Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Tak. Ramolejesz ale nie zostałeś jeszcze tęczowym aktywistą. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(24-05-2022, 02:47)Mefisto napisał(a): Operation Mincemeat - obejrzeć-zapomnieć. Dobra obsada i poprawna realizacja, ale całościowo taki typowo współczesny, ogółem nijaki film, spóźniony o kilka dekad (choć oczywiście zekranizowano już wcześniej te wydarzenia). I nawet nie chodzi o obecne trendy, bo film jest generalnie wolny od nich (aczkolwiek jak w jednej scenie prawie zrobili z angielskiej knajpy Harlem to prychłem). Ale kolorystyka, tonacja filmu, jego bezjajeczność (brak przekleństw czy jakichkolwiek mocniejszych fragmentów lub nawet dosadniejszych dialogów) i ogólny feel sprawiają, że po prostu wali sztucznością i tyle. No i dłużył mi się - w pewnym momencie złapałem się na tym, że to dopiero półmetek, a akcja dopiero się rozkręca. Szkoda.

6/10

P.S. Palą w tym filmie już od pierwszej sceny - uważajcie przyszli nałogowcy! :P

The Man Who Never Was - No, starsze i mniej wierne faktom kino, ale zdecydowanie lepsze/ciekawsze. Przede wszystkim pod względem napięcia. Poza tym film pokazuje także perspektywę niemiecką, co fajnie się uzupełnia i obfituje w znakomitą końcówkę ze świetnym Stephenem Boydem. Po prostu oldskul pełną gębą.

7/10

PS. Film wpadł ponoć w domenę publiczną, więc można piracić bez przeszkód.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Dylemat / Emergency (rez. Carey Williams, 2022)

No piękny film, po prostu piękny - nie dziwie się, że tak dobrze odebrano go na festiwalu w Sundance skoro jest tutaj wszystko czego oczekiwać może impreza tego typu, aby zacząć wychwalać dany tytuł. Zaczyna się od wykładu białej kobiety na uniwerku o mowie nienawiści i dyskomforcie na słowo na "N" - dwójka czarnych studenciaków na salce, jeden ma panią profesor chyba za rasistkę, drugi ma odmienne podejście, ale jak możecie się domyślić z biegiem czasu i on przejdzie na - hehe - jasną stronę mocy :) Są źli biali policjanci przyciskający czarnego do ziemi, który chciał tylko ratować białą nastolatkę, jest biała młodzież mogąca więcej i tak dalej, i tak dalej :)

W sumie to mogła być fajna komedia z suspensem rozgrywająca się w jedną noc, ale jednak trza było dodać mocny społeczny wydźwięk całemu filmowi - systemowy rasizm i prześladowanie czarnych. Wiadomo. Nagroda za scenariusz w Sundance nieprzypadkowa. Aż dziwne, że Jordan Peele tego nie produkował ;) "Ważna" historia, która finalnie okazała się nudnym snujem, który ani nie śmieszy, ani nie buduje żadnego napięcia. Takie cholera wie co. Ale krytykom się podoba :)



Odpowiedz
Shakespeare in Love (1998)

Wszędzie słyszałem, że to największa wtopa oscarowa w ponad 90-letniej historii pozłacanych gołodupców. Przed seansem nastawiałem się zatem na obcowanie z wyjątkowo hollywoodzkim kiczem powstałym tylko po to, aby Harvey W. mógł się dobrać do Oscara jak do kolejnej młodziutkiej aktorki. No na pewno nie jest to film warty aż tylu statuetek, ale szczerze? Widywałem gorsze dzieła z BP na koncie zarówno wcześniejszych jak i późniejszych - śmiem stwierdzić, że przy takim "Crashu" to arcydzieło.

Owszem, fabuła to nic wielkiego. Straszny banał i zabawa w odhaczanie kolejnych klisz, przy czym w ostatnim akcie to już w ogóle byłem w stanie przewidzieć co się wydarzy w przeciągu najbliższych 20 minut z zamkniętymi oczyma. No, ale trzeba mieć dystans do konwencji. Po prostu to sympatyczna bajka o Szekspirze i powstawaniu "Romeo i Julii". Humor jest całkiem uroczy i niewymuszony, z kolei bohaterowie zapadający nawet w pamięć i zagrani przez aktorów mających fun na planie. Oglądając odniosłem wrażenie, że bez tego Luhrmann nie wpadłby na zrobienie "Moulin Rouge!", bo fabuły całkiem do siebie podobne. Oczywiście, że Oscar dla Paltrow to śmiech na sali i ciężko o trafniejszą wizytówkę ówczesnej potęgi Weinsteina, ale te pozostałe (no, może poza scenariuszem jeszcze) nie wywołują u mnie facepalmu. Nie jest tak realizacyjnie spektakularny jak "Saving Private Ryan", ale niewątpliwie posiada serce.

7/10

Odpowiedz
Cisza (Silence) - Shitflix, grają Stanley Tucci, Kiernan Shipka


Nie ogarniam wyszukiwarki, mam nadzieję, że ten film nie ma swojego tematu.

Szkoda energii na komentowanie tego gówna. Tucci wziął tę rolę, chyba tylko dlatego, że miał szansę zagrać w końcu na pierwszym planie, z kolei Miranda Otto, bo musi spłacać kredyty albo coś. 
Bez ładu, bez składu, bez sensu, półtorej godziny o apokalipsie nietoperzy, a ciągnie się jak flaki z olejem. Koncept wyjściowy razi głupotą na kilometr, wraże nietoperze atakują KAŻDY dźwięk bo są ślepe, ale widocznie dźwięki burzy, deszczu, wodospadów, czegokolwiek naturalnego, nie robią na nich wrażenia, do tego wpieprzają ludzi nawet w ubraniach, chociaż w tych swoich jaskiniach, to nie wiadomo, co do tej pory jadły, chyba skały.
Oczywiście Shitflix nie byłby sobą, gdyby nie zapodał wrażego, demonicznego i pozbawionego języka księżulka, który chce zapłodnić Shipkę.
Motyw z niemotą Shipką nie wiadomo co miał wnieść do fabuły, bo nie wnosi nic. 

0/10 niech ten Shitflix już upadnie

Odpowiedz
Książka Tima Lebbona na podst. której powstał film też była mdła, do tego stopnia, że nawet jej nie skończyłem (a rzadko mi się to zdarza).

Odpowiedz
Tragedia Posejdona - dziwny to widok starego Lesliego Nielsena w poważnym filmie. Co prawda włosy mu się jeszcze nie wybieliły, ale wciąż. Film idealnie uchwycił horror tego typu katastrofy kontrastując to z sielankowym początkiem wprowadzające główne postacie bardziej nadające się na obsadę Gilligan's Island. Idylliczny obrazek zmienia się gdy statek wywija orła (świetnie zrealizowana sekwencja). Gdy wydaje się, że sytuacja uspokoiła to nagle Bóg uznaje, że nie ma tak dobrze. Gdy już kadłub uspokoił się i osiadł w wodzie, to za chwilę spada zwisająca gigantyczna choinka. Gdy grupa śmiałków wyrusza, to nagle woda zalewa tych zostali. Klimat zagrożenia i wygląd statku uchwycony perfekcyjnie. Czego nie mogę powiedzieć o manierze aktorskiej. A najgorszy jest dzieciak, który zawsze wszystko wie, zawsze ma odpowiedź bądź rozwiązanie
7/10 


Wakacje Jasia Fasoli - po francuskim Hulocie brytyjski Bean. W przeciwieństwie do pierwszej *** (której wieki nie widziałem) ta część jest zbliżona do klimatu serialu. Fasola rzadko mówi i fabuła jest w dużej mierze epizodyczna, mimo że jest ten główny wątek z synem rosyjskiego reżysera i potem aspirującą aktorka. Mnie najbardziej rozbawił moment, gdy Fasola i młody dzwonią po różnych osobach i trafiają na gościa, który myślać, że to jego luba, mówi, że to ostatni by się odezwała i po chwili zeskakuje z mostu :D. Że Rowan Atkinson jak zwykle klasa to wiadomo. Ale też bryluje (a właściwie najlepiej wypadł) Willem Dafoe jako nadęty reżyser kręcący snuje moralnego niepokoju (w ogóle prezencja jego filmu pięknie uchwyciła stereotypowe artystyczne blubry). I gdy Sabine dowiaduje się, że została bezczelnie wycięta z filmu, to ten gnój patrzy na satysfakcjonującą miną "no co? Taki jest biznes :)".

9/10


Wytańczyć marzenia - leciało zaraz po Wakacjach Jasia Fasoli, a że nie chciało się podejść do pilota (robiłem ważną rzecz dla jednego stowarzyszenia), to rzuciłem okiem. Banderas jako nie do końca biały zbawca uczący trudną młodzież (wśród nich jest rudy rodzynek) tańca towarzyskiego. Zaskoczyło mnie, że antagonistycznym przeciwnikiem z zarządu przeciwnym głównemu bohaterowi (tutaj niesympatyczna szkolna dyrektorka) jest czarna. No, ale film z 2006 roku, więc poprawność polityczna nie była na takiej kurwie jak dziś. Sam film jest OK, ogląda się to lekko, choć nie różni od podobnych, mniej budżetowych filmów telewizyjnej o tej samej tematyce.  

6/10


Chaplin - scena otwierająca jak Chaplin wchodzi do garderoby w akompaniamencie muzyki Johna Barry'ego to jedna z najlepszych rzeczy jakie widziałem w historii kina. Sam soundtrack to też jedna z lepszych ścieżek dźwiękowych do filmu i pasująca perfekcyjnie do klimatu Chaplina. No i tytułowa rola to życiówka Roberta Downeya Jr.  A jak reszta? Mówiąc szczerze po starszym z Attenboroughów spodziewałem się czegoś więcej. To wciąż porządny biopic nie będący też jakąś przesadną laurką (wspomina się o romansach Chaplina i jego durnym uporze), ale czegoś mi zabrakło. Podobał mi się Kevin Kline w roli Douglasa Fairbanksa, który uchwycił go idealnie.

7/10

Odpowiedz
(31-05-2022, 13:44)OGPUEE napisał(a): Wakacje Jasia Fasoli
Lubię ten film, a finałową scenę z "La Mer" Charlesa Treneta w tle uwielbiam :)
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Sea fever (2019) - Hermione Corfield, Dougray Scott, Connie Nielsen i jakieś dwa brytyjskie ciapatusy


Znalezione na Shitfliksie w dziale Horror, ale bez znaczka N w lewym górnym rogu, nawet niezły klimat grozy przyrodniczej. Całkiem nadal nie wyeksploatowany motyw potwora z głębin, fabuła prosta jak budowa cepa, mądra, ruda dziewuszka - naukowiec trafia na zrujnowaną łajbę rybacką w celach zaliczenia jakiegoś egzaminu w terenie (zupełnie nie ogarnąłem logiki tego, że musi się to odbyć na pływającej trumnie rybackiej, ale to didaskalia). Clou programu, to zagrożenie z głębin, nie będę zdradzał szczegółów, bo to w sumie główna atrakcja filmu. Podwalina naukowa i działania bohaterów w granicach norm logicznych, za wyjątkiem w pewnym momencie akcji w wykonaniu rudej.

Horroru tu niewiele, ot trochę ocean mystery i kontaktu z naturą. Wizualizacja zagrożenia z głębin daje radę i tworzy klimat. Da radę obejrzeć w zalewie kiczu i głupoty. 

Z perspektywy czasu rażą słowa o kwarantannach i "odpowiedzialności za ludzkość", czekałem aż ruda powie do ciapatusa "chcesz zarazić babcię?".

6/10

Odpowiedz
Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki - losy Szalinskich bardziej kojarzę z serialu z sobotnich porannych bloków Walt Disney przedstawia i sequela, a jedynkę widziałem raz połowę w TV. Wpierw uderzyła mnie świetnia animacja z czołówki filmu. Byłem wrażeniem płynności i poziomu, gdy jest to jedynie wstęp. Co do reszty, zaskoczyło mnie, że w pewnym momencie więcej było nacisku na rodzinę sąsiadów i ich problemów rodzinnych. Dość mała jest też skala wydarzeń. Aspekt wynalazczy jest dość stonowany i Wayne Szalinski, mimo ekscentryczności, wydaje się realistyczny. Mniej też infantylizmu i ogląda się jak zwykłą komedię z tamtych lat. Zmniejszone dzieciaki np. robią pochodnie z niedopałka papierosa. U obecnego Disneya nie do pomyślenia :). Jedynym element typowo disneyowskim to oswojona mrówka. Naprawdę znakomite i robiące do tej pory wrażenie efekty specjalne. Choć poklatkowe stawonogi mają ten vibe Harryhausena (moja wiedza nt. amerykańskiej przyrody jest taka sobie, ale chyba skorpiony nie żyją na amerykańskich przedmieściach).
7/10

Kochanie, powiększyłem dzieciaka - ten film częściej widziałem w telewizji. Bardziej postawiono na aspekt komediowy, a także zaakcentowano szaleństwo wynalazków Szalinskich (ciekawe, czy scenarzysta tworząc nazwiska bohaterów kierował się językiem polskim?). To wciąż dobry sequel i pokuszę się o stwierdzenie, że bardziej mi się spodobał. Nicka wolę jako nastolatka i aktor polepszył aktorsko. Adam naprawdę uroczy i nie wzbudza irytacji. Efekty specjalne wciąż świetne i dobrze oddali skalę powiększającego się Adama, mimo iż część z nich to tylna projekcja i zauważalny bluescreen, ale na tamte czasy - robi to wrażenie. Animacja z czołówki dużo gorsza.
8/10

Odpowiedz
Limbo (2021)

Szczerze przyznam, że kompletnie nie znam się na skośnookim kinie, ale nieraz, zupełnie przypadkiem, uda się trafić na jakiś dobry tego typu filmik. O co chodzi? Ano dwóch policjantów z Hongkongu (stary wyga i młodzik - w tej roli syn Anga Lee, Mason Lee) szukają seryjnego mordercy kobiet. W sumie tyle wystarczy, bo mniej więcej i tak wiadomo o czym to będzie - to, co wyróżnia "Limbo" wśród innych filmów o podobnej tematyce, to fenomenalna realizacja od strony formalnej - czarno-białe zdjęcia robią kapitalny noir klimat opowieści; do tego kompetentne aktorstwo i wciągająca, trzymająca w napięciu historia. Nigdy nie byłem w Hongkongu, ale takiego przedstawienia tego miasta na ekranie totalnie się nie spodziewałem - tony walających się wszędzie śmieci różnego rodzaju, jak w jakimś filmie post-apo, robią fantastyczną robotę jeśli chodzi o klimacik miejsca akcji. Świetna robota.

Miło po seansie kompletnie pozbawionych stylu współczesnych filmików czy seriali różnego rodzaju (wysrywy od Marvela, "Obi-wan" itp.) obejrzeć coś, co autentycznie zachwyca. Mocno polecam.

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Ostatni samuraj - trochę się to oglądało jak Tańczącego z wilkami - tak jak tam główny bohater stracił chęć życia po wojnie secesyjnej, jedzie na jakieś egzotyczne zadupie by wprowadzić porządek z lokalsami, potem pomieszkuje u nich i docenia ich kod kulturowy, a potem wspólnie z nimi sprzeciwia swym dotychczasowym mocodawcom. Sporo też ładnych widoczków. Tańczący z wilkami wciąż jest lepszy, ale ten dobrze mi się oglądało. A jak niesie Wikipedia, film w Japonii zarobił więcej niż w USA, więc Japończycy jakoś nie kupili blubrów o "kolonializmie i białym zbawcy". Sam czegoś takiego nie dostrzegłem, bo Cruise początkowo słabuje w sztuce samurajskiej, dostaje oklep podczas treningu z Ujio, a szwagra Katsumoto udaje się mu zabić fuksem. I jakby się czegoś czepiać, to faktu romantyzacji samurajów, którzy wkurzali się na reformację Meiji, gdyż pozbawiał ich przywilejów. 

8/10


Umberto D. - coś tym razem z włoskiego neorealizmu. Z początku nudnawy, no ale dramat obyczajowy więc nie wolno mi narzekać. Potem urzekła mnie historia biednego nikomu potrzebnego staruszka. Dużo w tym zasługi aktora wcielającego głównego bohatera. Czuć jego żal i brak perspektyw, a także próby, by jego psu niczego nie zabrakło. Piesio bardzo uroczy. Finał dość chwytający i dający nadzieję.

7/10

Odpowiedz
(04-06-2022, 00:08)OGPUEE napisał(a): Tańczący z wilkami wciąż jest lepszy, ale ten dobrze mi się oglądało. 

E tam. "Tańczący z wilkami" to jednak trochę snuj. Obejrzałem raz i mi starczyło, a do "Ostatniego samuraja" od moich lat nastoletnich wracałem wielokrotnie. Zresztą mogłeś się domyślić, że napiszę coś w tym stylu, zważywszy na to, jaki tu mam awatar. Nie tylko film jest żwawszy i ciekawszy, ale też ma lepszy klimat (choć to pewnie kwestia gustu - ja wolę dalekowschodnie klimaty od westernowych). Tak więc dla mnie Ostatni samuraj >>> Tańczący z wilkami. Mogę się co najwyżej zgodzić, że oba te filmy są lepsze od "Avatara", który jedzie na tym samym schemacie :)

No i Tomek jak dla mnie ma w Samuraju najlepszą stylówkę ze wszystkich swoich ról. Te trochę dłuższe włosy, krótki zarost - od czasu gdy jako licealista zobaczyłem ten film, starałem się celować z kreowaniem własnego wizerunku właśnie w coś takiego, tylko po drodze okazało się, że żeby był z tego dobry efekt, to trzeba by jeszcze z ryja być jak Cruise.

Odpowiedz
Interceptor (Niet-flix, 2022)
Nie. Po prostu... po prostu nie.

Odpowiedz
Smerfy (2011) - nie wiem, co mnie wzięło na zobaczenie tego. Serio. Już pierwsze ostrzeżenie to postać reżysera. Ale czasami zwykle gówniani reżyserzy wysmażą nagle coś zjadliwego. To nie ten przypadek.

Pierwsze, za co powinno się wysmerfować twórców, to lenistwo. Smerfy - fantastyczne istoty żyjące w średniowiecznej krainie i walczące ze złym czarownikiem (Żydem lub księdzem w zależności od preferencji politycznych) i przeżywające różne przygody z pogranicza baśni i fantasy. A co dostaję? Ano Smerfy trafiają do czasów współczesnych i rozwiązują problemy rodzinno-finansowe Neila Patricka Harrisa. Ze wszystkich rzeczy związanych ze Smerfami musieli na duży ekran akurat musieli zaadaptować 9 sezon Smerfów z lat 80. - najsłabszy z serialu i najgorzej oceniany z całości. No żesz smerfurwa, to nie lata 80., gdzie stworzenie dekoracji było bardzo kosztowne i pracochłonne, a technika była zacofana i stąd przenoszenie niektórych filmów fantasy w czasy współczesne! A dzisiaj z możliwościami CGI stworzenie magicznej krainy nie stanowi problemu.

I jakby tego było mało film to smerfuano (jak ktoś marudzi, że nadużywam "smerf" to film robi to samo - często nawet jako eufemizm wulgaryzmów). Scenariusz to generyczna klisza, Smerfy straciły swój urok i osobowość. I jeszcze wyjątkowo są tępe - rozumiem, że pochodzą że ze średniowiecza, ale nie ogarniają, że ludzie zmieniają garderobę i nie mieszkają w muchomorach. I nie skapnęły się, że Neil Patricks Harris nie ma w swym stanowisku pracy gwiazdografu i musi pracować w ciszy. Nie pomaga to też temu, że projekty plastyczne Smerfów są zwyczajnie brzydkie. Ich twarze mają jakby menelski wyraz gęby (nie pomaga też, że postacie wydają niesympatyczne), a jakość ich animacji nie wygląda jak do live action.

Ale już pal licho kiepską animację. Film ma żenujący humor. Toaletowy i obleśny humor z takich najgorszych komedii - jak np. Gargamel zachwyca nad kocim kłaczkiem i toi-toiem. Dalej nie jest lepiej. Jeszcze doszedł humor... erotyczny. Jak Maruda zaleca się do M&Msa albo odniesienie do powiewania sukienki Marylin. Jako dowód, czemu Amerykanie powinni mieć dożywodnie sankcje na adaptowanie europejskich IP - jest tu "fajny" numer muzyczny z rapowaniem i guitar hero.

Też nie ogarniam po co stworzyli nowego Smerfa Stereotypa Narodowego, skoro te są znane z dużej ilości różnych i kolorowych charakterów. Na pewno by się znalazło jakiegoś charakterystycznego do głównej eki w Nowym Świecie.

A jak miałbym znaleźć jakikolwiek pozytyw to Hank Azaria idealnie odwzorowany jako Gargamel. I Klakier dobrze zrobiony - dużo w tym zasługi, że faktycznie wzięli prawdziwego kota, któremu momentami oprawili CGI-mimikę. Ale film nie dostanie ode mnie plusa za nich, bo na nich nie zasłużył.

0/10

Odpowiedz
(04-06-2022, 16:53)Paszczak napisał(a): Interceptor (Niet-flix, 2022)
Nie. Po prostu... po prostu nie.

O KURVA! Zastanawiam się, co ja właśnie obejrzałem xD 

To wygląda jakby Hemsworth zaproponował podczas jakiejś popijawy zakład, że załatwi żonie angaż w "female action" na Netflixie. Po prostu wjeżdżamy po libacji na plan bez scenariusza, bez reżyserii, z żenującymi VFX, byle laska mogła się trochę spocić i przemówić do kamery w imieniu ruchu #MeeToo (tak, jest tu wątek molestowania kobiet).

Koszmarny film, ale warto go obejrzeć dla niesamowitej porcji debilizmu, włącznie z końcówką z

Jak to zobaczyłem, to zareagowałem tak:

[Obrazek: laughing-wtf.gif]

1/10 z rekomendacją "mus see", bo trzeba samemu to ogarnąć :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Poza #MeToo jest też m.in. white trash terrorysta który obwinia imigrantów o zabieranie pracy Amerykanom.

Odpowiedz
Wyrok za prawdę (2014)

Jeremy Renner
Mary Elizabeth Winstead
Michael Sheen
Robert Patrick
Andy Garcia
Oliver Platt
Ray Liotta

I jeszcze kilka znanych twarzy. A film jest cienki (na FW ocena 6,7 tylko nie wiem za co)

4/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
I tak za dużo dałeś :)

Odpowiedz
(04-06-2022, 19:21)Snappik napisał(a):
(04-06-2022, 16:53)Paszczak napisał(a): Interceptor (Niet-flix, 2022)
Nie. Po prostu... po prostu nie.

O KURVA! Zastanawiam się, co ja właśnie obejrzałem xD

Jezu co za ścierwo stulecia - mokry, lewacki sen bez ładu i składu. I drewno w roli głównej. Gdybym mógł, dałbym ocenę minusową.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,010 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,790 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,203 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,351 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,812 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,159 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości