http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
26-01-2022, 21:40
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-01-2022, 21:40
@Dr Strangelove
Fabuła jest idealnie skrojona pod Manna. Szkoda, że on tego nie kręcił. 26-01-2022, 22:46 (26-01-2022, 21:40)Mefisto napisał(a): Gdzie jest jakaś dobra kopia?Oglądałem wersję w 850MB, bo Bluray nie wyszedł do tej pory. Jakość była przyzwoita i była to wersja oryginalna z barwioną taśmą. Pewnie na youtube jest jakaś dobra kopia w tej wersji, bo film od dawna jest w domenie publicznej. The Adventures of Robin Hood (1938) - drugie znaczące podejście do postaci najsłynniejszego komunisty (a także jedynego lubianego). Ciekawostką jest to, że w przeciwieństwie do innych ekranizacji głównym złym jest Guy Gisbourne, a nie szeryf Nottingham (który też występuje i wygląda jakby urwał się z filmu Brooksa). Pierwsze co uderza to widoczny budżet filmu. Superprodukcja pełna gębą - przepotężne dekoracje, plenerowe zdjęcia (które pewnie okażą robionymi w studiu), ilość statystów, pełnego przepychu kostiumy wykorzystujące każdą okazję do użycia technicoloru, pojedynki na długich ujęciach i jeszcze kręcone jak najefektywniej (moment z cieniami Robina i final bossa!). Jakbym obejrzał to w dzieciństwie w TV, to na pewno bym się zakochał. Można robić drinking game, gdy znajdzie się coś do czego odnosił się Mel Brooks w Facetach w rajtuzach. I można wytykać złośliwie nieścisłości historyczno-przyrodnicze (jak Much zabija amerykański gatunek jelenia lub wśród dworskich sokołów są też amerykańskie gatunki :)), widoczne fryzury lat 30., elementy zdradzające wiek filmu i teatralne sceny umierania. Ale ta widowiskowość i urok filmu wszystko to nagradzają. Nawet wątek romansowy, zwykle będący kulą u nogi, jest tu naturalnie prowadzony. Patrzysz na Errola Flynna - widzisz wykapanego Robin Hooda. Właściwie niemal każdy jest tu bezbłędnie obsadzony. Jak najbardziej wart uwagi. 9/10 PS. Chyba to pierwsza modyfikacja loga WB, tu w formie herbu. 27-01-2022, 02:10 (27-01-2022, 02:10)OGPUEE napisał(a): Pewnie na youtube jest jakaś dobra kopia w tej wersji, bo film od dawna jest w domenie publicznej. Są jak najbardziej, ale dobrymi kopiami bym tego nie nazwał :) Cytat:Jak najbardziej wart uwagi. Zapomniałeś o kolorach - ten film jest przepiękny.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-01-2022, 02:24
Oskarżony / Les choses humaines (reż. Yvan Attal, 2021)
Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie. Od jutra w kinach, polecam się wybrać :) Yvan Attal, który w głównej roli obsadził swojego syna Bena oraz w roli drugoplanowej, matki tytułowego oskarżonego, Charlotte Gainsbourg (prywatnie rodzicielka Bena i żona Yvana) nie sili się na jakąś politycznie poprawną historię, gdzie facet jest winny i chuj. Scenariusz i narracja tego filmu są tak skonstruowane, że nie ma tutaj jasnych odpowiedzi, szalki na wadze co chwila się telepią i tak naprawdę od widza zależy, jak to wszystko zinterpretuje. Matka głównego bohatera jest eseistką z feministycznym zacięciem, która w przeciwieństwie do julek-feministek broni kobiet. Dla niej każdy gwałciciel, to gwałciciel i powinien ponieść karę. Generalnie jest to fajne wprowadzenie do późniejszej historii, gdzie jej syn, chłopak z elit, jest oskarżony o gwałt. Natomiast ta druga strona, czyli julka-feministka - autentyczna scena z filmu - broni imigranta, który dopuszcza się gwałtu na Francuzce, twierdząc, że ludzie powinni skupić się na patriarchacie i białych, bogatych Francuzach, którzy też gwałcą xD Ten film jest ważny z jeszcze jednego powodu. Sprawia, że julki dostają gorączki :) Dla mnie mocne 8/10 :) PS dodam jeszcze, że druga część filmu to rozprawa sądowa - zajebista, dawna w kinie nie było tak dobrego dramatu sądowego :) 27-01-2022, 12:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2022, 12:24 przez Pelivaron.) (27-01-2022, 12:22)Pelivaron napisał(a): Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie.Wbrew pozorom (produkcja Apple) znakomitą fabułą o #MeToo jest The Morning Show, gdzie sytuacja i oskarżenie jest bardzo niejednoznaczne i zasadniczo każda możliwa postawa znajduje reprezentanta w jakimś bohaterze. 27-01-2022, 12:28
"The Morning Show" mam w planach. Teraz jak jest apka na mój TV to sobie nawet wykupiłem, więc pewnie zacznę niebawem oglądać.
Generalnie jak patrzę na ofertę Apple'a to mają chyba najbardziej interesującą ze wszystkich. Niewielką co prawda, ale tytuły ciekawe - tak akurat, żeby w dwa miesiące nadrobić wszystko co ciekawe i powrócić za rok :) 27-01-2022, 12:33 Pelivaron napisał(a):Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie. Kurde, oglądam. Cytat:Believe women, no matter what this movie wants you to think. Jebany kukold-spermiarz, zaraza męskiej populacji. 27-01-2022, 13:10
Czekam na recenzję w Vogue, Onecie i Wysokich Obcasach :)
Film o gwałcie faceta na kobiecie bez jednowymiarowego i ideologicznego spojrzenia - tam musi być ból dupy w reckach :) 27-01-2022, 14:43 (27-01-2022, 02:24)Mefisto napisał(a): Zapomniałeś o kolorach - ten film jest przepiękny. Poniekąd wspomniałem o nich przy kostiumach (w scenie jak król Ryszard z ziomkami siedzi w tej spelunie, to specjalnie dali każdemu osobny kolorowy habit, by łechtać kolorystów :)). Ale fakt, film pięknie się prezentuje i zrobili użytek z kolorowej taśmy. A jak jesteśmy przy kalesoniarzu kradnącym ogrom cudze królewny… Robin Hood (1922) - po wersji z Errolem Flynnem naszła mnie naturalna chęć na obejrzenie niemej wersji Fairbanksa, która swego czasu była z jedną z najdroższych superprodukcji (do tego stopnia, że Fairbanks poważnie rozważał anulowanie projektu). Ciekawostką, że Małego Johna gra ten sam aktor co w wersji z Flynnem. Trochę niecodzienna produkcja - sporo poświęca życiu Robina jako hrabiego, który uczestniczy w turniejach rycerskich (i jest zakamuflowanym gejem, bo boi się kontaktów z kobietami ;)), kumpluje z Ryśkiem Lwie Serce i jak w wersji z Costnerem wyrusza na krucjatę. A staje się banitą jest dopiero w 1:14 minucie (film trwa 2 godz i 12 minut). W dodatku Robin oprócz swej standardowej wesołej kompanii ma pod sobą armię niezliczonych banitów. Wątek romansowy z Marian nie jest "zakochałem się od pierwszego wejrzenia", bo Marian zna Robina jeszcze z czasów, gdy ten był earlem Huntingdonem i dłużej się znają niż na trzy dni. Znowu tu Guy Gisbourne gra pierwsze skrzypce (a szeryf Nottingham jest tu symbolicznie). W tej wersji słabszy, bo wygląda jak seba i jest minionem ksiecia Jana będącego głównym złym (który aktorsko wypada najlepiej). Trochę tu starej angielszczyzny, bo używają "thou" i niektóre czasowniki kończą się "th". Fairbanks jak zwykle pokazuje, że urodził się do ról z gatunku płaszcza i szpady, jednak nie jest tak pamiętny jak Flynn i nie będę kłamał - trochę jest tu wrażenie cosplayu i trącenia myszką. Faktycznie jednak widać spektakularność i ogrom pracy - nie wiem czy nie bardziej niż w późniejszym Złodzieju z Bagdadu. Głównie dla rozmachu warto to zobaczyć i docenić pracę ówczesnych filmowców. 8/10 PS. Uprzedzając pytania Mefista, to dostępne najlepsze kopie też nie powalają jakością i z Fairbanksów to tylko Czarny pirat i Złodziej z Bagdadu dostały remaster na Blu-Raya. 28-01-2022, 03:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2022, 03:57 przez OGPUEE.)
Aż zerknąłem i nieco lepiej ten Robin na tubie wygląda niż Zorro.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-01-2022, 13:25
355 obejrzałem. Absurdalnie przegięta (w ten negatywny sposób, niestety) próba stworzenia czegoś w rodzaju ostatnich Mission Impossible z Tomkiem, ale tam, gdzie Tomek daje radę i napieprza się z Supermanem na pięści, tak tutaj piątka dziewuch snuje się z miejsca na miejsce szukając magicznego dysku, który pozwoli zapanować nad światem. Jedynie sekwencja w Maroku, gdzie wszyscy się biją o wspomniany dysk jest ciekawa, a Penelopa Cruz w roli pani doktor od terapii po prostu dobrze gra. Reszta to kpina, a ta azjatycka pierdoła to nawet nie jest tzw. eye candy, bo ilekroć się odezwie, to tak sepleni po angielsku, aż mnie obrzydzenie brało. 3/10. Oczko za Maroko, oczko za Penelopę i oczko za łomot, jaki Chastain dostała (po którym z ledwością się poruszała!).
28-01-2022, 17:26
Zimowa Opowieść 2014r w reżyserii Akiva Goldsman
Ciepła opowieść o magi i demonach z tym że wyważona jakoś tak nijako - część opowiadająca akcję z 1914 roku jest długa, zaś ta z 2014 to leci z prędkością tego latającego konia. Fajnie byłoby rozwinąć ten wątek długowieczności Petera Lake'a no ale znów metraż byłby ciężarem. Crowe nic nie pokazuje, Farrel się nawet postarał a ta ruda gruźliczka to była hot i zgrała nawet nawet. Generalnie bajka o ciepłym zabarwieniu ale czegoś w tym filmie brakuje. 6/10 Teoria Wszystkiego 2014r w reżyserii James Marsh Piękny biopic. Film ma doskonałe tempo i jest zagrany na wysokie A, natomiast Redmayne tą rolą zamiótł i był tak autentyczny że czułem jakbym oglądał faktycznie Hawkinga. Wtopił się w jego postać doskonale. Muzyka i zdjęcia to poezja, lekkość opowiadania życia profesora powala i mimo dość trudnego tematu całość zlatuje w lekki i przyjemny sposób. Za pierwszym razem jak oglądałem Teorię miałem zarzuty do tych skoków czasowych bo wydawało mi się to skrótowe i bez celu ale kolejne seanse tylko potwierdzają klasę tego dzieła. 10/10 The Rock z 1996 w reżyserii Michaela Baya 10/10 bez namysłu. Toż to klasyk pełną gębą. Duża zasługa sentymentu ale jak ten film ma tyle epy w sobie, patosu, slo-mo i kultowych scen to głowa mała.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
30-01-2022, 18:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2022, 18:50 przez Debryk.)
Tully (2018)
Takie tam Feel-Good Movie dla mamusiek. Przyjemne to, ogląda się bezboleśnie, choć raczej do włączenia sobie z nudów i o dowolnej porze. Fabuła właściwie z rodem tych komedii familijnych, które były klasykami VHS, z tym że w tym przypadku postawione jest na luźną obyczajówkę. Zawarte myśli to trochę banał - po prostu o tym, że kiedyś było się młodą i piękną, a teraz ma się bachory pod nogami. Można było poświęcić trochę czasu na dramaturgię kosztem tych paru uroczo-depresyjnych obrazków odzworowujących macierzyństwo. No i sam twist jest tu kompletnie od czapy - już równie dobrze mogła ta niania odfrunąć na parasolce i zniknąć w chmurach. Szanuję za rolę Charlize i jej przemianę w typową pulchną Grażynę po trzeciej ciąży. 5/10 30-01-2022, 21:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2022, 22:04 przez Kryst_007.)
THE LAST SAMURAI
Pierwszy seans od początku do końca. Bardzo dobry film. Nie tak dobry jak "Braveheart" czy "Gladiator", ale nie mogę narzekać. Zaskakująco skrajnie wręcz niewspółczesny przekaz serwuje reżyser. Kult honoru + apoteoza monarchii. Zero pierdolenia o demokracji etc. To chyba ostatni tego typu film z Hollywood. Wady są oczywiste: przeromantyczniona wizja samurajstwa i motywów, które kierowały buntownikami. W rzeczywistości chodziło oczywiście o zachowanie feudalnych przywilejów. I samurajowie nigdy nie brzydzili się używaniem broni palnej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł u pana scenarzysty. Tomek jak zawsze intensywny i doskonale fizycznie przygotowany do roli (podobno rok uczył się władać mieczem). Trochę naciągane 8/10 THE OUTPOST No tutaj już epa na maXa. Film wierny faktom tak swoją drogą. Grupka amerykańskich marins zamknięta w bazie-pułapce. Otoczeni zewsząd przez afgańskie góry muszą stawić czoła hordom nacierających talibów, którzy schodza ze wzgórz i napierdzielają w obóz ciężką artylerią. Gdyby Orlando Bloom za młodu miał tyle charyzmy i męskiej aparycji co obecnie, nikt nie płakałby za brakiem Crowe'a w "Królestwie niebieskim". Zagrał może 10 minut, ale to i tak wystarczyło. Syn Eastwooda tez znakomity. Ma po ojcu spokój twardziela. Geny! Druga połówka filmu to w zasadzie permanentna rozwałka jak w BHD Scotta. 9+/10 31-01-2022, 16:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2022, 16:04 przez Mental.) (31-01-2022, 16:02)Mental napisał(a): I samurajowie nigdy nie brzydzili się używaniem broni palnej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł u pana scenarzysty.Naoglądali się Kurosawy :). Odnośnie zgodności realiów historycznych samurajowie byli nadużywającymi kompetencji chujkami, który obcy był honor (byli znani ze zmieniana sobie panów jak rękawiczki). I kodeks bushido był symboliczny i był tym samym co jak u europejskich rycerza cnoty (które też istniały jedynie w teorii). 31-01-2022, 16:40
No już bez przesady. Etos rycerski to nie była jakaś tam fikcja czy teoria. To tak jakby dzisiaj powiedzieć, że przysięga żołnierska to fikcja, a większość żołnierzy to sprzedajni, skorumpowani najemnicy. Wiadomo, że były zdrady, zmiany sojuszy, rzezie oraz inne atrakcje, ale w żadnym razie nie przekreśla to wagi kodeksu honorowego dla ówczesnych ludzi. Poczytaj sobie biografie Zawiszy Czarnego czy Jana Žižka - wzory cnót dla młodzieży ;)
31-01-2022, 23:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2022, 23:29 przez Mental.)
Czytałem gdzieś w necie, że Bushido zostało spisane dopiero po I Wojnie Światowej i miało rolę spajającej naród legendy, ale nie wiem czy to prawda
31-01-2022, 23:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2022, 23:31 przez Corn.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,086 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,807 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,216 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,448 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,364 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 722,056 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,197 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |