Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Tak na świeżo - niezłe, choć inaczej je wyobrażałem (o filmie mało co wiedziałem). Potwierdza też słowa Woltera, iż lud jest głupi i barbarzyński.

Odpowiedz
Small Engine Repair

Fajny spoko film i dobry dramat z elementami czarnego humoru. Shea Whigham jest niesamowity. Gra wbrew własnemu dramatycznemu emploi, do którego przyzwyczaił mnie przez lata. Facet ma ukryty talent komediowy w tym najlepszym sensie: nic na siłę, bez pozerstwa, wszystko przychodzi mu naturalnie.

7/10

Odpowiedz
Whigham to w ogóle czołówka obecnie najbardziej niedocenianych aktorów. Mam nadzieję, że jego życiówka cały czas przed nim.

Odpowiedz
Cytat:Whigham to w ogóle czołówka obecnie najbardziej niedocenianych aktorów.

Najlepszy moment w filmie:

Whigham: Nie pozwolę się tak traktować. Jestem potomkiem irlandzkich osadników, prześladowanych przez białych ludzi.

:) :)

Odpowiedz
(15-11-2021, 14:36)PropJoe napisał(a): The Hand of God - nuda. Wiadomo czym ten film ma być, ale przez większość czasu czuć, że mógłby tym być, ale nie jest. Na koniec trochę się to wszystko zazębia, ale za późno i za mało. Ani to wzruszajace, ani zabawne, ani emocjonujące. Trochę się tego spodziewałem po zwiastunie i pierwszych opiniach, ale liczyłem, że chociaż będzie na co popatrzeć. A audiowizualnie jest to ze dwie klasy niżej niż Pope. Nawet jeśli mial to być bardziej stonowany, kameralny film to jednak Cuaron w pofobnej Romie przynajmniej imponował zdjeciami i inscenizacją. 4/10
Mogę się właściwie podpisać. Te powroty do czasów młodzieńczych to chyba najbardziej irytujący mnie nurt współczesnego kina. Wygląda, jakby Sorrentino zjadał własny ogon, za bardzo uwierzył w swoją zajebistość i w to, że wszystko, co nakręcone jego okiem okaże się dobrym filmem. Właściwie każdy wątek tutaj jest na granicy banału, albo lenistwa jak końcowa scena w jaskini. Zmarnowane dwie godziny, tyle dobrze, że mogłem obejrzeć w trakcie pracy :)  

Odpowiedz
Zgadzam się co do Hand of God. Sorrentino chyba cofa się w rozwoju i zdecydowanie brakuje mu pomysłów. Nawet audiowizualnie nie robi to wrażenia. Nudno i bez polotu. Kilka niezłych dialogów to za mało. Szkoda, bo po Wielkim Pięknie byłem mocno podjarany tym reżyserem.

Odpowiedz
IMO on od Skutków Miłości sprzed prawie 20 lat nie nakręcił do tej pory nic lepszego.

Odpowiedz
No właśnie wczoraj przypomniałem sobie o Consequences of Love, który był chyba pierwszym filmem Sorrentino, który widziałem a który też był snujem przecież, nie? Dużo bardziej kameralnym. A zapamiętałem dużo lepiej. Moim zdaniem Pope jest wybitny. Fajnie się patrzyło na Great Beauty i poza Consequences to moj ulubiony jego film. Il Divo był męczący strasznie. Youth ogólnie też mnie nie zachwycił. Nie widziałem This Must Be The Place, chyba tylko jakieś fragmenty w telewizji.


Odpowiedz
The Unforgivable - dramat z Sandrą Bullock, który niedawno wylądował na Netflixie. Czterdziestokilkuletnia kobieta wychodzi po 2 dekadach z więzienia, które spędziła skazana za zabójstwo lokalnego szeryfa. Zaczyna życie od nowa - szuka swojej młodszej siostry, która po incydencie z szeryfem została adoptowana, zaczyna pracę w lokalnej fabryce oraz przy budowie ośrodka dla bezdomnych, a na domiar tego konfrontuje się z rodziną zabitego. Początek i środek to nawet nienajgorszy film i mocna, rozwijająca się z minuty na minutę rola Bullock. Ona niesie ten film o wiele wyżej i pozwala się zaangażować w historię lepiej pomimo tanich klisz. Wraz z wątkiem

całość zaczyna szorować po dnie. Czyli ostatecznie wyszedł taki "typowy Netflix" :) 

5/10

Specjalny akapit dedykuję osobom z polskiego Netflixa, zatrudniającym coraz gorszych lektorów. Dzięki Wam wróciłem do wersji z napisami :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cotton Club (1984)

Czyli typowo lightowy Coppola z lat 80. Widać, że po tym co przeszedł na planie "Apocalypse Now" już odechciało mu się kręcić arcydzieła. Taka tam sentymentalna laurka dla jazzu i Harlemu początku lat 30. Nic więcej.

Ogląda się nawet sympatycznie, ale błahe to fabularnie. Na historię składają się właściwie dwa wątki - gangsterski i rasowy. Żaden z nich się niczym specjalnym nie wyróżnia. W sumie ten rasowy jest tak napisany, że dzisiaj film za samo to dostałby Oscara. xD Gere to kompletne aktorskie drewno i nie mam pojęcia skąd tamta jego popularność. Dało się do tej roli wytrzasnąć bardziej charyzmatycznego aktora (BTW. Całkiem fajnie przedstawili mechanizm Hollywood w tym filmie - nie musisz dobrze grać, wystarczy dobra prezencja i to wszystko. Aktualne i pasujące do Gere'a jak ulał :))). Drugi plan go przyćmiewa na każdym kroku - młoda Diane Lane, Bob Hoskins, James Remar, Fred Gwyne. Ba! Nawet 20-letni Nicolas Cage jako jego braciszek ma okazję go zgnieść aktorsko w jednej scenie (tylko czemu jego wątek tak nagle się urywa?).

Plus za naprawdę świetny montaż. Jest pod tym względem nawet z pomysłem i chyba pod koniec Coppola nawiązuje do sekwencji chrztu z pierwszego "Ojca chrzestnego". Przy okazji można też posłuchać jazzu lat 20. i podziwiać stepowanie Gregory'ego Hinesa. W Sylwestra można sobie odpalić.

6/10

Odpowiedz
Złe dni (2021) - nowy film Tommy'ego Wirkoli, który zasłynął dwiema częściami "Dead Snow", w rolach głównych Aksel Hennie (który daje tutaj popis na miarę swojego występu w Headhunters) i Noomi Rapace, którzy wcielają się w pogrążone w długach i wzajemnej niechęci małżeństwo, które postanawia wyjechać na weekend w góry. Więcej nie zdradzam, bo sam przed seansem wiedziałem tylko tyle. Ale ubawiłem się jak świnia, film jest dokładnie taki, jakiego się można było spodziewać po gościu od ww. filmów - dużo czarnego humoru, absurdalnych sytuacji, galeria pokręconych bohaterów, zwroty akcji i spora dawka gore. Ogląda się znakomicie, choć to konwencja ograna już w kinie na mnóstwo sposobów i całość raczej niczym nie zaskakuje. Ale też nie musi.

Plus w zakończeniu bardzo zabawny prztyczek w nos Netflixa. :)

Odpowiedz
Pisałem o nim wcześniej - czadowy film. Bawiłem się przednio. I tak jak napisałeś - im mniej się wie o fabule, tym lepiej. A jak Ci się podobała postać dziadka? Dla mnie kradł każdą scenę :D
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Drugi plan generalnie porządnie dobrany, choć akurat jego wątek sprawiał wrażenie wciśnietego nieco na siłę. Niemniej, dostarczył. :)

Odpowiedz
A Hard Day (Ciężki dzień) - Koreańczyków można uwielbiać lub nienawidzić (w zależności od filmu), ale nie można im odmówić umiejętności robienia po prostu ciekawych historii. Tutaj w zasadzie mamy 3 filmy w jednym. Pierwsze 30 minut to czarna, miejscami smolista komedia jak u Smarzowskiego z najlepszych lat. Kolejne 40 minut to thriller poprzekładany atmosferą zaszczucia i odrobiną humoru, a końcówka to już rasowy dramat sensacyjny. Ogląda się to... dziwnie, bo nigdy nie wiesz co spotka Cię za rogiem, a sama fabuła bywa zaskakująca choć prowadzi do przewidywalnego (ale za to jakże satysfakcjonującego) finału. Sam złapałem się na tym, że potrafiłem w jednej scenie zaśmiać się jak na dobrej komedii, a 3 minuty później złapać gęsią skórkę (najlepszy przykład - zastosowanie zabawki od dziecka). Bardzo intrygujące, nieszablonowe, dobrze wyreżyserowane. Miejscami może lekko traci tempo, ale nie na tyle, aby była to jakaś wada.

A o czym to? O policjancie z Wydziału Zabójstw, który pewnego wieczora potrąca śmiertelnie przechodnia... i zaczyna się jego najgorszy dzień ;) I tyle. Im mniej się wie, tym lepiej.

8/10

Co Jin-woong to kozak w tym filmie:

[Obrazek: mov_ahardday4_2491.jpg?itok=rHQZFk1G]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Je to na jakim strimingu panie?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Na żodnym niestety.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ja już ściongłem. Obejrze sobie w sylwestra :)

Odpowiedz
Mental, nie sądzę aby ten film ci podszedł. To nie jest żaden Chaser ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Sądzę, że może podejść. Skoro momentami groteskowo brutalny "Night in Paradise" mi podszedł, to nie widzę przeciwwskazań.

Odpowiedz
(30-12-2021, 15:50)nawrocki napisał(a): Złe dni (2021)

Kurde, wszędzie tylko wersja zdubbingowana...
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,053 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,800 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,211 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,361 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,949 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,176 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
raven.second, 3 gości