Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Ja właśnie tutaj w sumie nie jestem pewny co myśleć ...



Odpowiedz
Blood Vessel (2019), horror wojenny. Mam wrażenie, że to mariaż gatunków dość rzadko spotykany, a i chyba większość takich filmów jest ze średniej, dolnej półki. BV tylko to potwierdza, bo chociaż pierwsza połowa jest naprawdę fajna (rozbitkowie ze storpedowanego statku trafiają na opuszczony okręt niemiecki i powoli odkrywają, co się stało z załogą poprzez przeglądanie dokumentów, akt, zdjęć, nagrań oraz oględziny trupów i odpowiednika Necronomiconu, te sprawy, takie klimaty) to reszta jest koszmarnie wręcz słaba. Pomijam historyczne zawirowania, bo czepianie się ich to kopanie leżącego, ale nagle wszystko zaczyna tak zapieprzać, gnać na złamanie karku, aż głowa boli. Daję w sumie 5/10, za pierwszą połowę, tj. do rozwalenia skrzyni i odkrycia co w niej jest, za design potworka oraz panią ze spojlera, bo cieszyła moje oczy.

Odpowiedz
Semper Fi - dramat sensacyjny o policjancie (i jednocześnie rezerwiście marines), który podejmuje się odbicia z więzienia młodszego brata. Pomimo klisz film ogląda się zupełnie w porządku, a Jai Courtney może Kylem Reesem nie jest, ale potrafi od czasu do czasu pokazać się solidnie z aktorskiej strony. Tytuł w sam raz na wypełnienie deszczowego weekendu, ani to złe ani wybitne. Ot, sympatyczny dramacik rozgrywający się w miasteczku ulokowanym przy granicy z Kanadą, gdzie rozrywką jest piątkowy wypad na kręgle ii browara. Tu nikt nikogo nie oszukuje ani przez sekundę, jest natomiast kilka brutalnych momentów i ciętych dialogów. Do wyższej oceny zabrakło tylko większej finezji w realizacji sceny odbicia - tutaj niestety zapachniało trochę rozmachem na miarę Vegi.

6/10

PS. Urzekło mnie to ujęcie z początku filmu:)

[Obrazek: mAEvRk5.jpg]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Władza absolutna - film w reżyserii Eastwooda. Czego się spodziewacie? Negatywnej recenzji pełnego kilometrowego rantu? Oczywiście, że jest bardzo dobry.

Halvdan, prawie wiking - szwedzki film dla dzieci o tym jak małoletni wiking zaprzyjaźnia z córką wodza zwaśnionej wioski. Lekko gritty i nie wygląda jak typowy film familijny (choć krwi i odrąbywania łbów nie uświadczy się). Chwali się realistyczne oddanie realiów – chodzenie w skórach, chaty jako lepianki, grubiańskie maniery, hełmy bez rogów, brak Murzynów i beżowych :) (jakby ktoś się pytał - premierę miał w 2018 roku), podchodzenie do chrześcijaństwa jak pies do jeża. Można się śmiać, że to zakamuflowane lewactwo, bo najbliżej czarnego charakteru jest tu niemiecki nawiedzony mnich, żona wodza zabrania mu wyjechać z wojami na morze i każe mu zajmować dziećmi, a ostatecznie konflikt zażegnują kobiety i dzieci. :). Ale to wypada wszystko naturalnie i w finale to chłop ratuje dziewczynę, więc się wyzerowało :). A sam niezły i można puścić dzieciom.

Odpowiedz
Tomorrow War,

Ale szajs :) Dosłownie nie ma tu niczego ciekawego. No dobra, może pierwsze wejście potworków ma fajny klimat zaszczucia ale dalej robi się już zwykła sieczka. Efekty CGI to koszmar, z małymi wyjątkami.

No i... Nadreprezentacja czarnych. Ale prawie wszyscy giną ;)

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Złoto dla zuchwałych 1970r.

Ten film ma tak zajebisty klimat i rozmach, że po 50 (!) latach od jego powstania, ogląda się go z otwartą szczęką. Poza rozmachem realizacyjnym jest też niesamowita gra aktorska. Tutaj każda postać jest inna i do tego konsekwentnie poprowadzona od początku do końca. Savalas i Eastwood stworzeni do odegrania swoich ról, ale drugi plan wcale im nie ustępuje. Sutherland... co on wyczynia! I o rozmachu: lokacje dojebane do pieca, nawet te poboczne wątki, jak chociażby przypadkowy atak na plac budowy, to po prostu kosmos realizacyjny. Albo przeprawa przez rzekę połączona z "podsłuchem" akcji przez generała (swoją drogą zajebista postać - karykatura zrealizowana równie świetnie, co pierwszy i drugi plan). A do tego wszystkiego, mimo 50 dych na karku, ten film jest zrobiony mocno nowocześnie i praktycznie nie ustępuje nowoczesnym produkcjom. Toż to jest wyczyn!

9/10 - minusik za to, że czasami wkrada się taka teatralna maniera gdy ludzie giną i to jest "be"
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Oglądałem niedawno po kilku latach przerwy i rzecz absolutnie nie do zdarcia i film całkowicie zasługujący na miarę kultowego. Dla mnie jedna z najlepszych ról Eastwooda, choć tradycyjnie gra tu człowiek jednej miny. Ale to mi się chyba nigdy nie znudzi.
Sutherland to wiadomo.
No i faktycznie. Po pół wieku realizacyjnie to jest absolutne mistrzostwo.

No i jeden z nielicznych przypadków kiedy tłumaczenie tytułu bije na głowę tytuł oryginału.

No i kurde, co to za twarz :)
[Obrazek: MV5BYjk1NDU5YTItYWEzYS00N2FjLTg4MTEtZDM4...@._V1_.jpg]
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Dla mnie to jeden z najlepszych blockbusterów XX wieku. Za samą poniższą scenę w której ginie kilkudziesięciu szkopów ma u mnie 8/10:

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
właśnie o tym pisałem, że to plac budowy :) Scena sama w sobie nic do filmu nie wnosi, ale to jak jest zrealizowana O.o

A co do Niemca - pomyślałem, że dobrze anglika wybrali co wygląda jak szkop... a to faktycznie Niemiec! XD
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Czytam że wywalono z filmu 20 minut. Ciekawe czy są gdzieś w dodatkach
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Bitwa o Anglię - jak na wojenny epic dość lekki. Zabawna była scena, gdy jakiś angielski farmer bierze Polaka za Niemca :). Zaskoczyło mnie, że nie robiono z nazistów kompletnych potworów i były sceny pokazujące, jak razem rozmawiają czy dowcipkują i wyrażają podziw dla Brytoli. Nawet sceny w Berlinie pokazano od ludzkiej strony (no... z wyjątkiem wiadomej sceny). Dość mocna scena jak żona Harveya w przerażeniu patrzy na ułożone zwłoki poległych. Rozmach robi wrażenie. Jak to mówią: "Kiedyś to było".

The Zookeeper's Wife - kolejny film Nicki Caro odhaczony. Widać, że więcej położono nacisku na psychikę głównych bohaterów niż tematykę okołoholokaustową. Odnoszę jednak wrażenie, że Hecka spotkało przesadzenie typowe w biopicach, bo zrobili z niego jakiegoś psychola (a gdy czytałem opis na wiki, to miał legitymację NSDAP jak Gucwiński do prowadzenia dużej instytucji). Niemniej jednak, film jest solidny i z chęcią zobaczę inne filmy Caro.

The Brave One - to powinien być remake "Życzenia śmierci", a nie ten słabiak z Willisem. Właściwie, to dość wierny remake, bo struktura podobna - głównym motorem do traumy Erici jest trio łobuzów, pierwszy trup na jej koncie nie zdycha od razu i jest tym zszokowana (rzyganie do kibla też jest, ale po drugim zabójstwie), jest scena z zbirami w metrze, media nazywają bohaterkę Mścicielem, ocalona osoba nie zdradza tożsamości swego wybawcy i gliniarz nie wydaje Mściciela. I jest nawet bardziej progresywny - protagonista to kobieta mająca Hindusa za narzeczonego, gliniarz jest czarny, a większość zbirów jest biała (wiem, ci główni źli to Latynosi, ale ich zalicza się białych), więc nie zrazi tych bardziej zorientowanych lewicowo ;). Anyway, pomimo w/w porównań trzyma się na własnych nogach, a szczególnie była świetna praca kamery oddająca poczucie osaczenia bohaterki. Zwłaszcza przy pierwszym spacerze, gdy Erica ma wrażenie, że jakiś random kupujący gazetę ją śledzi. Powtórzę - dla mnie to jest remake "Życzenia śmierci", i to ten dobry.

Odpowiedz
Cytat:The Brave One - to powinien być remake "Życzenia śmierci"

Death Sentence z Baconem jest jedynym remakiem jakiego życzenie śmierci kiedykolwiek potrzebowało (a potrzebowało, bo to śmieszna ramotka).

Odpowiedz
Porozmawiajmy o kobietach (1971, reż. Mike Nichols)

Nicholson i Gafrunkel jako para najlepszych kumpli, co chce sobie trochę poruchać z jak najlepszymi lasencjami. Jak na taką fabułę nie jest wcale wulgarnie, a w pierwszych minutach byłem przekonany, że oglądam jakiegoś protoplastę późniejszego Woody'ego Allena - intelektualne dialogi, długawe spokojne ujęcia czy ten jazzowy podkład, który słyszę chyba w co trzecim filmie okularnika. W dzisiejszej erze #metoo pewnie by nie przeszedł, mimo że to postać Nicholsona wychodzi tu właściwie na skończonego dupka, a Ann-Margaret okazuje się grać tą, która naprawdę kocha.

Sam film nawet przyzwoicie sfilmowany i jest kilka konkretnych pomysłów na sceny (chociażby ta scena łóżkowa nakręcona w ciemnościach sprytnie ograniczających nagość). Szkoda, że niestety i tak czegoś tu Nicholsowi tym razem zabrakło. Nie wiem, może jakiegoś wigoru. Może nieco mniej antypatycznych bohaterów na pierwszym planie. Lubię filmy opierające się na dialogach, ale tutaj zabrakło mi po prostu czegoś, co pozwoliłoby mi się wciągnąć w ten świat.

6/10

Odpowiedz
Cytat:większość zbirów jest biała (wiem, ci główni źli to Latynosi, ale ich zalicza się białych)

Genetycznie tak, ale w każdej innej sferze Latynosi to zawsze people of color. Nawet w statystykach policyjnych jako ofiary wyodrębniani są z kategorii white, natomiast jako sprawcy w większości przypadków mieszani są razem z etnicznymi Europejczykami. W rezultacie dindu z Haiti albo z Karaibów jest white :)

Odpowiedz
co do The Brave One, to fillm jest dla mnie problematyczny w odbiorze; z jednej strony to miłe dla oka kino zemsty, w którym krucha i bezradna bohaterka staje się Mścicielem i Sędzią, z drugiej pokazuje na całej długości ułomność wymiaru sprawiedliwości. Wiemy, że policja jest opieszała i nie potrafi odnaleźć sprawców morderstwa i wiemy też, że na koniec okazuje się
I tak zabieg ten daje mi do zrozumienia, że wszystko źle działa po stronie stróżów prawa. I mnie to wnerwia. Poza tym obraz gloryfikuje zemstę, daje usprawiedliwienia bohaterce i wymówki. Jej męka staje się złotym środkiem do... przemocy. I tutaj też tytuł mi nie pasuje w kontekscie fabuły - bo jeszcze bardziej podkreśla właściwość jej działania.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz

No fajnie, fajnie, takie kino zemsty na 7/10, nic specjalnego, ale też nic nad wyraz bzdurnego. Nie ma tu żadnych wymuszonych heheszków, nienaturalnych cool akcji (poza widoczną na trailerze ze strażackim wężem, oczywiście), jak się strzelają i biją to jest krew, ból, pot i łzy. Można obejrzeć, jeśli ma się ochotę na coś w klimacie, ale nie traci się absolutnie nic, jeśli przejdzie się obok. No, może Maggie Q i Samuel L Jackson w roli duetu zabójców na poważnie są spoko i warto popatrzeć, jeśli ktoś chce. Film ma tylko jedną, ogromną wadę, która naprawdę może zepsuć humor. Mi zepsuła :)

Odpowiedz
(23-08-2021, 00:27)Mental napisał(a):
Nawrocki napisał(a):Scenarzysta pewnie dumny ze swojej blyskotliwosci. :)

Nie potrafię ocenić, kiedy to wszystko się zjebało. Od czasów "Ściganego" nie było tak odważnego pomysłu na fabułę. Podkreślam: pomysłu. Cała reszta została koncertowo zjebana, a wspomniany twist katapultował film w inny wymiar upośledzenia.

Sweet Girl - pełna zgoda co do powyższych rozważań Mentala. Pomysł wyjściowy, aby iść w imię zemsty na wojnę z Big Pharma oraz politykami jest zajebisty. Co z tego, skoro scenariusz i fabuła to żenada. Momoa jest nawet ok, ale... no właśnie ten twist rypie cały sens jego występu. Scenarzysta chciał być zajebiście sprytny, a pogrążył ten film na maksa. Do wspomnianego zwrotu akcji ogląda się to średnio bo nie jest to ani wybitne, ani stylowo zrealizowane, a i sceny akcji (w większości bijatyki) są nakręcone lekko chaotycznie. 

3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Career Opportunities (1991)

W końcu nadrobiłem tego najntinsowego klasyczka, który znany mi był jedynie z różnego rodzaju fanowskich teledysków, w których wykorzystywano jeżdżącą na rolkach Jennifer Connelly w swoim absolutnym wizualnym szczycie :)

W zasadzie poza cieszącą oko Jen ten film nie ofertuje absolutnie nic. Przez znaczną część strasznie mi się dłużył, co nie działa na korzyść filmu trwającego z napisami 80-kilka minut. Na domiar złego główny bohater był epicko irytujący i za każdym razem, gdy próbował być fajny, ja myślałem tylko o tym, jak przyjemnie byłoby mu zajebać w pysk :) Całość dopełnia dwójka zbirów-debili.

Daję 4/10, ale to tylko za Connelly wyglądającą, jak miliard dolarów i krótki, aczkolwiek sympatyczny epizod Johna Candy'ego. Do zobaczenia na Netflix.

Odpowiedz
Pelivaron napisał(a):główny bohater był epicko irytujący i za każdym razem, gdy próbował być fajny, ja myślałem tylko o tym, jak przyjemnie byłoby mu zajebać w pysk :)

Cały Frank Whaley. On po prostu ma taką gębę, że patrzysz i od razu się krzywisz. :)

Odpowiedz
Pisałem już o tym filmie: to jest po prostu niesamowicie zmarnowany potencjał. Można było z tego zrobić kultowy film dla młodzieży, albo jakiś nowy Bonnie&Clyde.

To ten teledysk Alphaville podniósł tak ciśnienie :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,006 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,201 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,350 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,801 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,159 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości