The Sopranos
Miałem podobnie, gdy odkryłem ze mlodego Ice Cube'a w Straight Outta Compton grał jego syn. :)

Odpowiedz
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(11-09-2021, 13:39)shamar napisał(a):
Nie mogę się doczekać. Trailer pokazuję dużo Dickie Moltisanti.

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Film podobno spoko, a młody Gandolfini bardzo chwalony.

Odpowiedz
The Many Saints of Newark w sklepiku.

Kurde, myślałem, że u nas też zadebiutuje na HBO a tu lipa. Z tego, co widzę polski Warner też nie ma w zapowiedziach :/

Odpowiedz
Jestem zaskoczony, że myślałeś, że będzie, bo (prawie) każdy nowy film WB, który pojawia się na HBO Max nie ma na HBO GO (poza wyjątkami jak film Snydera i Wonder Woman 84). Odkąd ogłosili, że na HBO Max i w kinach będą filmy WB to było mówione, że dotyczy to tylko USA, co ma pewnie związek też z tym, że większość nowości WB ma zaklepaną polską premierę.

Premiera miała być 29 X w polskich kinach?

Odpowiedz
A nie da się jakoś przed VPN konta założyć, żeby ominąć obostrzenia?

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Oczywiście, że się da. Przez dobry VPN możesz mieć dostęp do każdego serwisu streamingowego świata.

Odpowiedz
„Many Saints of Newark”

Dla niezaznajomionych z „The Sopranos”  - ten film może trafić w próżnię. Trochę fajnej muzyki, niezłe ujęcia, sztafaż 60’/70’ jak trzeba. Ale nie ma napięcia, stawki, fabuła dość pretekstowa, mało angażująca, nijaki główny bohater, a ci z drugiego i trzeciego planu – zbędni i bezbarwni.
Dla fanów Tony’ego i spółki – sentymentalna podróż do ośrodka wypoczynkowego „Krasnal” z kolonii w Dziwnowie. Młody Paulie, młody Silvio Dante, Pussy, Junior, zasygnalizowane popieprzenie matki Tony’ego świetnie zapowiada jej późniejsze jazdy, sam młody Gandolfini (choć to postać w tle w zasadzie) idealnie gra jeszcze naiwnego choć porywczego guwniaka, którego gesty i maniera mówienia, przefiltrowane przez doświadczenie, przejdą w to, co znamy i lubimy since 1999.
Film per se - 5/10. Bo ładny. Fanservice  8/10 bo dostarcza. Raczej nie powtórzę, ale mam nadzieję na kolejne części. Wtedy może. Mają aktorów, mają fanów – warto byłoby pokazać how Tony became Tony.

Odpowiedz
Dziwne, że tak.mało osób oglądało.
„Many Saints of Newark”

Ale tak ogólnie: średnie to. Za dużo obyczaju (przypadek?), za mało akcji. Scena z kochanką - nonsensowna.

Takie 5+/10 bo nie wyłapałem niczego z serialu
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Lepszy jako prequel "The Sopranos" niż jako film sam w sobie jak dla mnie. Ogólnie dość nierówny i przebłyskami. Vera Farmiga świetnie zagrała matkę Tonyego oraz Corey Daniel Stoll jako Junior, no i wiadomo: Gandolfini Jr. Niby jakieś backstory jest ale czułem się zawiedziony małą ilością wątków z serialu, chociaż z drugiej strony Chase w 2h by nie spakował wątków: Feech La Manna czy Szacha Iranu czy Richiego albo Sacka.
(03-06-2022, 15:58)shamar napisał(a): Dziwne, że tak.mało osób oglądało.
„Many Saints of Newark”

Ale tak ogólnie: średnie to. Za dużo obyczaju (przypadek?), za mało akcji. Scena z kochanką - nonsensowna.

Takie 5+/10 bo nie wyłapałem niczego z serialu
[Obrazek: c22b2161880789e3296cc4d2d5aa2d98.gif]

Sent from my RMX3363 by Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Co do „Many Saints of Newark”

Można to oglądać nieznając Sopranos - tak, tak, wiem, wiem, jest na liście do nadrobienia, nie bić - czy konieczna jest znajomość serialu?



Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Średnio, bo narrację zza kadru prowadzi postać, która zdradza swój los z serialu.

Odpowiedz
(03-06-2022, 17:16)Nemo napisał(a): Sent from my RMX3363 by Tapatalk


Po prostu niewiele pamiętam.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wczoraj skończyłem i wrażenia na gorąco.

Podchodziłem do tego 3 razy, udało się za trzecim dopiero bo pierwszy odcinek pilotowy mnie rozczarował i wynudził. Ale już od bodajże czwartego mnie już mocno wciągnął (ksiądz Intintola oglądający z Carmela filmy na DVD i wpierdalajacy im cala lodówkę) a jak Spider postrzelił gościa w piekarni w stopę to już wsiąkłem całkowicie (7 odcinek bodajże).

Co tu napisać? Jako ze oglądem to już po Mad Menach to aż tak bardzo ten scenariusz i sposób prowadzenia historii nie był dla mnie czymś nowym, ale doceniam ze to były lata 1999-2007 więc trzeba docenić ten świetny scenariusz, prowadzenie historii i wielowatkowosc.

O czym jest ten serial? Bo fabule już znamy. Jest o tym ze człowiek się nie zmienia, o tym jaki bagaż na życiu może mieć dzieciństwo i rodzice oraz o kryzysie ówczesnej Ameryki a obecnie całego zachodniego świata. Rzeczy które wtedy wkurwialy Tony'ego dotknęły również i nas 20 lat później - dzisiejszy kryzys męskości, dzisiejsza młodzież, kryzys zasad i ideałów, choć czasem dziwnie pojmowanych przez Toniego. Serial o życiu po prostu, o zdradzie, o ludzkich charakterach.

Dla mnie poza Tonym który jest zachwalany wszędzie i przez wszystkich jest cala ta gamą drugoplanowych oraz nawet trzecioplanowych postaci które stanowią o jego sile. Artie Bucco, ksiądz Itintola, stary Bobby Baccalla Senior, jego syn Bobby Junior, Cheech La Manna, Livia Soprano, Junior Soprano, Christopher... To jest piękna ekipa, wspaniale się oglądało ich zmagania, epizody, dialogi.

Moimi ulubionymi postaciami byli Junior Soprano oraz Christopher z tych ważniejszych oraz Artie Bucco, Cheech La Manna i ksiądz Itintola.

Mnóstwo dobrych odcinków, moje ulubione to te gdzie Christopher pisze scenariusz do filmu, albo idzie na lekcje aktorstwa, odcinki z La Manna, epizod Burta Younga, zabijanie Ruska w lesie i co to było potem.

Aktorstwo jest fenomenalne - pierwsze 2 sezony to popis Nancy Marchand (Livia Soprano), jak jej zabrakło to James Gandolfini rozwinął dopiero skrzydła bo wg mnie był przyćmiony genialna rolą matki. Fantastycznie grał tez Dominic Chianese (Junior Soprano) i Carmela żona TOny'ego. W całej ekipie odstawał tylko van Zandt (Silvio) grający non stop ta samą miną oraz Lorraince Bracco - nie jestem jej fanem bo gra zawsze tak samo, to samo tempo, te same miny, ten sam ton (nawet w GoodFellas).

Nie jest to serial doskonały. Są błędy w montażu w pierwszych sezonach, jest postać Silvio o której nic nie wiemy i nie jest rozwijana (tak wiem, jest w spiaczce i ma swój serial w Norwegii ale to nie to), złoczyńcy upuszczaja broń która nie jest zabezpieczona i nie noszą rękawiczek jak kogoś usuwają, powodzenie Tony'ego u kobiet jest wręcz groteskowe (a w to ze AJ jego syn wyrywa takie dupy to nigdy nie uwierzę), wątek pedalski Vito za długi (może to już byly czasy politycznej poprawności). Sam Vito się nazywał w pierwszych dwóch sezonach Gino i był klientem piekarni w której Christopher postrzelił w stopę piekarza oraz wystąpił jeszcze w sezonie 2 jak budowali w domu wjazd do wózka dla niepełnosprawnych u tego kumpla Ritchiego Aprile).

Zakończenie serialu jest doskonale i nie powinno pozostawiać wątpliwości. Tak sie powinno konczyc serial, wielkie brawa.

Całość to mocne 9/10, dla mnie mniej interesujący był tylko sezon 4.

Myślę ze będzie mi tego serialu brakować, obejrzałem go 2 razy (sam i z kobitą która jest nim zachwycona).

Odpowiedz
W końcu postanowiłem obejrzeć klasyczne pozycje, których do tej pory nie miałem okazji obejrzeć i trafiło na "Rodzinę Soprano". I jest zajebiście, czuć ten feel początku l. dwutysięcznych, USA w przededniu 11 września, no po prostu miód na moje serce, zwłaszcza gdy zobaczyłęm tę scenę:


No i oczywiście historia, która hmm... no po prostu jest - jedna rzecz wynika z drugiej i jedziemy dalej aż do kolejnego zdarzenia, ba zaryzykuje opinię, że to taka mafijna telenowela. I kurczę to działa niemal na każdym poziomie, cieszy też to, że w gruncie rzeczy twórcy nie gloryfikują swoich bohaterów to nadal bezwzględni przestępcy a przy tym prawdziwe matoły (vide odcinek jak Andrea i Christopher próbują swoich sił w biznesie muzycznym).

Poziom tego serialu widać szczególnie dialogach, gdzie nawet w takiej zdawałoby się nieco satyrycznej scence jest całkiem ciekawa dyskusja co do twierdzeń Howarda Zinna na temat Krzysztofa Kolumba, nie tylko padają w niej trafne argumenty każdej ze stron sporu na jego temat, ale końcowa konkluzja jest taka, że o treści narracji w ostateczności decyduje ten kto ma siłę (w tym przypadku Tony).


Odpowiedz
Kurde ten serial to złoto:


Odpowiedz
Wasze akcje u mnie rosną.

Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
@Scheckley - nie wyświetlają się graficzne elementy Twojego posta, ciężko mi się odnieść.

EDIT: już ok.

W całej tej historii trzeba zwrócić uwagę na to jak Tony (Carmela w sumie tez) dobrze wychowuje i stara się wychować swoje dzieci. Nie daje im raczej nic za darmo, a jak już daje a nie widzi wyciągnięcia wniosków to potrafi to odebrać i ukarać.

Życzyłbym sobie aby ojcowie tak traktowali swoich synów jak Tony traktował AJ-a, potrafił go wspierać ale tez i mocno opierdalac jak ten nie mógł się ogarnąć.

Świetny odcinek był jak Carmela próbowała wymusić napisanie listu polecającego dla Meadow przez siostrę Jeannie Cusammano.

A to jak Tony traktował pierwszego chłopaka Meadow to było piękne - tego Żyda-Mulata.

P.S. Wychwyciliscie ze ojciec tego czarnego Żydka założył sprawę tej znerwicowanej koleżance Meadow bo niby przez nią ten Żyd dostał troje z testu? :D

Odpowiedz
No nie wiem, Tony z pewnością nie był dobrym ojcem - chciał za takiego na pewno uchodzić, ale to była zasadniczo tylko fasada, bo brakło mu po prostu cierpliwości. W sezonie pierwszym Tony to nawet starający się ojciec, w drugim AJ jest już dla niego coraz więcej źródłem irytacji. Zasadniczo to mam wrażenie, że Meadow jest jego oczkiem w głowie a AJ to taki balast, vide najlepiej widać to tu:



BTW te sceny ze snów kompletnie mnie rozwalają:


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości