Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Piękny Umysł w reżyserii Rona Howarda.

Jeden lepszych filmów w dorobku tego gościa. Fajnie lawiruje motywem paranoi i powoli odkrywa karty związane z obłędem Nasha. Oczywiście, film stoi aktorstwem Russella i aktor ma czym się wykazać. Od pewniaka do zagubionego gościa, aż do starca jego postać jest autentyczna. Connelly z kolei daje radę wielce, ale jej charakteryzacja na starowinkę odstaje kilka lig od tego, co departament makijażu uczynił ze starym-Nashem.

Podoba mi się tempo filmu: nie ma dłużyzn a montaż i zdjęcia dodają ciekawej dynamiki do tej historii. Tak po prawdzie, to Howard wycisnął z tej historii więcej, niż się dało wycisnąć i dobrze się stało, że postawił na tę schizofrenię jako główną kartę. Doskonale pamiętam moją reakcję w kinie, gdy prawda wyszła na jaw, a potem w scenie z giwerą przy żonie miałem mind-fuck, czy to prawda czy jednak gość jest faktycznie chory. Końcówka nie jest przesłodzona ale i tak można się rozczulić w scenie z piórami darowanymi nobliście.

I muzyka też niczego sobie - motyw przewodni fajnie komponuje się ze wspomnianą dynamiką.
Inna uwaga z mojej strony jest taka, że Teoria Wszystkiego jest skonstruowany niemal bliźniaczo - w sensie, kopiuje mocno styl Howarda.

8/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Z Misiem Paddingtonem to byłem zaznajomiony jedynie z wersjami animowanymi. Dwa seriale 2D (w tym jeden, gdzie Paddington strzela jakimiś laserami z oczu 0_o) i jeden kukiełkowo-wycinankowy, co leciał na Wieczorynce i był opowiadany przez Włodzimierza Bednarskiego. Jak się już domyśliliście, wstęp ten nawiązuje do aktorskiej duologii z lat 2014-2017. A dzisiaj dzięki TVP obejrzałem ją ciurkiem.

No! Mogłem to wcześniej obejrzeć! Największym plusem duologii jest to, że jej akurat nie robili Amerykanie, więc jej nie charakteryzuje cringe towarzyszący w obecnych fabularne adaptacji animowanych/literackich franczyz dla dzieci. Zero ziomalstwa, zero popkulturowych wstawek, misiek na plakatach nie chodzi w przeciwsłonecznych okularach, jedyny moment takiego oblechowatego humoru to czyszczenie uszu szczoteczką do zębów. Fabuły też mniej sztampowe. I czuć tu serducho twórców i nie wygląda jak wykalkulowany produkt producentów.

Paddington - <PRAWACKI BEŁKOT MODE ON>To propaganda proimigrancka, bo jakiś Peruwiańczyk trafia nielegalnie do UK, a zamiast trafić do ośrodka dla uchodźców to przygarnia go jakaś angielska Olga Tokarczuk. I nawet nie szuka pracy, a jak znajdzie to zabierze ją lokalsom!!11<PRAWACKI BEŁKOT MODE OFF>.

;)

Jan Prochyra jako niedźwiedź to chyba świadomy wybór jako easter egg ;). A przy okazji to jego ostatnia rola przed śmiercią i też symboliczna, bo dubbingowana przez niego postać ginie. Co do samej produkcji, bardzo się to uroczo ogląda. Rozbraja mnie to, że NIKT nie kwestionuje obecności gadającego miśka i traktują to jak kolejny dzień w pracy :). Mimo premise'u mniej niekiedy tu infantylności - np. Pan Brown ostrzega, że w metrze czają się nożownicy :D. I pani Bird wyzywa strażnika muzeum na kto wypije więcej nalewki. Jest tu villain w postaci Nicole Kidman wypychającej zwierzęta, która zachowuje się jak najbardziej serio i spokojnie by się znalazła w jakimś poważniejszym filmie i nikt nie zauważyłby różnicy. Jak najbardziej mi się podobał i jak ma ktoś dziecko, to zagonić je do seansu.


Paddington 2 - OK, nie spodziewałem, że to będzie Prison Break z udziałem Paddingtona (który trafia za niewinność, gdyż sędzia był stronniczy. I jestem pewien, że więcej lat dostał za znieważenie fryzury). Kuźwa, film więzienny o antropomorficznym niedźwiadku XD. Zresztą dzięki Paddingtonowi więzienie staje się kolorowe i nawet strażnik czyta więźniom bajki na dobranoc XD. Czarnym charakterem z kolei jest Hugh Grant i jego postać jest bardziej komediowa niż Kidman. Ale też jest coś zabawnego i surrealistycznego widzieć Granta w różnych kostiumach i szukających skarbów. I wraca ten strażnik zalecający do facetów w babich kieckach. Cóż, dalej jest utrzymany poziom. Jak tak oglądałem, to dostrzegłem że nawet wyróżnia się to wizualnie i bardziej przypomina jakiś autorski film aniżeli gotowy produkt dla dzieci. Jakbym miał zarzut, to mogło być więcej Capaldiego jako Curry’ego, bo postać tu nic nie ma do roboty. I bardzo brakuje mi „Misiu” w jego wykonaniu (to samo się tyczy jedynki). Polski dubbing nadal OK, choć czuję jakiś miscast Żmijewskiego jako tytułowego bohatera (ukazanego jako młodego), i o ile Ostaszewska wypadła OK jako Kidman, to Królikowski jako Grant nie jest jakiś najgorszy, ale coś jest nie tak. I kusiło, by wykorzystać więcej grypsery w scenach więziennych (szczególnie, że większość słów jest już znana i nie są to wulgaryzmy). I wkradły się polskie wtręty (np. kuchenne rewolucje), ale to jeszcze wypada naturalnie) - głównie o Misiu Uszatku.

Obie produkcje 8/10 (z czym jedynka ze wskazaniem na 9/10).

Odpowiedz
(03-07-2022, 17:35)OGPUEE napisał(a): Paddington - <PRAWACKI BEŁKOT MODE ON>To propaganda proimigrancka, bo jakiś Peruwiańczyk trafia nielegalnie do UK, a zamiast trafić do ośrodka dla uchodźców to przygarnia go jakaś angielska Olga Tokarczuk. I nawet nie szuka pracy, a jak znajdzie to zabierze ją lokalsom!!11<PRAWACKI BEŁKOT MODE OFF>.

Taka sytuacja, kilka tygodni temu w Milionerach było właśnie pytanie za milion "z jakiego kraju pochodzi Paddington?". Uczestnik męczył się z tym kilka minut, w tym czasie do pokoju gdzie sączyłem piwko z bratem wpadł mój 4-letni chrześniak i rzucił po 5 sekundach "Oczywiście, że miś jest z Peru". Do dzisiaj pyta, kiedy mu dam ten milion bo zasłużył i chce kupić hot doga ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(03-07-2022, 17:35)OGPUEE napisał(a): Z Misiem Paddingtonem to byłem zaznajomiony jedynie z wersjami animowanymi. Dwa seriale 2D (w tym jeden, gdzie Paddington strzela jakimiś laserami z oczu 0_o) i jeden kukiełkowo-wycinankowy, co leciał na Wieczorynce i był opowiadany przez Włodzimierza Bednarskiego. Jak się już domyśliliście, wstęp ten nawiązuje do aktorskiej duologii z lat 2014-2017. A dzisiaj dzięki TVP obejrzałem ją ciurkiem.

Obie produkcje 8/10 (z czym jedynka ze wskazaniem na 9/10).

A nie dwójka 9/10? Bo raczej większość (nie powiem wszyscy) uważają dwójkę za jeden z najlepszych sequeli, Paddington 2 znalazł się na listach najlepszych filmów, w czołówce, nawet na pierwszym miejscu. I nie dziwię się, bo to genialna robota i deklasuje jedynkę, która była tylko ok, ale bez zachwytów.  Osobne słowa uznania należą się Brendanowi Gleesonowi w roli pana Golonki i Hugh Grantowi, który daje czadu w roli aktora mającego najlepsze lata kariery dawno za sobą, gra trochę samego siebie. Świetne są też napisy końcowe.

Odpowiedz
Parafrazując wszelakie mamy: "Ja nie jestem większość" :). Jak pisałem, w jedynce lepiej mi podpasował villain i więcej było Capaldiego. I jedynka mnie zachwyciła tym, że twórcy trzymali się jednak ducha oryginału (dwójka też, żeby nie było) i nie była to jakaś generyczna chujnia jak np. aktorskie Smerfy i jak człowiek widział zapowiedzi, to łatwo mógł być uprzedzony. Ale zgodzę się z pozytywnymi opiniami nt. dwójki, a także z tymi, że to jeden z najlepszych sequeli, bo zawsze mogli pójść w gorszą jakość.

Odpowiedz
Crimson Tide - fajny filmik, świetnie nakreślone postaci, oczywiście najlepszy jest skurwielowaty Gene Hackman (pewnie tekst o tym, że konie są jak licealistki by dzisiaj nie przeszedł :P), ale ogólnie świetnie zbudowany jest ten konflikt między nim a Denzelem. To znaczy wszystko jest fajne poza tym, że widząc, że człowiek ogląda popularną hollywoodzką produkcję, to nie trzeba się nawet domyślać kto ma "rację" w tym zderzeniu i kogo wersja będzie tą dobrą. To byłby o dwie klasy lepszy film, gdyby okazało się, że szlachetny Murzyn wcale nie miał racji, Ruskie wystrzeliły swoje rakiety i przez niego rozjebane jest pół Ameryki :P Dam 7/10 dobrze się bawiłem.

The Living Desert i The Vanishing Praire - z racji dostępności różnych staroci na Disney+ postanowiłem sprawdzić za co sam Walt Disney dostał te swoje Oscary. Zacząłem od dokumentów z 1953 i 53 roku. To właściwie mógłby być jeden film, ale został wpuszczony do kin w różnych latach, chyba po to, żeby zgarnąć dwa Oscary zamiast jednego :P W każdym razie ja byłem zachwycony i w sumie zaskoczony tym, że takie przyrodnicze dokumenty powstawały już ~70 lat temu: człowiek myśli, że te wszystkie Planet Earth czy Blue Planet to był jakiś przełom i bóg wie jakie osiągnięcie, a Walt Disney i jego ekipa kręcili naprawdę porównywalne rzeczy w czasach dzieciństwa mojej babci :) Przy czym teraz stawia się na bardziej realistyczny montaż, nie wali się tak muzyką, ale muszę przyznać, że miało to swój nieodparty urok, zwłaszcza w Żyjącej pustyni są dwa cudowne fragment: bulgotanie źródełek i taniec godowy skorpionów do którego narrator autentycznie śpiewa :)
Swoją drogą sprawdziłem ten fragment zarówno w oryginale jak i u polskiego lektora i nasz rodak, pomimo przetłumaczonego wierszem tekstu nie zdecydował się na jawne śpiewanie :P ale i tak jego dykcja była na tyle zajebista, że drugą połowę obejrzałem z jego głosem. W każdym razie według mnie dokumenty wybitne, wyprzedzające swoją epokę, Oscary zasłużone w 100%. Pustyni daję 9/10, a Prerii 8/10.

Odpowiedz
(04-07-2022, 17:11)simek napisał(a): Swoją drogą sprawdziłem ten fragment zarówno w oryginale jak i u polskiego lektora i nasz rodak, pomimo przetłumaczonego wierszem tekstu nie zdecydował się na jawne śpiewanie :P 

A tak z ciekawości to był jakiś nowy lektor czy znowu niespodziewanie wygrzebane audio z Filmoteki Narodowej (oba filmy były w polskich kinach w '61 roku)?

Odpowiedz
Dykcja wskazywałaby, że na bank stary lektor. Rozkosznie się go słuchało :)

Odpowiedz
(04-07-2022, 17:11)simek napisał(a): Crimson Tide - fajny filmik, świetnie nakreślone postaci, oczywiście najlepszy jest skurwielowaty Gene Hackman (pewnie tekst o tym, że konie są jak licealistki by dzisiaj nie przeszedł :P), ale ogólnie świetnie zbudowany jest ten konflikt między nim a Denzelem. To znaczy wszystko jest fajne poza tym, że widząc, że człowiek ogląda popularną hollywoodzką produkcję, to nie trzeba się nawet domyślać kto ma "rację" w tym zderzeniu i kogo wersja będzie tą dobrą. To byłby o dwie klasy lepszy film, gdyby okazało się, że szlachetny Murzyn wcale nie miał racji, Ruskie wystrzeliły swoje rakiety i przez niego rozjebane jest pół Ameryki :P Dam 7/10


No wiadomo, Holiludy, ale za to jakie! Dla mnie to taki Top Gun: Maverick dla lodzi podwodnych i cholernie mocne 8/10.

Tekst o koniach i licealistkach spoko, ale nigdy mi nie pasowalo to "fuck'em".

Yeah, horses're fascinating animals. Dumb as fenceposts but very intuitive. In that way they're not too different from high school girls: they may not have a brain in their head but they do know all the boys want to fuck 'em.

Zmienilbym to na ride them, albo ride them hard. Znaczenie byloby to samo, ale juz bez sugestii potencjalnej przygody z konskim zadkiem :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Jak dla mnie sugestia właśnie robi tą kwestię, a przynajmniej czyni ją zabawniejszą.
I nie zgadzam się, Denzel ewidentnie nie miał w filmie racji - Siilver Surfer od Moebiusa jest najlepszy.

Odpowiedz
Genialny film no i ta muzyka...Uwielbiam to jak się rozkręca.



Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Pasażer 57 - ależ udana powtórka po latach (ostatnio widziałem pewnie circa dwie dekady temu na dvd). Wielkim fanem nigdy specjalnie nie byłem, ale to mimo wszystko rzadki przykład filmu, który "siada" od czołówki i już do końca bawi. Tempo ma zresztą świetne, a czas trwania nie pozwala po prostu na nudę. Co prawda fabułę można by było spokojnie dopracować i wydłużyć, ale w sumie po co? Oczywiście nie muszę dodawać, że dziś by ten film nie powstał w takiej formie. Esencja lata 90. i po prostu lotna - ehehe - rozrywka.

7/10 z serduszkiem na filmwebie (gdybym je wystawiał)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Stokrotki (1966)

Z cyklu "Nie do końca wiem co obejrzałem, ale mi się podobało". Niejeden wykładowca filmoznawstwa z pewnością poleca owe dzieło jako flagowego reprezentanta czechosłowackiej Nowej Fali, więc uznałem, że rzucić okiem warto.

Film, który w zamierzeniu jest zupełnie nietypowym politycznym manifestem, ale głównym bohaterem jest przede wszystkim forma. Powiem, że oryginalności pod dostatkiem i zaskoczony byłem jak bajecznie się trzymają triki montażowe jak na lata 60. i Blok Wschodni. Znajdą się takie, które w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej byłyby w tamtym czasie nie do osiągnięcia, jak chociażby przyspieszone ujęcie z jadącego pociągu z przenikającymi kolorami. Film robią także dwie główne aktorki - chodzący dowód, że zepsucie także potrafii być "ulocie" na swój sposób. Istna jazda bez trzymanki.

8/10

Odpowiedz
Nowhere to run - dla mnie czołówka filmów z Van Dammem. Jest tu nawet trochę miejsca na dramat, ale trzeba szczerze przyznać, że to jednak dodatek do kina kopanego, bo jest tu wszystko co było (i będzie później) związane z kinematografią Belga - soczyste pojedynki, pościgi na motorze i oczywiście pukanko fajnej kobiety na boku :) A co do tej ostatniej to muszę przyznać, że Rosanna Arquette wygląda tutaj i gra bardzo fajnie jako matka z problemami finansowymi i życiowymi. Jeden z ostatnich jej filmów, w których prezentuje się dobrze bo niestety im dalej w las tym więcej operacji plastycznych. Zakończenie idealne, jedyne słuszne, ale też sprawiedliwe. Żan dostarczył co trzeba, nie szło się nudzić.

7/10

No i ten dowalony zwiastun z lektorem "Jan Claude Van Damme jakiego nie widzieliście wcześniej" ;) No po prostu klasyk VHS.

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
To jest najlepszy Van Damme ze wszystkich jego filmów. Jakiś czas temu robiłem z kumplem retrospektywę i "Uciec, ale dokąd?" (kozackie tłumaczenie, rodem z powieści Steinbecka) wybijało się ponad inne filmy tym, że nie jest po prostu głupią kopaniną, ale bardziej dramatem z elementami kina akcji - naprawdę spójną i angażującą historią gdzie Jean Claude starał się zagrać coś więcej. Seagal could never
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
C U D Z O Z I E M I E C

Jeden z najlepszych filmów akcji ostatniej dekady. Reżyseruje gościu od "Casino Royal". Wszystko tu jest na swoim miejscu i działa: motywacja protagonisty, spisek antagonistów, akcyjka, klimat. Szkoda, że tak mało podobnych filmów dzisiaj powstaje. Czy jeden rocznie to przesadzone życzenie z mojej strony?



8+/10

Odpowiedz
Dopiero teraz obejrzałeś jeden z najlepszych filmów Chana? To już kilka lat ma.

-----++-+--++

"Uciec ale dokąd" najlepszym?

Nigdy nie lubiłem. Farma, dzieci, romans? Nuda.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Czemu mnie to nie dziwi?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Nie wiem czemu. Ja wiem, że od van Damma nigdy nie oczekiwałem takich "zwykłych" filmów. Do takich są prawdziwi aktorzy.

PS: Arquette też mi się nigdy nie podobała.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(10-07-2022, 12:50)Mental napisał(a): C U D Z O Z I E M I E C

Jeden z najlepszych filmów akcji ostatniej dekady. Reżyseruje gościu od "Casino Royal". Wszystko tu jest na swoim miejscu i działa: motywacja protagonisty, spisek antagonistów, akcyjka, klimat. Szkoda, że tak mało podobnych filmów dzisiaj powstaje. Czy jeden rocznie to przesadzone życzenie z mojej strony?



8+/10

jest temat typie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,953 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,194 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,689 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości