Stały bywalec
Liczba postów: 4,867
Liczba wątków: 4
Obejrzałem ostatnio 2 filmy o wojnie w Afganistanie.
1. "Outpost" z 2020. Grupka wojaków Wuja Sama broni wysuniętej pozycji na zadupiu przed talibami. Obsada: syn Clinta oraz syn Gibsona plus Orlando Bloom. Oparte na faktach
Film bardzo mi się spodobał. Przede wszystkim jego wartka akcja i nagłe zwroty tejże. Sceny walk (ku mojemu zaskoczeniu) bardzo dynamicznie. Dobrze pokazany absurd wojskowej biurokracji. Wyraźne indywidualne dramaty i tragizm decyzji. Jak dla mnie poziom niżej od "Lone Survivor". Aktorsko jestem miło zaskoczony. A jakie minusy? Jak dla mnie zabrakło pokazania charakterów w sposób bardziej złożony, co w sumie IMHO wynika z scenariusza. Trwa 123min.
Mocne 7.5 ode mnie.
2. "The Kill Team" 2019.
Świeży rekrut jest światkiem morderstwa cywili w Afganistanie. Postanawia coś z tym zrobić, jednocześnie starając o awans, co wykorzystuje jego dowódca, który ma dwóch kandydatów na to samo miejsce. (w tej roli Skarsgård). Dobrze pokazany dramat wojny i cała tego otoczka moralna, ale ogólnie jak dla mnie zmarnowany potencjał, tym bardziej że historia również oparta na faktach. Dość rozczarowany jestem. Trwa 87min
6/10
Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
29-04-2021, 19:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-04-2021, 19:03 przez Nemo.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
United 93 - Powrót po latach na BD chyba najlepszy przykład kina opartego na prawdziwych wydarzeniach. Myślałem że się nie wkręcę, bo to trudny temat, ale od razu wbiło mnie w fotel. Znakomicie i bardzo realistycznie odwzorowany chaos jaki wywołały zamachy 11 września w lotnictwie i departamencie obrony narodowej USA. Sama gra aktorska na pokładzie dramatycznego Lotu wgniata w fotel za każdym razem, a specyficzna realizacja samego filmu sprawia że podczas seansu szybko utożsamiamy z pasażerami i walczymy o życie do samego końca . Żołądek ściśnięty na maxa, walka do ostatniej sekundy i zamknięcie oczu podczas rozbicia United 93, to był dziś jeden z najbardziej dramatycznych seansów w moim życiu 10/10.
01-05-2021, 12:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2021, 12:26 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,421
Liczba wątków: 29
Freaked - O kurwasku… Czemu wcześniej tego nie widziałem? To moje poczucie humoru. Film opowiada o Rickym, byłym aktorze dziecięcym, który podczas machlojowania złego korpo, trafia na gabinet osobliwości prowadzony przez szalonego naukowca i pada jego ofiarą. Tyle powiem, bo to warto zobaczyć.
Przede wszystkim to świetna komedia. Film co jakiś czas znienacka atakuje udanym żartem. Np. Ricky chce startować do jednej z aktywistek. Potem ujęcie, jak jest w cały bandażach, sugerując że dostał wpierdziel, a po chwili okazuje się, że to fortel, by oszukać aktywistów.
Alex Winter zajebiście zagrał wpierw rozwydrzonego sławą gwiazdora będącego zepsutym skurwolem (zresztą ma odpowiednią do tego twarz, takiego smug dupka), a potem przytłoczonego mutanta i szacun, że przetrwał tyle w tej niekomfortowej charakteryzacji.
Główna laska świetnie wcieliła się w taką rasową lewaczkę, która ma mokro na myśl gabinetu osobliwości, bo „to reprezentacja kreatywności natury” i podobny szajs (nawet szalony naukowiec daje sygnały, że co ona pieprzy :D) i jest za swymi ideami, póki sama nie padnie ich ofiarą.
Jest też dość w niektórych przyziemny. Np. bohaterowie wzajemnie się przerzucają, kto ma pierwszy zostać dziwolągiem. Czy stereotypowy irytujący dziecięcy bohater będący właściwie parodią tego tropu.
Sporo też przewinęło dość znanych nazwisko. Mr. T jako kobieta z brodą (czekam na #CancelFreaked :)), Keanu Reeves jako wilkołak-rewolucjonista, chyba jedna z lepszych jego ról. Raady Quaid jako szalony naukowiec wyglądający jak właściciel plantacji bawełny z Południa.
Zaskakująco świetne efekty specjalne jak na tego typu film. Kilka jest słabszych co prawda, ale drobne niedoróbki i film generalnie jest przykładem, dlaczego efekty praktyczne biorą górę nad CGI.
Takich filmów nie da się ocenić.
01-05-2021, 16:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2021, 16:50 przez OGPUEE.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
The Mitchells vs. The Machines (2021) obejrzałem w ten smutny i deszczowy dzień. Gdzieś, kiedyś mignął mi jakiś klip, nie wiedziałem zbytnio o co chodzi, więc w sumie włączyłem to w ciemno i... och, jak się dobrze bawiłem! Niby najzwyklejsza kreskówka jakich wiele, z fabułą tak banalną że chyba się bardziej już nie da, ale te prawie dwie godziny minęły błyskawicznie, a morda cieszyła mi się przez większą część tego czasu. To, że całość wygląda arcydziwacznie (mieszanka 3d i 2d, niby jakiś cellshading, czy cholera wie co, ciężko było się do tego początkowo przekonać, ale potem kupiłem w całości) tylko dodaje uroku. W skrócie: laska ma pierdolca na punkcie filmów, od maleńkości nagrywa własne filmiki, marzy o karierze filmowca i aplikuje do filmówki. Ojciec decyduje się na rodzinną wycieczkę celem podrzucenia córy do szkoły. W międzyczasie wybucha robotyczna apokalipsa, AI przejmuje władze nad światem i tyle. Proste, sympatyczne, okraszone ogromem gagów z których znaczna część do mnie trafiła, lubię to. 8/10 jak nic, tylko nie oglądajcie zwiastunów!
02-05-2021, 20:01
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
(02-05-2021, 20:01)raven.second napisał(a): The Mitchells vs. The Machines (2021) obejrzałem w ten smutny i deszczowy dzień. Gdzieś, kiedyś mignął mi jakiś klip, nie wiedziałem zbytnio o co chodzi, więc w sumie włączyłem to w ciemno i... och, jak się dobrze bawiłem! Niby najzwyklejsza kreskówka jakich wiele, z fabułą tak banalną że chyba się bardziej już nie da, ale te prawie dwie godziny minęły błyskawicznie, a morda cieszyła mi się przez większą część tego czasu. To, że całość wygląda arcydziwacznie (mieszanka 3d i 2d, niby jakiś cellshading, czy cholera wie co, ciężko było się do tego początkowo przekonać, ale potem kupiłem w całości) tylko dodaje uroku. W skrócie: laska ma pierdolca na punkcie filmów, od maleńkości nagrywa własne filmiki, marzy o karierze filmowca i aplikuje do filmówki. Ojciec decyduje się na rodzinną wycieczkę celem podrzucenia córy do szkoły. W międzyczasie wybucha robotyczna apokalipsa, AI przejmuje władze nad światem i tyle. Proste, sympatyczne, okraszone ogromem gagów z których znaczna część do mnie trafiła, lubię to. 8/10 jak nic, tylko nie oglądajcie zwiastunów!
Ano, bardzo dobre, mocno odjechane kino ale w ten pozytywny sposób. Dobre w SONY piguły biorą i w odpowiednich dawkach. Śmiałem się niemal cały czas, ale w kilku scenach to padłem :D :D :D Pies mistrz - i ogólnie motywy z nim związane!
8/10 spokojnie
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
03-05-2021, 18:45
Stały bywalec
Liczba postów: 13,242
Liczba wątków: 77
Stowaway - zwiastun wzbudził we mnie wątpliwość czy scenariusz nie jest kretyński, a film te wątpliwości rozwiał - jest bardzo źle. W skrócie - 3-osobowa załoga rusza w podróż na Marsa. Po zadokowaniu na stacji orbitalnej zespół odkrywa, że na statku został uwięziony 4 pasażer - Michael, który na Ziemi robił za support techniczny. Podczas eskapady dodatkowo dochodzi do awarii systemu dostarczania tlenu i wszyscy wpadają w ciąg rozkmin jak dolecieć na Marsa skoro tlenu starczy na 3 osoby.
Wytłumaczenie tego jak murzyn trafił na statek jest arcydebilne i dziwię się, że poważni ludzie w Netflixie łyknęli ten bait. Niestety dla całości, historia dość mocno się dłuży, perypetie załogi i ich opowiastki z dzieciństwa przynudzają, ale w końcówce pojawia się świetna sekwencja, która pod względem emocji jest wyjęta jakby z innego filmu. I kiedy myślałem, że fabuła ruszy z kopyta to film się kończy. Szkoda hajsu wydanego na efekty i design bo jest to przykład dobrego przyłożenia się do szczegółów. Na marginesie - dodanie murzyna jako osoby nr 4 w kontekście fabuły jest totalnie bez sensu z innego powodu
awaria okazuje się tak poważna, że tlenu starczy dla 2 osób
no ale wtedy Netflix nie rzuciłby zielonymi, bo w końcu esencją tego scenariusza jest fakt, że 2 białe kobiety i 1 Azjata robią co mogą, aby uratować czarnoskórego robola który de facto jest popychadłem i nic nie umie.
3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-05-2021, 19:51
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Wytłumaczenie tego jak murzyn trafił na statek jest arcydebilne
Napisz w spojlerze, ciekawi mnie, co za bzdurę wymyślili :)
Cytat:Pies mistrz
Tym bardziej, że pies... po prostu jest. To kolejny członek rodziny, nic więcej, a jak pasuje do reszty!
03-05-2021, 19:56
Stały bywalec
Liczba postów: 13,242
Liczba wątków: 77
(03-05-2021, 19:56)raven.second napisał(a): Cytat:Wytłumaczenie tego jak murzyn trafił na statek jest arcydebilne
Napisz w spojlerze, ciekawi mnie, co za bzdurę wymyślili :)
Czytać tylko na własną odpowiedzialność
Gość robił za wsparcie techniczne/inżynieryjne przy starcie rakiety i stracił przytomność. Nie pamięta jednak jak trafił do luku oraz instalacji tłoczącej tlen. Po prostu... tam był. Biorąc pod uwagę, że był dodatkowo związany przez kable musiała być niezła impreza ;) Absurdem jest to, że nikt tego nie zauważył. Drugim absurdem tej sytuacji jest fakt, że koleś jak na inżyniera... to jest kompletnie niekumaty, do niczego się nie przydaje, tylko pochłania ubywający tlen.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-05-2021, 20:17
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
Dead Men Don't Die J Jarmush, 2019r.
Więc... te nazwiska w TAK słabym filmie. Ani to camp, ani śmieszne, ani ciekawe. Pierwszy atak zombie wygląda, jakby to robił koleś stojący na rozstaju dróg i wybrał trzecią opcję, czyli kompletnie nijaką. Jeszcze początek z tajemnicą nawet intryguje, a potem to się robi bezjajeczne i rozciągnięte w mdły sposób.
3/10 - momentami ledwo poprawne
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
04-05-2021, 08:42
Stały bywalec
Liczba postów: 12,421
Liczba wątków: 29
(03-05-2021, 20:17)Snappik napisał(a): Drugim absurdem tej sytuacji jest fakt, że koleś jak na inżyniera... to jest kompletnie niekumaty, do niczego się nie przydaje, tylko pochłania ubywający tlen.
Skutki affirmation action i dawania punktów za pochodzenie :).
04-05-2021, 10:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2021, 10:21 przez OGPUEE.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
The Virtuoso - reżyserowi udało się zebrać na planie świetnych aktorów i przy mocno ograniczonym budżecie mogło z tego powstać coś naprawdę nietuzinkowego. Tymczasem stało się dokładnie na odwrót: gość nakręcił infantylny thriller z nienaturalnie brzmiącymi dialogami i upośledzoną narracją z offu, wypowiadaną przez kuriozalnie autystycznego Ansona Mounta. W rezultacie całość wyszła na maksa grafomańsko i przypomina bazgroły z trzeciorzędnego kryminału albo nawet gorzej. Wyobraźcie sobie, że w tym filmie zagrał też Anthony Hopkins, świeżo po występie w "Ojcu". Jakim cudem on w ogóle trafił na plan tego paździerza? Dziadek ma przecież 83 lata, do jasnej choinki! Potrzebuje forsy na dziwki i kolumbijski koks? Chyba nigdy nie uda mi się pojąć motywów kierujących aktorami, którzy decydują się wystąpić w czymś tak horrendalnie słabym. Idą na plan jak w dym, bez czytania scenariusza?
2/10 - plusy za spokojne prowadzenie kamery.
05-05-2021, 01:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2021, 01:47 przez Mental.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Cytat:Jakim cudem on w ogóle trafił na plan tego paździerza?
A to nie Hopkins powiedział, że gra tylko dla pieniędzy? Jak mu zapłacili, a rolę miał banalną, to czemu miałby odmówić?
05-05-2021, 08:24
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Bo jest ustawiony do końca życia. Ma forsy jak lodu. Po co on w tym zagrał? Żeby się ośmieszyć? Poza tym to jest film niezależny, na maksa niszowy. Ile mu zapłacili za udział? $100 tysięcy?
05-05-2021, 08:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2021, 08:40 przez Mental.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
To... może go szantażowali czymś :)
05-05-2021, 08:42
Red Crow
Liczba postów: 12,665
Liczba wątków: 50
(05-05-2021, 08:39)Mental napisał(a): Ile mu zapłacili za udział? $100 tysięcy?
Zawsze to kolejne 100 tysi do odłożenia na koncie oszczędnościowym, żeby wnuki miały na studia. :)
05-05-2021, 09:07
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,869
Liczba wątków: 15
Hopkins gra też dla ludzi, których lubi. Pojawił się w Transformersach bo podobno Bay robi dobre imprezy na planie. Może tu było podobnie ;)
05-05-2021, 09:09
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Poza tym moze po prostu lubi być na planie i robić filmy. To dla mnei brzmi najsensowniej jezeli zaczal grac w filmach, bo to lubi.
05-05-2021, 09:25
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Ok, zagrał, bo lubi być na planie. Albo zagrał, bo lubi reżysera. Trudno z tym dyskutować. Dziwne tylko, że nie czuł żenady, wypowiadając kwestie dialogowe. Ja po przeczytaniu czegoś takiego natychmiast oddałbym scenariusz do przeróbki (którą sam bym wykonał:)).
EDIT
Tyle gadam o gównianym "Wirtuozie", ponieważ zmarnowano okazję na zrobienie zajebistego filmu i serce mi krwawi z tego powodu:)
05-05-2021, 10:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2021, 10:38 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
A mało jest takich filmów, które teoretycznie powinny rozwalać system, a potem wychodzi z tego kupa...
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
05-05-2021, 10:57
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Nie wiem, nie liczyłem. Wczoraj obejrzałem ten konkretny i bardzo się wkurwiłem.
05-05-2021, 13:30
|