Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,276
Liczba wątków: 5
The Talented Mr. Ripley (1999)
Zobaczyłem, że jest na Netflixie i postanowiłem sobie przypomnieć po latach. Kurcze dobre kino. Owszem, jest tu Matt Damon więc dla wielu to skreśla film. Mnie też kiedyś drażnił ale akurat tutaj pasuje całkiem przyzwoicie do roli. Z drugiej strony moim ulubionym Ripleyem pozostanie na zawsze Delon z "W pełnym słońcu". Zresztą to ciekawa sprawa z tą adaptacją. Tutaj jest Damon, dobry ale Delon lepszy, tam z koli jest Ronet a tutaj jest Law, który jest absolutnie perfekcyjny jako Greenleaf. Pamiętałem, że miał za to nominację do Oskara i wielka szkoda, że nie dostał statuetki. Przegrał z Cainem za "Regulamin tłoczni win", nie widziałęm więc nie wiem czy słusznie. Poza tym Tom Cruise za "Magnolię", Duncan za "Zieloną milę" i Osment za "6 zmysł", ech kiedyś to były role i Oskary.
Film ma kapitalną szczególnie w pierwszej części powolną narrację, znakomite aktorstwo (i Paltrow i Seymour-Hoffman i Davenport i Blanchett), zdjęcia, muzykę. W sumie to prawie perfekcyjny film. Zakończenie też bardzo dobre i takie dość nawet można powiedzieć irytujące (żona się wkurzyła lekko, to już?). Trochę podobne w duchu do książkowego (wersja zakończenia z Delonem jest inna). Ja akurat lubię takie czasami bezczelne zagranie widzowi na nosie.
Muszę wrócić jeszcze do filmu z Malkovichem, bo też już kiepsko pamiętam no i wreszcie zobaczyć film Herzoga z Hopperem ("Amerykański przyjaciel"). Zawsze podchodziłem jak pies do jeża bo to jednak specyficzny reżyser, choć bardzo go lubię.
No i pora wreszcie przeczytać książki.
A wracając do filmu to mocne 8/10. Może nawet 9/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-07-2021, 22:29
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
Valkiria 2008r. reż. Bryan Singer
Fabuła bazuje na zamachu na Hitlera i pokazuje w holywodzki sposób, jak mogło to wyglądać. Ale zrobione to jest z sercem i fajnym rozmachem, zaś napięcie momentami rozwala ekran. Tom Cruise sprawdził się jako dobry Niemiec ale także cała obsada dała popis aktorstwa. I że tam grał Eddy Izzard to ja się za głowę łapię!
7/10
Farciaż Gilmore 1996r. Dennis Dugan
Sandler jako niewydarzony gracz hokeja, który zaczyna grać w golfa i dobrze mu idzie. Prosta fabuła i dobre żarty sytuacyjne. Fajne cameo Bena Stillera i rólka Carla Wheatersa. Ogólnie Sandler wysmażył przyjemny scenariusz i zagrał z serduchem, ale film nie wali kliszami i z tego wszystkiego wychodzi feel good movie :D
7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
04-07-2021, 22:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2021, 22:35 przez Debryk.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
CAPE FEAR (1991)
Fenomenalny. Zrobiłem sobie powtórkę po wielu latach, aby ponownie przetestować moją autorską teorię o tym, że okres 1990-1995 należał do najlepszych w historii kina - i oczywiście znowu wyszło, że mam rację. De Niro wyżyłowany i wydziarany zagrał tu jedną ze swoich najbardziej brawurowych ról. Scena z racą sygnalizacyjną jest szalona:
10/10 (trzy oczka za niesamowity klimat, potęgowany przez muzykę i zdjęcia stylizowane na hiczkokowski thriller)
05-07-2021, 00:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2021, 00:39 przez Mental.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,233
Liczba wątków: 29
(04-07-2021, 22:34)Debryk napisał(a): Valkiria 2008r. reż. Bryan Singer
Tom Cruise sprawdził się jako dobry Niemiec...
Ten "dobry Niemiec" był takim samym nazistą jak reszta a Polaków miał za podludzi, którzy mieli pracować niewolniczo dla Rzeszy. Film - laurka za niemieckie pieniądze.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-07-2021, 03:30
Stały bywalec
Liczba postów: 3,017
Liczba wątków: 8
(05-07-2021, 00:02)Mental napisał(a): CAPE FEAR (1991)
Fenomenalny. De Niro wyżyłowany i wydziarany zagrał tu jedną ze swoich najbardziej brawurowych ról.
Zgadzam się ze wszystkim, jeden z moich ulubionych filmów Scorsese. Wiadomo De Niro wymiata, ale Nick Nolte wcale od niego nie odstaje. Pamiętam do dzisiaj, jak w końcówce, w scenie na rzece (?) zagrał wściekłość głównego bohatera. Reszta obsady, w tym kobiece role też bardzo dają radę.
05-07-2021, 13:38
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
Tez bardzo lubię Cape Fear. Niektórzy zarzucają mu przesadną stylizację, dla mnie to zaleta. De Niro gniecie.
05-07-2021, 13:58
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
nawrocki napisał(a):De Niro gniecie.
Demoniczny psychol, cytujący Nietzschego i Angelusa Silesiusa chwilę po tym, jak rozklepał trzech zbirów na parkingu przed speluną - to się nie mogło udać, lecz jakimś cudem wyszło idealnie przerażająco.
05-07-2021, 15:37
Stały bywalec
Liczba postów: 13,276
Liczba wątków: 77
Infinite - Assasins's Creed łączy siły z Nieśmiertelnym. Na Ziemi żyją ludzie tzw. "Nieskończeni", których dotyka reinkarnacja - po śmierci rodzą się w nowym ciele i w wieku nastu lat wraca im pamięć oraz umiejętności z poprzednich wcieleń. Do takich należy główny bohater grany przez Wahlberga - był świadkiem wojen punickich, mistrzem sztuk walk w starożytnej Japonii oraz jakimś nołnejmowym gangusem w Meksyku. Pech chce, że jego poprzednie wcielenie schowało gdzieś pewnego mcguffina, który może zniszczyć świat, a goni za nim frakcja "złych Nieskończonych" w postaci Chiwetela Ejiofora.
Na papierze wydaje się to sympatyczną przygodówką z akcją, która okazyjnie może pokazywać mniej oklepane czasy z kart historii. A dostałem coś zupełnie przeciwnego - kserokopię wyczynów Michaela Baya z żenującą fabułą oraz nudnym i kompletnie przezroczystym Wahlbergiem, a także totalnie niewykorzystanym wątkiem reinkarnacji. Mulcahy w 1986 roku pokazał, że nawet po taniości można zbudować jakąś historyczną epokę w której żył Mcleod. Tutaj w ogóle tego nie ma, a półsekundowe flaszbaki z bycia Indianinem to wszystko, na co było stać Fuquę. Dramat. Specjalna nominacja pod najbardziej kretyńską i nielogiczną scenę akcji leci do Infinite (mowa o tej z motorem i samolotem).
2/10 - punkt za Sophie Cookson, która momentami czuje do postaci Wahlberga taką miętę, że całość skręca w kierunku niezamierzonej komedii
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
05-07-2021, 21:53
Red Crow
Liczba postów: 12,666
Liczba wątków: 50
Tomorrow War ma wszystko, czego można oczekiwać po letnim blockbusterze - głupią, ale zjadliwą w ramach konwencji fabułę, obsadzonego popularnym i lubianym aktorem solidnie umotywowanego protagonistę, porządnie zrealizowane, cieszące oko sceny akcji i jeszcze lepsze CGI. A co najważniejsze: nie nudzi. Nawet jeśli funduje przestój, to zaraz powraca na właściwe tory. Być może nie angażuje, tak jak powinien, ale też nie oglądałem go na zupełnym autopilocie. Recykling gatunkowych tropów nie przeszkadza, finał zaskakuje kameralnością (przynajmniej w porównaniu z resztą filmu) i prostotą; jak na film o podróżach w czasie scenariusz nie robi niepotrzebnych fikołków, nie sili się na twisty, od początku do końca pozostaje prostolinijny, a niekiedy wrecz staroświecki, zwłaszcza jeśli odnieść go do dzisiejszych standardów - oto biały hetero patriota, któremu najbardziej na świecie zależy na rodzinie, ratuje świat przed kosmicznymi najezdzcami z pomocą weterana i czarnych sidekicków, a gdzieś w tle pobrzmiewa zawsze modne, ale nieinawazyjnie zapodane przesłanie proekologiczno-pacyfistyczne. W 2021 roku to podpada wręcz pod niepoprawnosć polityczną. :)
05-07-2021, 22:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2021, 22:33 przez nawrocki.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,330
Liczba wątków: 9
Cytat:biały hetero patriota
Katolik w dodatku! I piłkę nożną ogląda! I w szkole uczy dzieci!
06-07-2021, 08:56
Stały bywalec
Liczba postów: 18,479
Liczba wątków: 148
(06-07-2021, 08:56)raven.second napisał(a): Cytat:biały hetero patriota
Katolik w dodatku! I piłkę nożną ogląda! I w szkole uczy dzieci!
Zaryzkuję i napiszę, że na klatce nawet dzień dobry mówi.
06-07-2021, 08:57
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Zaklęta w sokoła (1985, reż. Richard Donner)
W ramach uczczenia pamięci Dicka Donnera postanowiłem nadrobić sobie tego oto jego klasyczka okresu 1980s. Dopiero teraz się kapnąłem, że ta obecna tapeta forum z Hauerem to akurat pochodzi z tego oto dzieła :)))
Sympatyczne filmidło. Ładnie zrealizowane i z pięknymi plenerami. Pomysł na fabułę całkiem interesujący i myślę, że twórcy Shreka mieli używanie z niego swego czasu - motyw wędrówki, towarzysz pary robiący za comic relief czy przede wszystkim przemiana bohaterki w inną postać po zachodzie słońca. Czuć tutaj nawet więź między postaciami i jest trochę urzekających momentów. Zakończenie mimo, że oczywiste i lekko przeckliwione to jednak chwyta mimo wszystko za serducho tego ukrytego we mnie dzieciaka. Szkoda, że villain niestety w tej historii jest po prostu sobie tam w tle i wiemy o nim po prostu tyle, że sam się niegdyś podkochiwał w Ladyhawke, a zaklęcie rzucił z zazdrości.
Hauer sprawdza się na spokojnie w roli mężnego rycerza, który z czasem zdejmuje z siebie tą szorstkość i pokazuje nieco ciepła. Pfeiffer jak zwykle wygląda przecudownie i aż nie można odwrócić wzroku od jej dużych niebieskich oczu. Broderick za to mnie nie przekonał - strasznie nijaki i kompletnie kładzie komediową warstwę swej postaci. Po prostu nietrafiony casting i można było znaleźć do tej roli jakiegoś lepszego aktora z odpowiednim wyczuciem do materiału. Mym jeszcze większym problemem od Brodericka jest bez dwóch zdań muzyka. Matko, czy Donner zgodził się ją dodać tylko dlatego, bo został tydzień do premiery i nie było czasu na skołowanie czegoś lepszego? Przecież takie wesołe elektrody to pasują bardziej do jakiejś produkcji Jima Hensona, a nie tutaj. Szczególnie w takiej scenie rozróby z rycerzami biskupa przy karczmie daje ona efekt kompletnie z dupy.
7/10
07-07-2021, 09:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 11:55 przez Kryst_007.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,127
Liczba wątków: 6
Ja tam "od zawsze" uważam ze muzyka jest jedną z największych zalet tego filmu. Dodaje dynamiki/energii, uwspółcześnia obraz i jest po prostu fajna :)
Uwielbiam też napisy początkowe jak tutaj wmontowano przeplatające się motywy Słońca i Księżyca ;)
07-07-2021, 21:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2021, 03:04 przez Rozgdz.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,050
Liczba wątków: 43
Główny motyw muzyczny jest spoko ale niestety jego wykorzystanie w filmie jest często z dupy wzięte. Ogólnie to ja oceniam ten film nisko bo zmontowany jest w tak chałupniczy sposób że od facepalmów bolała głowa i kręgi szyjne.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
07-07-2021, 22:02
Stały bywalec
Liczba postów: 12,454
Liczba wątków: 29
Odnośnie Ladyhawke to autorowi polskiego tłumaczenia należy zjeba i dożywotnia pała za spanie na lekcjach biologii, że zrobił z jastrzębia sokoła.
A jak ktoś "co z tego? Oba mają szpony i krzywy dziób", to powiem że ten zabieg translacyjny to wygląda jakby przetłumaczyć wilka na rysia. Dwie kompletnie inne rodziny, mimo że mięsożerne ssaki. Podobnie jest z jastrzębiowatymi i sokołowatymi. I nic dziwnego, że potem pojawiają się kwiatki pokroju krakowskiego laguna ;).
A sam film zajebisty.
08-07-2021, 00:25
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Muzyka sama w sobie ujdzie, tyle że tak jak wyjaśnił Sonny jest po prostu IMO źle dobrana do tego filmu i słabo się komponuje z tym co na ekranie.
Nawet nie zauważyłem, że to jastrząb, a nie sokół. Przyznam, że jestem na bakier z biologią i miewam problemy z odróżnianiem pewnych gatunków. Zawsze warto mieć jednak w tym gronie kogoś z taką wiedzą jak OGUPEE :))))
08-07-2021, 09:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2021, 12:08 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,454
Liczba wątków: 29
(08-07-2021, 09:31)Kryst_007 napisał(a): Przyznam, że jestem na bakier z biologią i miewam problemy z odróżnianiem pewnych gatunków. Zawsze warto mieć jednak w tym gronie kogoś z taką wiedzą jak OGUPEE :))))
Cóż, zwalam winę na nasz system edukacji, gdzie z biologii zrobiono miszmasz wszystkiego (tu szczypta przyrody, tu geografii, tu anatomia człowieka, tu pantofelek), przez co wiedza biologiczna u Polaków to tragedia na poziomie "sarna to żona jelenia". Też po szkole średniej nie rozróżniałem większości gatunków i dopiero na własną rękę poznałem meandrów przyrodniczych.
Ale jak produkuję się, to zarzucę pomocnym linkiem :)
https://birdeden.com/distinguishing-between-hawks-falcons
08-07-2021, 15:27
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,127
Liczba wątków: 6
Wydaje mi się że z tą nazwą to zabieg celowy. Sokół u nas kojarzy się dość szlachetnie (sokolnik, polowanie z sokołem) i chyba zawsze był dość rzadki a stary, poczciwy i dość powszechny (przynajmniej chyba swego czasu) jastrząb gołębiarz - był znacznie bardziej "prozaiczny". Stąd bardziej "romantyczna" nazwa ;)
08-07-2021, 21:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2021, 21:20 przez Rozgdz.)
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
No i chyba na ogół chodzi o to, by tytuł „lepiej brzmiał”, przecież THE CROW to powinna u nas być WRONA, a zrobiono z tego KRUKA, czyż nie? ;)
08-07-2021, 21:29
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,127
Liczba wątków: 6
Podejrzewam że też by u nas zdecydowanie nie przeszło np "Zaklęta w kurę" albo "Mysikrólik" :p
08-07-2021, 21:34
|