Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
27-04-2022, 11:09
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Bo temat pozostaje kwestią otwartą.
Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
27-04-2022, 11:09 27-04-2022, 11:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2022, 11:23 przez yacajackowski.)
Manekin, 1987, Michael Gottlieb
Jonathan (Andrew McCarthy) projektuje okna wystawowe w domu handlowym. Pewnego dnia jeden z jego manekinów ożywa i od tej pory pomaga mu w pracy. Razem tworzą witryny, które przyciągają do sklepu tłumy klientów. Niestety manekin w obecności innych ludzi przemienia się w lalkę i tylko Jonathan widzi w niej Emmę - kobietę z krwi i kości. Prosta fabuła - nic tu nie jest skomplikowane, wszystko idzie jak po sznurku wg schematu komedii romantycznych lat 80. Trochę się wykłada scenariusz w połowie filmu. Nie jest to arcydzieło, ale sztandarowy produkt kina lat 80, z całym swoim ciepłem, klimatem, strojami i fryzurami. Nie ma chamstwa i kloacznego humoru dzisiejszych "komedii". Kolejną rzeczą jest typowe dla lat 80 okraszenie Manekina świetną muzyką,która do dziś jest popularna.Dobrze dobrane aktorstwo to kolejny atut tego filmu. Kim Cattrall ma mnóstwo wdzięku, wyglada i pasuje do roli świetnie! 7/10 28-04-2022, 11:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2022, 11:31 przez Doppelganger.)
Pisałem to już w wątku "Cruelli" - pożyczyli tam sobie motyw/scenę z tego filmu ;)
28-04-2022, 23:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2022, 23:04 przez Rozgdz.) Tajemnice Marilyn Monroe: Nieznane nagrania / The Mystery of Marilyn Monroe: The Unheard Tapes Platforma Netflix stworzyła chyba nowy gatunek filmowy - dokumentalny blockbuster. Generalnie nie jestem zdziwiony tym, że te filmy dokumentalne prezentowane w serwisie są tak popularne - chwytliwe tematy i sposób przedstawienia tych historii taki, że te produkcje traktować można jak czystą rozrywkę. Sam łapię się na tym, że coraz chętniej sięgam po dokumenty Netfliksa kierując się bardziej aspektem relaksacyjnym, aniżeli edukacyjnym. Najnowsza propozycja, która w teorii ma odkrywać tajemnicę śmierci Marilyn Monroe jest niczym więcej, jak ogromną chmurą, z której pokropiło lekką mżawką. Bez kitu, twórcy obiecują sporo, a po półtorej godziny dają za przeproszeniem parującą kupę. Kiedy czekam na jakieś kontrowersje i solidne konkrety to finalnie okazuje się, że nie było warto czekać do końca. Tym bardziej, że reżyserka cały czas sugeruje, że we wszystko wplątane są ważne rządowe osobistości i tylko czeka na zdetonowanie bomby. Czuję się oszukany. "The Mystery of Marilyn Monroe: The Unheard Tapes" to kolejny przykład blockbusterowego dokumentu, który ogląda się bardzo dobrze - bardziej chyba, jako hmm fabularyzowaną biografię gwiazdy, aniżeli pełnoprawne dzieło badające dany temat. No ode mnie 5/10. PS aczkolwiek czekam na ten film Dominika i skoro już dostał NC-17 to fajnie, jakby pokazać braci Kennedych wymieniających się tyłkiem Marilyn na imprezach. Albo jeszcze lepiej, niech idzie na całość i sypnie od razu trójkątem :) 28-04-2022, 23:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2022, 23:56 przez Pelivaron.)
The Full Monty (1997)
Nie mogę się nadziwić, że komedia o paczce brytyjskich chłopów z klasy średniej, która chce zarobić hajs na uprawianiu striptizu dostała 4 nominacje do Oscara i to m.in. za film, reżyserię i scenariusz. O ile wiem, to Akademia zawsze miała raczej zupełnie odmienne gusta. Fabularnie brzmi jak materiał na odcinek sitcomu (późniejsi Kiepscy się kłaniają :)), ale trzeba przyznać że ogląda się to całkiem sympatycznie. Nieźle wypada ten klimat angielskiego zadupia lat 90., a bohaterowie się nawet dają lubić i można się do nich łatwo przywiązać. Carlyle tylko bardziej utwierdził mnie w przekonaniu jakim to jest zajebistym i niedocenianym aktorem, bo jako Begbie to jakbym widział zupełnie innego jegomościa. Razem z nim króluje Wilkinson w roli nadętego snoba w garniturku, który z czasem zawiera sztamę z resztą paczki. Domyślam się, że gdyby nie międzynarodowy sukces tego dzieła, to ten pierwszy nie zostałby villainem w Bondzie, a ten drugi nie byłby później w klubie nominowanych do Oscara. Niestety da się zauważyć, iż twórcy zwrócili uwagę, że fabuły starczy na niewiele i dokręcili kilka zapychaczy by dobrnąć jakoś do bariery 90 minut. No i pewnie dzisiaj w takiej formie to by się nie do końca przyjął i byłoby trochę biadolenia przynajmniej o trenowanie striptizu przy dzieciaku ;) 7/10 30-04-2022, 09:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2022, 12:25 przez Kryst_007.)
Dziś za sprawą kanału Filmax (zbierającego oprócz kabaretów różne starocie z domeny publicznej) zaliczyłem triple-feature:
Paco, maszyna śmierci - czyli klasyk polskich wypożyczalni VHS z przełomu transformacji ustrojowej. Jak można spodziewać typowe ripoffowe gówno, ale smaczne. Niby Paco jest tu cyborgiem, a połowa aktorów/dubbingowców gra tu jakby była robotami (zwłaszcza Linda czy ten czarny z FBI) albo gada w przesadzony sposób. Potem część filmu zmienia się w buddy fight z truckerami pod wodzą włoskiego odpowiednika typa z Powrotu wabiszczura. Sądziłem ów ziomuś to będzie na chwilę jako typowy kolo do oklepu pokazującego zajebistość głównego bohatera, a tu wyrósł na drugiego antagonistę (zresztą gra go jedna z gwiazd tych włoskich gniotów, co ukradła ksywę od założyciela Eastman Kodak). Jeden xd miałem, gdy nasz gwatemalski Terminator pruje z serii do złej cyber blondyny i nic jej nie jest, a zostaje pokonana przez kilka strzałów z pistoletu barmanki (a i jeszcze laserowy karabin, który mimo tego wydaje dźwięki jak stockowe pistolety z kreskówek). Muzyka w większości brzmi jak coś z gry na Amigę. Za to motyw przewodni wpadający w ucho i Paco odpowiednio zakapiorski. nie wiem jak ocenić/10 Wiatry pustkowia - jeden z tych taśmowych westernow z lat 30., które miały zapełniać ramówkę kin. Naiwność, teatralność, sceny strzelanin poza kadrem/wspominane, kobieca postać będąca tu tylko po to, by sufrażystki nie jęczały. Fabuła - ot John Wayne dyliżansuje sobie z miasteczka do miasteczka. I na końcu jest wyścig. Coś tam było o jakichś złych telegrafistach, ale już nie pamiętam. Pewnie o filmie zapomnę, a jedyny ślad po tym fakcie będzie w tym temacie. Plusem jest to, że trwa krótko (nie trwa nawet godziny!). I jest kilka imponujących ujęć kaskaderki w finale. 2/10 Oberża Jamajka - o, nie wiedziałem że reżyserował to Hitchcock. Raczej mało tu stylu Hitcha (nie ma nawet jego obligatoryjnego cameo) i bardziej to ogląda się jak kino kostiumowe, mimo że to jest w pewnym sensie sensacja z suspensem. Zaskoczyło mnie to, że elokwentny sędzia i arystokrata współpracował z rozbójnikami. Zresztą Laughton cielił się znakomicie w aroganckiego dupka, przy którym herszt zbójów jest sympatyczniejszy (a i ten miał jakieś wymiarowe tło). 7/10 01-05-2022, 00:24 (21-10-2021, 21:23)Mental napisał(a): COPSHOP Poieram. Ten film jest zbyt poważny żeby się na nim bawić, i zbyt głupi oraz bzdurny, żeby brać go na poważnie. Ostatecznie wyszło więc takie chuj wie co, bez scenariusza i, co gorsza, bez bohaterów. Zresztą pierwsze 5 minut mówi o tym czymś wszystko. 3/10 - za te kilka udanych scen/pomysłów (03-04-2020, 09:11)Grievous napisał(a):Cytat:The Hunt Bez kitu chyba najlepszy komentarz do amerykańskiego "świata za oknem" w ostatnich latach. Pytanie tylko czy zamierzony. Bo, mimo wszystko, bardziej atakuje lewaków niż rednecków, z których docelowo się przecież naśmiewa. Tak czy siak bawiłem się na tym filmie, jak - nomen-omen - świnia. A Betty jest świetna. 7/10 Jiu Jitsu Film chyba powstał jako kaskaderska pokazówka, bo składa się głównie z efektownych, niezłych choreograficznie i momentami nawet pomysłowych pojedynków. Gorzej, że ktoś dopisał do tego nieudolną fabułę o niczym i ubogacił to efektami rodem z Amigi, więc po 20 minutach seans zwyczajnie nudzi. Wszystkie głośnie nazwiska się tu marnują, a całość jest kiepskim zlepkiem Predatora z Mortal Kombat. 2/10 - za humor i te parę walk
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 01-05-2022, 05:18 (24-03-2022, 12:48)OGPUEE napisał(a): I nie martwcie się. Trochę ramot z Układu Warszawskiego mam w planach nadrobić :).I słowa dotrzymuję :). Teraz padło na rumuńskich Hajduków, obejrzanych w ostatnim tygodniu. W ojczyźnie cieszą się wielką estymą i sam Ceaușescu nakazał tworzenie sequeli. W Polsce nie takie nieznane, bo wszystkie filmy z serii były na PRL-owskich kinowych ekranach, ale tak starych forumowiczów to tu nie ma. Ku memu zaskoczeniu nie było to na podst. ichniejszej prozy bądź ludowych przekazów. Jako, iż nie znam drakulowego, nie zrozumiałem ni w ząb, ale nie przejmowałem się tym, bo za akcją daje się nadążyć i zrozumieć z kontekstu (plus dwie odsłony mają dostępne napisy). No to dzieła: Hajducy (1966) - pierwszy z serii i jedyny czarno-biały. Bardziej w stylu Czarnych chmur (które szanuję) niż stereotypowy film płaszcza i szpady z Hollywood. Jako, że w necie dostępne są angielskie napisy, to miałem ułatwione zadanie (BTW rumuński brzmi jak włoski wyobrażany przez Rosjan) w oglądaniu. Od momentu uwięzienia głównego bohatera do jego uwolnienia miałem wrażenie fillerów. Ogląda to się bezboleśnie i niezła realizacja, mimo bycia ramotą strzelającymi z zabawkowymi kapiszonami. Wychwyciłem też jeden edycyjny babol, jak Sârbu opieprza Marię, ta jest bliska płaczu i ma rozchwiane włosy. Potem nowe ujęcie i Maria ma ułożone włosy i wściekły wyraz twarzy. Zabawna byłą scena jak żona jednego ze zbójców nie pozwalała mu wrócić do dawnego zawodu. Sârbu to niezły skurwiel i dużo roboty robi tu grający Amza Pellea. Aż chce się, by spotkała zasłużona kara. Też propsy za walory edukacyjne w formie rozrywkowej. Rumunów można dopisać jako kolejny naród, na którym zapewne nie robią wrażenie łzawe bzdury o muzułmańskich uchodźcach, gdyż też jak Węgrzy przerabiali islamską okupację (no dobra, grecką, ale Fanarioci byli z osmańskiego nadania). 7/10 Porwanie dziewic - yup, Rumuni na pewno nie będą chętni do przyjmowania muzułmanów. Kebaby pod wodzą Pasvanoglu (który w historii rumuńskiej bardzo się źle zapisał) sieją terror i zniszczenie oraz jak mówi tytuł porywają kobiety. I ów najazd jest inspirowany przez podstarzałą jędzę będącą na etacie drugiej żony hospodara (i mająca w tym interes, bo chce osadzić na tron swego syna-grubasa). Faktycznie, już na początku film się nie pierdzieli. Czego tu nie ma - batożenie jednej z dziewczyn w haremie, nadziane na pal głowy bojarów, śmierć Scarlata zabitego w brutalny sposób. I hajducy też nie certolą z Turkami, choć robią to bardziej komediowo. Np. jednemu z nich wsadzają w dupsko ostrą paprykę :D. Najbardziej przygodowa i chyba najlepsza z cyklu. Czego tu nie ma - pościgi, dworskie intrygi, walka z okupantami, ponętne kobiety nieograniczające do bycia damami w opałach (Anița, wyglądająca jak markiza Angelika ratuje hajduków), pojedynki na miecze i pistolety. Wraz z kolorem nadeszła lepsza realizacja. Choć widać, że aktorka grająca Cygankę Firę jest pomalowana samoopalaczem (plus wśród niewolnic Pasvanoglu jest kobieta w ewidentnym blackface'ie :)). Więcej też tu humoru (jak scena jak jakiś bojar z kochankami zostaje nakryty przez żonę, której nakłamał ze idzie do kościoła). Synalek babsztyla, będący grubym roszczeniowcem, odpowiednio irytujący i aż prosi się, żeby rumuński Ferdek Kiepski kazał mu wypierdzielać na górę, bo tu nie mieszka :). Pragnę poinformować, że w Internetach jest kopia z polskimi napisami :).. 8/10 Zemsta hajduków - Star Wars od Jara-Jar Abramsa jest debilne, bo przywróciło do życia Palpatine'a! Ktoś powie. Widać, że Mysza inspirowała się rumuńskim kinem, bo to samo zrobił Dinu Cocea przywracając do życia bad guya, który w poprzedniej części zginął poprzez defenestrację (niech im będzie, że to autentyczna osoba i chcieli się trzymać faktów historycznych, ale mogli dać chociaż bliznę na oku). I też nie mają pomysłu na drugiego villaina, który nie miał szczęścia do bycia postacią historyczną i ginie w połowie filmu. I czemu nikt z powracających złych nie skojarzył, że jakaś lasencja chcąca otworzyć burdel wygląda tak samo jak nałożnica tego grubego przegrywa, który gościł w poprzednim odcinku? Tym razem porywane są dzieci, by zostały niewolnikami sułtana. Niestety, jest ogromny regres w stosunku do Porwania dziewic. Dość mała skala wydarzeń i zakończenie jakoś mało satysfakcjonujące. Co pochwalę, to mini bitwa morska i Anițę jako dobry przykład aktywnej strong woman, która wielokrotnie ratuje tytułowych bohaterów z opresji. Tytuł (zarówno polski i oryginalny, którego polski jest dosłownym tłumaczeniem) bez sensu, bo mści się tu Maria z pierwszej części, ale uznano iż Zemsta Marii Dudescu nie przyciągnie tłumów do kin kasy. 6/10 Hajducy kapitana Angela - wstrętne Holiłódy zabijają moich ulubionych bohaterów! Cóż, Rumuni znowu byli prekursorami, bo kapitan Amza zmarł poza ekranem i seria otrzymała nowego leada. A to dlatego, że grający go Petroiț czymś podpadł twórcom (nie lepiej byłoby zrecastować? Wszak Amzę w jedynce grał inny aktor). Więc Amzie się zmarło i nowym hersztem został wołoski Chuck Norris (aż prosiło się, by jak pokonuje hajduków w początku, by leciała muzyczka jak Frank Drebin spuszcza łomot dyktatorom). Tym razem fabuła była rozszerzona na 3 filmy. Otóż Ralu będąca rozwydrzoną fanariocką Paris Hilton chce jakieś świecidełka, wobec czego jej tatuś hospodar zwiększa podatki wśród najuboższych. Jednak warto oglądać filmy, bo można się z nich czegoś się dowiedzieć. Np. Ralu to była historyczna postać i ważna postać w odzyskaniu przez Grecję niepodległości (tutaj dość niekorzystnie ukazana, ale to nie jest produkcja grecka, wiec można pozwolić ;)). Dalej jest niepoprawnie - jest scena, jak jakaś dwórka została wybatożona na golasa publicznie (oczywiście ustawiona tak, żeby przeszło przez cenzurę i dewotki, ale aktorka jest rozebrana). Nowy bad guy i nemesis - Mamulos, tym razem otrzymał nieco głębi i ma ludzkie odruchy (gdy Sârbu z jedynki by się nie patyczkował). Znajdzie się też kilka ładnie zainscenizowanych scen. 6/10 Posag księżniczki Ralu - ku memu zdziwieniu to jedyny film z serii, który w polskich kinach leciał z dubbingiem. Zdziwienie, bo wcześniej seria leciała z napisami, także późniejsza odsłona. Co potwierdza kolejne słowa Henryki Biedrzyckiej, że decyzja o zdubbingowaniu bywa na chybił i trafił. I drugie zdziwienie, że bo te wszystkie odsłony z Winnetou i DDR-skie westerny leciały w Polsce z dubbingiem, i generalnie filmy przygodowe, głównie kierowane do młodzieży. A Hajducy się wpisują do takiego kina. Po tej dygresji stwierdzam, że jest lepiej. Anghel jest bardziej charyzmatyczny od Amzy. Reżyser postarał się też poskręcać w rejony kina artystycznego. Klimatyczny początek rodem z horroru. Także sen hospodara ma znamiona artystycznej wizji. Dodano tym razem głębi kolejnemu czarnemu charakterowi. Z cyklu "dziś to nie przechodzi nawet w demoludach" - jak w Bukareszcie Anghel tłucze się z jakimiś bandziorami, to Parpanghel napieprza jednego z nich żywym kurczakiem (i jak ptaszysko wymyka się z jego łap, to ten znowu go łapie i wali nim po łbie łachmytę)! Z całej drugiej trylogii dwójka znowu okazała się najsolidniejsza. 8/10 Tydzień szaleńców - ostatnia część cyklu. Czytałem na wiki, że ten i dwa poprzednie były kręcone razem jako całość. I dziwiło mnie, niby jak? W Posagu księżniczki Ralu wszystkie wątki się domknęły. Anița została zmarginalizowana na rzecz Caliopi. Ale nie powiem - Caliopi to gryfna dziołcha. Dość ładnie ilustrowane metaforyczne uczucie Caliopi do Anghela jak ta patrzy się na gryzące nawzajem konie (spokojnie, bez żadnych szczegółów. Dzieci mogą zobaczyć). Czasami jest trochę kiksów - np. jak Mamulos gnębi okrutnie chłopów dopuszczając się tortur, za chwilę jest biesiada hajduków w tle wesołej muzyczki. , to Początek nastrajał na to, że ostatnia odsłona cyklu zechce być najbardziej epicką, jako, że jest kwestia organizacji powstania wołoskiego z 1821 r. A tu znowu pomniejszenie skali, na czym cierpi finał i niesatysfakcjonujące rozwiązanie walki Anghela i Mamulosa. Jednocześnie ostatnia scena jest ładną klamrą domykającą cały cykl. 7/10 02-05-2022, 16:46
The Electrical Life of Louis Wain (2021)
Trailer był sympatyczny, a i że jest się fanboyem kotów to się obejrzało. Ładne filmidło. Taki tam Wes Anderson w wersji dla nielubiących tej jego symetrii ujęć. Za parę lat natraficie pewnie na TVP Kulturze przy niedzielnym skakaniu po kanałach. Naprawdę dbale to wykonane przez większość czasu, Cumberbatch i Foy grają przekonująco i da się uwierzyć w pewne uczucie między nimi, a od kotków nie da się gał oderwać. Niestety są nierówności, bo w drugiej połowie ten artsy-płaszczyk zaczyna odkrywać typowo generyczny biopic. Wątek szaleństwa prowadzony nijako, ale przy historii skaczącej po rocznikach to raczej legnie on już na starcie. Raził mnie też trochę brak konsekwencji jeśli mowa o charakteryzacji - Cumberbatch w latach 1881-1907 wygląda cały czas tak samo, co najwyżej w 1907 rozjaśniają mu wąsik, z kolei już w 1914 wygląda z 20 lat starzej. Plus dochodzą jeszcze pod koniec dwa wymuszone cameo. Ci obydwaj artyści, o których mówię (reżyser i piosenkarz) to prezentują się jakby pomylili plany filmowe, albo trafili do dzieła jedynie dlatego, bo są rozpoznawalni wśród hipsterów. 6/10 02-05-2022, 17:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-05-2022, 18:05 przez Kryst_007.)
X (2022) - mam taki problem z horrorami/slasherami, że prawie każdy w pewnym momencie sprawia, że odechciewa mi się oglądać. Ten nie, co już go czyni wyjątkowym. Dodatkowo na plus klimat 70s i ogólna atmosfera. Nic odkrywczego (choć zaserwowano pewien fajny smaczek).
7/10 03-05-2022, 10:23
All the Old Knives (2022) reż. Janus Metz
Ekranizacja powieści Olena Steinhauera który jest też twórcą scenariusza. I ten rodowód powieści szpiegowskiej się tutaj czuje, stety albo niestety. Generalnie film jest o rozmowie "po latach" dwóch postaci gdzie cały czas wchodzą retrospekcje które opowiadają nam całą historię. Intryga jednak nie jest zbyt ciekawa (a nawet sporo rzeczy da się przewidzieć), nie o nią zresztą chodzi tylko o relację postaci która przez te retrospekcje jest nam odsłaniana. I tutaj jest główna kwestia - jak kto odbierze duet Pine/Newton. W mniejszych rolach natomiast pojawiają się Jonathan Pryce i Laurence Fishburne. No.. podszedł mi ten film. Ze słabszymi aktorami pewnie bym uznał za banalne przynudzanie ale Pine i Newton mi to wszystko elegancko sprzedali. Ode mnie 7,5/10. 03-05-2022, 16:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-05-2022, 18:27 przez Rozgdz.)
Sir Alex Ferguson: Never Give In - dobry dokument, podobało mi się zwłaszcza to, że dużo czasu poświęcono początkom kariery Fergusona: piłkarskiej, a potem trenerskiej w Aberdeen, jednak gdy ten fragment się kończy, to potem nie dowiedziałem się już właściwie niczego nowego. Siłą rzeczy, żeby dobrze oddać znaczenie Fergusona, to trzeba by nakręcić cały serial o jego przygodach, taki na 10 odcinków po godzince, a jeśli chcemy mieć to zrobione w ~100 minut, no to jest niestety ślizganie się po temacie. W każdym razie jest to dobrze zrobione, z sensem, sporo dobrych materiałów archiwalnych. Polecam. Daję 7/10.
04-05-2022, 12:50 (03-05-2022, 10:23)Gieferg napisał(a): X (2022) - mam taki problem z horrorami/slasherami, że prawie każdy w pewnym momencie sprawia, że odechciewa mi się oglądać. Ten nie, co już go czyni wyjątkowym. Dodatkowo na plus klimat 70s i ogólna atmosfera. Nic odkrywczego (choć zaserwowano pewien fajny smaczek). Ten film ma swój temacik jakbyś niechcący go przeoczył ;) 04-05-2022, 13:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2022, 13:38 przez Kryst_007.) (04-05-2022, 13:33)Kryst_007 napisał(a): Ten film ma swój temacik jakbyś niechcący go przeoczył ;) Ten film ma swój temacik jakbyś niechcący go przeoczył ;) :P 04-05-2022, 13:35
Under the Silver Lake (2018)
Pewnie za kilka lat osiągnie status klasyka. Niezły hipsterski kryminał przy którym można poczuć, że twórcy czerpali autentyczną frajdę z kręcenia. Każdy tutaj zapewne wyłapie własne skojarzenia z innymi filmami - w moim odczuciu to koktajl, którego składnikami są chociażby Hitchcock, The Long Goodbye czy Inherent Vice. Ogólnie przyklaskuję do pomysłu by wmieszać w to wszystko jeszcze foliarstwo i klimaty vintage'owe. Nie popełnia największego grzechu kryminału, bo śledztwo głównego bohatera całkiem wciąga. Oczywiście im bliżej końca, tym bardziej. Garfield jest jak dla mnie świetnie obsadzony w roli masturbującego się hipstera i przegrywa, który nagle trafia w sam środek głębokiego bagna i musi działać. Pamiętam, jak po tamtej przeszarżowanej kreacji u Gibsona pomyślałem, że gościa nie polubię. Na szczęście bardziej nie mogłem się mylić. Jako minus może to, że Davidowi Robertowi Mitchellowi zależało na jak największym pierdolniku i w efekcie nie każdy wątek wydawał się tu mieć swój koniec. No chyba, że to po prostu było zamierzone. I na koniec oceniając urodę aktorek - Callie Hernandez >>> Riley Keough 7/10 Serpico (1973) Pierwsza połowa nastawiała mnie na coś absolutnie rewelacyjnego. Oto jak się zaczyna - syrena radiowozu wyje, poznajemy tytułowego policjanta, którego poczynania będziemy obserwowali przez najbliższe 2 godziny, ma nieładnie pokrwawioną facjatę, nie wiadomo co konkretnie się stało, przełożeni w szoku na wieść o postrzale itd. I tuż po tym akcja przenosi się o kilka lat i poznajemy karierę tegoż bohatera w szeregach policji począwszy od ukończenia akademii. Wydaje mi się, że to powinna być ta słabsza i mniej angażująca połowa. A jednak nie wiedzieć czemu to oglądało mi się ją z większym zainteresowaniem, niż późniejszą samotną walkę z brudami w policji. To wciąż jednak Lumet i nie brak mu umiejętności w przekazywaniu widzowi ważnych społecznie tematów. Dzisiaj jednak już tak nie szokuje ten obraz korupcji i wiele z tego, co film ma do pokazania jest oczywistością. Zapewne te niecałe 50 lat temu musiał być odważniejszy. Pacino oczywiście kipi charyzmą jak zwykle. Cóż, kolejna z tych wielu ról za które bardziej się należał mu ten Oscar, niż za serwowanie życiowych monologów Chrisowi O'Donnellowi w patetycznym tonie. Wahałem się czy nie naciągnąć do 8/10, ale ostatecznie z racji tego, że druga połowa trzyma już nieco gorszy poziom i jest w niej trochę łopatologii, to niech skończy się na niższej ocenie. Z duetu Lumet-Pacino preferuję Dog's Day Afternoon. 7/10 08-05-2022, 11:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2022, 13:14 przez Kryst_007.)
Też preferuję Pieskie Popołudnie, które widziałem już 3 razy. Serpico chyba tylko raz.
08-05-2022, 12:11
Próbowałem obejrzeć drugą część Austina Powersa („The Spy Who Shagged Me”). Na pierwszej odsłonie byłem w kinie i pamiętam, że nastawiałem się na dobrą komedię, a wyszedłem z seansu zażenowany. Teraz postanowiłem podejść do tego jeszcze raz, ze świeżym umysłem. I wrażenia mam takie same, jak dwadzieścia lat temu. O ile w filmie jest kilka niezłych pomysłów, a i sam koncept agenta idioty też można nieźle wykorzystać, to obecność żartów fekalnych i obleśnych całkowicie skreśla dla mnie tę serię. Nie cierpię „komedii”, w których dowcip polega na tym, że gruby koleś się ślini albo ktoś wypije gówno myśląc, że to kawa. Sorry, ale to nawet nie jest poziom przedszkola.
Drugiej nie skończyłem i do trzeciej części nie zamierzam podchodzić. Nawiasem mówiąc, w jaki sposób twórcy trójki przekonali Stevena Spielberga (i kilka innych, dużych nazwisk) do uczestnictwa w tym festiwalu „żartów” o pierdzeniu, bekaniu i sraniu, do dzisiaj pozostaje dla mnie zagadką. Wciąż nie rozumiem więc fenomenu Austina Powersa. A przecież Mike Myers zrobił wcześniej dwie bardzo dobre części „Świata Wayne’a”…
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
10-05-2022, 20:37 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,078 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,802 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,213 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,364 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,995 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,196 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |