej z punktu widzenia czlowieka zyjacego w XXI wieku. Tak sie zreszta wczoraj zastanawialem, czy warto swoim pociechom truc umysly takimi produkcjami i choc pewnie nie warto to jezeli juz popelniac bledy wychowawcze to tylko takie :) W ogole te intra kreskowek z lat 80/90. to male dziela sztuki jezeli chodzi o chwytliwa promocje produktu, gdzie musialy sie wbijac w dzieciece umysly z taka sila, ze kompletnie nie dziwia mnie dorosli ludzie, ktorzy dzis placaca naprawde grube pieniadze za jakies nostalgiczno-dzieciece gadzety-bzdety. Male mistrzostwo: (04-02-2021, 22:22)OGPUEE napisał(a): A urywki z Starcomu raz widziałem na tubie. Sympatyczny serek z bardzo dobrym polskim dubbingiem. Byłem zaskoczony, że Cezary Pazura nie tylko tam dubbinguje, ale i gra jedną z głównych ról i to po Psach. Starcom mialem na VHS i ten Pazura utknal mi w glowie, natomiast myslalem, ze to byl Radek. Byl jeszcze Wing Commander Academy, ale to juz ogladal moj brat: (04-02-2021, 22:22)OGPUEE napisał(a): Inna kultowy anime mego dzieciństwa to "Dommel". Świetna komedia momentami mocno niepoprawna politycznie ;). W domu miałem kasetę z wyłącznie nagranymi odcinkami, którą gdzieś wcięło. Toz to szok! Kompletnie o tym zapomnialem, odejchana i pozytywna baja. Gdy przeczytalem Domel to nagle odkodowala mi sie jakas utajniona czesc wspomnien w moim mozgu, a gdy uslyszalem melodie to juz siedzialem w fotelu, w rajtuzach i goralskich bamboszach, zajadajac budyn z kompocikiem z malin :) Dla mnie baja kult. (04-02-2021, 22:25)SonnyCrockett napisał(a): No i skoro już poszły Ekstremalne Dinozaury to i Moto Myszy z Marsa muszą się pojawić. :) Jak sa Moto Myszy to musza tez byc Street Sharks: Byla jeszcze taka seria Dinosaucers, ktora zreszta w glowie mialem pomieszana z Extreme Dinosaurs, ktore ogladalem kilka lat pozniej: Plus jeszcze jedna baja z dinkami na podstawie zabawek, ktora przeleciala mi kiedys na Astrze, ale nigdy nie dalem rady obejrzec, Dino Riders:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-02-2021, 00:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 00:51 przez Bucho.) (05-02-2021, 00:05)SonnyCrockett napisał(a):(04-02-2021, 23:58)Corn napisał(a):Cytat:Nigdy nie byłem fanem tego serialu ba śmiem twierdzić że nie obejrzałem żadnego odcinka w całości.Ale tu nie chodzi o to czy lubisz serial tylko o to czy masz ciary jak wchodzi sekcja smyczkowa ;) Ja nie mam sentymentu ale intro w pytę ^^ 05-02-2021, 03:03 Cytat:Tak sie zreszta wczoraj zastanawialem, czy warto swoim pociechom truc umysly takimi produkcjami i choc pewnie nie warto to jezeli juz popelniac bledy wychowawcze to tylko takie :)Wydaje mi się, że warto - sporo z nich miała dużo wartości dydaktycznych jak np. Captain Planet. W zerówce dużo chętniej uczestniczyłem w takim sprzątaniu świata wiedząc, że Kapitan Planeta by pochwalił ;) 05-02-2021, 10:05
Chyba nikt jeszcze nie dodał...
Serial zgłębiał tematykę fizycznego i psychicznego znęcania się nad dziećmi. Do dziś nie powstało nic co by mogło się z nim równać. Późniejszy film Cuarona to śmiech na sali przy tym wybitnym dziele.
Trakt.tv | Letterboxd | Gentlemen, you can't fight in here! This is the War Room!
05-02-2021, 11:03
No to i ja dorzucę swoje nostalgiczne 3 grosze.
Z tych kreskówek lat 80., to poza "Kaczymi opowieściami" i innymi produkcjami Disneya oglądałem kreskówki DiC, o których już na forum wspominałem w temacie "Nie psujmy sobie dzieciństwa". Niestety powrót po latach nie uważam za udany, bo te kreskówki okropnie się zestarzały - zarówno gdy mowa o formie, jak i o treści. Animacja mocno zasysa - w każdym najmniejszym ruchu brak płynności i widać przejścia między każdą klatką. Do tego, często były te żenujące wstawki z rodem "Bezpieczeństwa dziecka", o których wspominał przedtem OGUPEE. Dwie ich kreskówki, które najczęściej oglądałem: Inspektor Gadżet - to co najlepiej się zestarzało w tym serialu to bez dwóch zdań piosenka tytułowa. Istna klasa! Reszta już nie tak dobrze. Kiepściawa animacja to jedno, a główny bohater, który mimo, że dostaje bardzo ważne misje jest totalnym kretynem to drugie. Jako 20-latek razi mnie nie tyle schematyczność odcinków, co wielka niesprawiedliwość w ich fabule. Gadżet w trakcie swych misji głównie chodził po terytorium wroga, oskarżał nie tych co trzeba i łatwo dawał się złapać w pułapki, a całą ważną robotę odwalali za niego małoletnia siostrzenica i pies. Mimo to, pochwały od szefa zawsze (ale to ZAWSZE) szły do Gadżeta. Nostalgia Critic nawet dziwił się kiedyś czemu tymi wszystkimi gadżetami obdarowano taką gułę, a nie jego sprytniejszą i bystrzejszą siostrzenicę. Była też po 20 latach kontynuacja serialu, gdzie unowocześniono design postaci, a zamiast psa tyłek Gadżeta chroniły jego dwie mniejsze kopie. Łepek pojawił się za to w jednym odcinku gościnnie - miał już taką traumę po przygodach z Gadżetem, że przeszedł na emeryturę i zajął się łowieniem ryb ;) Łepski Harry - pamiętam, że gdy jako małolat po raz pierwszy zobaczyłem ten serial to pomyślałem "Czemu ten kot wygląda jak podróba Garfielda?" (choć prawdą jest, że Heathcliff powstał kilka lat wcześniej). Z produkcji DiC tą kreskówkę chyba najbardziej swego czasu lubiłem i to głównie ze względu na głównego bohatera. Fajna postać Harry'ego - typowo zwariowany kot, lubiący wkurwiać wszystkich naokoło i do tego świetnie zdubbingowany przez śp. Mieczysława Morańskiego. Każdy odcinek podzielony był na dwie części - najpierw były przygody Harry'ego, a potem były przygody Rif-Rafa i jego paczki na złomowisku. W sumie zawsze bardziej mnie interesowały losy Harry'ego. Mimo, że koty ze złomowiska też potrafiły być fajne (szczególnie poeta i jego rymy), to fabuły ich odcinków zbyt często polegały na tym, by zadowolić tą seksowną kocicę Rif-Rafa, która u ojców małoletnich widzów budziła pewnie zoofilskie zapędy. xD Były dwa polskie wykonania czołówki - ta pierwsza z bogatszą aranżacją imo lepsza. 05-02-2021, 11:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 11:24 przez Kryst_007.) (05-02-2021, 11:03)Ash_9001 napisał(a): Chyba nikt jeszcze nie dodał... Osz fuck, pamiętam to. Można powiedzieć pierwsza latynoska telenowela w moim życiu z motywem ciągłego poniżania głównej bohaterki. Ta baba która ją adoptowała (czy macocha? nie pamiętam) to prawdopodobnie pierwsza osoba której życzyłem śmierci. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 05-02-2021, 11:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 11:28 przez SonnyCrockett.)
A gdzie najlepsza kreskówka świata?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-02-2021, 11:43 (05-02-2021, 10:05)Corn napisał(a):Cytat:Tak sie zreszta wczoraj zastanawialem, czy warto swoim pociechom truc umysly takimi produkcjami i choc pewnie nie warto to jezeli juz popelniac bledy wychowawcze to tylko takie :)Wydaje mi się, że warto - sporo z nich miała dużo wartości dydaktycznych jak np. Captain Planet. W zerówce dużo chętniej uczestniczyłem w takim sprzątaniu świata wiedząc, że Kapitan Planeta by pochwalił ;) Jasne, jasne, mialem bardziej na mysli te maczo kreskowki akcji, bo akurat Kapitana Planete mam na liscie potencjalnych kreskowek dla moich przyszlych pociech. Jak planowac to z wyprzedzeniem :) Zreszta nawet w tych pakerskich kreskowkach byl czesto wcisniety motyw moralu tygodnia, czesto jako osobny i niezalezny od glownej fabuly mini-segment, krotka scenka rodzajowa przed napisami koncowymi. Bankowo bylo tak w "Nowych przygodach "He-mana", pocieszna sprawa. No ale wiadomo, ktos musial dzieci wychowywac, gdy pracujacy na 2-3 etaty rodzice gonili amerykanski sen, co mialo im pomoc wychowywac dzieci w lepszych warunkach, heh. Przy okazji edukacji poprzez kreskowki to Kapiatan Planeta naprawde jest dobrym przykladem, bo wiekszosc mojej swiadomosci w sprawie niszczenia naturalnego srodowiska brala sie wtedy nie ze szkoly, ale z tego typu seriali. W ogole malo sie o tych sprawach mowilo, poza jakimis tam symbolicznym czlonkostwie w LOP, ewentualnie pojedynczymi akcjami w sprawie sprzatania Swiata. Inne czasy, domyslam sie, ze obecnie w szkolach element ochorny srodowiska jest motywem przewodnim, tak to wyglada przynajmniej w UK. W temacie kreskowek traktujacych o ochronie natury to zanim poznalem CP to jeszcze w latach 80. ogladalem na VHS Bibifoc: Zla cywilizacja bialego diabla :) a kilka lat pozniej, w letnie wakacje ogladalem Widgeta, ktory juz wtedy wydawal mi sie lekko obciachowy: (05-02-2021, 11:03)Ash_9001 napisał(a): Chyba nikt jeszcze nie dodał..Serial zgłębiał tematykę fizycznego i psychicznego znęcania się nad dziećmi. Do dziś nie powstało nic co by mogło się z nim równać. Późniejszy film Cuarona to śmiech na sali przy tym wybitnym dziele. Ulubiony serial mojej siostry i babci :) Sam jakies tam odcinki widzialem, z doskoku, pamietam jakies urywki, jak motyw wielkiego domku dla lalek, ktory przyslano jej w prezencie z Indii, czy cos w tym stylu. (05-02-2021, 11:19)Kryst_007 napisał(a): Do tego, często były te żenujące wstawki z rodem "Bezpieczeństwa dziecka", o których wspominał przedtem OGUPEE. No wlasnie mi to kompletnie nie przeszkadza i chyba lepiej, ze takie elementy jednak sa, nawet jezeli toporne i wcisniete cynicznie, zeby tylko zaliczac sie do seriali z elementem edukacyjnym. Oczywiscie rozumiem, ze moze to sie zle ogladac obecnie, ale za dzieciaka w ogole mi to nie przeszkadzalo. Przy czym u mnie w domu nie bylo rozmowy i nauk moralnych z reka na ramieniu, byla za to szczeplina, albo kabel od zelazka, ewentualnie argument "bo tak/bo nie" i tyle :) Takze takie kreskowko-pluszowe moralizatorstwo traktowalem jako mila odmiane dla trudow mojego mlodzienczego zycia :) (05-02-2021, 11:19)Kryst_007 napisał(a): Łepski Harry - pamiętam, że gdy jako małolat po raz pierwszy zobaczyłem ten serial to pomyślałem "Czemu ten kot wygląda jak podróba Garfielda?" (choć prawdą jest, że Heathcliff powstał kilka lat wcześniej). Dla mnie Harry to byl po prostu kuzyn lazaniozernego spaslaka. Tak sobie wmowilem, a wiec tak bylo :) Natomiast Garfielda ogladalem juz doysc pozno, gdy zajmowalem sie mlodszym bratem i sama kreskowke znam tylko z tej wersji kompaktowej, polaczonej z Farma Orsona, i innej chyba nigdy nie widzialem:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-02-2021, 13:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 13:52 przez Bucho.)
Moje wczesne kreskówkowe dzieciństwo to przede wszystkim, jak już pisałem, TMNT, Yattaman i serialowy "Aladyn", a także "Gumisie" i "Smerfy", ale w tym nieco późniejszym dzieciństwie (lat 10 i wzwyż) rządziły japońskie kreskówki. Oczywiście dzień w dzień oglądało się "Pokemon" - wtedy jeszcze spodziewałem się nawet, że ku czemuś to zmierza, a tu po kilku dekadach chyba dalej dorabiają nowe odcinki.
Ale pokemonowy szał nie porwał mnie tak, jak porywała "Sailor Moon". Nie mogłem przeboleć, że w telewizji nie puścili ostatnich odcinków pierwszej serii. Dopiero na studiach obejrzałem wreszcie całość od deski do deski. I, co ciekawe, spodobało mi się jeszcze bardziej niż za dzieciaka. Do dzisiaj oglądałem cały serial ze trzy razy i, w przeciwieństwie do wielu innych kreskówek z dzieciństwa, nie przynosi mi zawodu. Może siara się do tego przyznawać, ale co tam - kocham to anime i nic nie poradzę. Inny hit to "Super Świnka", co to leciała w TVN-owskim "Bajkowym Kinie". Odświeżyłem sobie całość w zeszłym roku. Jest to dziwne i dość niegramotne, bo ta wersja, co u nas leciała, to była wersja przygotowana na rynek amerykański (u nas oczywiście z polskim dubbingiem), więc jest tu udawanie, że niby cała rzecz dzieje się w USA. Kłopot w tym, że co chwilę pojawiają się japońskie rekwizyty (kimona, pałeczki, niskie stoły) i wiele typowo japońskich zwyczajów i tradycji, więc oglądanie, jak scenarzyści wersji amerykańskiej gimnastykują się, żeby to jakoś uzasadnić, sprawia mi nieco złośliwej radości. Ale mimo to (i mimo, że logika nieraz kuleje, a niektóre odcinki wyglądają, jakby kręcił to ktoś z ADHD) serial ma jakiś tam swój urok i nie żałuję, że go sobie powtórzyłem. I kolejna japońska kreskówka, którą po prostu uwielbiałem za małolata, również z "Bajkowego Kina" - "Mikan - pomarańczowy kot". Tutaj też zafundowałem sobie powtórkę po latach - jakieś dwa lata temu pościągałem wszystkie odcinki i obejrzałem całość. Naprawdę sympatyczna rzecz. Bez jakiejś porywającej akcji, raczej to taka obyczajówka z gadającym kotem, ale jest tu masa fajnego humoru, a także sporo nostalgii i zadumy (no, generalnie niezła warstwa emocjonalna). A końcowa piosenka to arcydzieło, które od lat niezmiennie porusza struny mojej duszy: 05-02-2021, 15:35
O Sailor Moon dowiedziałem się z Secret Service, obejrzałem kilka odcinków, stwierdziłem, że to nie dla mnie. Podobnie zresztą jak DragonBall i Pokemon. Do tego pierwszego próbowałem się przekonac, bo w pewnym momencie znajomi się tym jarali i polecali, ale nic z tego nie wyszło. Trwające po 10 odcinków pojedynki mnie usypiały.
No ale z tym zetknąłem się w czasach, gdy oglądanie kreskówek mnie już ogólnie nie ciągnęło. 05-02-2021, 15:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 15:38 przez Gieferg.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Kreskówki Hanna-Barbera | Kryst_007 | 57 | 19,028 |
19-01-2026, 02:08 Ostatni post: Bucho |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler





