Krótka piłka, czyli mini-recenzje
The Worst Person in the World (2021)

Ogólnie spoko obyczajówka, ale aż tak zachwycony nie jestem. W pierwszej połowie film próbuje być taki lightowy i mimo, że zawarty humor jest kompletnie nie moją bajką, to przynajmniej wydaje się to wszystko być bardzo szczere i kryje się w tym pewien błysk. Najlepiej radzi sobie imo środek filmu, w którym jest trochę uroczej zabawy konwencją (zatrzymanie czasu, trip po grzybkach :)). Później Trier chyba uznał, że na festiwalach nie docenią należycie tej komedyjki i żeby było poważnie, to tak zupełnie nagle zaserwował wątek raka, który notabene się mocno dłuży.

Główna aktorka bardzo dobra. Powiem, że nie mogłem uwierzyć w aż tak dużą różnicę wieku między nią, a pierwszym partnerem, która była przytaczana często w dialogach. Patrzę w Wikipedię, a dzieli aktorów jedynie 8 wiosen i żadne kilkanaście :P

7/10

Odpowiedz
Arthur (1981) - Dudley Moore fenomenalny w tytułowej roli i zasłużenie nominowany do Oscara. Grając sceny po pijaku wręcz przywłaszcza sobie ekran. Podobnie znakomity jest nagrodzony John Gielgud jako jego lokaj (ironia, że legenda wśród aktorów szekspirowskich otrzymała swego jedynego Oscara za jeden ze swoich mniej ambitnych filmów). Fabularnie to raczej banalna historyjka z cyklu "rozpuszczony bogacz wybiera między miłością, a fortuną", choć oglądało mi się to dobrze. Domyślam się, że i tak po stokroć lepszy od tego remake'u z Brandem i Mirren, którego nie widziałem, ale i tak wiem że jest do luftu. 6/10

Piraci (1986) - Ten film to głównie fenomenalny i kipiący charyzmą Walter Matthau. Jako Kapitan Red wywołuje odpowiedni respekt od widza i aż chce się być jego podwładnym i wykonywać jego rozkazy. Nie można tego powiedzieć o jego młodym i do porzygu szlachetnym towarzyszu, czyli Żabie. Dziwne, że grający go aktor nie zrobił większej kariery z taką buźką, bo wygląda jak potencjalny bohater ołtarzyków nastoletnich dziewic (fankom Chalameta by bankowo przypadł do gustu :P). Świetna scenografia czy zdjęcia, ale jeśli chodzi o rozrywkę to niestety, ale Polański nie za bardzo to czuje. Zbyt bardzo polega niestety na slapsticku, który bardzo często jest chybiony. Inny minus za słabiutki i kompletnie wrzucony na siłę wątek miłosny. Fajnie jednak, że
5/10

Odpowiedz
Suddenly (1954)

Frank Sinatra jako gangster, który organizuje zamach na prezydenta i jako zakładników przetrzymuje rodzinę z miasteczka. Niestety to nie jest jeden z tych noirów lat 50., które postarzały się z klasą.

Scenariusz raczej prosty i dawno przeszedł do archaizmów. Rażą tu przede wszystkim kiepściawe dialogi i zachowania bohaterów - najbardziej rozwala reakcja złotej rączki na widok Panów z rewolwerami w domu ("Czy Wy napadacie na bank?" - Yyy... serio?) czy też na sam ich plan ("Jak możecie!? To przecież prezydent! To będzie morderstwo!"). Sinatra, gwiazdor tego przedsięwzięcia z kolei dostaje rolę, która po prostu polega na tym, że chodzi sobie po mieszkaniu i przypomina przez cały czas uwięzionym bohaterom jaki to on nie jest zły do szpiku kości i pozbawiony uczuć... a i oczywiście, że jest weteranem wojennym i dostał Srebrną Gwiazdę! Podwyższam ocenę za całkiem spoko przemyślany finał.

5/10


Grand Prix (1966)

Powiem jedno - jeśli którykolwiek film miał lepsze sekwencje wyścigowe, to ja go nie widziałem. Frankenheimer osiąga tutaj pod tym względem absolutną magię kina, którą zmusza takiego Mangolda i jego Ford v Ferrari do wyłączenia silnika. Wyścigówki robią brum-brum, kamera łapie wraz z nimi demona prędkości, a to wszystko jeszcze cudownie zmontowane i udźwiękowione (jedne z bardziej zasłużonych Oscarów w tych kategoriach). Kompletnie nic się te sekwencje nie postarzały.

Obstawiałem, że fabuła będzie tylko pretekstem do pokazania tych zniewalających wyścigów na dużym ekranie, ale jednak się zaskoczyłem, bo mnie te historie z życia prywatnego rajdowców nawet wciągnęły. Bohaterowie nie są zbyt marnie napisani i przeżywają jakieś konkretne dramaty. Duża zasługa także charyzmatycznej obsady (James Garner, Yves Montand, Toshiro Mifune). Jedynie wątku Włocha równie dobrze mogło nie być i jest tu głównie by pokazać, że są w tym zawodzie osobniki niespełna rozumu. No i nie brak pięknych kobiet tamtego okresu - zakochałem się w Jessice Walter i Francoise Hardy. <3

Świetne widowisko, które polecam każdemu pasjonatowi motoryzacji. Dzisiaj to by pewnie oszczędzali na budżecie i te sceny zostałyby wsparte przez komputer. Chciałbym to zobaczyć kiedyś na dużym ekranie i to najlepiej na oryginalnej Cineramie.

8/10

Na dodatkową zachętę czołówka od mistrza Saula Bassa, wyrażająca wręcz esencję tego dzieła :)


Odpowiedz
47 Meters Down i 47 Meters Down: Uncaged (Podwodna pułapka 1 i 2), oba w reż. niejakiego Johannesa Robertsa.
Dwa fajne rekinowe survivale trochę w B-klasowym stylu, ale porządnie zrealizowane, widać, że się tam starano, by nie wylądować w szufladzie z tandetą typu „Rekinado”, zwłaszcza ten pierwszy ma prawidłową, przeszywającą atmosferę izolacji, zagrożenia i uciekającego czasu, a ilustrująca to muzyka w końcówce to już w ogóle maestria. Drugi film nieznacznie gorszy przez te ślepe rekiny prosto z komputera, które są jakieś takie „drętwe”, ale ogólnie to tak samo solidna porcja podwodnej klaustrofobii i nerwówki w niezgorszej realizacji, bo zdjęciom pod wodą niczego nie można odmówić, a i aktorki (bo w obu częściach to same laski) widać, że dają z siebie sporo. Z tym że zaznaczam, to są filmy wybitnie relaksacyjne, do oglądania z drinkiem w ręku, no i pewnie znalazłoby się 50 prawd objawionych, ale ja sram na takie rzeczy. Oceny po 6/10.

Odpowiedz
The Ipcress File (1965)
W końcu obejrzałem bo od dawna się jakoś nie mogłem zebrać. Niby taki mały klasyk, niby powinno być ok, ale jakoś średnio to wyszło.
Taki poważniejszy Bond i plusy owszem są (Caine, w ogóle cała obsada, lubię ten oldschoolowy klimat angielskich filmów) ale całość nie porwała. Sama intryga w sumie niezbyt specjalna i niezbyt mądra. Raczej nie wrócę i raczej nie obejrzę kolejnych części, a jak widzę kilka filmów o Palmerze jest.
Niewiele starszy "Dzień Szakala" jest o dwie klasy lepszy tak dla porównania.
Takie 6/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(27-03-2022, 15:38)Cassel napisał(a): 47 Meters Down i 47 Meters Down: Uncaged (Podwodna pułapka 1 i 2), oba w reż. niejakiego Johannesa Robertsa.
a i aktorki (bo w obu częściach to same laski) widać, że dają z siebie sporo.

Widziałem kilka lat temu jedynkę i była całkiem spoko, a dwójki nie obejrzałem, bo słyszałem że to sporo słabszy film. Ale zaskoczyłeś mnie, że w obu częściach grają te sam laski. Pamiętam z trailera dwójki, że są nowe bohaterki. Dla pewności sprawdziłem i w jedynce grają Claire Holt i Mandy Moore, a w dwójce Sophie Nelisse, Corinne Foxx (a na drugim planie Sistine Stallone - córka tego Stallone'a).

Odpowiedz
Ale Cassel napisał, że grają "same laski", a nie "te same laski" ;)

Na jedynce to nawet w kinie byłem, tak mi siadła, dwójka chociaż powinna mi się bardziej podobać bo ma ślepe rekiny to już mimo wszystko sporo słabszy filmik. Ale córka Slaja ma bardzo sympatyczną scenę śmierci.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Ja też przeczytałem "te same". Dwójka jest znacznie gorsza i to chyba był crap prosto na DVD.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(28-03-2022, 03:03)slepy51 napisał(a): Ale Cassel napisał, że grają "same laski", a nie "te same laski" ;)

He he, tak jest.

A co do dwójki, to mnie akurat ona podeszła, takie tam guilty pleasure, które nigdy nie wiadomo kiedy i z jakich powodów się spodoba. Ale chyba faktycznie nie było dobrych ocen, bo nie widać na horyzoncie trzeciej części, a szkoda.

Odpowiedz
Dae-ho (The Tiger: An Old Hunter's Tale) (2015) to przepiękny koreański film o polowaniu na ostatniego z wielkich tygrysów - Korea jest pod okupacją Japonii, a wysoko postawiony japoński oficer ma tzw. pierdolca na punkcie polowań, zwierzyny, łowów i tak dalej i za punkt honoru stawia się dopaść legendarną bestię. By to osiągnąć, zatrudnia tanim kosztem Koreańczyków. Całość trwa niby dwie godziny i dwadzieścia minut, ale wcale tego nie czuć. Wszystko płynie równym, sprawnym tempem, a największe wady... no cóż, są. Nie przeszkadzają jednak tak bardzo, da się przeżyć, większy problem stanowią już klasycznie imiona postaci oraz ekspresyjna gra. Do tego trzeba się przyzwyczaić, bo naprawdę. 8/10, a gdyby nie wady (więcej w spojlerach) to byłoby pewnie o oczko wyżej. Z drugiej strony, można było też pójść w absolutny, zwierzęcy horror w stylu animal attack, bo te kilka scen gdy tygrys na pełnej kurvie wbija w myśliwych i rozrzuca ich jak lalki, a potem widać tylko krew i rozczłonkowane ciała to coś cudownego :)

Odpowiedz
"Enola Holmes"
 
Uwielbiam czasy wiktoriańskie, Sherlocka Holmesa, lekkie przygodówki i Henry’ego Cavilla, więc ten film ma w zasadzie wszystko, żeby mi się spodobać. Ale jakoś nie klikło. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego, że intryga jakaś taka niespecjalnie ciekawa, a może łamanie czwartej ściany (które zazwyczaj lubię), tutaj momentami mnie drażniło. No i przez cały seans nie mogłem się zdecydować, czy Mille Bobby Brown jest dobrą aktorką, czy nie (a że tutaj była również producentką, to wyszedł z tego taki trochę vanity project). Dawno czytałem opowiadania i powieści o Holmesie, ale w książkach Mycroft też był dupkiem?

Najjaśniejszym punktem filmu jest Cavill jako Holmes. Z decydowanie wolałbym spin-off o Sherlocku niż sequel "Enoli" (który pewnie obejrzę). Niezmiennie jestem też team Cavill jeśli chodzi o Bonda, choć na to nie ma szans.

Jeśli ktoś szuka dobrego filmu o młodym Holmesie to lepiej obejrzeć „Young Sherlock Holmes” z 1985 (u nas znany jako „Młody Sherlock Holmes” lub „Piramida strachu”).

6/10 (przy czym punkt za Cavilla).
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Ninotchka (1939)

Dla wielu żelazny klasyk, dla mnie zmarnowany potencjał. Po pierwszych 40 minutach liczyłem, że czeka mnie przepyszna satyra Hollywoodu na ówczesną sytuację w Europie. Coś co będzie wyciskało z pomysłu wszystko co się da i będzie dziełem na miarę chaplinowskiego Dyktatora. Greta Garbo jest znakomita w roli zimnej, wypranej z uczuć zwolenniczki Lenina, zaprogramowanej do wyłącznej troski o jutro rodaków. Niestety jej przemiana w sympatyczną dziewczynę z sąsiedztwa przychodzi tu zbyt wcześnie i od czapy. Ona tu staje się inną osobą dosłownie w jednym momencie. No i od tej pory film zaprzepaszcza kolejne okazje na przytyki w stronę ZSRR i idzie drogą typowego hollywoodzkiego kom-romu. Wciąż niepozbawionwgo tamtego uroku, ale jednak sprawiającego niedosyt.

Dobrze, że próbuje nadrobić zaległości w ostatnim akcie rozgrywającym się już w Rosji i jest kilka fajnych dialogów kpiących z polityki wujka Stalina. Niestety minus za zmarnowanie Bela Lugosiego, który dostaje tu jeszcze mniej do pogrania, niż w takim Wilkołaku. Kuźwa, czwarty na liście płac i człowiek na darmo czeka na jakąś parodię Ruska w wykonaniu Draculi :P

6/10 - Powinienien dać niżej, ale podciągam za Garbo i czarującego Melvyna Douglasa.

Odpowiedz
The Adam Project - typowy Shawn Levy, czyli średnie stany średnich. W Real Steel lepiej wychodziło mu i budowanie emocji, jak i przedstawienie świata bo tutaj na dobrą sprawę world building nie istnieje poza tym, co przemycają nam bohaterowie w pojedynczych zdaniach. Reynolds gra siebie, młody czasami wypada koszmarnie, Saldana z dodatkowymi kilogramami wygląda seksownie a nie jak niedożywiony obywatel Pandory. No i Rufallo jako naukowiec (cóż za urozmaicenie jego emploi ;)) - to on raczej wprowadza więcej luzu i dramatyzmu. Nie ukrywam, ostatnia scena z nim trochę mnie wzruszyła.

Poza tym klasyczny s-f familijny na jeden raz, z typowym morałem "Jest później niż myślisz". Nie bawiłem się źle, ale wszelkie porównania do spielbergowskiego kina mocno przesadzone. Raczej dla nastolatków lub na seans rodzinny.

6/10

Aha, ten kto zaakceptował VFX dla pewnej postaci, powinien dostać 10 lat prac społecznych.

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ron Usterka, 2021r - film animowany

Niedaleka przyszłość. Każde dziecko ma przyjaciela B-BOTA, który robi robi za social media i znajduje przyjaciół, filmiki publikuje. I jest chłopak (Ambroży, lol!) który nie ma takiego urządzenia. Ale w końcu dostaje, tylko z second-handu i okazuje się, że jego B-BOT jest ciut rąbnięty.

Całkiem oryginalne i śmieszne filmidło. Żadne arcydzieło jak produkcje Pixara, ale wykonane z serduchem, świadome tego czym jest i przy tym koncept B-BOTÓW nie razi nachalną krytyką social-media, tylko stanowi spoiwo akcji. Tłumaczenie dobre, są smaczki dla starszych i nie narzekam, bo się obśmiałem mocno gdy moje dzieci śmiały się z innych gagów. Ogólnie, humor momentami wyszukany a z polskim dubbingiem potrafi latać wysoko.

B-BOT do Ambrożego
- Ta pani będzie twoim przyjacielem. Zdecydowała się także oddać portfel/torebkę/telefon pod warunkiem, że dam jej spokój!

Na minus to stereotyp chłopaka-nerda, który ma astmę i jest outsiderem w szkole. Przeciwwagą jest lala z instagrama, która przemienia się pod wpływem emocji i to jest mocno sztampowe. Z nią też jest scena, gdy laska leży w łóżku i płacze bo nie ma wyświetleń - ogólnie ta scena jest całkiem mocna w wymowie.

7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
(05-07-2021, 21:53)Snappik napisał(a): Infinite - Assasins's Creed łączy siły z Nieśmiertelnym.

Straszny shit. Głupie to niewiarygodnie. Obejrzałem wczoraj i... Nie pamiętam już jak się skończyło. Jest tak nieangazujace.
Za to zaskoczyło mnie nazwisko reżysera na końcu.

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Chang-gowl (2017). Znów Korea, znów historia, ale tym razem wzbogacona o zombie i dworskie intrygi. Rampant (tak bowiem brzmi angielski tytuł) jest fajnym filmem, to spoko przygodówka o księciu, który wraca do rodzimego królestwa celem wypełnienia woli zmarłego brata, następcy tronu: musi zaopiekować się jego ciężarną żoną, skłonić głowę przed ojcem-królem i wysłuchiwać marudzenia ministra wojny, który sam chce zająć tron... a nade wszystko trzea zmierzyć się z plagą żywych trupów. Problem w tym, że jeśli ktoś widział King-deom (serial i film), to tutaj nie znajdzie nic ciekawego! Wszystko dzieje się strasznie szybko, postacie są ledwo zarysowane, wątki słabo nakreślone, konflikty też, a szkoda, bo gdyby zrobić z tego może nie serial, ale przynajmniej jakąś trylogię, to byłoby dużo lepiej. W każdym razie, gdy chodzi już o samą zabawę z trupami, jest bardzo dobrze - krwawo, soczyście, brutalnie, a masa wkurzonego, wygłodniałego truchła przewala się po ekranie i atakuje bohaterów, ale to jednak trochę mało. 6/10, Korea umie w żywe trupy. Train to Busan, All of us are dead, King-deom w wersji serialowej i filmowej, Rampant, nawet i Peninsula...

Odpowiedz
Ewolucja z 2001r, w reżyserii Reitmana

Jeżu, myślałem że to znacznie starsze jest :) Kawał dobrej komedii z świetnym konceptem przewodnim. Nie ma dłużyzn, akcja startuje od początku, dobre gagi od strony duetu Duchovny i Jones, ciekawy design stworków. Skręca czasami w camp ale jest zabawa formą i wszystko działa. Ciekawe, że ktoś próbował zrobić Ewolucję na poważnie i wyszło mdławe "Life", a tutaj nawet element horroru zadziałał jak trzeba. Przednia zabawa i fajny rewatch value!

7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Tinker Tailor Soldier Spy (2011)

Zrobiłem sobie powtórkę po latach i film nadal nie zawodzi. Zresztą to jedna z najlepszych książek Le Carre`a i wystarczyło po prostu dobrze przenieść na ekran. Stara dobra szkoła, aktorstwo na najwyższym poziomie. Jedyny mały minusik to Oldman w roli Smiley`a. Nie to że zagrał źle, broń Boże tylko po prostu już zawsze Smiley będzie dla mnie miał twarz Aleca Guinnessa. To absolutnie perfekcyjny odtwórca tej roli, jak zresztą mówił sam Le Carre. Tak jak Oldmanowi dałbym mocne 8/10 tak Guinness to bezapelacyjne 10/10.
W ogóle serial chyba jednak lepszy. To historia na kilka godzin do opowiedzenia. Własnie na 5-6, a nie na 2.
Ale film bardzo zacny. Firth to znakomity Haydon, równie dobry co Richardson w serialu. Cała historia naprawdę ciekawa i drobiazgowo przedstawiona, bez żadnych dłużyzn, głupot czy pójścia na skróty. Uwielbiam to przedstawienie Karli, który trochę jest jak Sauron. W zasadzie go nie ma, ale cały czas czuje się jego obecność i to że on pociąga za sznurki.
Film 8/10
Serial tradycyjnie 10/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(27-01-2022, 13:10)Mental napisał(a):
Pelivaron napisał(a):Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie.

Kurde, oglądam.

Cytat:Believe women, no matter what this movie wants you to think.

Jebany kukold-spermiarz, zaraza męskiej populacji.

Już do znalezienia tu i tam :)

Odpowiedz
A ma tytul? :P

edit @ dol:

dzieki :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,137 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,836 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,236 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,452 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,745 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,387 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 722,289 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,228 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości