Stały bywalec
Liczba postów: 12,418
Liczba wątków: 29
No co ty? Żeby dzieci nagapiły (choć ledwo tam widać. Więcej pokazała Aguilera w Dirrty) i przyszły im sprośne myśli? Potem mały Johnny zainspirowany tym obrazem rozszerzy piekło kobiet :P.
Swoją drogą, skoro Disney ma tę podplatformę Star, nieprzeznaczoną dla dzieci, to czemu tam nie przenieść Pluska (który powstał pod szyldem Touchstone stworzonym właśnie dla starszych widzów)?
20-06-2022, 18:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 19:57 przez OGPUEE.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,180
Liczba wątków: 5
(13-06-2022, 18:45)al_jarid napisał(a): Z "Bandytów czasu" pamiętam natomiast, że podobała mi się scena z Robin Hoodem i sceneria w niektórych ujęciach, ale poza tym... tak, film był nieco męczący, miał nie klejącą się fabułę i dziwaczne zakończenie.
Bluźnierstwo. Owszem film jest bardzo nierówny, ale cała sekwencja z Napoleonem (wart każdego Oscara Ian Holm) to po prostu kaskada śmiechu.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
20-06-2022, 19:23
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
(20-06-2022, 16:12)Pelivaron napisał(a): W weekend miałem okazję obejrzeć dwa klasyki.
Pierwszym z nich był "Cały ten zgiełk" Boba Fosse'ego (...) a jako deserek urocza i młodziutka Jessica Lange.
Lange jak Lange, ale to Bergman jest tutaj deserem i to takim z wisienka:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
20-06-2022, 19:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-06-2022, 19:28 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,466
Liczba wątków: 148
Oo fakt, zapomniałem. Chyba najlepszy musicalowy moment filmu, lepszy od finału :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
20-06-2022, 21:07
Wnuczek Hitlera
Liczba postów: 3,422
Liczba wątków: 16
The Others / Inni 2001, reż. Alejandro Amenábar, występuje Nicole Kidman
O Boże, ale kloc. Pamiętam, że gdzieś tak w czasach na przełomie podstawówki i gimbazy był duży hype na ten film, ale jakoś nigdy go nie obejrzałem. Historyjka o nawiedzonym domu, zakończona twistem niemalże identycznym, jak w Szóstym Zmyśle. Film zupełnie nijaki, strasznie rozwleczony, muzyka nijaka, kinematografia również niczym się nie wyróżnia. Film miał być horrorem, ale nie straszy. Ani przez moment nie czułem, że dzieciaki są czymś zagrożone. Jedyne, co wobec nich czułem, to odrazę i w k u r w i e n i e, bo ich zachowanie było po prosu w k u r w i a j ą c e. Kidman nie gra tu nic wartego uwagi, trzyma jakiś tam w miarę niezły poziom i tyle. Eccleston w filmie pojawia się dosłownie na trzy minuty i nie wypowiada chyba nawet dziesięciu linijek tekstu.
A najgorsze jest to, że pod wpływem tego filmu i paru innych podobnych, kino grozy po roku 2000 przeszło totalną degradację.
2/10
21-06-2022, 14:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2022, 18:07 przez Derelict Machine.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
Youngblood, rez Peter Margle, 1985
Powtórka po 30 latach - fajne kino młodzieżowe lat 80tych. Typowo dla facetów ale i kobiety polubią bo jest Rob Lowe i Patrick Swayzee. Pełno klisz, scenariusz idzie jak po sznurku wedle sprawdzonych formuł, ale jeśli jest to dobre to po co zmieniać? Jest czarny charakter, jest młodzieńczą miłość, jest tragedia na lodowisku, jest challenge i droga bohatera do sukcesu. Film na świetne ujęcia na lodzie.
Jeśli lubisz Rocky'ego i Karate Kida, oglądaj śmiało.
7.5/10
Olbrzym, rez George Stevens 1956
Jeden z tych "słynnych" filmów Jamesa Deana. Z opisu wynika ze osią fabuły jest miłość Jetta do Leslie ale z filmu nic takiego nie wynika. Rola Dean jest naprawdę drugoplanowa i nie o nim jest ten film (choć myślałem ze tytuł odnosi się do jego sukcesu).
Film jest długi (ponad 3h) i ma swoiste, dość wolne tempo, ale warto się czasem pomęczyć bo całość zdecydowanie daje radę. Historia pewnego rodu ranczerów którzy przez 25 lat życia w Teksasie muszą stawić czoła zmieniającym się czasom i obyczajom oraz odnaleźć się wśród nowej ekonomii nafciarzy. Film jest czasem trochę zbyt melodramatyczny ale całość nadrabia ukazaniem tych powolnych zmian gospodarczo-społecznych pomiędzy I a końcem II Wojny Światowej.
Aktorstwo jest dobre, choć nie rozumiem zachwytów nad Deanem. Wg mnie lepiej zagrał Rock Hudson co do którego moja sympatia wzrastała wraz z czasem trwania filmu, kiedy to na końcu zrozumiałem ze tytuł odnosi się do jego postaci która tez przechodzi jakaś ewolucje w tych 25-ciu latach. Tytułowy olbrzym jest przede wszystkim symbolem dumy i siły (zarówno fizycznej jak i psychicznej), a i jednego i drugiego potrzeba było w scenie w barze pod koniec filmu, która sama w sobie (choć może odrobinę naiwna) jest przysłowiową wisienką na torcie. Bick zmienił się - pokonał ostatecznie swoje uprzedzenia względem synowej, a co za tym idzie Meksykanów, postawił się właścicielowi baru, stanął w opozycji do dotychczasowego (wyznawanego też przez siebie) porządku. Zmienił się, ale przy tym, paradoksalnie, pozostał taki sam - dumny, stanowczy, oddany rodzinie i czerpiący z niej siłę twardziel, ktoś, na kim rzeczywiście można się oprzeć. Te charakterystyczne cechy jego charakteru nabrały nowego wymiaru, tak jakby "wskoczyły" na wyższy poziom. Wydaje mi się, że zdarzenie w barze uczyniło go literalnie lepszym człowiekiem - sama sytuacja była finalną rundą walki, którą toczył z samym sobą i którą wygrał.
Jett zaś okazał się takim olbrzymem na glinianych nogach - mimo ze osiągnął sukces to życie raczej zakończyło się jego porażką. Niestety, film nie zamyka tego wątku.
Bardzo ładna wtedy Elizabeth Taylor gra tutaj rolę wręcz kobiety-anioła (troska o lokalna społeczność meksykańska, troska o cudze dzieci, inteligentna i rezolutna itp), mamy tez młodego Denisa Hoppera.
7.5/10
22-06-2022, 17:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2022, 11:37 przez Doppelganger.)
.
Liczba postów: 27,499
Liczba wątków: 60
Walk the Line - dobry film, a na poziom bardzo dobry wynoszą go pierwszoplanowi aktorzy. Witherspoon i Phoenix może nie grają jakichś cudów, ale już śpiewają wybitnie i w sumie głównie w tej autentyczności jest siła filmu, bo reszta to po prostu solidna, rzemieślnicza robota w opowiadaniu historii takiej, jaką widzieliśmy już mnóstwo razy. Zwłaszcza Phoenix rozwala swoim wokalem: po seansie odpaliłem sobie kilka kawałków samego Casha i... szybko wróciłem do soundtracku z głosem Phoenixa, bo jak na mój słuch, to on śpiewa po prostu lepiej.
Ogólnie film jest na 7kę, bo ten scenariusz nie porywa, pomimo 150 minut na liczniku i tak miałem wrażenie, że najważniejsze życiowe punkty Casha są przedstawione po łebkach, brakuje oddechu, zagłębienia się w historię. Reżysersko też jest zaledwie dobrze. No dałbym tą siódemkę, ale jednak daję naciągane 8/10 bo zaśpiewanie przez główną parę wszystkich piosenek samodzielnie to wielka sprawa, którą mogę docenić i dać ten punkcik wyżej.
22-06-2022, 18:03
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,121
Liczba wątków: 67
Czyli dałbyś ósemkę, którą i tak dajesz :)
22-06-2022, 18:34
.
Liczba postów: 27,499
Liczba wątków: 60
Chciałem po prostu przekazać czytelnikom forum, że jakby śpiewali z playbacku to dałbym 7.
22-06-2022, 18:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2022, 19:36 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
(21-06-2022, 14:44)Derelict Machine napisał(a): ![[Obrazek: TheOthers.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4c/TheOthers.jpg)
The Others / Inni 2001, reż. Alejandro Amenábar, występuje Nicole Kidman
O Boże, ale kloc. Pamiętam, że gdzieś tak w czasach na przełomie podstawówki i gimbazy był duży hype na ten film, ale jakoś nigdy go nie obejrzałem. Historyjka o nawiedzonym domu, zakończona twistem niemalże identycznym, jak w Szóstym Zmyśle. Film zupełnie nijaki, strasznie rozwleczony, muzyka nijaka, kinematografia również niczym się nie wyróżnia. Film miał być horrorem, ale nie straszy. Ani przez moment nie czułem, że dzieciaki są czymś zagrożone. Jedyne, co wobec nich czułem, to odrazę i w k u r w i e n i e, bo ich zachowanie było po prosu w k u r w i a j ą c e. Kidman nie gra tu nic wartego uwagi, trzyma jakiś tam w miarę niezły poziom i tyle. Eccleston w filmie pojawia się dosłownie na trzy minuty i nie wypowiada chyba nawet dziesięciu linijek tekstu.
A najgorsze jest to, że pod wpływem tego filmu i paru innych podobnych, kino grozy po roku 2000 przeszło totalną degradację.
2/10
Jestem w totalnej opozycji, bo The Others bardzo ale to bardzo mi się podobało, a wiadomy twist wpakował mnie w fotel i pozostał na długo w głowie po seansie. Zresztą, oglądałem to na początku tego roku i nadal lubię. 8/10 choć wiadomo, że efekt pierwszego wrażenia jest nie do powtórzenia.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
22-06-2022, 19:47
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,193
Liczba wątków: 29
(08-09-2013, 21:04)Predator895 napisał(a): Men at Work 1990 >> Nie no duet Sheen i Esteves to nie może się nie udać. Stara, ale jara komedyjka o śmieciarzach, którzy wpakowują się w niezłe gówno. W ogóle się nie zestarzała >>zabawne dialogi , muzyka i fakt że dzisiejszy wizerunek - zachowanie Sheena nie odbiega zbytnio od jego ekranowych popisów podkręca dodatkowo zabawę. Polecam wszystkim, którzy wraz ze znajomymi chcieli by się dobrze pośmiać przy piwku i odbiec trochę od dzisiejszej przesadzonej , niesmacznej komediowej papki. 8/10
Nie. I nie. To by było fajne gdyby nie było przesadzone a ma tak żenujące infantylne motywy, że bardziej nadaje się na kreskówkę.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-06-2022, 21:36
Wnuczek Hitlera
Liczba postów: 3,422
Liczba wątków: 16
(22-06-2022, 19:47)Debryk napisał(a): (21-06-2022, 14:44)Derelict Machine napisał(a): ![[Obrazek: TheOthers.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4c/TheOthers.jpg)
The Others / Inni 2001, reż. Alejandro Amenábar, występuje Nicole Kidman
O Boże, ale kloc. Pamiętam, że gdzieś tak w czasach na przełomie podstawówki i gimbazy był duży hype na ten film, ale jakoś nigdy go nie obejrzałem. Historyjka o nawiedzonym domu, zakończona twistem niemalże identycznym, jak w Szóstym Zmyśle. Film zupełnie nijaki, strasznie rozwleczony, muzyka nijaka, kinematografia również niczym się nie wyróżnia. Film miał być horrorem, ale nie straszy. Ani przez moment nie czułem, że dzieciaki są czymś zagrożone. Jedyne, co wobec nich czułem, to odrazę i w k u r w i e n i e, bo ich zachowanie było po prosu w k u r w i a j ą c e. Kidman nie gra tu nic wartego uwagi, trzyma jakiś tam w miarę niezły poziom i tyle. Eccleston w filmie pojawia się dosłownie na trzy minuty i nie wypowiada chyba nawet dziesięciu linijek tekstu.
A najgorsze jest to, że pod wpływem tego filmu i paru innych podobnych, kino grozy po roku 2000 przeszło totalną degradację.
2/10
Jestem w totalnej opozycji, bo The Others bardzo ale to bardzo mi się podobało, a wiadomy twist wpakował mnie w fotel i pozostał na długo w głowie po seansie. Zresztą, oglądałem to na początku tego roku i nadal lubię. 8/10 choć wiadomo, że efekt pierwszego wrażenia jest nie do powtórzenia.
Od sceny w której Mills i Tuttle ukrywają grób, już wiedziałem, że takie będzie rozwiązanie filmu.
23-06-2022, 22:09
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,193
Liczba wątków: 29
A parę lat wcześniej powstał bardzo podobny film.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-06-2022, 22:13
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
(23-06-2022, 22:09)Derelict Machine napisał(a): (22-06-2022, 19:47)Debryk napisał(a): (21-06-2022, 14:44)Derelict Machine napisał(a): ![[Obrazek: TheOthers.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4c/TheOthers.jpg)
The Others / Inni 2001, reż. Alejandro Amenábar, występuje Nicole Kidman
O Boże, ale kloc. Pamiętam, że gdzieś tak w czasach na przełomie podstawówki i gimbazy był duży hype na ten film, ale jakoś nigdy go nie obejrzałem. Historyjka o nawiedzonym domu, zakończona twistem niemalże identycznym, jak w Szóstym Zmyśle. Film zupełnie nijaki, strasznie rozwleczony, muzyka nijaka, kinematografia również niczym się nie wyróżnia. Film miał być horrorem, ale nie straszy. Ani przez moment nie czułem, że dzieciaki są czymś zagrożone. Jedyne, co wobec nich czułem, to odrazę i w k u r w i e n i e, bo ich zachowanie było po prosu w k u r w i a j ą c e. Kidman nie gra tu nic wartego uwagi, trzyma jakiś tam w miarę niezły poziom i tyle. Eccleston w filmie pojawia się dosłownie na trzy minuty i nie wypowiada chyba nawet dziesięciu linijek tekstu.
A najgorsze jest to, że pod wpływem tego filmu i paru innych podobnych, kino grozy po roku 2000 przeszło totalną degradację.
2/10
Jestem w totalnej opozycji, bo The Others bardzo ale to bardzo mi się podobało, a wiadomy twist wpakował mnie w fotel i pozostał na długo w głowie po seansie. Zresztą, oglądałem to na początku tego roku i nadal lubię. 8/10 choć wiadomo, że efekt pierwszego wrażenia jest nie do powtórzenia.
Od sceny w której Mills i Tuttle ukrywają grób, już wiedziałem, że takie będzie rozwiązanie filmu.
joł, rozumiem Cię. Ten film ma 21 lat - oglądałeś go zdecydowanie za późno. Teraz patent jest ograny, ale wtedy był nowym zabiegiem i miał prawo robić wrażenie swoim twistem. Jestem przekonany, że w chwili premiery nie odgadnąłbyś tego twistu :)
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
24-06-2022, 07:55
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Tootsie (1982)
Sympatyczna komedyjka umiejętnie posługująca się tak ogranym w kinie schematem, jak chłop przebrany za babę. Ale cholera - ilość nominacji definitywnie przesadzona. Nawet za zdjęcia czy dźwięk? Serio? Statuetka dla Lange za zwyczajną rolę, którą mogłaby zagrać każda inna aktorka w jej wieku także rodzi u mnie pytania.
Ale żeby nie było, że ta piłka to głównie bóldupienie o nagrody. Jest w tym klasyku parę momentów, które z perspektywy dzisiejszych powalonych czasów mimo wszystko dobrze się zestarzały i zdobyłyby pewnie poklask współczesnych feministek. Hoffman jako twarda Dorothy jest absolutnie fenomenalny i przywłaszcza film swoją kreacją. Gdybym minął na ulicy to absolutnie nie poznałbym. Plus czy tylko ja zauważyłem, że ma identyczny głos jak Woody Allen? Fajnie pokazane zostały kulisy nagrywania tandetnej opery mydlanej, a finał ze sceną przyjęcia na żywo to złoto. Jeszcze gorzej przez to patrzę na tego typu serialiki xD
7/10
25-06-2022, 08:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 08:42 przez Kryst_007.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,121
Liczba wątków: 67
(25-06-2022, 08:38)Kryst_007 napisał(a): zdobyłyby pewnie poklask współczesnych feministek.
Feministki by dzisiaj zablokowały powstanie tego filmu :)
25-06-2022, 14:07
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
Jakie jest Wasze zdanie na temat "Buntownika bez powodu" i na "Wschód od Edenu"?
Po obejrzeniu Olbrzyma mam ochotę zgłębić fenomen Jamesa Deana, który mnie swoją rolą Jetta absolutnie nie powalił.
25-06-2022, 14:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 14:47 przez Doppelganger.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
(25-06-2022, 14:07)Mefisto napisał(a): (25-06-2022, 08:38)Kryst_007 napisał(a): zdobyłyby pewnie poklask współczesnych feministek.
Feministki by dzisiaj zablokowały powstanie tego filmu :)
Well... Dorothy dawał(a) po mordzie co gorszym zalotnikom i nie pozwalał(a) sobie w kaszę dmuchać na planie. W jednej scenie jest powiedziane coś, że jej postać wytacza nowe ścieżki kobietom w operach mydlanych. Koniec końców jeszcze okazało się, że Dorothy jest bardziej męska niż Michael ;)
Ale pewnie znowu masz rację, bo feministki o największej liczbie obserwujących na Twitterze na takie niuanse są ślepe.
25-06-2022, 14:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 14:30 przez Kryst_007.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,869
Liczba wątków: 15
(25-06-2022, 14:12)Doppelganger napisał(a): Jakie jest Wasze zdanie na temat "Buntownika z wyboru" i na "Wschód od Edenu"?
Po obejrzeniu Olbrzyma mam ochotę zgłębić fenomen Jamesa Deana, który mnie swoją rolą Jetta absolutnie nie powalił.
Bylem kiedys ultrasem Deana, mam limitowaną edycję boxa DVD, mialem plakat na scianie, zbieralem ksiazki itd. Uważam, że „Na wschód…” to jego najlepszy film, Buntownik najsłabszy, ale status kultowości jest dokładnie odwrotny :D
25-06-2022, 14:31
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
(25-06-2022, 14:12)Doppelganger napisał(a): Jakie jest Wasze zdanie na temat "Buntownika bez powodu" i na "Wschód od Edenu"?
Po obejrzeniu Olbrzyma mam ochotę zgłębić fenomen Jamesa Deana, który mnie swoją rolą Jetta absolutnie nie powalił.
Ano taka, że oglądałem to za małotata i już jako doświadczony kinoman. Jego rola w RwC była poniżej przeciętnej tamtego okresu i generalizując, odwalił manianę. Zresztą, aktorsko ten film leżał na plecach jak żółw. Temat i ta pewna dzikość przedstawienia buntu była spoko, nawet teraz wyścig (tematycznie) byłby kontrowersyjny, ale w rzeczy samej film nie broni się niczym innym.
Zresztą, Dean, miał taką teatralną manierę ułożonego chłopaka, że dziewczyny to kupowały (marzenie!).
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
25-06-2022, 19:27
|