DC/Vertigo: zapowiedzi, plotki, gorące newsy (temat ogólny)
Zawsze mnie wkurzała ta hipokryzja odnośnie krytyki tego, że w adaptacjach DC bohaterowie odbierają życia.

"Batman nie zabija!"

No ale... Może zabić, jeśli zostanie to przedstawione jako coś heroicznego i tak też to widzimy gdy zabija wielokrotnie w trylogii Nolana, ale już u Snydera to jest problem, bo zabijanie jest pokazane jako coś brutalnego i paskudnego.

W Marvelu wszyscy zabijają rzucając one-linery i uśmiechając się przy tym, ale w DC Superman nie może zabić nawet gdy robi to by kogoś uratować i jest to przedstawione poważnie i nikt nie bierze pod uwagę, że u Donnera też zabijał. Wszyscy mają to dziwne przeromantyzowane złudzenie o harcerzyku z lat 70 który nie zabija.

Odpowiedz
(09-05-2021, 20:19)Metatron napisał(a): Ale jakim sposobem on zamordował swojego ojca? Stary Kent nie chciał by syn skończył szpikowany w labolatorium CIA i NASA, bo był starym człowiekiem wychowanym w innych czasach. Wolał umrzeć niż by syn stracił normalne życie, a to by się stało gdyby wtedy przy świadkach uratował go z tornada. A z zabiciem złego Kryptonczyka w finale nie widzę problemu. Miał pozwolić żeby zabił laserem cywili? To nie komiksy żeby herosi sobie nie musieli nigdy nikogo zabić, w realistyczniejszym podejściu zawsze by były jakieś ofiary na wojnie. Doomsdaya w 2 filmie też miał zamknąć w więzieniu? Bo mocami taka sama skala jak Michael Shannon. Trójkątnej strefy widmo ze starych filmów przecież w tym filmie nie było.

Moim zdaniem to jest klasyczny Superman tylko wrzucony do bardziej przyziemnej konwencji. Surowej, realistycznej, ale na swój sposób wciąż oddającej hołd klasyce.
Chwila chwila, ja nie mam nic do tego, że Clark zabija Zoda. To jest nie dość, że podbudowane fabularnie to ma jeszcze odpowiednią emocjonalną petardę - ale! - o ile lepsze by było gdyby Superman miał szczęśliwe dzieciństwo, normalne relacje z rodzicami, nie obawiał się niczego (o tym za chwilę) i Zod był jego chrzestem bojowym - jego konfrontacją z podejściem do ludzi, świata i życia.

Problemem MoS nie jest to, że Superman zabija tylko to, że zrobili z boga cierpiętnika bez potrzeby. To co fajnie pokazuje serial CW - czyli Superman, który nie ma ludzkich zmartwień i on musi uczyć się nie bycia superbohaterem, tylko bycia człowiekiem (i dobrym ojcem), to MoS totajnie zjebał. Tam Clark jest emo płaczkiem, ma okropnego ojca, który cały czas sprowadza go na ziemię i ryje mu psyche. To nie jest ten Superman - nadzieja ludzi, na którym się wychowałem.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Cytat:To co fajnie pokazuje serial CW - czyli Superman, który nie ma ludzkich zmartwień i on musi uczyć się nie bycia superbohaterem, tylko bycia człowiekiem

Nie rozumiem.

Przecież o tym dokładnie jest MoS, mamy syna który nie może się dostosować do społeczeństwa ani postawić tym którzy go gnębią bo musi się kontrolować i ojca który boi się, że jeśli Clark ujawni się czyniąc dobro to go straci. To bardzo ludzki dylemat. W innej interpretacji, Jonathan by się nie przejmował reakcją ludzi na Clarka i go nakłaniał do bycia bohaterem, a Clark nie zostałby odizolowany przez społeczeństwo ze względu na swoją inność i zawsze potrafił z łatwością się kontrolować.

Odpowiedz
Oryginalny Johnatan uczył Clarka nie tego, że ma nie być superbohaterem, ale skromności i tego, żeby używał mocy w dobrym celu, żeby się nie wywyższał itd. To jest jasne, że czasy się zmieniły i zaufanie do rządu było kiedyś inne, ale to jest przecież alegoria do historii Chrystusa. To tak jakby Józef mówił Jezusowi "Słuchaj, no może i jesteś synem Boga, ale wiesz co, lepiej jak będziesz się z tym ukrywał to sobie na luzaczku dożyjesz do emeryturyki". ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(10-05-2021, 06:35)marsgrey21 napisał(a): Zawsze mnie wkurzała ta hipokryzja odnośnie krytyki tego, że w adaptacjach DC bohaterowie odbierają życia.

"Batman nie zabija!"

No ale... Może zabić, jeśli zostanie to przedstawione jako coś heroicznego i tak też to widzimy gdy zabija wielokrotnie w trylogii Nolana, ale już u Snydera to jest problem, bo zabijanie jest pokazane jako coś brutalnego i paskudnego.

Właściwie Keaton u Burtona (i wraca !! :) mordował ostrzej, brutalniej i był bardziej psychopatyczny - ale było to ujęte w ten "umowny" świat i zabawne sytuacje, więc się tak nie rzucało w oczy. Ale tak było ;)

(10-05-2021, 06:35)marsgrey21 napisał(a): W Marvelu wszyscy zabijają rzucając one-linery i uśmiechając się przy tym, ale w DC Superman nie może zabić nawet gdy robi to by kogoś uratować i jest to przedstawione poważnie i nikt nie bierze pod uwagę, że u Donnera też zabijał. Wszyscy mają to dziwne przeromantyzowane złudzenie o harcerzyku z lat 70 który nie zabija.

To są właśnie problemy z postacią Supermana i wyobrażeniami różnych fanów. Daleko nie szukając coś było jakiś czas temu tu i ówdzie u Ichaboda z kumplami że Superman to nie musi przechodzić żadnej drogi, on wszystko wie i każdego jest w stanie zainspirować i podnieść na duchu swoją wspaniałą obecnością.

Jestem bardzo ciekaw np jak oni sobie wyobrażają zainspirowanie ofiary pedofila. Ale przecież w świecie Supermana nie ma pedofilii, prawda? (przynajmniej w przekonaniu takich ludków, bo może faktycznie jest jakiś komiks).

(10-05-2021, 09:32)Corn napisał(a): Oryginalny Johnatan uczył Clarka nie tego, że ma nie być superbohaterem, ale skromności i tego, żeby używał mocy w dobrym celu, żeby się nie wywyższał itd. To jest jasne, że czasy się zmieniły i zaufanie do rządu było kiedyś inne, ale to jest przecież alegoria do historii Chrystusa. To tak jakby Józef mówił Jezusowi "Słuchaj, no może i jesteś synem Boga, ale wiesz co, lepiej jak będziesz się z tym ukrywał to sobie na luzaczku dożyjesz do emeryturyki". ;)

No niby tak, ale tutaj chodzi raczej o niepewność i zagubienie. Jonathana ta problematyka przerasta, wprost mówi "nie wiem".
Zresztą taki jest Clark w MoS - niepewny tego co ma robić, kim jest. U Donnera młody Clark od razu jest przejęty przez Jor Ela który przez lata kształtuje go na Supermana.

Natomiast MoS bierze ten moment "pomiędzy" - Clark długo nie czuje się na Ziemi u siebie, żyje jakby poza społeczeństwem, jest "cieniem". Chciałby pomóc - i często to robi - ale obawa się też konsekwencji. Trafia na Jor Ela dużo później niż u Donnera i dużo później dostaje swoje odpowiedzi. A gdy faktycznie już zaczyna to wszystko sobie układać - zwalają mu się na łeb Kryptończycy. Wszystko to jednak stopniowo tworzy postać i jej więź z Ziemią.

To jest w sumie całkiem nieźle pomyślane :)

Odpowiedz
Cytat:No niby tak, ale tutaj chodzi raczej o niepewność i zagubienie. Jonathana ta problematyka przerasta, wprost mówi "nie wiem".
Zresztą taki jest Clark w MoS - niepewny tego co ma robić, kim jest. U Donnera młody Clark od razu jest przejęty przez Jor Ela który przez lata kształtuje go na Supermana.
No właśnie, tu mam problem. Zabicie Papy Kenta i zostawienie Clarka samemu sobie narusza esencję tej postaci. Tak samo jak życie w strachu.

Cytat:Natomiast MoS bierze ten moment "pomiędzy" - Clark długo nie czuje się na Ziemi u siebie, żyje jakby poza społeczeństwem, jest "cieniem". Chciałby pomóc - i często to robi - ale obawa się też konsekwencji. Trafia na Jor Ela dużo później niż u Donnera i dużo później dostaje swoje odpowiedzi. A gdy faktycznie już zaczyna to wszystko sobie układać - zwalają mu się na łeb Kryptończycy. Wszystko to jednak stopniowo tworzy postać i jej więź z Ziemią.

To jest w sumie całkiem nieźle pomyślane :)
W kontekście filmu tak - ale to dalej nie jest mój Superman, czyli ten wyczilowany uśmiechnięty kolo od Truth, Justice and The American Way ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jeśli ująć to pod jeden film - może i nie. Ale.. jak spojrzeć na drogę postaci przez te filmy? (zakładając że to JL jest właściwą kontynuacją :).

W MoS Sups dostaje odpowiedzi, strój, ksywę. Ludzie dowiadują się kim jest. Widzą że walczy ze swoimi ziomkami - właśnie o nich. Zod daje Clarkowi możliwość przyłączenia się i wybór - Ziemia lub Krypton. Jedno przetrwa, drugie zginie. I Clark wybiera Ziemię. To jest jego własny wybór.
Wreszcie podejmuje pracę - już jako Clark Kent - taką aby pomagać ludziom




"welcome to the Planet" co znaczy też witamy na Ziemi" ;)

W BvS są Wielkie Problemy ale to jest właściwie o tym jak to ludzie postrzegają Supermana i jak to się zmienia (to też jest w sumie ciekawe)

W JL Superman powraca w bardzo klasycznym stylu ratując sytuację gdy wszystko stracone




No i... przydałby się tutaj MoS2 ;)

Odpowiedz
Tak swoją drogą - czarny Superman już był:


Odpowiedz
Hancock to było takie badziewie, że widziałem to cały jeden raz.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Ja nie widziałem nawet raz :P

Odpowiedz
A nie miało być drugiej części Hancocka ? Coś kiedyś mi się obijało o uszy...

Odpowiedz
Hancock był z jajem, i nie płakał ze był czarny.

Odpowiedz
Batgirl dostała reżyserów. Gości od nowego Bad Boys for life.

Scenarzysta ponoć bez zmian. Dziewczę od BoP i nowego Flasha.


No to jak obstawiacie, aktorka grająca Batgirl będzie czarnoskóra czy może latynoska? Szanse na białą to wg. mnie jakieś 25%

Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Obstawiam Barbarę Gordon, córkę J.K. Simmonsa :) Hm, może Mulatka ?

Odpowiedz
Co ciekawe, film jest produkowany jako straight-to-HBO Max. Czyli jakiejś niesamowitej wiary w ten projekt Warner nie ma.

Odpowiedz
Nie było to głośno komentowane, ale już wcześniej mówiono, że będą chcieli robić 2 filmy rocznie do kin i 2 na platformę HBO Max.

Może coś się znowu zmieni po tym dealu z Discovery, ale widać że na razie chcą po prostu cisnąć kasę w ten rozwój platformy. Jak na moje wepchną tam wszystko co można zrealizować tanim kosztem.

Ja tam bym rzucił sequel BoP w serialowej/miniserialowej formie.

Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Gejowski Green Lantern. Bo wiecie - postęp.

https://www.hollywoodreporter.com/tv/tv-news/green-lantern-jeremy-irvine-alan-scott-1234956195/
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jak mam być szczery to obecnie to co się dzieje z DC to jeden wielki burdel w każdym calu i odbiera mi to jakiekolwiek zainteresowanie i ekscytację. Batgirl na pewno będzie czarna, bo racebait i nienawiść do rudych jest silna w holly.

Pamiętam, jak Kevin Tsujihara odszedł i nowym CEO Warner Bros został Walter Hamada i wszyscy wiwatowali, że wreszcie DC wyjdzie na prostą, a wyszło na to, że wpierdolili się w jeszcze większe bagno.

Odpowiedz
Akurat Alan Scott jest homosiem od dłuższego czasu, jeśli dobrze pamiętam. Plusik, że wzięli właśnie jego, a nie zmienili orientację innej postaci lub stworzyli od podstaw nową :)

Odpowiedz
Ale co to zmienia czy taki bohater jest gejem czy nie? Będzie się dostawiał do Batmana na akcji czy ki chvj?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości