The Lord of the Rings Trilogy (2001-2003) reż. Peter Jackson
Czy ja wiem - jak dla mnie wszyscy stworzyli swoje postacie ikonicznie. Nie wyobrażam sobie innych aktorów w tych rolach.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Ja sobie mnóstwo razy wyobrażałem alternatywną obsadę Władcy, zwłaszcza Seana Connery'ego jako Gandalfa :D Wiadomo, że wszyscy przywykli do tych odtwórców jacy ostatecznie znaleźli się w obsadzie i trudno gdybać o alternatywnej rzeczywistości, ale nie uważasz, że gdyby Sean zagrał jednak starego czarodzieja, a nie McKellan, to nie mówiłbyś tak samo? Że nie wyobrażas sobie nikogo innego.
I to, że jakaś rola stała się ikoniczna, nie oznacza, że było to świetnie zagrane.

Odpowiedz
Najgorsze w "Powrocie Króla" są duchy. Czyli wątek który w książce domyka łuk postaci Aragorna, w filmie został wyrzucony i zamieniony na absolutnie największy debilizm w całej trylogii. Na dobrą sprawę w kwestii kreacji Viggo Mortensena zgadzam się z tym co swojego czasu powiedział Nostalgia Critic - bardzo dobrze zagrał Obieżyświata, ale nie widać w nim potomka największego królewskiego rodu i przyszłego władcy Gondoru. Kiedy w "Drużynie Pierścienia" Boromir z pogardą wypowiada się o Aragornie "to ma być potomek Isildura?", widać urazę, niepewność na twarzy Aragorna. I to powinien być punkt zaczepienia, który swoją kuliminację znajduje właśnie w wydarzeniach powiązanych z duchami.

W książce duchy nie są super niezniszczalną Deus Ex Machiną, która w ciągu kilku sekund niszczy gigantyczną armię Mordoru. Tam ich moce są bardzo ograniczone i to Aragorn ma tam swój moment. Otóż wielu książąt i magnatów nie przybyło na pomoc Minas Tirith (na co reaguje nawet w filmie Denethor), bo obawiali się floty korsarzy Umbaru (którzy również zostali pokazani w filmie). Aragorn zebrał swoją kompanię Strażników (o której również była mowa w filmie), Legolasa i Gimliego i z duchami ruszył właśnie ku korsarzom - jedyne co zrobiły duchy, to wywołały wśród korsarzy panikę i szaleństwo, co pozwoliło oddziałowi Aragorna przejąć część statków i rozbić ich blokadę. Ruszył wtedy do książąt Gondoru, których osobiście przekonał by pod jego komendą ruszyli z odsieczą Minas Tirith. Ot i całe clue - to był moment, w którym Obieżyświat musiał pokazać, że jest godny przywrócenia dawnej chwały Numenoru i zostania władcą. I ja jestem przekonany, że Viggo Mortensen by bez problemu ten moment udźwignął, wynosząc jedynie solidną kreację o conajmniej dwie poprzeczki w górę. No i Minas Tirith nie uratowały duchy, tylko odsiecz Rohanu, a potem odsiecz Aragorna dowodzącego oddziałami reszty Gondoru.

A co mamy w filmie? Aragorn idzie do duchów, wyciąga miecz "okej zrobimy co chcesz". Duchy pojawiają się na polu bitwy i w 3-sekundowej sekwencji sprawiają że cała armia Mordoru oblegająca Minas Tirith po prostu znika. Po czym Gimli pyta, czy nie można by ich wykorzystać do jeszcze 1 bitwy, na co nie ma ani odpowiedzi, ani próby ze strony Aragorna, mimo że przy takiej mocy duchów mogłaby to być siła, która uratuje całe Śródziemie. To był tak bardzo Peterowo Jacksonowy moment, który już zapowiadał jaki festiwal cringu i głupoty szykuje się nam w Hobbicie...

A np John Hurt w animowanej wersji Władcy Pierścieni (która ofc sama w sobie jest nieporównywalnie gorsza niż trylogia) tak podłożył głos Aragorna, że od razu było w nim widać i Obieżyświata i władcę.

___

Apropo innych ról. Oprócz Iana McKellena wybitnie zagrał Andy Serkis, w mniejszych rolach doskonały był Ian Holm, Christopher Lee i Brad Dourif.

Bardzo dobry był Sean Bean, acz miał najciekawszą rolę w "Drużynie Pierścienia". No i może Bernard Hill, ogólnie teatralne wątki rodzinne władców Gondoru i Rohanu podnoszą 2 i 3 część o poprzeczkę w górę (na myśl przychodzi od razu scena w której król Rohanu opłakuje śmierć swojego syna - film fantasy o walce z orkami i ognistym okiem, a zrealizowana jak w dramacie z najwyższej półki).

Reszta była w zakresie średnia-solidna, ale świetnie dobrana. Sam, Merry i Pipin byli dobrani idealnie, taki Orlando Bloom był średni, ale pasował do (jeszcze wtedy) dobrze przedstawionego Legolasa. 

Wyjątki to słaba rola Elijaha Wooda - no porównajcie tego emo  gostka, który w co drugiej scenie mówi "Oh Sam", robiąc minę Simple Jacka, z kreacją Martina Freemana w Hobbicie. Peter Dinklage to by pozamiatał Elijaha w roli Frodo. Bardzo słaba była Liv Tyler. No i kreacja Johna Rhys-Daviesa, który z kolei zagrał bardzo dobrze, ale niepotrzebnie z jedynego krasnoluda w drużynie zrobiono w 2 i 3 części mniej wkurzającego Jar Jar Binksa. IMO od comic relief spokojnie mogły być niziołki, zdecydowanie wolę krasnoluda - Thorina czy Dwalina, niż nieporadnego śmieszka półgłówka, który na dobrą sprawę jest kompletnie bezużyteczny.

Odpowiedz
Jesli Hobbit jest w czyms lepszy od LOTRa, to z pewnością będzie to odtwórca roli głównego hobbita. Tu nawet nie ma o czym dyskutować.

Odpowiedz
True, cała reszta Hobbita to syf w porównaniu do LotRa

Odpowiedz
Wysokobudżetowa, ruska ekranizacja Drużyny Pierścienia:

Youniverse

Odpowiedz
Wciaga jak sam skurczybyk :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
W czasach licealnych, będąc świeżo po seansie "Dwóch wież", poczułem się tak natchniony filmową wizją bitwy o Helmowy Jar, że poświęciłem jej poemat heroikomiczny. A że dziś u siebie na blogu dzielę się tymi moimi licealnymi wypocinami, to i tutaj wrzucę linka

https://mowisietrudno.blogspot.com/2021/04/moja-tworczosc-helmowy-jar.html#more

Ludziom w internetach się podobało dwadzieścia lat temu, ale może wtedy mieli niższe wymagania :)

EDIT: Jeżeli forumowy regulamin mówi, że nie powinienem podpinać do tematu o filmie jakichś swoich młodzieńczych wierszydeł (nawet jeśli zostały tym filmem zainspirowane), to nie bijcie. Dajcie tylko znać.

Odpowiedz
Bombadil 2 Civil War !? :D

[Obrazek: 192183703_1720329664820316_4057955254976...e=60DD15A1]

Odpowiedz
Nikogo czarnego. Więc nieprawda.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
https://www.thewrap.com/lord-of-the-rings-anime-prequel-film-war-of-the-rohirrim-new-line-cinema-warner-bros/

Warner próbuje chyba sabotować Amazona :P Zapowiedziano kinowy animowany prequel LOTR od reżysera "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex" i scenarzystów serialowego "Dark Crystal".

Odpowiedz
Zwrócił ktoś z Was na to uwagę? :))))))

https://nypost.com/2021/10/04/elijah-wood-rings-monster-modeled-after-harvey-weinstein/

Odpowiedz
Nie widzę podobieństwa.

A z kim wam się kojarzy ten delikwent?

[Obrazek: orc-captain-2.jpg]

Bo mi nieodmiennie z...
... w trochę starszej wersji niż na tej fotce.

Odpowiedz
Dziś dwudziestolecie premiery.

Polski już nie ma.

Odpowiedz
Klasyk, ale dawno nie widziałem tego - nie zestarzało się :D
Swoją drogą powtórzyłem sobie fllmy. O dziwo Powrót króla (który oglądałem do tej pory tylko raz, w kinie - i raz na jakimś maratonie, ale to nie liczę, bo już byłem w trzy dupy najebany jak doszło do trzeciej części) podszedł mi zdecydowanie lepiej i ocena poleciała nieco w górę. Ale i tak to w sumie najdurniejsza część. Najlepsza i najbardziej klimatyczna jest dalej Drużyna, która nawet w wersji rozszerzonej jest bliska perfekcji. Aczkolwiek przyznam, że w tych extended cutach montaż jest chwilami mocno wątpliwy, bo niezgrabnie łączy ze sobą poszczególne wątki, przez co niektóre tracą na tempie. Dodatkowo beznadziejnie pocięto te filmy na pół - przykładowo PK ciachnięto w samym środku ataku na miasto. Co poza tym? Efekty strasznie się miejscami zestarzały. I nawet nie chodzi o Golluma, bo ten trzyma poziom, ale o takie bardziej klasyczne rzeczy, jak wklejenie małych hobbitów na tle czegoś większego - no chwilami oczu kąpiel po prostu. Patos miejscami też nie do zniesienia, tu i ówdzie zabrakło jedynie łopoczącego sztandaru Nowej Zelandii. No i są głupotki typu Nazgule nie potrafiący ubić... właściwie nikogo, nawet hobbita, przez co wychodzą trochę na takie latające strachy na wróble, aniżeli prawdziwe zagrożenie. Albo zupełny brak jakiejkolwiek taktyki wojskowej w scenach bitew - po prostu napierdalamy się i już. Najbardziej śmiesznie wypada to w PK, gdzie Gandalf musi latać po całym mieście na koniu i wydawać rozkazy, bez których nikt nie wiedziałby jak bronić własnego miasta. Trochę słabe. Co nie zmienia faktu, że to i tak nadal kapitalne kino fantasy, którego dziś po prostu nie ma.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Złoto z wykopu:

[Obrazek: comment_16393154753f0TYfOznSDmxZKoPgEBHO.jpg]

Ja pierdolę, ludzie w technikum wyglądają wszędzie tak samo XD
Patrząc od lewej:
1. Dyrektor Technikum - bardzo fajny gość, można u niego załatwić wszystko. Zawsze bije od niego uśmiech i zapach Brutala. Podobno lubi sobie chlapnąć... chociaż w sumie, kto nie lubi.
2. Daniel - klasowy jebaka-żigolo, człowiek widmo 51% frekwencji. Nie opuścił ani jednej imprezy.
3. Matematyczka - boi się, że nie zdadzą matury, są jej najgorszą klasą.
4. Grzesiek - pracuje po szkole w warsztacie ojca, w wolnych chwilach grzebie przy swojej E36.
5. Wuefista - jest 3 razy starszy od nich i ma 3 razy lepszą kondycje od nich wszystkich razem wziętych. Ostry i stanowczy - lepiej go nie denerwować i zawsze mieć strój. Nigdy nie zdejmuje gwizdka z szyi.
6. Łukasz - klasowy kujon, zawsze przygotowany. Mimo to dobry kolega, zawsze da odpisać zadanie.
7. Pan Andrzej - przedmioty zawodowe, bardzo wymagający.
8. Dawid - klasowy cwaniaczek, nie bardzo lubiany, choć zawsze potrafi się zsolidaryzować, gdy trzeba całą klasą spierdolić z 3 ostatnich lekcji
9. Sebastian - klasowy sebix. Wykorzystuje kontakty z bloków, dzięki czemu jest głównym nadwornym monterem stuffu. Jego brat kończy niedługo wakacje we Wronkach.

Odpowiedz
Nie lubieć trylogii to jak być obłąkanym. Aczkolwiek po latach, powtórkach i maratonach rzadko odpalam PK. Najczęściej leci DW bo uwielbiam ją mocarnie. DP też lubię, ale aby ją odpalić to muszę mieć wielką ochotę. Więc najczęściej kończę z DW.

Muzyka Howarda to dzieło największej próby, zasadniczo wg mnie to 50% klimatu robi tam muzyka. To, jak Shore operuje nią, daje mi ciary. Samodzielnie też można posłuchać i też robi wrażenie, ale tylko dlatego że znam na pamięć wszystkie filmy. Zastanawiające jest, iż Hobbita oglądałem tylko raz i absolutnie nie zamierzam wracać do tej historii.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Oglądanie oryginalnej trylogii niestety boleśnie przypomina jaką abominacją był Ho$$it.
Polski już nie ma.

Odpowiedz
Daje tutaj, bo chyba pasuje najbardziej:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Jest jedna sprawa, która mnie we "Władcy Pierścieni" uwiera. Bardziej w książce, ale i filmy są pod tym względem jedynie nieco lepsze. Chodzi o to, że mówi się nam, jaki to Pierścień jest potężny, jaką mocą obdarza swojego właściciela i w ogóle, ale nigdy tego nie widzimy. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale Tolkien nigdzie nie pisze, co to właściwie za moc. Co pozwala robić Pierścień? Kruszyć mury i miażdżyć armie siłą woli? Pociskać laserami z oczu? Każe nam się po prostu przyjąć, że jest niesamowicie potężnym artefaktem, ale w całej książce jedyną mocą Pierścienia, jaka jest przedstawiona, jest czynienie właściciela niewidzialnym. Nigdy nie widzimy, żeby Pierścień w jakiejkolwiek scenie działał w inny sposób.

Jak mam podejść np. do rozterek Boromira, który uważa, że Pierścień to broń, którą Gondor powinien wykorzystać przeciwko Mordorowi? W jaki sposób miałoby wyglądać wykorzystanie tej broni? Że jakiś jeden człowiek (bo przecież z Pierścienia nie może skorzystać większa ilość osób na raz) włoży Pierścień i... i co dalej? Z tego, co Tolkien pokazuje w książce, wynika, że taki człowiek po prostu stałby się niewidzialny i to wszystko. Trochę za mało, żeby pokonać Saurona i jego armię, nie sądzicie?

Film robi to trochę lepiej, bo pokazuje nam na początku, że Sauron z Pierścieniem na palcu spuszcza, nawet w pojedynkę, niezły łomot armii ludzi i elfów. Problem w tym, że to jedyny przypadek, gdy widzimy, jakie zastosowanie Pierścień mógłby mieć w boju, a potem filmy idą już po linii książki, czyli jedynym efektem noszenia Pierścienia już do końca opowieści pozostaje niewidzialność.

Można więc założyć, że Pierścień oprócz tej niewidzialności ma też inne moce (np. czyni swojego posiadacza takim wymiataczem w walce jak Saurona w filmowym prologu), tylko, no nie wiem, jest ustawiony domyślnie na niewidzialność, a pozostałe opcje trzeba dopiero odblokować, czy też przełączyć się na nie. Kłopot w tym, że nie wygląda na to, by ktokolwiek wiedział, w jaki sposób przestawić Pierścień na to inne działanie. Skąd wiara Boromira, że Gondorczycy potrafiliby użyć Pierścienia w jakikolwiek inny sposób niż właśnie do niewidzialności (która jest przydatną umiejętnością, ale wojny dla ciebie nie wygra)? Wszyscy tak pragną tego Pierścienia, a przecież nikt (poza Sauronem, rzecz jasna) nie potrafi odblokować jego pełnego potencjału. A bez tego pozostaje on tylko gadżetem, który zrobi cię niewidzialnym. Dość słabo jak na (rzekomo) najpotężniejszy artefakt w Śródziemiu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ocean's 11 / 12 / 13 / 8 (2001-2018) Mefisto 40 9,731 14-03-2026, 16:13
Ostatni post: Pelivaron
  Pirates of the Caribbean (2003-2017) Jakuzzi 1,079 182,919 07-02-2026, 15:31
Ostatni post: OGPUEE
  Lemon Popsicle - Lody na patyku (1978 - 2001) shamar 3 1,568 11-02-2023, 15:09
Ostatni post: shamar
  Red Riding Trilogy (Wilcze Prawo) Mefisto 1 3,727 24-01-2011, 23:31
Ostatni post: Albertino



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości